Telefon nie króluje w szkole, tylko w domu. MEN zaostrza przepisy, eksperci wskazują na rolę rodziców

Od 1 września 2026 r. polskie podstawówki mają obowiązywać przepisy zakazujące uczniom korzystania z telefonów na lekcjach i przerwach. Tymczasem rodzice i specjaliści ostrzegają: problem nadmiernego korzystania z ekranów rodzi się nie w szkolnej ławce, tylko w domu, i bez pracy nad nawykami dorosłych żaden szkolny zakaz tego nie zmieni.

Projekt MEN przewiduje, że uczniowie podstawówek nie będą mogli sięgać po telefon ani podczas lekcji, ani na przerwach – z trzema wyjątkami: zgodą nauczyciela ze względów dydaktyczno-wychowawczych, pisemną zgodą dyrektora w przypadku choroby, niepełnosprawności lub innych szczególnych potrzeb ucznia oraz w sytuacji bezpośredniego zagrożenia zdrowia lub życia. W szkołach ponadpodstawowych zasady mają określać statuty. Sama ministra Nowacka mówi o „decyzji przyspieszonej" po rozmowie z premierem Donaldem Tuskiem (PAP, 2026).

Na łamach portalu MamaDu.pl Martyna Pstrąg-Jaworska zwraca jednak uwagę, że samo odebranie uczniom telefonów w szkole nie sprawi, „że nagle przestaną ich potrzebować". Jej obawa jest prosta: po lekcjach „dzieci będą jeszcze intensywniej nadrabiały czas spędzony offline". Cytowana przez nią mama Aleksandra dodaje, że nie chodzi o złą wolę rodziców, lecz o codzienne wyczerpanie. „Czasem zwyczajnie brakuje im siły, by po raz kolejny zabraniać dziecku korzystania z telefonu" – mówi w rozmowie z portalem. Wątek powraca w wielu polskich domach: zakazy szkolne pojawiają się tam, gdzie rodzic ma najmniej możliwości realnej kontroli, a omijają miejsce, w którym dziecko siedzi z telefonem najwięcej godzin.

Skalę tych godzin pokazuje najnowszy raport „Nastolatki" Państwowego Instytutu Badawczego NASK z 2025 r. Polscy nastolatkowie spędzają w internecie średnio około pięciu godzin dziennie w dni powszednie i ponad pięć godzin w weekendy. Czterech na dziesięciu uczniów miało swój własny smartfon jeszcze przed dziewiątymi urodzinami, a wśród siódmo- i ósmoklasistów ten odsetek sięga 45 proc. Rodzice szacują czas dzieci w sieci niemal dwukrotnie krócej, niż wynosi on naprawdę – mówią o 2,5–3 godzinach dziennie, podczas gdy badanie pokazuje ponad pięć. Co trzeci nastolatek doświadcza w sieci jakiejś formy przemocy.

Telefon nie króluje w szkole, tylko w domu. MEN zaostrza przepisy, eksperci wskazują na rolę rodziców

Z perspektywy katolickiej refleksji nad wychowaniem te liczby są bardziej niż argumentem statystycznym. Pokazują, że rodzina jest dziś pierwszą i najważniejszą szkołą cyfrowych nawyków – również tych destrukcyjnych. Dziecko, które codziennie widzi dorosłego ze wzrokiem wbitym w telefon, otrzymuje jasny przekaz: ekran jest centrum domu. Żaden zakaz wprowadzony ustawą nie zastąpi rodzicielskiej obecności, wspólnego posiłku bez smartfonów na stole ani niedzielnego popołudnia spędzonego ze sobą, a nie obok siebie. Kościół od dawna przypomina, że to w rodzinie kształtuje się człowiek wewnętrzny, a wolność – także wolność od kompulsywnego sięgania po bodziec – jest darem, którego trzeba uczyć od najmłodszych lat.

Zakaz telefonów w szkole może pomóc nauczycielowi i odbudować szkolne przerwy, ale nie wychowa dziecka. Wychowanie zaczyna się w przedpokoju, gdy rodzic wraca z pracy i sięga – po dziecko czy po smartfon. To codzienna decyzja milionów dorosłych Polaków przesądzi, czy nowe przepisy MEN będą realną zmianą, czy tylko fasadą.

Źródło: mamadu.pl, PAP, Ministerstwo Edukacji Narodowej, NASK
« 1 »