reklama

Dobry dotyk, dobry słuch

ks. Tomasz Jaklewicz ks. Tomasz Jaklewicz

dodane 10.02.2026 16:07

Jezus dokonując cudów posługiwał się słowem i gestem. Uzdrawiając unikał widowiska być może obawiając się, że Jego gesty mogą być odebrane jako działanie magiczne. Dotyk ma w sobie coś intymnego, nie jest na pokaz. Dotyk Jezusa był wyrazem czułej miłości Boga, który wie, co nas boli. Nasuwa się skojarzenie z mamą, która najpierw pyta dziecko „gdzie cię boli”, a potem delikatnie dotyka, całuje to bolące miejsce, przytula. Sporo dziś mówi się o złym dotyku. To, że istnieje patologia nie znaczy, że należy odrzucić dotyk. Istnieje dotyk miłości, który daje bliskość, troskę, uzdrowienie. Zastanawiające jest użycie śliny. Bibliści różnie interpretują ten znak. Jest takie wyrażenie „mówić, co komuś ślina na język przyniesie”. Słowa Jezusa są samą mądrością, są pełne mocy. Można więc czytać ten gest Jezusa w taki sposób „chcę, aby w twoich ustach powstawały słowa podobne do moich słów”.

Jezus uzdrowił konkretnego człowieka, ale ten cud daje nadzieję wszystkim cierpiącym. Cuda pełnią rolę znaku, są wezwaniem do wiary w Zbawiciela. Chrystus nie obiecał żadnemu uzdrowionemu, że będzie już na zawsze „zaszczepiony” przeciwko cierpieniu, że już nigdy nie straci zdrowia. Uzdrowieni pozostawali nadal narażeni na ból, na starość, na choroby. Uzdrowienie ciała zmierzało do uzdrowienia serca. Było znakiem, że Bóg jest z nami w naszych chorobach, w niemocy i On może nas uleczyć definitywnie, już na zawsze.

W Kościele pierwszych wieków do rytuałów związanych z chrztem należał obrzęd „Effatha”. Był on symbolicznym otwarciem uszu na słowo Boga. Dziś ten rytuał pojawia się tylko przy chrzcie dorosłych. Wszyscy mamy problem ze słuchem w tym sensie, że bywamy głusi na głos Boga, a często także na człowieka. Musimy pozwolić Jezusowi, by wziął nas na bok, z dala od tłumu i położył na nas dłoń. Wokół nas i w nas samych jest tak wiele hałasu, tak że trudno nam usłyszeć głos Boga. Nasze troski, pragnienia, zmartwienia, pyskówki w mediach, zgiełk reklam, wszystko to zamyka nas na delikatny głos Boga. Potrzebujemy otwarcia się na słowo Boga, bo tylko w ten sposób możemy stać się Jego uczniami. Kto nie słyszy, ten także nie mówi. Kto nie słucha ani innych, ani Boga, ten nie ma nic istotnego do powiedzenia. Pomyślmy, ile zła można wyrządzić słowem oraz jak wiele uczynić dobra. To cudowne, że możemy do siebie mówić. Jak wielkim darem jest mowa, język! To coś na wskroś ludzkiego. Dzięki słowu budujemy wspólnotę z innymi. Kto odzyskuje słuch na Boga i ludzi, ten potrafi także prawidłowo mówić i ma coś do powiedzenia.

1 / 1

reklama