W czwartek rano przed Szkołą Podstawową w Kielnie zgromadzili się mieszkańcy, rodzice i politycy, by zaprotestować przeciwko profanacji symbolu wiary. „Mam świadomość, że tak jak kiedyś uczniowie z Włoszczowy, tak dzisiaj rodzice i uczniowie z Kielna jesteśmy przykładem dla całej Polski” – mówi Opoce Agata Kamola, mama ucznia z Kielna. Sprawa trafiła do prokuratury. Wyjaśnień oczekuje także przewodniczący KEP.
Mieszkańcy Kielna zebrali się w czwartek rano na proteście przed budynkiem szkoły, w której doszło do profanacji. Protest miał charakter pokojowy i stanowił wyraz sprzeciwu wobec zachowania nauczycielki, a także apel o poszanowanie przekonań religijnych uczniów i ich rodzin w przestrzeni szkolnej.
Mocniej w obronie krzyża
Głos zabrał Konrad Niźnik z Konfederacji Korony Polskiej, który na prośbę rodziców zorganizował pikietę.
„Nie zgadzamy się i mówię to z pełną stanowczością, żeby tak traktować krzyż” – powiedział. „Będziemy musieli jeszcze mocniej w obronie tego krzyża stanąć” – dodał. Podkreśli, że dla Polaków sprawa krzyża nie jest obojętna. „Ten, kto myśli inaczej jest w błędzie” – dodał.
Bulwersujące zdarzenie miało miejsce 15 grudnia podczas zajęć z języka angielskiego w VII klasie w Szkole Podstawowej w Kielnie. „W jednej z klas nauczycielka miała wielokrotnie zdejmować krzyż ze ściany oraz próbowała przekonywać uczniów, że symbol ten jest niepotrzebny. Co więcej, krzyż, wykonany przez uczniów, wydrukowany samodzielnie na drukarce 3D i umieszczony w sali lekcyjnej, został publicznie zdjęty i wyrzucony do kosza przez nauczycielkę panią Paulinę Karwowską-Dawid, prowadzącą zajęcia z języka angielskiego” – czytamy w piśmie skierowanym przez posłankę Dorotę Arciszewską-Mielewczyk do Kuratorium Oświaty w Gdańsku.
Młodzi obrońcy Westerplatte
Sprawę nagłośniło małżeństwo Agaty i Andrzej Kamola, których o profanacji zawiadomił syn, uczęszczający do równoległej klasy.
„Niespełna miesiąc temu uczniowie znaleźli się w niebywale trudnej sytuacji: stanęli w obronie krzyża, który nauczycielka języka angielskiego zdjęła ze ściany i wyrzuciła do kosza na śmieci. Tym samym wypełniły przesłanie, które przyświeca tej szkole” – powiedziała, cytując słowa Jana Pawła II wypowiedziane w 1987 roku o tym, że każdy znajduje w życiu jakieś swoje Westerplatte, którego należy bronić.
„Dla uczniów tej szkoły tym Westerplatte jest krzyż, o który tak dzielnie walczyli młodzi bohaterowie. Dziś uczą nas, dorosłych, że też nie możemy zdezerterować w tej słusznej sprawie, jaką jest obrona krzyża. Będziemy walczyć, prawda zwycięży” – powiedziała łamiącym się głosem Agata Kamola. „Nie zostawimy tej sprawy obojętnie” – mówili rodzice.
Andrzej Kamola podziękował „wszystkim dzieciom, którym krzyż nie jest obojętnym, rodzicom i dziadkom, za ich wychowanie”. Podziękował także nauczycielom, którzy nie godzą się, by krzyż był zdejmowany ze ścian oraz księdzu proboszczowi z parafii św. Wojciecha w Kielnie, który także stanął w jego obronie.
Przed krzyżem na kolanach
„Ogromne podziękowania także dla katechetki, która zaszczepiła uczniom szacunek do krzyża – przed krucyfiksem uczniowie modlili się na kolanach” – powiedziała w rozmowie z Opoką Agata Kamola i dodała, że obrona wiary jest dla niej sprawą fundamentalną. „Mogę powiedzieć, że Bóg darował mi drugie życie, podczas porodu mój organizm zaatakowała sepsa. Wiem, ile znaczy modlitwa bliskich i zaufanie do Boga. Dlatego nie pozwolę, by krzyż był w naszym kraju bezczeszczony” – dodaje.
