Wierzę w (...) Kościół

Wierzę w Boga - część III, rozdział XVII - Komentarza do codziennego pacierza

CZĘŚĆ TRZECIA

WIERZĘ W (...) KOŚCIÓŁ

1. Kościół

Czwarta, najkrótsza część Składu Apostolskiego zawiera kilka dość różnych treściowo artykułów wiary.

Pierwszy z nich, najdłuższy, dotyczy Kościoła oraz jego głównych przymiotów: Kościół jest jeden, święty, powszechny i apostolski.

Istnienie Kościoła Chrystusowego - bo o taki Kościół tu chodzi - było zapowiadane wiele razy już w Starym Testamencie. Cały naród wybrany, Izrael historyczny, jest typem czyli zapowiedzią mającego pojawić się z czasem "Izraela wedle ducha" albo "prawdziwego Izraela" czyli Kościoła Jezusa Chrystusa.

Szczególną własnością Jahwe cały Izraela staje się na mocy przymierza zawartego z Mojżeszem. Wtedy to Jahwe powiedział:

"Teraz jeśli pilnie słuchać będziecie głosu mego i strzec mojego przymierza, będziecie szczególną moją własnością pośród wszystkich narodów, gdyż do Mnie należy cała ziemia (...), będziecie Mi królestwem kapłanów i ludem świętym" (Wj 19, 5n).

Ponieważ Izrael przestał z czasem - i to dość rychło - dochowywać warunków przymierz, prorocy zapowiadają:

"Takie będzie przymierze, jakie zawrę z domem Izraela (...) Umieszczę swe prawo w głębi ich jestestwa i wypiszę na ich sercach. Będę im Bogiem, oni zaś będą mi narodem" (Jr 31, 33; por. Iz 55, 3).

Proroctwa te miały się wypełnić w momencie przyjścia na świat Jezusa Chrystusa, a dokładnie w tych oto słowach Zbawiciela:

"Ja tobie powiadam: Ty jesteś Piotr [czyli skała] i na tej skale zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne nie przemogą go" (Mt 16, 18).

Warto zestawić obok siebie cytowaną przed chwilą formułę zawarcia przymierza na Synaju z Chrystusową obietnicą zbudowania Kościoła na Piotrze jako fundamencie. Znamienne jest użycie w obydwu tekstach tego samego zaimka dzierżawnego "mój". "Swoim" nazywa Bóg naród wybrany. Chrystus zbuduje również Kościół "swój". Oznacza to, że związki Chrystusa z Jego Kościołem są takie same jak stosunek Jahwe do narodu wybranego.

Praktycznie jednak:

"Pan Jezus - jak notuje Katechizm Kościoła Katolickiego - zapoczątkował Kościół swój, głosząc radosną nowinę, a mianowicie nadejście Królestwa Bożego obiecanego od wieków w Piśmie (...) Królestwo to zaczyna jaśnieć dla ludzi w słowie, czynach i obecności Chrystusa" (pkt 763n).

Zwany inaczej "małą trzódką" (Łk 12, 32) Kościół pierwotny składał się z dwunastu apostołów, co stanowi wyraźne nawiązanie do dwunastu pokoleń dawnego Izraela (por. Mt 19, 28).

"Kiedy zaś dopełniło się dzieło, którego wykonanie Ojciec powierzył Synowi na ziemi, zesłany został w dzień Zielonych Świąt Ducha Świętego. (...) wtedy Kościół, będąc zwołaniem wszystkich ludzi do zbawienia (...) ze swej natury jest misyjny, posłany przez Chrystusa do wszystkich narodów, aby czynić je uczniami" (KKK 767).

2. Jeden, święty, powszechny, apostolski

Przedmiotem naszej wiary jest jedność Kościoła. To znamię Kościoła jest wymienione na pierwszym miejscu wśród kilku innych przymiotów Bożej wspólnoty. Katechizm Kościoła Katolickiego podaje trzy racje, dla których Kościołowi przysługuje prymat jedności. Otóż Kościół jest jeden ze względu na swoje źródło. Jest tym źródłem:

"tajemnica jedności jedynego Boga i Syna w Duchu Świętym w troistości osób" (pkt 813).

