Aborcja nie leczy. Psychiatra wyjaśnia, że przesłanka psychiatryczna nie ma podstaw naukowych

Prof. Paweł Mierzejewski z Instytutu Psychiatrii i Neurologii przekonuje, że aborcja z powodu zagrożenia zdrowia psychicznego kobiety nie znajduje potwierdzenia w wiedzy medycznej. Nie istnieje ani jedno badanie dowodzące, iż aborcja poprawia stan psychiczny pacjentki, wiele natomiast wskazuje na ryzyko jego pogorszenia.

Zdaniem profesora wzrost liczby legalnych aborcji w Polsce na podstawie tzw. przesłanki psychiatrycznej jest w praktyce sposobem obchodzenia prawa po wyeliminowaniu przesłanki embriopatologicznej. Nie towarzyszy mu jednak wzrost rzeczywistych zaburzeń psychicznych związanych z ciążą, które uzasadniałyby tak drastyczną interwencję.

Prof. Mierzejewski zwraca uwagę, że trudne emocje po diagnozie ciężkich wad płodu są naturalną reakcją na traumatyczną sytuację, ale nie oznaczają automatycznie zagrożenia życia lub zdrowia psychicznego kobiety. W takich przypadkach – podkreśla – standardem powinny być diagnoza i leczenie psychiatryczne, a nie aborcja.

Profesor krytycznie ocenia wytyczne Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego, wskazując, że nie są one oparte na dowodach naukowych. Przywołuje liczne badania, w tym duże analizy z Nowej Zelandii i Kanady, które pokazują podwyższone ryzyko depresji, uzależnień, hospitalizacji psychiatrycznych i zachowań samobójczych u kobiet po aborcji.

W rozmowie z KAI odnosi się także do głośnego amerykańskiego badania „Turnaway Study”, wykorzystywanego przez środowiska proaborcyjne, wskazując na jego poważne błędy metodologiczne, które – jego zdaniem – podważają wiarygodność wniosków. Prof. Paweł Mierzejewski podkreśla jednak, że badanie to jest obciążone bardzo poważnymi błędami metodologicznymi, które podważają wiarygodność jego wniosków.

„Turnaway Study” było prowadzone w latach 2008–2016 w 30 ośrodkach aborcyjnych w USA i objęło ok. 1000 kobiet. Już na etapie doboru próby pojawił się zasadniczy problem: uczestniczkami były wyłącznie kobiety zgłaszające się do klinik aborcyjnych, a więc grupa niereprezentatywna dla ogólnej populacji kobiet w ciąży. Co więcej, aż około dwie trzecie badanych dokonało aborcji w drugim trymestrze, podczas gdy w rzeczywistości zdecydowana większość aborcji odbywa się w pierwszym trymestrze.

Dodatkowo, dobór uczestniczek nie był losowy – kobiety były włączane do badania według decyzji badaczy, bez jasno określonej metodologii. Około 2/3 zaproszonych kobiet odmówiło udziału w badaniu, a autorzy nie przeanalizowali przyczyn tych odmów. Zdaniem prof. Mierzejewskiego oznacza to bardzo wysokie ryzyko tzw. błędu selekcji: kobiety, które zgodziły się na udział, mogły istotnie różnić się psychicznie od tych, które odmówiły.

Poważne zastrzeżenia dotyczą także grupy kontrolnej. Tworzyły ją kobiety, którym odmówiono aborcji z powodu zbyt zaawansowanej ciąży. Tymczasem dane pokazują, że około jedna czwarta z nich i tak dokonała później aborcji w innym ośrodku, a blisko 40 proc. miało już wcześniej doświadczenie aborcji.

W efekcie – jak podkreśla rozmówca KAI – porównywano grupy, które nie były od siebie realnie odróżnialne. „Przy tak zaprojektowanym badaniu nie można wyciągać wiarygodnych wniosków na temat wpływu aborcji na zdrowie psychiczne” – ocenia prof. Mierzejewski. Jego zdaniem fakt, że „Turnaway Study” zostało opublikowane w prestiżowych czasopismach naukowych, nie zmienia faktu, iż jego metodologia nie spełnia podstawowych standardów badań epidemiologicznych.

Profesor kontrastuje to badanie z innymi analizami – m.in. długofalowym badaniem z Nowej Zelandii oraz dużym badaniem kohortowym z Kanady – które są poprawne metodologicznie i wskazują na podwyższone ryzyko zaburzeń psychicznych oraz hospitalizacji psychiatrycznych u kobiet po aborcji. 

Konkluzja profesora jest jednoznaczna: aborcja nie jest metodą leczenia zaburzeń psychicznych i nie powinna być przedstawiana jako rozwiązanie kryzysu psychicznego w ciąży. Rolą lekarza jest leczenie oparte na dowodach naukowych, a nie stosowanie procedur, które mogą zwiększać ryzyko długofalowych szkód dla zdrowia pacjentki.

Źródło: KAI

Dziękujemy za przeczytanie artykułu. Jeśli chcesz wesprzeć naszą działalność, możesz to zrobić tutaj.

« 1 »

reklama

reklama

reklama

reklama

reklama