„Francja znów stanie się katolicka” – obawia się francuska grupa muzułmańskich apologetów. Setki tysięcy ludzi na ulicach Paryża, rosnąca liczba dorosłych przyjmujących chrzest i młodzi odkrywający wiarę na nowo pokazały podczas pielgrzymki Leona XIV, że w zsekularyzowanej Francji chrześcijaństwo wciąż żyje. Wizyta papieża ten odradzający się Kościół umocniła.
Do Francji, która od dziesięcioleci coraz bardziej usuwa religię z przestrzeni publicznej, Leon XIV przyjechał z przesłaniem o życiu, Chrystusie i chrześcijańskich korzeniach Europy.
Francja nie była przypadkowym celem pierwszej papieskiej pielgrzymki Leona XIV do Europy. Francuski Kościół od dawna zabiegał o jego przyjazd, a tamtejsi biskupi mówili przed wizytą o paradoksie współczesnej Francji: z jednej strony postępująca sekularyzacja, spadek liczby księży i kryzys zaufania do Kościoła, z drugiej – coraz więcej ludzi, którzy na nowo odkrywają chrześcijaństwo. W Wielkanoc 2026 roku chrzest przyjęło ponad 13 tys. dorosłych – o 28 proc. więcej niż rok wcześniej i ponad trzy razy więcej niż dekadę temu.
Leon XIV przyjechał więc do kraju, w którym chrześcijaństwo jest jednocześnie częścią historii i żywą rzeczywistością, odkrywaną przez nowe pokolenie. Jeszcze przed wylotem mówił, że jedzie do Francji „przede wszystkim jako naśladowca Jezusa Chrystusa, aby głosić pokój – pokój Chrystusa na całym świecie”. Hasło pielgrzymki – „Aby świat miał życie” – szybko nabrało konkretnego znaczenia: papież mówił o godności człowieka, obronie życia, miejscu wiary w przestrzeni publicznej i chrześcijańskich korzeniach Francji.
Niemal pół wieku wcześniej, podczas swojej pierwszej pielgrzymki do Francji, św. Jan Paweł II pytał: „Francjo, najstarsza córko Kościoła, czy jesteś wierna obietnicom twego chrztu?”. Leon XIV nie powtórzył tego pytania, ale każde jego wystąpienie było pukaniem do sumienia narodu i pytaniem o miejsce Ewangelii w społeczeństwie.
Przypomniał także, że Francja ma „ogromne dziedzictwo kulturowe i religijne” oraz „głębokie korzenie chrześcijańskie”, a wiara nie musi znikać z życia publicznego w imię laickości.
Papież stanowczo o obronie życia
Szybko okazało się, że Leon XIV nadał hasłu swojej pielgrzymi bardzo konkretną treść. W Paryżu ostrzegał przed wykorzystywaniem nauki i technologii w sposób, który może prowadzić do instrumentalnego traktowania ludzkiego życia. Wymienił m.in. manipulacje genetyczne, macierzyństwo zastępcze, handel organami i „oferowanie zaplanowanej śmierci”.
„Wzajemny szacunek i ochrona życia każdego człowieka są odpowiedzialnością każdego z nas” – mówił papież w Pałacu Elizejskim, wskazując, że odpowiedzialność ta zaczyna się od przemiany umysłu i serca.
Jeszcze mocniej o obronie życia Leon XIV mówił 27 września w Lourdes, podczas spotkania z chorymi i ich opiekunami. „Żadna ludzka ustawa nie powinna sprawić, że stracicie pewność swojej godności” – podkreślił.
Następnie odniósł się bezpośrednio do kwestii pomocy w umieraniu:
„Nie można uznać za normalne zadawania śmierci. To, co jest legalne, niekoniecznie jest moralne”.
Słowa te padły w szczególnym momencie. 18 sierpnia 2026 roku prezydent Emmanuel Macron promulgował ustawę ustanawiającą we Francji prawo do „pomocy w umieraniu”; została ona opublikowana w Dzienniku Urzędowym 19 sierpnia.
W Lourdes papież przypomniał jednocześnie, jaka – jego zdaniem – powinna być zasadnicza misja medycyny: „opiekować się osobą cierpiącą, a nie ją eliminować”. Wezwał także do rozwijania opieki paliatywnej i badań oraz do towarzyszenia chorym z czułością.