Kościół jest także jeden ze względu na swego Założyciela, Jezusa Chrystusa, który dokonał przecież przez swoją śmierć na krzyżu dzieła wielkiego pojednania całego świata z Bogiem i wszystkich ludzi między sobą. Kościół jest wreszcie jeden ze względu na swoją duszę, którą jest Duch Święty, "napełniający sobą cały Kościół" (pkt 813). Tej jedności Kościoła nie sprzeciwia się rzecz jasna, różnorodność kultur i tradycji religijno-liturgicznych.

U podstaw istniejących ciągle, nie ma co tego ukrywać, podziałów w Kościele znajduje się grzech z jego następstwami. Warto przypomnieć, że pierwszy człowiek, stworzony przecież na obraz i podobieństwo Boże, gdy dopuścił się grzechu, skrył się przed Bogiem, a winą za przekroczenie Bożego przykazania próbował obciążyć pierwszą niewiastę, dystansując się od niej w pewnym sensie, choć zaraz po jej stworzeniu powiedział: Ta dopiero jest ciałem z mojego ciała i kośćmi z moich kości!

W praktyce codziennego życia jedność Kościołowi zapewnia wyznawanie przez jego wiernych tej samej wiary, te same sakramenty oraz możność wylegitymowania się sukcesją apostolską, sięgającą czasów św. Piotra, pierwszego zwierzchnika całego Kościoła. Jezus Chrystus jeszcze za dni swego przebywania na ziemi w fizycznym ciele okazywał wielkie zatroskanie o jedność Kościoła. W "Modlitwie arcykapłańskiej" Jezusa są, między innymi, takie oto słowa:

"Proszę (...) aby wszyscy stanowili jedno, jak Ty, Ojcze we Mnie, a Ja w Tobie, aby i oni stanowili w Nas jedno, aby świat uwierzył, żeś Ty Mnie posłał" (J 17, 21).

W Katechizmie Kościoła Katolickiego czytamy:

"Chrystus zawsze udziela swemu Kościołowi daru jedności, ale Kościół musi zawsze modlić się i pracować, by strzec, umacniać i doskonalić jedności, której Chrystus pragnie dla niego" (pkt 820).

Nieco dalej:

"Posłanie Kościoła wymaga wysiłku na rzecz jedności chrześcijan. Istotnie, rozbicie między chrześcijanami jest jednak dla Kościoła zaporą na drodze do urzeczywistnienia właściwej mu pełni katolickiej w tych dzieciach, które przez chrzest wprawdzie do niego przynależą, ale odłączy się od pełnej wspólnoty z nim. Owszem, nawet samemu Kościołowi utrudnia to w konkretnym życiu uwypuklenie pełni katolickości po każdym względem" (pkt 855).

Drugim według omawianego artykułu wiary przymiotem Kościoła jest jego świętość. Jak tę świętość należy rozumieć, to wynika ze słów św. Pawła, który tak mówi:

"W nim (= w Chrystusie) bowiem wybrał nas przed założeniem świata, abyśmy byli święci i nieskalani przed Jego obliczem" (Ef 1, 4);

albo jeszcze wyraźniej nieco dalej:

"Chrystus umiłował Kościół i wydał za niego samego siebie, aby jego uświęcić, oczyściwszy obmyciem wodą, któremu towarzyszy słowo, aby osobiście stawić przed sobą Kościół jako chwalebny, nie mający skazy czy zmarszczki (...) lecz aby był święty i nieskalany" (Ef 5, 25nn).

Całą swoją tedy tak rozumianą świętość czerpie Kościół ze zbawczego dzieła Jezusa Chrystusa.

