Listopad to czas pamięci o naszych prześladowanych braciach na całym świecie. Najnowszy raport wskazuje, że z roku na rok te prześladowania nasilają się, a zagrożonych jest ponad 200 mln wyznawców Chrystusa. Chiński kapłan Ma Xianshi i egipcjanka Samah Ageeb to dwoje wiernych, których udało się ocalić dzięki modlitwie i stanowczym działaniom. Nie możemy pozostawać bierni.
Zabójstwo dziewięciu chrześcijan w Karaku (Jordania), masakra sześćdziesięciu wyznawców Chrystusa w Etiopii – to wydarzenia z ostatniego tygodnia. Światowe media albo w ogóle nie wspominają o takich wydarzeniach, albo poświęcają im jedynie niewielką część szpalty. Świat przyzwyczaił się do tego, że chrześcijanie są mordowani, zastraszani i pozbawiani praw. My jednak nie możemy się do tego przyzwyczaić, a listopad jest czasem szczególnej pamięci modlitewnej za Kościół prześladowany.
Media głównego nurtu, jeśli nawet odnotowują przemoc wobec chrześcijan, bardzo rzadko wskazują na jej motywy i przyczyny. Tym ważniejszy jest więc opublikowany właśnie raport organizacji Pomoc Kościołowi w Potrzebie (ACN), zatytułowany „Prześladowani i zapomniani”, ukazujący nie tylko wyizolowane zdarzenia, ale ich przyczyny – narastającą zbiorową i systemową nienawiść skierowaną ku chrześcijanom na całym świecie.
Raport opiera się zarówno na źródłach zewnętrznych (m.in. Pew Research Center) oraz własnych i jest solidnie udokumentowany. Analizując dane za lata 2024-2026, wskazuje, że obecnie około 220 milionów chrześcijan jest bezpośrednio narażonych na prześladowania. Wyznawcy Chrystusa doznają różnorakich ataków w 165 krajach (w 2021 r. było to 160 krajów). Arcybiskup Ettore Balestrero, stały obserwator Stolicy Apostolskiej przy Organizacji Narodów Zjednoczonych w Genewie, ujął to tak: „Chrześcijanie są poddawani przemocy fizycznej, ograniczaniu praw, bezprawnym aresztowaniom, wywłaszczeniom, zniewoleniu, przymusowemu wygnaniu, a nawet morderstwom z powodu swoich przekonań religijnych.”
Trzy główne przyczyny
Raport ACN koncentruje się na osiemnastu krajach, które reprezentują rodzaje prześladowań, z jakimi obecnie mierzą się chrześcijanie. Sprawców można w przybliżeniu podzielić na trzy kategorie: zorganizowane sieci przestępcze, reżimy totalitarne i ruchy islamistyczne. Nierzadko kategorie te nakładają się na siebie, a dobrym przykładem jest Nikaragua. Tu zagrożenie stanowi zarówno okrutny quasi-komunistyczny reżim, jak i zorganizowana przestępczość.
W Nikaragui od lat 80-tych XX wieku nieprzerwanie rządzi klan Ortega, którego polityka obejmuje systematyczne represje skierowane przeciw chrześcijanom. Kościół katolicki stanowił jedyną realną opozycję wobec skorumpowanych rządów Ortegów. W tym roku Komisja Międzynarodowej Wolności Religijnej USA poinformowała, że nikaraguański reżim „wzmógł totalne represje skierowane przeciw wolności religii i przekonań, poprzez aresztowania, więzienie i wygnanie zarówno hierarchów, jak i zwykłych wiernych, arbitralne unieważnianie statusu prawnego organizacji religijnych, (…) nękanie i zastraszanie.”
