Minister energii USA: nie chcemy Rosji i Iranu w Wenezueli, ale Chiny mogą tam odgrywać pewną rolę

Minister energii Stanów Zjednoczonych Chris Wright powiedział w czwartek, że USA nie chcą dalszego zaangażowania Iranu i Rosji w Wenezueli, lecz mogą tam osiągnąć „pewną równowagę” w relacjach z Chinami. Zapewniał też, że amerykańskie koncerny są bardzo zainteresowane powrotem do Wenezueli.

Wright mówił o celach amerykańskiej polityki wobec Wenezueli podczas wywiadu w telewizji Fox Business. Jak powiedział, choć USA chcą wykluczyć z dalszego odgrywania znaczącej roli Rosję i Iran – które określił jako państwa będące „na granicy organizacji przestępczych” – to inaczej sprawy mają się z Chinami.

„Chiny to trochę mieszanka. Chiny są inne. To potęga gospodarcza. To wielki konsument ropy naftowej. Mogą być konstruktywnym partnerem dla Stanów Zjednoczonych albo siłą osłabiającą Stany Zjednoczone, jak, moim zdaniem, było w Wenezueli” – ocenił minister. „Ale myślę, że prawdopodobnie zobaczymy długoterminowe zaangażowanie Chin w Wenezueli. Tak długo, jak Ameryka będzie tam siłą dominującą, praworządność będzie tam przestrzegana, Stany Zjednoczone będą kontrolować przepływ ropy i będzie w porządku” – dodał.

USA pragną pokojowych relacji z Chinami

Zaznaczył, że Donald Trump chce pokojowych relacji z Chinami. Dodał, że choć prezydent nie pozwoli na to, by Chiny odgrywały rolę taką, jak wcześniej – zyskując wpływy i kontrolę Ameryki Łacińskiej jako kredytodawca – to liczy na to, że może dojść do „pewnej równowagi” w kontaktach z Pekinem.

„Czy w tych ramach, gdzie głównym partnerem Wenezueli są Stany Zjednoczone i kraj cieszy się stabilnością i praworządnością, może istnieć handel z Chinami? Jasne. Czy pozwolimy Wenezueli stać się państwem klienckim Chin? Absolutnie nie” – oświadczył.

Ogromne zainteresowanie wenezuelską ropą wśród amerykańskich firm

Wright zaprzeczył też doniesieniom, że amerykańskie koncerny naftowe nie są zbytnio zainteresowane powrotem do Wenezueli ze względu na ryzyko takich inwestycji. Podkreślał, że zainteresowanie ze strony amerykańskich i innych firm jest ogromne.

– Mój telefon ciągle dzwoni, ludzie mówią: „Hej, jestem zainteresowany. Jak mogę to zrobić?” – opowiadał minister, były szef koncernu naftowego Liberty Energy. Przyznał, że pełna rewitalizacja sektora naftowego w Wenezueli będzie wymagała dużo czasu i wielkich nakładów, lecz zaznaczył, że zwiększenie wydobycia surowca jest możliwe już w krótkim terminie.

– Wystarczy, że zamontujesz nową pompę. To są rzeczy, które wymagają większego sprzętu – sprzętu, dzięki którym możemy dość szybko zwiększyć produkcję ropy w Wenezueli. Wzrośnie ona z 800 tys. baryłek dziennie do ponad miliona – przewidywał.

Prezydent Trump ogłosił we wtorek, że w ramach porozumienia z „tymczasowymi władzami Wenezueli” Stany Zjednoczone otrzymają 30-50 mln baryłek wenezuelskiej ropy i sprzedadzą ją po cenie rynkowej. Trump zapowiedział, że zdecyduje, jak zostaną przeznaczone zyski, lecz stanie się to „z korzyścią dla mieszkańców Wenezueli i Stanów Zjednoczonych”. Według administracji w Waszyngtonie ma to być jedynie pierwsza transza w szerszym procesie. Dostawy surowca mają zostać przekierowane z Chin do USA.

Źródło: Logo PAP

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

reklama

reklama

reklama

reklama

reklama