Kościół jest też dlatego nazywany świętym, że dysponuje - dzięki wspomnianemu już dziełu zbawienia - wszystkimi środkami zwłaszcza sakramentalnego uświęcenia. W tym sensie również, wszyscy którzy przez chrzest znaleźli się w Kościele, są nazywani świętymi. Cytowany przed chwilą List św. Pawła do Efezjan tak się zaczyna:

"Paweł (...) do świętych, którzy są w Efezie" (Ef 1, 1); por. Dz. 9, 13; 1 Kor 6, 1; 16, 1).

Wreszcie Kościół jest święty także dlatego, że może poszczycić się całą rzeszą kanonizowanych świętych i błogosławionych, co oznacza, iż za życia ludzie ci praktykowali heroiczne cnoty i wytrwali do końca w wierności łasce Bożej.

Świętość nie oznacza jednak moralnej wolności od grzechu jego poszczególnych wiernych. Przeciwnie, z racji na ich słabości, Kościół jest niekiedy nazywany "wspólnotą grzeszników" i dlatego, nawet w swoich strukturach powinien być ciągle reformowany (Ecclesia est semper reformanda) czyli uwalniany od niedoskonałości i grzechów.

Ale oto jak ów proces powinien przebiegać i na kim ma się opierać:

"W ciągu całej historii Kościoła w okolicznościach najtrudniejszych święte i święci byli zawsze źródłem i początkiem odnowy" (Jan Paweł II, Adhort. Apost. Christifideles laici, pkt 16).

Wierzymy również w powszechność Kościoła. Powszechny to znaczy cały, obejmujący wszystkich, dla wszystkich przeznaczony i otwarty. Jezus wyraźnie nakazał apostołom:

"Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody" (Mt 28, 19).

Jeszcze powszechniej brzmi ten nakaz misyjny w sformułowaniu Marka, który mówi:

"Idźcie na cały świat i głoście ewangelię wszelkiemu stworzeniu" (Mk 16, 15).

To dlatego Kościół jakby ze swej natury albo dokładniej z woli Jego Założyciela jest misyjny, co oznacza nic innego jak tylko troskę o powszechność Kościoła. Kościół ma nie tylko prawo - i nikt nie może go tego prawa pozbawić - ale także obowiązek "bycia powszechnym". U źródeł tej troski o powszechność Kościoła znajdują się nie żadne zapędy polityczno-imperialistyczne, ale tylko i wyłącznie miłość, o której jeden z największych misjonarzy w dziejach ludzkości, św. Paweł, powiedział:

"Miłość Chrystusa przynagla nas" (2 Kor 5, 14).

Kościół jest powszechny jednak przede wszystkim dlatego, że znajduje się w nim, pełnia Ciała Chrystusa zjednoczona z Głową" (Sobór Wat. II, Dekret Ad gents, 6). Już św. Ignacy Antiocheński powiedział:

"Tam gdzie jest Chrystus, tam jest Kościół powszechny" (Ad Smyr. 8, 2).

Właśnie z tej racji każdemu choćby niewielkiemu liczebnie kościołowi partykularnemu przysługuje przymiot powszechności, zakładając rzecz jasna, że jego przełożony pozostaje w łączności z biskupem Rzymu. Myśl powyższą tak oto precyzuje Konstytucja Soborowa Lumen gentium:

"Do społeczności Kościoła wcieleni są w pełni ci, co mając Ducha Chrystusowego w całości przyjmują przepisy Kościoła i wszystkie ustanowione w nim środki zbawienia i w jego widzialnym organizmie pozostają w łączności z Chrystusem rządzącym Kościołem przez papieża i biskupów, w łączności mianowicie polegającej na więzach wyznania wiary, sakramentów i zwierzchnictwa kościelnego oraz wspólnoty. Nie dostępuje jednak zbawienia, choćby był wcielony do Kościoła, ten, kto nie trwając w miłości, pozostaje wprawdzie w łonie Kościoła ciałem, ale nie sercem" (pkt 14).