Nieludzkie, ateistyczne reżimy
Korea Północna od lat dzierży niechlubną palmę pierwszeństwa, jeśli chodzi o łamanie praw człowieka, a w szczególności – prawa do wolności wyznania. Kaganiec informacyjny jest tak ścisły, że trudno uzyskać jakiekolwiek informacje na temat skali represji. Pojedyncze osoby, którym udało się uciec z oków reżimu, opowiadają o powtarzających się nalotach służb bezpieczeństwa, nieustannej inwigilacji, aresztowaniach i brutalnym traktowaniu w więzieniach i obozach pracy. Chrześcijanie uważani są za „współpracowników sił imperialistycznych i wrogów narodu oraz rewolucji” i podlegają drakońskiemu „Reakcyjnemu Prawu Odrzucenia Myśli i Kultury". Przed wojną koreańską istniało około trzech tysięcy kościołów na terenie obecnej Korei Północnej, obecnie żaden z nich nie może funkcjonować.
To, jak traktowani są chrześcijanie w Chinach, nie odbiega daleko od wzorców północnokoreańskich, przy czym Pekin stara się zachować pozory wolności religijnej. Antyreligijna polityka partii komunistycznej maskowana jest przez struktury koncesjonowanego „oficjalnego” Kościoła (Patriotyczne Stowarzyszenie Katolików Chińskich), całkowicie podporządkowanego świeckim władzom i podlegającego ścisłej kontroli. Biskupi i kapłani, którzy nie chcą w kościołach głosić partyjnej propagandy, usuwani są z diecezji, aresztowani i poddawani restrykcjom. Tajne porozumienie z Watykanem, podpisane w 2018 r. jeszcze za pontyfikatu papieża Franciszka teoretycznie miało służyć jako platforma umożliwiająca współpracę między dwoma stronami. W praktyce jednak biskupi mianowani są przez reżim jednostronnie, a diecezje reorganizowane bez udziału Watykanu. Celem jest pełna „sinizacja” religii, czyli zerwanie więzi z Kościołem powszechnym. Obecnie do oficjalnego Kościoła „patriotycznego” należy około 5 milionów wiernych, a liczba katolików, którzy należą do Kościoła podziemnego, nieuznawanego przez władze, szacowana jest na 8 milionów.
Komisja ds. Międzynarodowej Wolności Religijnej USA opisuje tę smutną rzeczywistość:
„Przywódcy religijni i członkowie społeczności, którzy odmawiają podporządkowania się inwazyjnemu systemowi kontroli KPCh, narażają się na nękanie, grzywny, zatrzymania, «reedukację» polityczną, przymusową pracę, więzienie, uprowadzenia, tortury i inne nadużycia.”
Antyreligijna polityka władz w Pekinie dotyka także Hongkongu, jak pokazuje przykład najbardziej znanego więźnia sumienia – katolickiego przedsiębiorcy i działacza na rzecz demokracji, Jimmy’ego Laia, który przebywa w więzieniu od 2020 roku w oparciu o sfabrykowane zarzuty.
Birma i Wietnam to kolejne przykłady antyreligijnych reżimów, brutalnie łamiących prawo do wolności wyznania. W przypadku Wietnamu można jednak dostrzec promyki nadziei. Choć nadal zakazana jest edukacja religijna w szkołach, Kościół nie może odzyskać mienia zrabowanego przez komunistów, a wielu duchownych jest prześladowanych, w 2024 r. władze pozwoliły na odnowienie działalności nuncjatury apostolskiej i otwarły się na dialog z Watykanem. Głównym problemem pozostaje uznaniowość w interpretacji przepisów prawa, takich jak drakońska ustawa 95, pozwalająca władzom ingerować w działalność wspólnot wyznaniowych bez podawania przyczyn.
Grupy przestępcze i organizacje paramilitarne
Burkina Faso, Mali i Mozambik to trzy afrykańskie kraje, będące przykładem państw skrajnie skorumpowanych, w których władze praktycznie skapitulowały przed zorganizowanymi grupami przestępczymi i organizacjami paramilitarnymi czy też terrorystycznymi.
