Wakacje to czas przejścia od mozołu do wsłuchiwania się w głos Boga. To droga do wewnętrznego pokoju

O tym, że przebywanie w takim miejscu, jak górska kaplica sprzyja zbliżeniu do Boga oraz lepszemu widzeniu spraw ziemskich z perspektywy duchowej przypomniał ks. dr Jan Abrahamowicz na Groniu Jana Pawła II. Proboszcz krakowskiej parafii na Wzgórzach Krzesławickich 21 lipca br. sprawował Mszę św. na beskidzkim wzgórzu.

Kazanie-medytacja poświęcone było refleksji nad istotą chrześcijańskiego życia, pełnego pokoju, miłości, przebaczenia i duchowego zaangażowania. Duchowny wskazał, jak ważny jest czas poświęcony duchowej bliskości z Bogiem.

„Z tego miejsca jest jakoś bliżej nieba, bo jesteśmy wyżej. Z tego miejsca lepiej widać ziemię – tę na dole i sprawy, które zostawiliśmy tam na dole. W tym miejscu otwieramy się na działanie Ducha Bożego i wsłuchujemy w głos Boga, który przemawia do nas poprzez dzisiejsze czytania. Tutaj przynosimy wszelkie nasze niepokoje, nasze obawy – zwykłe, ludzkie, prawdziwe” – zaczął.

„Tutaj chcemy, by Bóg, który jest pokojem, napełnił nas sobą, dał nam pokój, którym On sam jest. On bowiem, jak pisze św. Paweł do Efezjan, jest naszym pokojem. Obie części ludzkości uczynił jednością, bo zburzył rozdzielający je mur wrogości. On z dwóch ludzi, dwóch rodzajów ludzi, stworzył sobie nowego człowieka, wprowadzając pokój, aby tak jednych, jak i drugich pojednać z Bogiem. Wrogość, pragnienie zemsty, to nie są chrześcijańskie pojęcia.

„Chrześcijanin rozumie, że nawet w trudnych sytuacjach, tam, gdzie różnimy się między sobą istotnie, należy się każdemu szacunek” – podkreślił.

Kaznodzieja powtórzył, jak ważny jest duchowy wypoczynek i dystans do codziennych spraw, aby lepiej je rozumieć i unikać błędów. Przypomniał, że Bóg chce nas napełniać swoim pokojem i miłością, abyśmy mogli nieść te dary innym ludziom.

Odwołał się do postaci św. Jana Pawła II jako przykładu świętości i oddania Matce Bożej, przywołując jego słowa o konieczności wymagań od siebie.

Wakacje to czas przejścia od mozołu do wsłuchiwania się w głos Boga. To droga do wewnętrznego pokoju

„Przypominamy sobie w ten sposób, że nasza droga do świętości i do nieba biegnie poprzez mozolne, ale też i radosne, pełnione z nadzieją życie Bożym duchem i Bożymi przykazaniami. Chcemy więc zadać najpierw w sobie śmierć wszelkiej wrogości. O żadnym człowieku nie chcemy pomyśleć i powiedzieć: to nasz nieprzyjaciel. Przeciwnie: strzeż nas, Panie, przed tego typu pomysłem. I stańmy się pośród zwykłych spraw budowniczymi mostów łączących ludzi, łączących zagubionych z Chrystusem, przynoszących błogosławieństwo na ziemię, którą Bóg dał nam, byśmy nią mądrze zarządzali. I niech zejście z tego miejsca w codzienność umocni uczestnictwo w tej niedzielnej Eucharystii” – zachęcił na koniec.

« 1 »

reklama

reklama

reklama

reklama