Dzień przed śmiercią ks. Wojciech Drab mówił o Bogu jako „miłośniku życia”, o radości istnienia i o człowieku, którego Ojciec nieustannie „podnosi”. Ks. Drab zginął 21 września w wypadku drogowym, jadąc na motocyklu.
Jesteśmy zaproszeni do tej symfonii życia, tego życia w obfitości, do tej symfonii radości, radości istnienia, radości tego, że mam życie i że mogę dawać życie – mówił kapłan w swojej ostatniej medytacji nad Ewangelią.
Ostatnie nauczanie ks. Wojciecha Draba poświęcone było Ewangelii XXV Niedzieli Zwykłej. Kapłan rozważał przypowieść o robotnikach w winnicy, którzy mimo różnego czasu pracy otrzymali od gospodarza po denarze. Jak tłumaczył, denar można rozumieć jako symbol tego wszystkiego, czego człowiek potrzebuje do życia.
„Gospodarz każdemu z nich daje po denarze, to znaczy każdemu daje wszystko, czego on potrzebuje do życia. Wszystko, czego potrzebuje do życia. I teraz zobaczcie, że kiedy ci domagają się dostać więcej albo żeby tamci dostali mniej, to w gruncie rzeczy tak naprawdę są przeciwko życiu. Są przeciwko życiu dlatego, że zapatrzyli się nie na życie, nie na swoich braci, nie na gospodarza, ale zapatrzyli się na denara” – mówił ks. Drab.
Co jest moim „denarem”?
Kapłan pytał następnie, co dla każdego człowieka może stać się takim „denarem”, który przesłania relację z Bogiem i drugim człowiekiem.
„Co jest takim moim denarem, co zasłania mi siebie samego, moich braci, moje siostry, co zasłania mi dobroć, miłość Boga, co nie pozwala mi widzieć tej dobroci? (...) Kiedy stracimy z oczu gospodarza i jego dobroć, kiedy zaczniemy się nakręcać właśnie na gospodarza, na to, że nie jest dobry, kiedy zaczniemy wątpić w jego dobroć, kiedy damy się podejść, że gospodarz nie jest dobry i to, co czyni, nie jest dobre, i nie panuje nad tym, co czyni; kiedy dopuścimy do siebie jakieś kłamstwa na temat gospodarza, to automatycznie tracimy poczucie bezpieczeństwa, tracimy radość i skupiamy się tylko na tym, żeby mieć coraz więcej, żeby gromadzić zapasy” – wskazał.
To Bóg jest podstawą naszego bezpieczeństwa
W dalszej części medytacji ks. Drab mówił o obrazie Boga, który jego zdaniem jest fundamentem ludzkiego poczucia bezpieczeństwa. Słowa te, wypowiedziane w przeddzień śmierci kapłana, dziś nabierają szczególnego znaczenia.
– Chodziło o wyćwiczenie ich we wpatrywaniu się w Boga, w Jego dobroć, w Jego troskliwość i coraz głębsze dochodzenie do prawdy o Bogu. Bogu, który jest miłością, Bogu, który jest Ojcem, który nigdy Ojcem nie przestał, nie przestanie być, nigdy nie przestanie się troszczyć, nigdy nie przestanie być miłośnikiem życia. Nigdy nie przestanie mnie pragnąć, bo widzi we mnie swoje dziecko. Nigdy nie przestanę być w Jego oczach Jego umiłowanym dzieckiem, w którym ma upodobanie. Nigdy nie przestanie o mnie zabiegać, nigdy nie przestanie udzielać mi wszystkiego, czego potrzebuję do życia – mówił ks. Wojciech Drab.
Kapłan zwrócił uwagę, że człowiek może żyć w lęku o własne istnienie i walczyć z innymi o to, co uważa za konieczne do życia, jednocześnie nie dostrzegając samego daru życia.
„My wpadamy w pewien taki absurd, że boimy się o życie, o istnienie, walczymy między sobą o to, co uważamy za potrzebne do życia i nie dostrzegamy, że jesteśmy w stanie robić to wszystko dokładnie dlatego, że dostajemy wszystko, czego potrzebujemy do życia. (...) Właśnie to z nami robi zapatrzenie się w siebie. Zapatrzenie się w coś zamiast w Kogoś. To właśnie robi z nami kłamstwo na temat Boga” – podkreślił.
Bóg nigdy nie przestaje nas podnosić
Jednym z głównych obrazów ostatniej medytacji ks. Draba było „podnoszenie” człowieka przez Boga. Duchowny nawiązał do greckiego czasownika „airo”, użytego w Ewangelii św. Jana w obrazie winnego krzewu.
