Wielka Sobota 2001

Homilia na Wielką Sobotę (Wigilia Paschalna) 2001

„Wtedy Bóg rzekł: «Niechaj się stanie światłość»”
Rdz 1,3

Rdz 1,1 — 2,2; Wj 14,15 — 15,1; Iz 55,1-11; Rz 6,3-11; Łk 24,1-12

Liturgia Wigilii Paschalnej w symbolach i obrazach odtwarza nam historię wchodzenia Boga w losy ludzkości. Św. Ireneusz z Lyonu mówił, że potrzeba było wielu wieków „wzajemnego przyzwyczajania się do siebie Boga i człowieka” (zob. Katechizm Kościoła Katolickiego, 53). Z chwilą przyjścia Chrystusa na świat, czas się wypełnił. Odtąd wydarzenia zbawcze, o których czytamy dzisiaj, nie są tylko wspomnieniem „zamierzchłej przeszłości”, ale są aktualną rzeczywistością: Bóg dzisiaj wkracza sakramentalnie w dzieje świata, a dokładnie mówiąc w moje dzieje!

Bardzo wymowne są znaki wielkosobotniej liturgii: światło Boże, woda Chrztu i Eucharystia. Światło już płonie — to paschał, znak obecności wśród nas Chrystusa, który jest „Światłością świata”. Już nie muszę szukać Boga i sensu życia „po omacku” swym rozumem, jakże ograniczonym. Mam pewność: jest Bóg i jest niebo, w którym jest miejsce dla mnie wyznaczone.

Za chwilę celebrans poświęci wodę, znak już nie przejścia przez Morze Czerwone, ale skuteczny znak mojego obmycia z grzechu. Więcej, woda chrztu zanurzyła nas kiedyś „w śmierć Chrystusa” i spowodowała, że razem z Chrystusem wkroczyliśmy w „nowe życie”. Gdy będziemy za chwilę odnawiać przyrzeczenia chrzcielne, niech słowa: „wyrzekam się!” i „wierzę”, będą zdecydowanym i bardziej świadomym przejściem z niewoli grzechu do życia w wolności dzieci Bożych. Pozwólmy Chrystusowi żyć i działać w nas i przez nas.

Wreszcie Eucharystia, dzięki której wchodzimy w „komunię” — wspólnotę z Bogiem i bliźnimi. Chyba każdy z nas doświadczył, że Komunia święta, przyjmowana z wiarą i miłością umacnia nas na drodze życia wiernego naszej godności ludzi odkupionych, a jest także zadatkiem — przedsmakiem przyszłej chwały. Gwarantuje nam to sam Jezus, gdy mówi: „Ja jestem chlebem żywym, który zstąpił z nieba. Jeśli kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki. Chlebem, który Ja dam, jest moje ciało za życie świata” (J 6,51).

Wielkanocne „Alleluja!” zainaugurowane przed chwilą, jest jakimś wspaniałym przedśpiewem wiecznej radości zbawionych w „nowym świecie”. By ten śpiew brzmiał w naszych ustach pełnym tonem, zechciejmy jeszcze przez chwilę, w oparciu o dzisiejsze Boże słowo, spojrzeć „całościowo” na Chrystusa i na historię naszej przyjaźni z Nim. Dostrzeżemy wówczas najściślejsze powiązanie dnia Bożego Narodzenia z Wielkim Piątkiem i z Niedzielą Zmartwychwstania. Liturgia paschalna zaprasza nas do tego.

Sprawą istotną jest zrozumienie, dlaczego „Słowo stało się Ciałem i zamieszkało wśród nas” (J 1,14). Bóg właśnie dlatego wcielił się w naturę ludzką, aby umrzeć i aby zmartwychwstać! Syn Boży zechciał żyć tym, czym każdy człowiek powinien żyć, to znaczy tajemnicą przemiany. Żyjemy na tym świecie w tym celu, aby zostać radykalnie przekształconymi, mamy uczestniczyć w wiekuistym życiu Boga.