Podczas Mszy św. w Lourdes Leon XIV podkreślał, że sanktuarium jest miejscem, w którym ludzkiej słabości nie trzeba ukrywać. To właśnie tam chorzy i osoby z niepełnosprawnościami są otoczeni szczególną troską. Papież wskazywał przy tym na współczesne tendencje, które próbują na nowo definiować wartość ludzkiego życia w obliczu choroby, cierpienia i starości.
Słowa papieża odbiły się szerokim echem we włoskich mediach. Zdanie „To, co jest legalne, niekoniecznie jest moralne” było szeroko przywoływane w komentarzach dotyczących jego stanowiska wobec pomocy w umieraniu.
„Il Giornale” określił papieskie przesłanie jako „ryk lwa przeciwko eutanazji”, zwracając uwagę na fakt, że francuska ustawa dotycząca pomocy w umieraniu została przyjęta zaledwie kilka tygodni przed wizytą papieża.
Z kolei „Corriere della Sera” zwracał uwagę nie tylko na treść papieskiego przesłania, ale także na sposób, w jaki Leon XIV był wśród chorych. Papież podchodził do osób na wózkach, błogosławił dzieci z niepełnosprawnościami i zatrzymywał się przy ich rodzicach.
Lourdes stało się więc jednym z najważniejszych miejsc papieskiej pielgrzymki – zarówno jako sanktuarium chorych i nadziei, jak i miejsce, w którym Leon XIV zabrał głos w europejskiej debacie o granicach medycyny, godności człowieka i końcu życia. Z tego miejsca mocno wybrzmiewał także głos francuskiego Kościoła, sprzeciwiającego się ustanowieniu śmiercionośnego prawa.
Od chrześcijaństwa odziedziczonego do wybranego
Spotkanie z neofitami i katechumenami było jednym z najbardziej wymownych momentów pielgrzymki, jeśli chodzi o obraz współczesnego katolicyzmu we Francji. 26 września w Instytucie Katolickim w Paryżu Leon XIV spotkał się z osobami przygotowującymi się do chrztu oraz z nowo ochrzczonymi.
W kraju naznaczonym silną sekularyzacją papież zwrócił uwagę na rosnącą liczbę dorosłych, którzy świadomie proszą o chrzest. W 2026 roku podczas Wielkanocy ochrzczono we Francji ponad 13 tys. dorosłych – o 28 proc. więcej niż rok wcześniej i ponad trzy razy więcej niż dekadę temu.
Szczególnie trafnie opisał tę zmianę 24-letni Robin, ochrzczony w 2023 roku. „Kościół we Francji przechodzi od chrześcijaństwa, które było odziedziczone, do chrześcijaństwa wybranego” – powiedział Vatican News.
Leon XIV dostrzegł w tym „znak działania łaski Boga” oraz „obietnicę płodności dla Kościoła we Francji”. Spotkanie z nowymi chrześcijanami pokazało, że francuski katolicyzm nie ogranicza się do wspomnienia dawnej epoki. Pojawiają się w nim ludzie, dla których wiara nie jest rodzinnym dziedzictwem, ale osobistym odkryciem.
Najpierw Koran, potem Nowy Testament
Wśród osób, które Leon XIV spotkał w Paryżu, był także Jawad – młody katechumen z diecezji Nanterre, mający maghrebskie korzenie. Opowiedział papieżowi o swojej niezwykłej drodze do wiary. Najpierw czytał Koran, później sięgnął po Nowy Testament. „Zostałem poruszony postacią Jezusa” – mówił. To lektura Ewangelii doprowadziła go do decyzji o rozpoczęciu przygotowania do chrztu.
Co ciekawe, odrodzenie Kościoła we Francji dokonuje się również dzięki nowym katolikom, którzy wywodzą się z islamu – uważa Vincent Neymon, dyrektor stowarzyszenia Mission Ismérie. Według szacunków stowarzyszenia wśród 21 tys. tegorocznych neofitów we Francji, od 8 do 10 proc. stanowili byli muzułmanie.
