„Musimy się w tym wszystkim odnaleźć, aby nie zatracić naszych wartości. Kacper jest rozpoznawalny, a my – co za tym idzie – poniekąd też. A my chcemy po prostu nie zatracić naszej spokojnej domowej atmosfery” – mówił starszy Tomasiak jeszcze przed igrzyskami. Jak będzie teraz?
Najlepszy dzień życia – tak tuż po skoku dającym srebrny medal mówił Kacper Tomasiak. Jednocześnie 19-latek będzie jednak musiał radzić sobie z presją, jaką jest nagła eksplozja sławy. Zdaniem ojca Kacpra, Wojciecha, który jest trenerem skoków narciarskich, syn potrafi radzić sobie w nerwowych sytuacjach, jak przejście do seniorskich rozgrywek czy start w Turnieju Czterech Skoczni.
„Stres na pewno się gromadzi. Wszystko, co jest pierwsze wywołuje u niego lekkie zdenerwowanie. Ale on potrafi to okiełznać. Kacper ma swój świat. Ma chłodną głowę, ale też otwartą głowę. Potrafi po konsultacji wybrać, co zrobić i to wprowadzić. I właśnie to jego czucie, że wie co wykonuje i jak to zmienić, jest wielkim atutem”
– mówił w połowie stycznia starszy Tomasiak portalowi TVP Sport.
„Nie wiem, jak udało mi się tak dobrze skakać – powiedział z kolei Kacper Tomasiak po sukcesie na igrzyskach. – Największą presję czułem tuż przed skokiem, siedząc przy na belce. Ale podczas skoku nie myślałem o tym zbyt wiele. To pomogło mi skoczyć daleko”.
Nie mamy parcia na szkło
Skoki trenuje trzech synów Wojciecha Tomasiaka. Media porównują rodzinę do pochodzących se Słowenii Prevców – w Pucharze Świata startuje trzech braci i siostra. Tomasiak mówi jednak, żee nie lubi porównań.
„Każda rodzina jest inna – tłumaczył. – Wiadomo, że słyszałem, że Kacper ma tyle skakać, aby startować razem z najmłodszym Jaśkiem w «drużynówce». Mówię: zanim też nasz 3,5-latek dorośnie, to w ogóle będą tylko duety. My się raczej z tego śmiejemy. Staramy się stąpać twardo po ziemi. Nie lubimy być na afiszu. Kacper też tego nie lubi. Nie chce nawet za bardzo słuchać wywiadów ze sobą”.
Ojciec medalisty olimpijskiego dodaje, że w przeciwieństwie do Prevców, jego córka nie chce skakać na nartach.
„My na pewno nie mamy parcia na szkło. Chcemy być normalni, aby nie zatracić tego, co mamy wypracowane w domu. Nie chodzi o to, że jesteśmy idealni. Chcemy być normalni” – podkreśla. Teraz zapewne zachowanie normalności będzie wymagało nieco wysiłku.
Sam Kacper jest w swoim kościele lektorem. Czas pokaże, czy taką posługę łatwo będzie wykonywać nastolatkowi, którego z dnia na dzień poznała cała Polska.
Źródła: sport.interia.pl, sport.tvp.pl, facebook.com
Dziękujemy za przeczytanie artykułu. Jeśli chcesz wesprzeć naszą działalność, możesz to zrobić tutaj.