„Miał szczególny rodzaj charyzmy, która zjednywała ludzi”. Filmowa opowieść o Pileckim

„W jego aurze było coś pogodnego, ludzie przy nim czuli się bezpiecznie. Miał szczególny rodzaj charyzmy, którą zjednywał ludzi” – opowiada o Witoldzie Pileckim w rozmowie z PAP Przemysław Wyszyński, odtwórca głównej roli w filmie „Raport Pileckiego”.

W rocznicę wybuchu II wojny światowej, dnia 1 września, odbyła się premiera filmu pt. „Raport Pileckiego”. Na łamach PAP ukazał się wywiad z Przemysławem Wyszyńskim, wykładowcą Akademii Teatralnej w Warszawie, który w ekranizacji zagrał główną rolę.

„To niezwykle cenne doświadczenie. Moim zadaniem było wcielenie się w człowieka, który kiedyś istniał, miał swoje życie, myśli, marzenia i plany, a do dyspozycji miałem jedynie opracowania o charakterze historycznym” – mówi Przemysław Wyszyński.

Początkowo aktor swój czas poświęcił na poznawanie Witolda Pileckiego w opracowaniach pisemnych oraz dzięki spotkaniom z ludźmi, którzy znali go osobiście. Ponadto, „w  związku z tym, że rola wymagała opanowania konkretnych umiejętności, rozpocząłem naukę jazdy konnej, wymowy języka niemieckiego oraz gry na fortepianie. Poza tym, aby wiarygodnie opowiedzieć o pobycie Witolda Pileckiego w obozie koncentracyjnym bardzo ważne było też odpowiednie przygotowanie ciała. Podporządkowałem tej pracy właściwie wszystkie inne sprawy życia, trudno jest w trakcie takiego procesu nie myśleć o człowieku, który nieustannie stawiany jest w sytuacjach ekstremalnych. Z tymi emocjami zasypiasz i tymi myślami oddychasz” – zaznacza.

Zapytany o to, co najbardziej zaintrygowało go w osobie Pileckiego podkreśla: „Przede wszystkim to, jak mocno zaangażowany był w swoją walkę i nigdy nie zrezygnował. (…) Myślę, że Pilecki robił wszystko co było w jego mocy, żeby uratować ludzi, którzy na nim polegali. Stawiał dobro innych ponad swoje własne. (…) Intrygowało mnie w nim również przywiązanie do zasad, jego kręgosłup moralny. Uważam, że zawsze należy walczyć o dobro i wzajemny szacunek, a on to właśnie robił”.

Ponadto aktor dzieli się swoimi odkryciami o Pileckim, który „nigdy nie pokazywał ekstremalnych emocji oraz nie mówił dużo, bardziej starał się słuchać”. „Słynął z tego, że zawsze miał na twarzy delikatny uśmiech, co było dla mnie również źródłem inspiracji. W jego aurze było coś pogodnego, ludzie przy nim czuli się bezpiecznie. Miał szczególny rodzaj charyzmy, którą zjednywał ludzi” – dodaje.

Przemysław Wyszyński w wywiadzie dotyka również tematu aktorstwa oraz swojej drogi. „Postrzegam ten zawód jako sposób na doświadczanie życia i badanie natury człowieka – to mnie zawsze intrygowało. Myślę, że każdy człowiek jest wartościowy i niepowtarzalny, a przez to fascynujący. Chciałbym dotknąć tej tajemnicy, przyjrzeć się wyjątkowej wrażliwości, którą każdy z nas nosi w sobie. Aktorstwo pozwala nam zobaczyć świat z nowej perspektywy. Zamiast wyrażać oceny staram się raczej przyglądać ludziom i wydarzeniom. Myślę, że to dla mnie bardziej naturalne” – podkreśla.

Aktor wyraża również ogromną wdzięczność za to, że było mu dane na swojej drodze spotkać niezwykłe osoby, m.in. profesora Jana Englerta, który niewątpliwie wpłynął na jego myślenie oraz postrzeganie zawodu aktora. Wspomina powiedzenie profesora Englerta, które brzmiało: „Artystą się bywa, ale człowiekiem powinno się być zawsze”.

„Myślę, że niezależnie od tego, jaką aktor gra rolę – króla czy posłańca – jest równie ważną częścią spektaklu, wnosi swoją indywidualną jakość, jest wartościowy i zasługuje na taki sam szacunek, jak pozostali współtwórcy i w ogóle wszyscy ludzie” – puentuje w rozmowie z PAP Przemysław Wyszyński.

Źródło: PAP

 

Godło i barwy RPProjekt finansowany ze środków Kancelarii Prezesa Rady Ministrów w ramach konkursu Polonia i Polacy za Granicą 2023. Publikacja wyraża jedynie poglądy autora/ów i nie może być utożsamiana z oficjalnym stanowiskiem Kancelarii Prezesa Rady Ministrów.

« 1 »

reklama

reklama

reklama

reklama