Wypada ze smutkiem stwierdzić, że pozostają w łonie Kościoła tylko ciałem ci wszyscy, którzy mówią o sobie, że są wprawdzie wierzącymi, ale nie praktykującymi. Sobór jednak stwierdza na innym miejscu, że:

"ci, co wierzą w Chrystusa i otrzymali ważnie chrzest, pozostają w jakiejś, choć niedoskonałej wspólnocie ze społecznością Kościoła Katolickiego" (Dekret Unitatis redintegratio 3).

Na zakończenie tych uwag o powszechności Kościoła jeszcze dwa stwierdzenia z Katechizmu Kościoła Katolickiego:

"Nie mogliby więc zostać zbawieni ludzie, którzy wiedząc, że Kościół założony został przez Boga za pośrednictwem Chrystusa jako konieczny (= do zbawienia_. Mimo to nie chcieliby bądź przystąpić do niego, bądź też w nim wytrwać" (pkt 846);

i zaraz w następnym punkcie:

"Stwierdzenie to nie dotyczy tych, którzy bez własnej winy nie znają Chrystusa i Kościoła (...) Ci bowiem szczerym sercem jednak szukają Boga i wolę Jego przez nakaz sumienia poznaną starają się pod wpływem łaski pełnić czynem, mogą osiągnąć wieczne zbawienie" (pkt 847).

Ostatni w Symbolu Wiary przymiot Kościoła to jego apostolskość.

Jest Kościół takim przede wszystkim ze względu na swoją strukturę, w której apostołowie odgrywają bardzo zasadniczą rolę. Do wiernych, stanowiących Kościół w Efezie Paweł tak pisze:

"Jesteście współobywatelami świętych i domownikami Boga, zbudowanymi na fundamencie apostołów" (Dz 2, 42),

zaś przeczuwając bliski już kres własnego życia, takie oto polecenie wydaje apostoł Tymoteuszowi:

"Zdrowe zasady, które posłyszałeś ode mnie, miej za wzorzec w wierze i miłości w Chrystusie Jezusie. Dobrego depozytu strzeż z pomocą Ducha Świętego" (2 Tm 1, 13 n).

W Konstytucji soborowej Lumen gentium czytamy:

"Boskie posłannictwo, powierzone przez Chrystusa Apostołom, trwać będzie do końca wieków, ponieważ Ewangelia, którą mają przekazywać, jest dla Kościoła po wszystkie czasy źródłem całego jego życia. Dlatego (...) Apostołowie (...) zatroszczyli się o to, by ustanowić swoich następców" (pkt 20).

Tak więc Kościół jest apostolski także dlatego, że władzę sprawują w nim od początku apostołowie. Kiedyś czynili to osobiście, obecnie - poprzez swoich legalnie ustanawianych następców.

3. Jeden chrzest na odpuszczenie grzechów

Spośród wszystkich sakramentów świętych Symbol Wiary wymienia jedynie chrzest, co jest dość zrozumiałe, ponieważ ten sakrament uważa się za bramę do życia duchowego i za drogę do wspólnoty ludzi wierzących. Przyjęcie chrztu św. Jest też warunkiem niezbędnym do możliwości przyjmowania pozostałych sakramentów.

Wiele razy i na różne sposoby, chyba jak żaden inny sakrament, chrzest był zapowiadany już w Starym Testamencie. Ponieważ woda jest materią tego sakramentu, starotestamentalne wzmianki o tym żywiole przez pisarzy Nowego Testamentu, a zwłaszcza w liturgii Kościoła są kojarzone właśnie z sakramentem chrztu. Przy poświęceniu wody chrzcielnej w Wielką Sobotę śpiewamy:

"Na początku świata Twój Duch unosił się nad wodami, aby już wtedy woda nabrała mocy uświęcenia".

O wodach potopu i o arce Noego mówi to oto już Pismo św.:

"za dni Noego cierpliwość Boża oczekiwała, a budowana była arka, w której niewielu, to jest osiem dusz, zostało uratowanych przez wodę. Teraz również zgodnie z tym wzorem ratuje was ona we chrzcie" (2 P. 3, 20n).