Ilustracją tej naszej koniecznej przemiany jest przypomniana dzisiaj historia Izraela. Byli w Egipcie uciskani, eksploatowani, byli niewolnikami. Bóg posyła Mojżesza, aby uwolnił lud, by go przeprowadził z Egiptu niewoli do Ziemi Obiecanej, w której zakosztują wolności.

Jest tylko jeden problem: między Egiptem zniewolenia a Palestyną wolności jest pustynia. Trzeba było 40 lat, by ją przebyć i wielu Izraelitów idąc przez pustynię miało wrażenie, że idą ku śmierci. Zniechęceni trudami wędrówki, chcieli wrócić. Żałowali czasów niewoli, bo chociaż byli niewolnikami, to mieli tam pewne zabezpieczenie, „swoją porcję cebuli i mięsa”, swoje „małe szczęście”. Dzięki wytrwałości Mojżesza zrozumieli, że aby być przekształconym w ludzi wolnych, trzeba zgodzić się na „obumarcie” dla tego, co było, aby stać się tym, kim powinno się być. I ostatecznie dotarli do Ziemi Obiecanej.

Także Jezus — Syn Boży poddał się temu prawu przekształcenia. Przyszedł, aby poddać się niewoli życia ziemskiego. Cierpiał zimno i upał, głód i pragnienie, nienawiść ludzką, płakał nad grzeszną Jerozolimą, a później przeszedł do życia w ciele uwielbionym. Lecz między kształtem życia w ludzkiej naturze i powrotem do chwały Boskiej też miał swoją „pustynię”, którą była Kalwaria, Krzyż i Grób.

I każdy z nas musi dotrzeć tam, gdzie jest Jezus: „Ojcze, chcę, aby także ci, których mi dałeś, byli ze Mną tam, gdzie Ja jestem” (J 17,24). Ale do tego potrzebna jest wiara żywa. Być zaś wierzącym to znaczy dzień po dniu, nie „później”, nie „jutro”, nie wtedy gdy zbliży się śmierć, lecz teraz, w tych warunkach, w jakich żyję, decyzja po decyzji, przechodzić od życia niewolnika do życia Bożego. A sprawą fundamentalną jest, aby Chrystus był obecny w moich codziennych decyzjach.

Siostry i Bracia! Ilekroć mówimy o Chrystusie Jezusie, powinniśmy pamiętać, że On zmartwychwstał, a więc żyje i jest obecny wśród nas i w nas. Jest obecny i działa. Jego działanie to przekształcanie nas, abyśmy odrodzili się do życia, które On posiada, a które jest życiem samego Boga. On nas przekształca, to znaczy przebóstwia. Oczywiście dokonuje się to we współpracy z każdym z nas. Aby te refleksje nie brzmiały zbyt enigmatycznie i górnolotnie, dopowiedzmy jeszcze jedną rzecz. Mamy w życiu do spełnienia jedno jedyne zadanie. Polega on na „stawaniu się człowiekiem”, na sprawianiu tego, by człowiek był „bardziej człowiekiem”. Jestem w gruncie rzeczy w trakcie „uczłowieczania siebie”, bo jeszcze tyle jest we mnie grzechów i tyle obojętności na zło i niesprawiedliwość w świecie, który mnie otacza. Kiedy ja wykonuję mą pracę człowieka, która polega na uczłowieczaniu siebie i relacji międzyludzkich, wtedy Chrystus, obecny w samym centrum mojej decyzji, nadaje jej wymiar prawdziwie boski, przebóstwia to, co ja uczłowieczam. Efekt jest bosko-ludzki, czyli to, co w naszym ubogim języku nazywamy życiem i szczęściem wiecznym. Tę prawdę wyraził dzisiaj św. Paweł wielkim skrótem: „Chrystus powstawszy z martwych, już więcej nie umiera [...]. Tak i wy rozumiejcie, że umarliście dla grzechu, żyjecie zaś dla Boga w Chrystusie Jezusie” (Rz 6,9.11). Niech radość Tajemnicy Paschalnej zawsze nam towarzyszy i wspiera w codziennym trudzie przekształcania siebie i świata w prawdziwie Boże środowisko!

opr. mg/mg

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

reklama

reklama

reklama

reklama