Otworzyły serca Duchowi Świętemu

Homilia podczas Mszy św. beatyfikacyjnej 14.05.2005

W sobotę 14 maja odbyła się w Watykanie pierwsza beatyfikacja za pontyfikatu Benedykta XVI. Do chwały ołtarzy zostały wyniesione dwie misjonarki: m. Ascencja od Serca Jezusa Nicol Gońi (1868-1940) i m. Marianna Cope (1838-1918). W imieniu Ojca Świętego uroczystości beatyfikacyjnej w Bazylice Watykańskiej przy ołtarzu katedry św. Piotra przewodniczył prefekt Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych kard. José Saraiva Martins.

Na początku liturgii pasterze diecezji, z których pochodziły misjonarki, odczytali ich krótkie życiorysy i poprosili o zaliczenie służebnic Bożych w poczet błogosławionych. Następnie kard. Saraiva Martins odczytał List apostolski Benedykta XVI dotyczący ich beatyfikacji i ustanowienia daty wspomnień liturgicznych. Po odczytaniu listu zostały odsłonięte na loggiach św. Weroniki i św. Heleny obrazy błogosławionych, a do prezbiterium przyniesiono ich relikwie.

W uroczystości uczestniczyli pielgrzymi z Hiszpanii, Stanów Zjednoczonych i Niemiec, skąd pochodziły nowe błogosławione, a także z Peru i z Oceanii, gdzie pełniły swą misyjną posługę. Na zakończenie liturgii 40-osobowy chór wykonał tradycyjną pieśń hawajską.

W poniedziałek 16 maja Papież przyjął na specjalnej audiencji w Auli Pawła VI pielgrzymów, którzy przybyli na beatyfikację.

Poniżej zamieszczamy List apostolski Ojca Świętego, homilię prefekta Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych, wygłoszoną podczas Mszy św. beatyfikacyjnej, papieskie przemówienie do pielgrzymów oraz życiorysy nowych błogosławionych.

Eminencjo, czcigodni Współbracia w biskupstwie i w kapłaństwie, szanowni Przedstawiciele władz, drodzy Pielgrzymi!

1. Rodzący się Kościół przygotowywał się do pierwszej Pięćdziesiątnicy chrześcijaństwa, idąc drogą wiary w zmartwychwstałego Pana. To On bowiem daje swojego Ducha ludowi Nowego Przymierza.

Po wniebowstąpieniu Jezusa wspólnota uczniów zebrała się w Wieczerniku, w oczekiwaniu na «chrzest Duchem Świętym» (por. Dz 1, 5), i przygotowywała się do tego wydarzenia, głęboko przeżywając braterską komunię i modląc się: «trwali jednomyślnie na modlitwie (...) z Maryją, Matką Jezusa» (Dz 1, 14).

Tego wieczoru my także, duchowo, jesteśmy zgromadzeni w Wieczerniku. Czujemy macierzyńską obecność Maryi i bliskość apostoła Piotra, na którego grobie wznosi się ta Bazylika.

Jesteśmy teraz zgromadzeniem liturgicznym, które głosi tę samą wiarę w zmartwychwstałego Chrystusa; które żywi się tym samym Chlebem eucharystycznym, które z ufnością woła usilnie do nieba: «Przybądź, Duchu Święty, / Ześlij z nieba wzięty / Światła Twego strumień. / Przyjdź, Ojcze ubogich, / Przyjdź, Dawco łask drogich, / Przyjdź, Światłości sumień» (Sekwencja).

Witam zatem wszystkich, którzy opuścili swoje miasta i swoje domy i przemierzywszy oceany i kontynenty przybyli tu, by dzielić z nami łaskę Pięćdziesiątnicy i radość z beatyfikacji m. Ascencji od Serca Jezusa i m. Marianny Cope.

Serdecznie witam Siostry Misjonarki Dominikanki od Świętego Różańca i Siostry z Trzeciego Zakonu św. Franciszka z Syracuse oraz licznych pielgrzymów pochodzących z miejsc, gdzie urodziły się bądź prowadziły działalność apostolską nowe błogosławione.

Duch Święty przemienia serca

2. Drodzy bracia i siostry, słowo Boże, które przed chwilą zostało odczytane, pomaga nam przywołać na pamięć wielką tajemnicę zesłania Ducha Świętego, które wyznaczyło uroczysty początek misji Kościoła w świecie.