Symbolem, zapowiedzią chrztu jest jednak przede wszystkim szczęśliwa przeprawa przez Morze Czerwone. Znów czytamy. Znów czytamy w liturgii Wielkiej Soboty:

"Ty sprawiłeś, że synowie Abrahama przeszli po suchym dnie Morza Czerwonego, aby naród wyzwolony z niewoli faraona stał się obrazem przyszłej społeczności ochrzczonych".

Wyprowadzenie z niewoli egipskiej przez wodę było zapowiedzią uwolnienia całej ludzkości przez wodę chrztu z więzów grzechu.

Charakter w pewnym sensie jeszcze ciągle symboliczny posiadał chrzest udzielony przez Jana, przygotowującego drogę Jezusa. Udzielanie chrztu było tak ważną częścią jego posłannictwa, że spowodowało nadanie mu jego jakby imienia. Nazywa się go inaczej Chrzcicielem. Jeżeli jednak mówimy, że udzielany przez niego chrzest był jeszcze ciągle symboliczny, to dlatego, że on sam oznajmiał:

"Ja was chrzczę wodą dla nawrócenia; lecz Ten, który idzie za mną, mocniejszy jest od mnie (...) On was chrzcić będzie Duchem Świętym i ogniem" (Mt 3, 11).

Jakby nawiązując do tego oświadczenia mówi się czasem o obmyciach Janowych i o chrzcie Jezusa Chrystusa. Temu obmyciu Janowemu poddał się, jak wiadomo, sam Jezus Chrystus i to właśnie tym obrzędem zainaugurował swoją publiczną działalność (Mt 4, 13, 17).

O chrzcie jest mowa także w nakazie misyjnym, który stanowi jakby testament Jezusa czyli formalne zakończenie Jego zbawczego posłannictwa. Dwa ostatnie wersety ewangelii Mateusza brzmią tak:

"Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego. Uczcie je zachowywać wszystko, co wam przekazałem. A oto Ja jestem z nim przez wszystkie dni, aż do skończenia świata" (Mt 28, 19n; por Mk 15n).

Pamiętając o tym poleceniu Piotr już w swoim pierwszym wystąpieniu po Zesłaniu Ducha Świętego, woła:

"Nawróćcie się i niech każdy z was ochrzci się w imię Jezusa Chrystusa na odpuszczenie grzechów waszych" (Dz 2, 38).

Posługując się swoistą przenośną Jezus chrztem nazywa także swoją własną mękę i śmierć. Mówi na przykład do Zebedeuszów:

"Nie wiecie o co prosicie: Czy możecie pić kielich, który ja mam pić albo przyjąć chrzest, którym ja mam być ochrzczony?" (Mk 10, 38).

W momencie śmierci Jezusa krew i woda wypłynęły z przebitego boku Zbawiciela. Otóż ta woda - to niejako źródło wszystkich sakramentów, czerpiących swoją moc ze zbawczej męki i śmierci Chrystusa (por. 1 J 5, 6-8). Katechizm Kościoła Katolickiego cytuje znamienne słowa św. Ambrożego:

"Zobacz, gdzie jesteś ochrzczony, skąd pochodzi chrzest, jeśli nie z krzyża Chrystusa, że śmierci Chrystusa. Tu jest cała tajemnica" (pkt 1225).

Różnie są przedstawiane już także w Biblii skutki sakramentu chrztu. Chrzest jest przede wszystkim pogrzebaniem starego, grzesznego człowieka i równocześnie zmartwychwskrzeszeniem go - już w nowej postaci - do nowego życia. Czytamy w Rz 6, 3n:

"My wszyscy, którzyśmy otrzymali chrzest zanurzający w Chrystusa Jezusa, zostaliśmy zanurzeni w Jego śmierć. Zatem przez chrzest zanurzający nas w śmierć, zostaliśmy razem z Nim pogrzebani po to, byśmy i my wkroczyli w nowe życie".