„Ojciec, który nie przestaje troszczyć się o życie, nie przestaje dźwigać, nie przestaje podnosić. Nie przestaje wyciągać rąk do każdego swojego dziecka. (...) „Airo” oznaczało też dawno temu gest ojca. Taki gest, kiedy ojciec unosił nowo narodzone dziecko z dumą i w ten sposób uznawał ojcostwo. I to jest coś, co robi z nami Ojciec nieustannie. Ja doświadczam życia, istnienia właśnie dlatego, że Ojciec nieustannie mnie „airo”. Podnosi. (...) „To jest mój syn umiłowany, w którym mam upodobanie, to jest moja córka umiłowana, w której mam upodobanie”. Doświadczenie życia to jest doświadczenie właśnie tego, że jestem umiłowany i że Bóg ma we mnie upodobanie” – mówił.
Ks. Drab dodał następnie słowa, które w kontekście jego śmierci szczególnie zwracają uwagę: – Doświadczenie, że Jezus pragnie, abym był i żebym był z Nim, i miał udział w Jego chwale, chwale, jaką otrzymuje od Ojca. Właśnie tej chwale, że mogę doświadczać, że mam życie w sobie i jest to życie Boga, życie, które wyraża się w byciu razem, w radości bycia razem.
Symfonia życia
W swoim ostatnim nauczaniu wielokrotnie powracał do określenia „symfonia życia”. Mówił, że człowiek jest zaproszony nie tylko do przyjęcia własnego istnienia, lecz również do przekazywania życia i troszczenia się o innych.
„My jesteśmy zaproszeni do tej symfonii życia. Tego życia w obfitości, do tej symfonii radości, radości istnienia, radości tego, że mam życie i że mogę dawać życie, i mogę troszczyć się o życie. (...) Syn i Bóg to jest nieustanne celebrowanie życia, które wyraża się w byciu razem, we wspólnocie. W tym, że wzajemnie jesteśmy dla siebie darem. Wzajemnie przekazujemy sobie życie” – nauczał.
W innym miejscu zaznaczył, że wartość miłości nie zależy od liczby ludzi, do których człowiek może dotrzeć.
– Chodzi o sam fakt, że noszę w sobie miłość, tę, którą Ojciec ma w sobie, że mam w sobie tę samą miłość. Jestem zdolny tę miłość dawać, a w jaki sposób, w jakiej skali, to już jest zupełnie druga rzecz. Tak żyje Jezus. On równość z Ojcem odkrywał właśnie w tym, że mam w sobie tę samą miłość, która jest w Ojcu. I mogę ją dawać. Mogę ją dać jednemu człowiekowi, mogę ją dać tysiącu ludzi, mogę ją dać całej ludzkości. Skala jest drugorzędna, liczy się miłość – podkreślił.
Nauczyć się wracać do Boga
Pod koniec medytacji ks. Wojciech Drab ponownie wrócił do obrazu wspólnego celebrowania życia.
„Żebyśmy w jedności z Jezusem właśnie byli w jedności Trójcy Świętej. I właśnie jak ten winny krzew, jak ten jeden organizm, o którym mówi święty Paweł, celebrowali życie, celebrowali to, że jesteśmy, że żyjemy, że jesteśmy razem. Że możemy dzielić się sobą, dzielić się życiem i wzajemnie troszczyć się o siebie, tak jak każdego z nas uzdolnił Bóg” – mówił.
Ostatnie rozważanie zakończył modlitwą o umiejętność powracania do Boga wtedy, gdy sposób patrzenia na siebie, innych ludzi i rzeczywistość zaczyna rodzić lęk i ból.
„Modlić się, żebym zapragnął uporczywie wracać. Modlić się, żeby Jezus dał mi taką łaskę, żebym widział, że wpadam (...) w taki sposób patrzenia na siebie, na wszystko, który zaczyna zadawać mi ból. I modlić się, żebym potrafił rozpoznawać ten moment. I modlić się o taką łaskę, żebym wtedy biegł do Jezusa (...) żeby Ojciec przywracał mi właśnie tę wewnętrzną symfonię z Nim samym” – powiedział ks. Drab.
Medytację zakończył modlitwą „Chwała Ojcu” oraz błogosławieństwem dla słuchaczy.
Ks. Wojciech Drab, proboszcz parafii pw. św. Barbary w Wałbrzychu i egzorcysta diecezji świdnickiej, zginął 21 września w wypadku drogowym. Święcenia kapłańskie przyjął 25 maja 2002 r. Od wielu lat prowadził w internecie systematyczne medytacje biblijne. W latach 2018–2025 był proboszczem parafii pw. św. Mikołaja w Doboszowicach, a od 2025 r. kierował parafią pw. św. Barbary w Wałbrzychu. Był także związany ze środowiskiem Kapłańskiego Klubu Motocyklowego God’s Guards.
Źródło: KAI
Ten artykuł powstał dzięki naszym Darczyńcom. Dziękujemy za Wasze wsparcie.