Znamienny jest przypadek Burkina Faso. W 2026 roku kraj ten zajął drugie miejsce w Globalnym Indeksie Terroryzmu. Jeszcze dziesięć lat temu uznawany był za wzór harmonii międzyreligijnej w Afryce Zachodniej. Niestety od 2015 r. zaczęły się tam nasilać ataki bojówek islamistycznych. Początkowo ich źródłem było znajdujące się na północy Mali, szybko jednak analogiczne organizacje zaczęły powstawać w Burkina Faso. Ekstremistyczne organizacje powiązane są z transnarodowymi sieciami dżihadystycznymi. Ich działalność objęła obecnie niemal cały kraj, z wyjątkiem leżących najbardziej na południu regionów. Islamiści są również zaangażowani w zorganizowaną przestępczość, taką jak handel narkotykami, przemyt i nielegalne wydobycie surowców. W praktyce zorganizowana działalność przestępcza przeplata się z ideologią islamizmu, uzasadniającą przemoc racjami religijnymi.
Wojujący islam
Trzecie źródło prześladowań antychrześcijańskich jest tym, które z roku na rok bije z coraz większą intensywnością. Spośród osiemnastu krajów przedstawionych w raporcie ACN, około połowa to kraje z większością muzułmańską, a w jedenastu to właśnie islamizm stanowi główne zagrożenie dla chrześcijan. Inne wiarygodne badania globalnych represji religijnych potwierdzają ten stan rzeczy. Jak zauważa Open Doors, z okrucieństwem reżimu Korei Północnej mogą stawać w szranki Somalia, Jemen, Sudan, Erytrea, Syria, Nigeria, Pakistan, Libia i Iran. Tę krwawą listę można by rozciągnąć na kolejne kilkanaście krajów.
Co zaskakujące, obecnie największe zagrożenie ze strony islamizmu dotyczy nie Bliskiego Wschodu, ale innych krajów. Owszem, Syria i Iran nadal znajdują się na niechlubnej liście, ale ISIS i powiązane z nim organizacje zostały w dużej mierze poskromione na Bliskim Wschodzie. Sama ideologia islamistyczna nie została jednak stłumiona i przeniosła się do Afryki Subsaharyjskiej oraz – w mniejszym stopniu – do Azji Południowo-Wschodniej.
Najbardziej drastycznym przykładem jest Nigeria. W 2023 roku Open Doors odnotowało ponad 4 000 zabitych chrześcijan w Nigerii. W latach 2019–2023 prawie 17 000 chrześcijan różnych wyznań oraz kilka tysięcy umiarkowanych muzułmanów zostało zabitych przez islamskich ekstremistów należących do Boko Haram, bojowników Fulani (dawniej głównie muzułmańskich „pasterzy” zaangażowanych w spory o ziemię z chrześcijanami) oraz Państwa Islamskiego w Prowincji Afryki Zachodniej. W jeszcze dłuższym okresie, od 2009 do 2021 roku, rodzime nigeryjskie Międzynarodowe Towarzystwo Wolności Obywatelskich i Rządów Prawa udokumentowało 43 000 zabitych chrześcijan, 18 500 chrześcijan "zaginionych", 17 500 zaatakowanych kościołów, zniszczonych dwóch tysięcy szkół chrześcijańskich i wiele więcej.
Sytuację w Nigerii odnotowują nawet media dziennikarskie, które zazwyczaj odwracają głowę od prześladowań chrześcijan. Trudno zignorować powtarzające się masakry chrześcijańskich, porwania dzieci i młodzieży szkolnej, morderstwa księży, przetrzymywanie za okup. Terroru islamistycznego doświadczają także nigeryjscy umiarkowani muzułmanie. Taka jest niestety charakterystyka wojującego islamu: tam, gdzie dotrze, nie toleruje żadnej konkurencji. Albo przyłączasz się do dżihadystów, albo padasz ich ofiarą.