Tak więc pierwszym i najważniejszym owocem chrztu są nowe narodziny, zwane przez Pawła na innym miejscu "nowym stworzeniem" (por. 2 Kor 5, 17; Ga 6, 15) albo "obmyciem odradzającym i odnawiającym w Duchu Świętym" (Tt 3, 5). Do tej samej myśli nawiązuje przenośnia "przyobleczenia się w Chrystusa" (Ga 3, 27). Te nowe narodziny mogły się dokonać tylko dlatego, że w sakramencie chrztu dostępuje człowiek darowania wszystkich grzechów i kary za nie, a zwłaszcza grzechu pierworodnego. Stąd taka bezwzględna konieczność chrztu do osiągnięcia zbawienia, choć z drugiej strony, nie są skazani na wieczne potępienie ci, którzy bez własnej winy nie przyjęli tego sakramentu. Czytamy w Katechizmie Kościoła Katolickiego:

"Kościół zawsze zachowywał głębokie przekonanie, że ci którzy ponoszą śmierć za wiarę, nie otrzymawszy chrztu, zostają ochrzczeni przez swoją śmierć dla Chrystusa. Chrzest krwi, podobnie jak chrzest pragnienia, przynosi owoce chrztu, nie będąc sakramentem" (pkt 1258).

Przekonanie o konieczności chrztu do zbawienia stanowi powód główny, dla którego Kościół zaleca chrzcić dzieci wkrótce po ich przyjściu na świat.

Przez sakrament chrztu ochrzczony wchodzi do Królestwa Bożego, by stanowić cząstkę samego ciała Jezusa Chrystusa (1 Kor 12, 13), co nakłada na niego określone zobowiązania, jako że ochrzczony ni należy już do samego siebie (1 Kor 6, 19). Apostoł nakazuje:

"Bądźcie sobie wzajemnie poddani" (Ef 5, 21),

a sobór Wat II stwierdza:

"Chrzest stanowi sakramentalny węzeł jedności, trwający między wszystkimi przezeń odrodzonymi" (Dekret Unitatis redintegratio, 3).

Teraz przez całe życie jednak każdy musi się zmagać ze śladami grzechu pierworodnego w postaci złych pożądań, o których tak dramatycznie pisze św. Paweł:

"Nie czynię dobra, którego chcę, ale czynię to zło, którego nie chcę (...) gdy chcę czynić dobro narzuca mi się zło" (Rz 7, 19. 21).

Jednakże i w tej sytuacji człowiek nie został pozostawiony na pastwę jego własnym słabościom. Jezus Chrystus wyposażył ludzi we władzę kluczy czyli odpuszczania grzechów poza chrztem świętym, to jest w sakramencie pokuty.

Chociaż nie dość skuteczne przeciwstawianie się wrodzonemu pociągowi do grzechu może sprawiać, że chrzest nie będzie przynosił pożądanych zbawiennych owoców, to jednak nic nie jest w stanie usunąć znamienia duchowego, jakie chrzest pozostawia na ochrzczonym. Właśnie ze względu na niezniszczalność tego znamienia zwanego inaczej pieczęcią lub charakterem sakramentalnym, chrzest może być przyjęty tylko raz w życiu. Dlatego w omawianym artykule wiary jest mowa o jednym chrzcie: "wyznaję jeden chrzest". Z drugiej strony Kościół nikogo nie pozbawia możności przyjęcia tego sakramentu. Odpowiedni kanon Kodeksu Prawa Kanoniczego mówi:

"Zdolny do przyjęcia chrztu jest każdy człowiek, jeszcze nie ochrzczony" (kan. 864).

Każdy również, nawet nieochrzczony, może udzielić chrztu drugiemu człowiekowi.

 

Artykuł jest fragmentem publikacji "Wydawnictwa m" - Komentarz do codziennego pacierza Spis treści - Komentarz do codziennego pacierza

Wierzę w (...) Kościół
Copyright © by Wydawnictwo "m"

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

reklama

reklama

reklama

reklama