Ewangeliczny zapis przekazał aż po nasze czasy wezwanie Jezusa: «Jeśli ktoś jest spragniony (...) niech przyjdzie do Mnie i pije!» (J 7, 37). Ludzie, żyjący w każdym czasie i każdej kulturze, są spragnieni życia, prawdy, sprawiedliwości, pokoju, szczęścia. Są spragnieni wieczności. Są spragnieni Boga. Jezus może ugasić to pragnienie. Do Samarytanki powiedział: «Kto (...) będzie pił wodę, którą Ja mu dam, nie będzie pragnął na wieki» (J 4, 14). Wodą Jezusa jest Duch Święty, Duch Stwórca i Pocieszyciel, który przemienia serce człowieka, rozprasza panujące w nim ciemności i napełnia je życiem Bożym, mądrością, miłością, dobrą wolą i radością, urzeczywistniając w ten sposób proroctwo Ezechiela: «Ducha mojego chcę tchnąć w was i sprawić, byście żyli według mych nakazów» (Ez 36, 27).

Obecność Ducha Świętego w Kościele i w poszczególnych duszach jest «przebywaniem» stałym, dynamicznym i twórczym. Kto napije się wody Jezusa, będzie miał w sobie «rzeki wody żywej», «źródło tryskające ku życiu wiecznemu» (J 4, 14).

Duch Święty odmienia życie tego, kto Go gości, odnawia oblicze ziemi i przemienia całe stworzenie, które — jak mówi św. Paweł w drugim czytaniu Mszy św. — «aż dotąd jęczy i wzdycha w bólach rodzenia» (Rz 8, 22), w oczekiwaniu chwili, gdy na powrót stanie się ogrodem Boga i człowieka.

Duch Święty to wewnętrzny nauczyciel i zarazem silny wiatr, dmiący w żagle Piotrowej łodzi, kierując ją na głębię. Duc in altum! To właśnie wezwanie skierował Papież Jan Paweł II do Kościoła trzeciego tysiąclecia (por. List apostolski Novo millennio ineunte, 58).

Apostołowie doznali działania Ducha Świętego i stali się świadkami Chrystusa, który umarł i zmartwychwstał, misjonarzami na drogach świata. Tego samego doświadczają ci wszyscy, którzy przyjmując Chrystusa, otwierają się na Boga i na ludzi; doświadczają tego przede wszystkim święci, zarówno nieznani, jak i ci, którzy zostają wyniesieni do chwały ołtarzy. Święci to arcydzieła Ducha Świętego, który rzeźbi w ich sercach oblicze Chrystusa i napełnia je miłością Bożą.

Nasze dwie błogosławione otworzyły szeroko drzwi Duchowi Bożemu i pozwoliły, by kierował ich życiem w służbie Kościoła, ubogich, chorych, młodzieży.

Niestrudzona misjonarka

3. Bł. Ascencja od Serca Jezusa jest jedną z wielkich misjonarek minionego stulecia. Od młodości pojmowała życie jako dar dla Pana i dla bliźniego; pragnęła należeć wyłącznie do Boga, obierając życie konsekrowane jako dominikanka w klasztorze św. Róży w Huesce w Hiszpanii. Uległa bez zastrzeżeń sile miłości, jaką Duch Święty napełnia tych, którzy szeroko otwierają Mu swe serce.

Pierwszą dziedziną jej apostolatu było nauczanie w przyklasztornym kolegium. Źródła wspominają ją jako znakomitą wychowawczynię, miłą i stanowczą, wyrozumiałą i wymagającą.

Pan miał jednak w stosunku do niej inne plany. Kiedy miała 45 lat, powołał ją do pracy misyjnej w Peru. Z młodzieńczym entuzjazmem i całkowitym zaufaniem Opatrzności opuściła swoją ojczyznę i poświęciła się działalności ewangelizacyjnej, obejmującej cały świat, począwszy od kontynentu amerykańskiego. Jej wielkoduszna, rozległa i skuteczna praca pozostawiła głęboki ślad w misyjnej historii Kościoła. Współpracowała z dominikaninem biskupem Ramonem Zubietą przy zakładaniu Zgromadzenia Sióstr Misjonarek Dominikanek od Świętego Różańca, którego została pierwszą przełożoną generalną. Jej życie misyjne pełne było ofiar, wyrzeczeń i przynosiło liczne owoce apostolskie. Obficie zasiewała i obfite były plony, które zbierała. W celach apostolskich odbyła wiele podróży po Peru i Europie, dotarła nawet do Chin. Miała naturę nieustraszonej i niestrudzonej bojowniczki, a zarazem cechowała ją macierzyńska czułość, która podbijała serca. Mocno zakotwiczona w miłości Chrystusa, pociągała wszystkich swym charyzmatem duchowego macierzyństwa. Umacniana przez żywą wiarę i żarliwe nabożeństwo do Najświętszego Serca Jezusa i Matki Bożej Różańcowej, poświęciła się zbawianiu dusz, aż po całkowite wyrzeczenie się siebie. Często napominała swoje córki, by postępowały w ten sam sposób, mówiąc, że nie sposób zbawiać dusze bez osobistej ofiary. Gorąco pragnęła miłości coraz czystszej i silniejszej i aby ten cel osiągnąć, ofiarowała samą siebie miłosiernej miłości Boga.