Nie ma tu znaczenia, czy względy religijne są rzeczywistą motywacją, czy raczej pretekstem do zdobywania politycznej dominacji. Jedno splata się z drugim i tworzy zabójczy koktajl. Niestety, wielu obserwatorów z zewnątrz, usiłuje bagatelizować wymiar religijny, szukając przyczyn w czynnikach ekonomicznych, społecznych, a nawet klimatycznych. To absurdalne interpretacje, oderwane od twardych faktów. Społeczności, które przez wieki umiały żyć obok siebie, stają się śmiertelnymi wrogami, gdy dotrze do nich islamistyczna ideologia.
Studium przypadków: ks. Ma Xianshi i Samah Ageeb
Raport ACN, choć oparty na solidnych badaniach, opracowany jest w sposób bardzo przystępny. Obok syntetycznych profilów poszczególnych krajów zaprezentowane jest studium poszczególnych przypadków, ukazane są konkretne osoby i sytuacje.
Chińskiego księdza Ma Xianshi nie uratowało przed aresztowaniem to, że należał do oficjalnie uznanego Kościoła. Jego „przestępstwem” była sprzedaż śpiewnika religijnego. Śpiewnik zaaprobowany był do użytku przez komunistyczne władze, ale kapłanowi postawiono zarzut dystrybuowania publikacji poza ścisłą społecznością wierzących. W rzeczywistości był to jedynie pretekst – chodziło o ukaranie kapłana za jego sprzeciw wobec narzucenia diecezji nowego ordynariusza, niezgodnie z prawem kanonicznym. Proces kapłana był sądową farsą: wielokrotnie przekładany, treść zarzutów zmieniała się za każdym razem. Ostatecznie po roku, w czerwcu 2026 r., Ma Xianshi usłyszał wyrok: 18 miesięcy więzienia. Udało się jednak uzyskać jego wcześniejsze zwolnienie, tak że w więzieniu spędził tylko około miesiąca.
Przypadek Samah Ageeb ukazuje zagrożenia czyhające na chrześcijan w Egipcie. Kobiety i dziewczyny uprowadzane są przez islamistów i zmuszane do konwersji na islam. Gdy Samah zniknęła w grudniu 2025 roku, była już piątą chrześcijanką, którą w ten sposób uprowadzono w tym roku w chrześcijańskim dystrykcie Girga. Samah – 27-letnia mężatka, matka siedmioletniego syna – została porwana po wejściu do taksówki tuk-tuk. Po pewnym czasie rodzina odebrała telefon z informacją, że Samah przeszła z własnej woli na islam i znajduje się w Suezie, regionie odległym o ponad 500 km. Krewni i przyjaciele udali się więc w długą, dziesięciogodzinną drogę, aby spotkać się z Samah. Kobieta znajdowała się w stanie, który wskazywał na podanie jej środków psychoaktywnych i trudno było nawiązać z nią kontakt, jednak ostatecznie wyraziła zdecydowanie wolę powrotu do domu. To jednak nie wystarczyło. Władze zrobiły wszystko, aby uniemożliwić powrót do chrześcijańskiej społeczności, aresztując jej brata, domagając się testów DNA od jej ojca, a gdy te okazały się pozytywne, po prostu odmawiając wypuszczenia jej poza region Suezu. Dopiero po długotrwałych protestach i apelu do prezydenta udało się rodzinie ją odzyskać.
Te dwa przykłady niech wystarczą, aby obudzić naszą wrażliwość na los naszych braci i sióstr na całym świecie. Nie możemy milczeć, nie możemy być bierni, gdy wyznawanie wiary w Chrystusa wiąże się ze stałym ryzykiem prześladowań, z odmawianiem praw obywatelskich, porwaniami i rozbijaniem rodzin. Musimy modlić się, ale także działać, nagłaśniając przypadki przemocy wobec chrześcijan i domagając się wszelkimi sposobami poszanowania prawa do wolności religijnej. Jeśli dziś zamilkniemy, jutro może być za późno.
Źródło: ACN, First Things
Ten artykuł powstał dzięki naszym Darczyńcom. Dziękujemy za Wasze wsparcie.