reklama

G. Weigel: Kościół żyje i jest młody, nie podupadły, nie umierający, a na pewno nie martwy

„Nie byłoby ich tutaj, gdyby nie to, że – jak podkreślał papież Benedykt XVI w swojej inauguracyjnej homilii 24 kwietnia 2005 r. – «Kościół jest młody!». Młody młodzieńczą witalnością. Młody młodzieńczym entuzjazmem” – pisze George Weigel, patrząc na piętnastu amerykańskich kleryków, którzy 3 października przyjęli święcenia diakonatu w rzymskiej bazylice św. Piotra.

MK

dodane 05.10.2024 17:19

Publicysta wspomina, że gdy nieco ponad 60 lat temu pierwszy raz przekroczył próg rzymskiej bazyliki św. Piotra, jej wnętrze wypełniały trybuny, wzniesione, by pomieścić 2500 biskupów uczestniczących w Soborze Watykańskim II, który wówczas był wstrzymany między drugim a trzecim okresem roboczym.

„Sobór Watykański II utrwalił w umyśle światowych mediów to, co często nazywałem «hermeneutyką kowbojów i Indian» Kościoła katolickiego: Kościół jest ogromnym, rozległym, międzynarodowym organizmem, w którym trwają ciągłe i czasami zaciekłe spory, zwykle o władzę, między dobrymi katolickimi postępowymi a złymi katolickimi tradycjonalistami” – pisze G. Weigel.

Narracja ta, dodaje, nie przystaje do rzeczywistości Kościoła zarówno w odniesieniu do Soboru, jak i do wydarzenia, w który publicysta uczestniczył w tej samej bazylice 3 października. 15 amerykańskich kleryków przyjęło święcenia diakonatu.

„Oto żywy Kościół: mężczyźni, kobiety i dzieci, głównie ze Stanów Zjednoczonych, ale tak naprawdę z całego świata, zjednoczeni w modlitwie do Trzykroć Świętego Boga, wokół piętnastu mężczyzn, którzy obiecali stać się żywą ofiarą dla uzdrowienia i uświęcenia świata” – opisuje G. Weigel.

Dodaje, że młodzi mężczyźni zostali wyświęceni przez człowieka, stojącego w linii sukcesji apostolskiej, sięgającej aż do Dziejów Apostolskich i grupy, zgromadzonej wokół „galilejskiego rybaka, nad którego kośćmi się modliliśmy”.

„Pochodzili z różnych środowisk i wnieśli do tego momentu różne doświadczenia życiowe. Ale nie byłoby ich tutaj, gdyby nie to, że – jak podkreślał papież Benedykt XVI w swojej inauguracyjnej homilii 24 kwietnia 2005 r. – «Kościół jest młody!». Młody młodzieńczą witalnością. Młody młodzieńczym entuzjazmem. Młody młodzieńczym optymizmem. I tak (przynajmniej wśród tych o chronologicznej młodości), młody młodzieńczą naiwnością co do tego, co nas czeka. Ale nie podupadły; nie umierający; i na pewno nie martwy” – podkreśla George Weigel.

Właśnie z tego żywego Kościoła wywodzą się nowi diakoni, przygotowywani do kapłaństwa w zreformowanym seminarium, Pontifical North American College – z tętniących życiem katolickich rodzin, parafii, szkół i duszpasterstw akademickich.

„Tych piętnastu mężczyzn ostatecznie powróci do domu, aby podjąć posługę kapłańską w lokalnych kościołach, które stają w obliczu przytłaczających wyzwań, w tym coraz bardziej toksycznej kultury i coraz bardziej cynicznych obywateli. Ale wrócą do żywego Kościoła” – pisze amerykański publicysta.

„Bo właśnie tym są te części Kościoła w Stanach Zjednoczonych, które przyjęły nauczanie Soboru Watykańskiego II, zgodnie z autorytatywną interpretacją dwóch członków Soboru, Jana Pawła II i Benedykta XVI: żywymi komórkami w żywym ciele” – zaznacza.

Na koniec dodaje, iż można mieć nadzieję, że „Synod o synodalności jest tego świadomy, a może nawet uczy się z tego i z podobnych przejawów żywego katolicyzmu na całym świecie”.

Źródło: First Things

1 / 1

reklama