Samotność coraz bardziej powszechna. Terapia czy rekolekcje? Psycholog radzi

W wywiadzie dla portalu misyjne.pl psycholog Magdalena Kleczyńska zauważyła, że „jesteśmy społeczeństwem, które jest bardzo samotne. Telefony, komputery, dwa lata pandemii – wszystko to pogłębiło ten proces. Mamy otchłań samotności, w którą wpada coraz więcej ludzi”.

Jak powiedziała Magdalena Kleczyńska w rozmowie z Karoliną Binek, „ludzie bardzo rzadko mają poczucie więzi z drugim człowiekiem i grono bliskich przyjaciół, którzy są pewni. Zauważyłam, że wiele osób wchodzi na pewien poziom relacji i nie chce iść już dalej, bo zostali przez kogoś skrzywdzeni i trudno im się znów otworzyć”.

„Przychodzą do mnie chociażby też osoby na terapię, które chcą tylko porozmawiać, bo nie mają przyjaciół i nikogo w rodzinie, komu mogliby powierzyć swoje problemy i tajemnice” – dodała.

Jej zdaniem psychologia wcale nie wyklucza wiary, a wręcz przeciwnie: aby uzyskać lepszy efekt terapii, warto to połączyć. 

„Uważam, że wiara bez psychologii i psychologia bez wiary nie są do końca pełne, ponieważ nasza wiara jest bardzo głęboko antropologiczna, a z punktu widzenia psychologii każdy z nas jest też istota duchową i ta duchowość winna się rozwijać integralnie do pozostałych składowych wymiarów człowieczeństwa. W momencie, gdy w psychologii nie ma odwołania do Pana Boga, to na pewnym etapie pojawia się duże zagrożenie, że zaczniemy szukać boga w sobie; że zaczniemy polegać tylko na swoich ludzkich siłach, a to nie byłoby do końca prawdą o nas o tym kim jest człowiek. Jest też taki moment w psychologii, który można wykorzystać i zakłada on odwołanie się do istoty wyższej, do bytu wyższego z prośbą o wsparcie, o pomoc, o pokazanie prawdy o mnie samym i doświadczenie mojej wartości. I jeżeli jest taka możliwość, jeżeli osoba przychodząca na terapię jest na to otwarta, wtedy ta praca przebiega pełniej. (...) Chcę być dobrym specjalistą i jednocześnie jeśli dana osoba wyraża na to zgodę dostosować pracę tak by rozwijać także duchowość”.

Ekspertka zauważyła, że obecnie osoby, które uważają się za wierzące, traktują modlitwę, jak magiczną różdżkę. Jak twierdzi, wiara powinna się opierać na żywej relacji z Bogiem.

„Bardzo często mamy bardzo mocną postawę życzeniową wobec Pana Boga. Jak to kiedyś usłyszałam na jednej z konferencji – wrzucam modlitwę do cudomatu i wypada mi cud, spełnienie pragnienia, życzenia czy pomoc w danej sytuacji. Ale przecież to tak nie działa. Relacja z Bogiem opiera się na życiu z Nim w codzienności, w każdej chwili. Myślę, że osoba mająca głęboką relację z Panem Bogiem, rozmawiająca z Nim, powierzając Mu różne sprawy. (...) Natomiast do psychologa na pewno warto się udać w momencie, kiedy widzę, że się staram, robię to, co w mojej mocy, ale w danej chwili czuję, że już nie wiem, w którą stronę mam iść, co mam zrobić".

Magdalena Kleczyńska powiedziała, że warto wziąć odpowiedzialność za swoje życie właśnie we współpracy z Panem Bogiem. 

„Chodzi o to, że ja robię to, co mogę, a Bóg mi w tym towarzyszy, błogosławi i pomaga. To jest dla mnie pełna współpraca z łaską, nie tylko siedzenie i liczenie na to, że Bóg zstąpi z nieba w cudowny sposób i się nade mną wreszcie zlituje, ale że On działa na drodze, która ja idę, gdzie się starać włożyć swoje 100% wysiłku i gdzie dochodzi do mnie momentami, że już nie dam rady, że już tutaj muszę oddać pole do działania Jemu”.

Obecnie dużo się mówi o terapiach, a nawet się do nich zachęca. Psycholog zauważyła, że poznanie siebie jest bardzo ważne, jednak w niektórych przypadkach terapię można zastąpić np. rekolekcjami.

„Nie jest tak, że z każdym problemem musimy od razu biec do psychoterapeuty. Bo w pewnym momencie zaczynamy traktować terapię jako lek na całe zło świata. Zapominamy o tym, że jest pracą własną, że terapeuta nie jest cudotwórcą, któremu rzuca się temat, on wyklei go jak plastelinę i da nam gotowy twór. (...) Terapia nie jest każdemu niezbędna do dobrego życia. To dobra ścieżka życia, warto jest ją przejść w swoim życiu – czy to z indywidualnym terapeutą, czy jak ja – wybrać 12 kroków ku pełni życia dla chrześcijan i pracę grupową. Dobrze, żeby człowiek wiedział więcej na temat swojego zdrowia psychicznego, stanu w przeszłości, żeby to przerobił. Aczkolwiek znam osoby, które poprzez na przykład rekolekcje ignacjańskie, w trakcie których wchodzi się bardzo głęboko w swoje życie, przerobiły wiele trudnych tematów. Im nie jest potrzebna terapia, one zostały wychowane w rodzinach kochających, w których nie brakowało odwagi, własnych wartości, odkrywania pasji".

 

« 1 »

reklama

reklama

reklama

reklama