W rozmowie z Opoką przyznaje, że od czasu, kiedy sprawa profanacji stała się głośna, otrzymuje wiele oznak wsparcia z całej Polski. „Została za nas – obrońców krzyża z Kielna – zamówiona nawet msza święta” - mówi. „Mam świadomość, że tak jak kiedyś uczniowie z Włoszczowy, tak dzisiaj rodzice i uczniowie z Kielna jesteśmy przykładem dla całej Polski. Mamy obowiązek reakcji, by nikt nie ważył się podnieść ręki na to, co dla nas jest święte” – dodaje.
Po przemówieniu rodziców, uczestnicy protestu wielokrotnie skandowali: „dziękujemy”.
Nie ma miejsca na łamanie prawa
Pikietę na prośbę rodziców zorganizował Konrad Niźnik z Konfederacji Korony Polskiej. W proteście wzięli udział także posłowie: Dorota Arciszewska-Mielewczyk, Michał Kowalski, a także lokalni radni.
„Dzisiaj przyszliśmy, aby zademonstrować jedność z rodzicami, którzy mieli odwagę w imieniu dzieci, mających jeszcze większą odwagę, powiedzieć »nie« nauczycielce, która powinna być autorytetem i uczyć szacunku do każdej religii i każdego człowieka” – powiedziała Dorota Arciszewska-Mielewczyk, która jeszcze przed końcem roku skierowała zapytania do Kuratora Oświaty, Wójta Gminy Szemud oraz dyrekcji szkoły w tej sprawie.
„Krzyż jest naszym znakiem, jesteśmy katolikami i nie pozwolimy, by bezczeszczono symbol naszej wiary, naszego dorobku narodowego i kulturowego” – dodała. „Nie mam miejsca na łamanie prawa” – stanowczo podkreśliła.
Sprawa do prokuratury
Rodzice uczniów oczekują ze strony kuratorium oraz dyrekcji szkoły jasnego potępienia zdarzenia oraz realnych działań, które pokażą, że szkoła jest miejscem wolnym od chrystianofobii i wszelkich innych zachowań godzących w dobro uczniów.
Wójt gminy Szemud, Ryszard Kalkowski, złożył do Prokuratury Rejonowej w Wejherowie zawiadomienie w sprawie profanacji krzyża przez nauczycielkę Szkoły Podstawowej w Kielnie. Wcześniej zawiadomienie w tej sprawie złożyli posłowie PiS: Dariusz Matecki i Dorota Arciszewska-Mielewczyk. Dyrektorka szkoły zawiesiła pracownicę w obowiązkach do czasu wyjaśnienia sprawy.
Minister edukacji Barbara Nowacka poinformowała z kolei w TVN24, że po jej rozmowie z pomorskim kuratorem oświaty wobec nauczycielki wszczęto postępowanie dyscyplinarne.
„Bez względu na to, w co kto wierzy, każdy ma prawo do poszanowania godności swojej wiary. To wydaje mi się fundamentalne i nauczyciele o tym doskonale wiedzą. Mają oni obowiązek pokazywania dzieciom wartości i dbałości o wartość i o szacunek” – powiedziała Nowacka.
Stanowisko w tej sprawie opublikowało też Stowarzyszenie Katechetów Świeckich. Organizacja wyraża głęboki sprzeciw wobec tego gestu, uznając go za niewłaściwy wychowawczo oraz raniący wrażliwość uczniów i ich rodzin.
„W związku z zaistniałą sytuacją oczekuję ze strony dyrekcji szkoły oraz od organu prowadzącego, rzetelnych i wyczerpujących wyjaśnień na temat zaistniałego zdarzenia oraz podjęcia działań i konkretnych kroków mających na celu zapobieżenie podobnym wydarzeniom w przyszłości” – napisał w oświadczeniu abp Tadeusz Wojda, Przewodniczący KEP.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu. Jeśli chcesz wesprzeć naszą działalność, możesz to zrobić tutaj.