reklama

Wychowanie do afirmacji życia

Aborcja jest formą psychicznego samozniszczenia. Sposobem myślenia, który ją inicjuje, możemy zarażać kolejne pokolenie

Dorota Niedźwiecka

|

Moja Rodzina 7/2016

dodane 05.07.2016 00:00

Aborcja jest formą psychicznego samozniszczenia. Sposobem myślenia, który ją inicjuje, możemy zarażać kolejne pokolenie.

Wychowanie do afirmacji życia

Anna A. Terruwe i Conrad W. Baars, holenderscy psychiatrzy, kilkadziesiąt lat temu nazwali i zdefiniowali nową jednostkę chorobową: zespół niezaspokojenia emocjonalnego, czyli taki zestaw cech, które wynikają z braku doświadczenia afirmacji przez konkretną osobę. A przekładając ten stricte psychologiczny język na język biblijny: wynikają one z braku doświadczania miłości.

- Aborcja jest aktem agresji (a nie dowodem asertywności) – piszą w jednej ze swoich książek, zatytułowanej „Integracja emocjonalna”. – Ponieważ oznacza całkowite wyparcie się i dziecka, i siebie, nie może być – jak to się często sugeruje – sposobem rozwiązania dramatu tzw. „dzieci niechcianych”.

Każdy daje możliwości

Jak zatem rozwiązać ten dramat? Jak sprawić, by każde dziecko mogło przyjść na świat i czuło się na nim ważne i potrzebne?

- W przypadku, gdy kobieta jest już w ciąży – dając jej nakierowane na skuteczność wsparcie – wyjaśniają specjaliści. Poprzez zaniechanie tego, co większość z nas czyni, i to w dobrych intencjach: czyli krytykowanie, dokuczanie, ciągłe doszukiwanie się błędów, deprecjonowanie, wytykanie i przypominanie dawnych i obecnych braków. Takie działania godzą bezpośrednio w godność drugiej osoby i zamiast inspirować do dobra, mogą powodować w ciężarnej kobiecie poczucie osamotnienia, potrzebę bycia samowystarczalną i poradzenia sobie samej – w jakikolwiek sposób, nawet przez aborcję.

Natomiast przyjęcie, akceptacja osoby taką, jaka jest, zgoda na to, że NIE POTRAFI (a nie: nie chce) otaczać swojego poczętego dziecka miłością, spokojne uświadomienie jej, że może liczyć na pomoc otoczenia – zaowocuje – utwierdzeniem jej w przekonaniu, że jest i że potrafi się zachowywać jak dobra matka. W byciu osobą, która może i chce afirmować swoje nienarodzone dziecko poprzez obdarzanie go czułością, troskę o nie w okresie ciąży i bezpieczne wydanie go na świat. Tak działa nasz mózg i emocje.

Postawa za życiem zaczyna się w domu

Sposobu myślenia o naszej płodności, czyli „podejścia „za życiem” lub „przeciw życiu” uczymy się w domach rodzinnych. Podobny mechanizm – jak w przypadku przekazywania kształtowania postawy afirmacyjnej mamie w ciąży – działa w tym temacie w rodzinie. W zależności od tego, czy małe dzieci mają świadomość, że są „oczkiem w głowie mamusi i tatusia” czy „zawalidrogą” – będzie im łatwo bądź trudno akceptować swoje życie i pojawiające się w nim Nowe Życie. Skojarzenie: „dziecko to ciężar, wróg”, może zapaść głęboko w podświadomość, w dorosłości tworząc blokadę na przyjmowanie życia. Natomiast skojarzenie: „dziecko to skarb”, „szczęście” tworzy pozytywne przesłanie, dostrzegalne w tym, że ludzie bez względu na sytuację majątkową czy zdrowie – po prostu chcą mieć dzieci. Dlatego mówmy dzieciom, że jego życie i wszystkie jego sprawy są dla nas istotne, nie żałujmy pogłaskania i przytulenia – także wtedy, gdy już dorasta. Gdy młody człowiek od dziecka jest wychowany w takiej atmosferze, nie przyjdzie mu na myśl, by pozbawiać życia kogoś drugiego.