Opiekunka trędowatych

4. Arcydziełem Bożej łaski było życie bł. Marianny Cope. Ukazała ona, jak piękne jest życie prawdziwej franciszkanki. Jej posługa chorym na trąd przywodzi na myśl poruszające doświadczenie św. Franciszka z Asyżu, którego błogosławiona była wierną uczennicą. Święty w swym Testamencie mówi: «Zbyt wielką goryczą napawał mnie widok trędowatych, a Pan sam zaprowadził mnie do nich, i okazałem im miłosierdzie». Spotykając chorych na trąd, Franciszek nie tylko okazał im ludzką bliskość i solidarność, lecz wziął w objęcia ukrzyżowanego Chrystusa i wszedł na drogę wiodącą do heroicznej świętości.

Bł. Marianna spotkała chorych na trąd, kiedy zaszła już daleko na drodze naśladowania Chrystusa. Od dwudziestu lat była członkinią Zgromadzenia Sióstr z Trzeciego Zakonu św. Franciszka z Syracuse w stanie Nowy Jork. Zdobyła rozległe doświadczenie i ugruntowaną dojrzałość duchową. Nieoczekiwanie jednak Bóg wezwał ją do bardziej radykalnego oddania się, do bardziej niebezpiecznej posługi misyjnej. W zaproszeniu biskupa Honolulu, który szukał sióstr gotowych udać się na wyspę Molokai, by opiekować się chorymi na trąd, błogosławiona, wówczas przełożona prowincjalna, rozpoznała głos Chrystusa i jak Izajasz nie zawahała się odpowiedzieć: «Oto ja, poślij mnie!» (Iz 6, 8). Pozostawiła wszystko i zdała się całkowicie na wolę Bożą, na wezwania Kościoła i na oczekiwania swoich nowych braci i sióstr. Zaryzykowała własne zdrowie, a nawet życie. Przez 35 lat wypełniała w najwyższym stopniu przykazanie miłości Boga i bliźniego. Chętnie współpracowała z bł. Damianem de Veusterem już u kresu jego nadzwyczajnego apostolatu. Błogosławiona kochała chorych na trąd bardziej od samej siebie. Służyła im, wychowywała ich, przewodziła im z mądrością, życzliwością i mocą. Widziała w nich cierpiące oblicze Jezusa. Poszła śladami dobrego samarytanina i stała się «matką trędowatych». Wytrwała aż do końca, czerpiąc moc z wiary, nieustannie ożywianej Eucharystią, nabożeństwem maryjnym, modlitwą. Nie szukała zaszczytów czy uznania. Napisała: «Nie oczekuję wysokiego miejsca w niebie. Będę niezmiernie wdzięczna za mały kącik, gdzie będę mogła kochać Boga przez całą wieczność».

Mówiły językami prawdy i miłości

5. «Rzeki wody żywej popłyną z (...) wnętrza» (J 7, 38) tego, kto wierzy w Chrystusa. Znaki Jego obecności zostały wskazane w Liście do Galatów. Są nimi: «miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność, opanowanie» (Ga 5, 22).

Obydwie nasze błogosławione niosły światu owoce i znaki obecności Ducha Świętego, mówiły językiem prawdy i miłości, jedynym językiem, który może znieść bariery kultury i rasy i odbudować jedność rodziny ludzkiej, rozproszonej z powodu pychy, żądzy władzy, odrzucenia Bożego panowania, jak pozwala nam wywnioskować biblijne opowiadanie o wieży Babel (por. I czytanie).

Ojciec Święty Benedykt XVI w czasie inauguracji swojej posługi Piotrowej powiedział, że «to nie władza odkupia, ale miłość! (...) Bóg, który stał się Barankiem, mówi nam, że świat zostaje zbawiony przez Ukrzyżowanego, a nie przez tych, którzy krzyżują» («L'Osservatore Romano», wyd. polskie, n. 6/2005, s. 11).

Św. Ireneusz w komentarzu poświęconym wydarzeniu Pięćdziesiątnicy zawarł następującą refleksję: «Duch Święty zniósł odległości, wyeliminował niezgodę i przemienił zgromadzenie ludów w pierwocinę będącą ofiarą dla Pana (...). W istocie, tak jak mąka bez wody nie staje się jednolitym ciastem ani jednym chlebem, tak samo również my, podzielona rzesza, nie mogliśmy stać się jednym Kościołem w Chrystusie bez 'wody', która spływa z nieba» (Contra haereses, 3, 17).

Dlatego w ręce bł. Ascencji od Serca Jezusa i bł. Marianny Cope złóżmy naszą modlitwę: «Panie, daj nam tej wody» (por. J 4, 15). Amen.

opr. mg/mg

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

reklama

reklama

reklama

reklama