reklama

Jak wygląda posługa ratownika medycznego w Ghanie?

„Pomagam jako ratownik medyczny w klinice w Kwahu Tafo w Ghanie. W ośrodku nie ma lekarza, jednak świetnie wyszkoleni felczerzy dobrze radzą sobie z lokalnymi chorobami. Moje zadanie polegało na poznaniu placówki i jak najlepszym wpasowaniu się w nią" – dzieli się Kamil Zdanowicz.

„Na początku trafiłem do laboratorium, gdzie już pierwszego dnia dane mi było zobaczyć pod mikroskopem malarię. Jest to najczęstsza choroba tutaj. Całe szczęście odpowiednie leki są tanie i łatwo dostępne. Malaria jest najgroźniejsza dla małych dzieci, które nie wykształciły jeszcze swojego układu odpornościowego i są bardzo podatne na niedotlenienie spowodowane zniszczeniem nośnika tlenku. Ghana jest jedynym z trzech krajów, w których dostępna jest szczepionka na tego pasożyta, jednak program jest falowy i nasz region jeszcze jej nie dostał" – dzieli się Kamil Zdanowicz, który pomaga jako ratownik medyczny w klinice w Kwahu Tafo w Ghanie.

Kamil miał okazję pomagać w gabinecie felczera. W Ghanie brakuje lekarzy, jednak świetnie wyszkoleni felczerzy dobrze radzą sobie z lokalnymi chorobami. „Porównywaliśmy nasze standardy do tutejszych. Mimo że klinika posiada sporo leków, przewlekle chorzy pacjenci, po jakimś czasie zazwyczaj zaprzestają leczenia. Spowodowane może być to brakiem pieniędzy, chęci pójścia do apteki czy mentalności, która podpowiada im, że skoro wzięli dwa opakowania leków, powinno pomóc i nie rozumieją potrzebny ciągłego brania leków. Z tego powodu trafia do nas sporo pacjentów z przełomem nadciśnieniowym, atakiem asymetrycznym czy zaniedbaną cukrzycą. Nie wszystkim chorym jesteśmy w stanie pomóc w klinice. Część odsyłamy do większych ośrodków. Miałem też przypadek, w którym szybko musieliśmy zawieźć karetką pacjentkę z atakiem asymetrycznym, w którym osoba dusiła się na naszych oczach i leki dostępne w klinice nie pomagały" – podzielił się Kamil.

Jak wygląda posługa ratownika medycznego w Ghanie?   Archiwum Salezjańskiego Ośrodka Misyjnego Archiwum Salezjańskiego Ośrodka Misyjnego

To właśnie wyjazdy karetką są miejscem, w którym Kamil, ratownik medyczny, jest w stanie dać najwięcej z siebie. „Podczas jazdy monitoruję stan pacjentów i muszę starać się przewidzieć, co z jakiego układu może się pogorszyć i być na to przygotowanym. Miałem raz pacjenta z wielkomiejscowym złamaniem kończyny górnej, który był w miarę stabilny. Poza mierzeniem ciśnienia i saturacji moim najważniejszym zadaniem było upominanie kierowcy, żeby nie jechał tak szybko. Szybkość na dziurawych i wyboistych afrykańskich drogach, często dla pacjenta urazowego może skończyć się śmiercią" – dzieli się Kamil Zdanowicz.

Kamil opowiada, że w Ghanie dużym problemem jest schizofrenia. „W Ghanie jest to dość duży problem, ponieważ kulturowo choroby psychiczne to rodzaj klątwy, którą można się zarazić. Osoby chore nie dostają, więc odpowiedniego wsparcia rodziny, jeśli w ogóle jakieś dostają. Psychiatrzy co jakiś czas zaglądają do pacjentów, pomagają się myć, sprawdzają samopoczucie i czy leki działają oraz jeśli trzeba, zmieniają dawkę. Starają się też edukować rodziny i ludzi, że jest to choroba jak każda inna i nie ma czego się bać" – mówi ratownik medyczny. Dodaje, że ogólnym, dużym problemem w Ghanie jest też samotność osób starszych i schorowanych.

źródło za: Salezjański Ośrodek Misyjny

« 1 »

Tu możesz nas wesprzeć

Darowizna

reklama

Pekao