Presja trwa. Czy gruzińskie dziecko przeżyje?

Nie ustaje nacisk środowisk proaborcyjnych na zabicie nienarodzonego dziecka, którego matka znajduje się w szpitalu w Olsztynie. „Jeżeli ktoś uważa, że leczeniem jest aborcja, to podejrzewam, że jako leczenie może potraktować zabicie i matki” - stwierdził kardiolog Krzysztof Pujdak.

Zwolennicy aborcji poprzez media społecznościowe nie przestają naciskać na lekarzy ze szpitala wojewódzkiego w Olsztynie, by ci dokonali aborcji u kobiety, która cierpi na silne wymioty. Jak podkreśla w swojej analizie prawnej Ordo Iuris, olsztyńscy medycy działają zgodnie z prawem (dokładnie art. 4a ust. 1 pkt 1 ustawy o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży), a gdyby dokonali aborcji, naraziliby się na odpowiedzialność z art. 152 Kodeksu karnego.

Biedroń za aborcją

Sprawa zaczęła się od artykułu na stronie oko.press, gdzie opisano sytuację Gruzinki imieniem Lela. Kobieta w 15. tygodniu ciąży ma cierpieć na niepowściągliwe wymioty ciężarnych (z krwią) i cukrzycę typu I. Do tego doszły zaburzenia lękowe wynikające najprawdopodobniej z bariery językowej (tak twierdzi szpitalny psychiatra; Lela nie zna polskiego). Według autorki tekstu, kobieta domaga się aborcji, ale działacze pro-life, którzy zajęli się sprawą podają, że aborcji żąda Polak, który jej towarzyszy i który nie jest jej mężem. 

Lekarze z olsztyńskiego szpitala zapewniają, że są w stanie poradzić sobie z konsekwencjami niepowściągliwych wymiotów.

Opisana przez lewicowy portal sprawa została podniesiona przez aktywne w internecie środowiska proaborcyjne.

„Szpital Specjalistyczny w Olsztynie na naszych oczach zabija kobietę” – napisał w mediach społecznościowych europoseł Nowej Lewicy Robert Biedroń.

Sposób na powstrzymanie wymiotów

Zgodnie z prawem placówka nie ujawnia informacji o swojej pacjentce (o cukrzycy pisze autorka tekstu, nie mówią o tym lekarze). Nie jest jasne, jakie schorzenie spowodowało pojawienie się wymiotów. Kardiolog Krzysztof Pujdak sugerował w mediach społecznościowych, że może to być zespół Mallory’ego-Weissa, czyli „niewielkie pęknięcie błony śluzowej w dolnej części przełyku, które powstaje na skutek bardzo silnych, powtarzających się wymiotów”. Jak tłumaczył, leczenie polega na „zatrzymaniu wymiotów (leki przeciwwymiotne bezpieczne w ciąży), nawodnieniu (kroplówki), lekach zmniejszających wydzielanie kwasu żołądkowego, rzadko zabiegu endoskopowym, jeśli krwawienie jest większe”.

„W zdecydowanej większości przypadków pęknięcie goi się samo po ustąpieniu wymiotów – dodał kardiolog. – Jeżeli ktoś uważa, że leczeniem jest aborcja, to podejrzewam, że jako leczenie może potraktować zabicie i matki. W końcu wtedy też przestanie wymiotować”.

Mój dokument DODANE

Brak tytułu

 

Z kolei Krzysztof Kasprzak z Fundacji Życie i Rodzina poinformował, że zgłaszają się świadkowie gotowi zeznać, że sytuacja wygląda inaczej, niż przedstawiają to lewicowe media. 

Źródła: ordoiuris.pl, x.com

Dziękujemy za przeczytanie artykułu. Jeśli chcesz wesprzeć naszą działalność, możesz to zrobić tutaj.

« 1 »

reklama

reklama

reklama

reklama

reklama