Można powiedzieć, że człowiek otwarty na życie jest człowiekiem płodnym. Czyli – według słownika języka polskiego – takim, który jest „kreatywny, twórczy wydajny, produktywny, rodzący dobro”. „Płodne życie” to „twórczo spędzone życie”. Czyli płodność oznacza, że możemy tworzyć dobre i piękne rzeczy.

Jeśli z takim założeniem żyjemy, to z dużym prawdopodobieństwem to założenie przejmą nasze dzieci. I dzięki niemu w sposób naturalny będą „za życiem”.

Odpowiedzialność za wychowanie

Postawę pro-life można kształtować także przez całą gamę komentarzy, rzucanych przy różnych okazjach. Dzieci chłoną je – często nieświadomie, a zarazem skutecznie. „Współczuję tej kobiecie, która zdecydowała się na aborcję, poczucia winy i wyrzutów sumienia. Żeby z tego wyjść, czeka ją żmudna praca” – rzućmy przy adekwatnej okazji.

Im bardziej jako rodzic jestem spójny, im bardziej przemyślane mam poglądy i im większego kontekstu spraw jestem świadomy – tym bardziej jestem w stanie dać dziecku to, czego potrzebuje. Nawet wtedy, gdy – w okresie dojrzewania – usiłuje moje zdanie kontestować.

Niezwykle ważna jest także umiejętność pogłębionej argumentacji. W czasach internetu nastolatek bardzo szybko znajdzie przesłanki za aborcją. Ważne byśmy w sposób komunikatywny i rzeczowy umieli poprowadzić rozmowę, w której wykażemy się znajomością argumentacji osób za i osób przeciw niej, i – co niezwykle ważne, i budujące nasz autorytet – w sposób jasno wyrazić własne poglądy.

Istotna jest także postawa mamy i taty wobec seksualności. Jeśli postrzegają seks jako przestrzeń budującą głęboką więź i wyrażającą wzajemną miłość, dzieciom łatwiej będzie postrzegać go w ten sam sposób i łatwiej będą się chronić przed wczesnymi i przypadkowymi kontaktami. A co za tym idzie – przed nieplanowaną ciążą i aborcją.

Mądrą inwestycją jest także takie budowanie od małego relacji z dziećmi, w której wiedzą, że zawsze i z każdym problemem mogą do nas przyjść – nie po to, by „oberwać”, ale po to, by wspólnie znaleźć najlepsze rozwiązanie. To przydatne zwłaszcza w momencie, gdy córka lub syn wcześnie stali się rodzicami.

Niektórzy psycholodzy uważają, że w wychowaniu pro-life nie powinno się epatować pokazującymi przemoc obrazami, np. zdjęciami wyrwanych z łona matek dzieci. Inni radzą podejście realistyczne: młodzi są przyzwyczajeni do drastycznych obrazków; funkcjonują tak, że bardziej przemawia do nich obraz; silny bodziec w temacie który jest niezwykle istotny – może przesądzić o takiej lub innej decyzji w przyszłości. Osobiście uważam, że jasność, konkretność i fakty powinny w wychowaniu pro-life z czułością i akceptacją osoby.

Potrafisz dobrze żyć

Wracając do publikacji Anny A. Terruwe i Conrada W. Baarsa: wyrażanie negatywnych opinii i sądów zamieńmy – zarówno w relacji do naszych dzieci, jak też w każdej innej – na wyrażenia pozytywne: aprobaty i podziwu, które budzą w drugim zadowolenie z tego, że jest człowiekiem – i jako istota ludzka ma nieskończoną godność i wartość. Aprobatę można okazywać np. poprzez dostrzeżenie jego umiejętności czy starań. „Jakie ładne zamki z piasku potrafisz budować”, „Umiesz na poczekaniu wymyślić dobrą zabawę”, „Ty to potrafisz zrobić sałatkę niemal z niczego”, „Doskonale planujesz”.

To poziom bardzo subtelny a zarazem najprostsza i najpewniejsza droga do budowania wypełniania przykazania Miłości – poprzez kształtowanie postawy antyaborcyjnej – z radością i wewnętrznym przekonaniem sprzyjającym życiu.

Artykuł pochodzi z czasopisma "Moja Rodzina" 7/2016

opr. ac/ac

1 / 1
oceń artykuł Pobieranie..

reklama