Katolicy wychodzą „poza katakumby”
Jednym z najbardziej zaskakujących obrazów pielgrzymki okazała się skala entuzjazmu, z jakim Francuzi przyjęli Leona XIV. Spotkanie młodych na Stade de France zgromadziło około 80 tys. osób. W Paryżu papieską trasę do Notre-Dame obserwowały setki tysięcy ludzi, a sobotnia Msza św. na Place de la Concorde zgromadziła około 700 tys. uczestników.
Skalę tego zjawiska zauważyli także komentatorzy. Włoska „La Nuova Bussola Quotidiana” pisała o francuskich katolikach robiących „krok poza katakumby”. Stefano Fontana zwracał uwagę, że wielkie tłumy wyszły na ulice, aby publicznie wyrazić swoją wiarę – uczestniczyć we Mszy, modlitwie i spotkaniu z papieżem.
W kraju, w którym religia przez dziesięciolecia była coraz mocniej kojarzona ze sferą prywatną, widok setek tysięcy katolików zgromadzonych w centrum Paryża miał szczególną wymowę. Papieska pielgrzymka pokazała, że francuscy katolicy są nie tylko wspólnotą istniejącą wewnątrz parafii i kościołów, ale także grupą gotową publicznie wyrażać swoją wiarę.
Podczas Mszy św. na Place de la Concorde Leon XIV, patrząc na zgromadzonych wiernych, modlił się, aby „woda żywa Ducha Świętego rozlała się na całą Francję”. Nie sposób nie skojarzyć tych słów z modlitwą Jana Pawła II podczas swojej pierwszej pielgrzymki do Polski, 2 czerwca 1979 r., na placu Zwycięstwa w Warszawie, kiedy powiedział słynne słowa: „Niech zstąpi Duch Twój! I odnowi oblicze ziemi. Tej ziemi!”
„Prawdziwa laickość” nie wyklucza religii
Leon XIV odniósł się również do jednej z najbardziej charakterystycznych cech francuskiego modelu państwa – laickości. Nie zakwestionował jej, ale przypomniał, że właściwie rozumiana laïcité nie powinna oznaczać wykluczania religii z życia publicznego.
W Pałacu Elizejskim mówił: „Prawdziwa laickość nie wyklucza wymiaru religijnego, lecz przeciwnie, potrafi czerpać z niego jako ze źródła służącego wychowaniu”.
Papież podkreślił także: „Właściwie pojmowana laickość nie polega zatem na wykluczaniu religii z przestrzeni publicznej czy z edukacji i wychowania, lecz na dążeniu do tego, aby państwo i instytucje religijne prowadziły ze sobą dialog i łączyły siły w służbie dobru wspólnemu, aby świat miał życie”.
Jednocześnie zaznaczył, że chrześcijanin zaangażowany w życie publiczne, działający zgodnie z sumieniem oświeconym przez wiarę, „nie może być uważany za osobę uprawiającą prozelityzm ani za zagrożenie dla jedności ojczyzny”.
Było to jedno z ważniejszych przesłań papieskiej wizyty w kraju, w którym relacje między państwem a religią od ponad wieku kształtuje zasada laïcité. Leon XIV nie proponował jej odrzucenia. Przypomniał natomiast, że neutralność państwa nie musi oznaczać nieobecności religii w przestrzeni publicznej.
Francja zaskoczyła świat?
Cztery dni pielgrzymki Leona XIV pokazały Francję pełną kontrastów. Z jednej strony – silnie zsekularyzowaną, zmagającą się ze spadkiem praktyk religijnych, kryzysem powołań i debatą o końcu życia. Z drugiej – kraj, w którym tysiące dorosłych proszą o chrzest, młodzi ludzie gromadzą się na modlitwie, a setki tysięcy katolików wychodzą na ulice, by spotkać się z papieżem.
W tym sensie szczególnie trafne okazuje się określenie Stefano Fontany o „kroku poza katakumby”. Papieska pielgrzymka pokazała Kościół, który wciąż zmaga się z poważnymi problemami, ale jednocześnie odzyskuje widoczność i przyciąga ludzi, którzy nie otrzymali wiary jako oczywistego dziedzictwa.
Nic więc dziwnego, że właśnie ten obraz zwrócił uwagę także francuskiej grupy muzułmańskich apologetów. 25 września grupa „Miséricorde pour l’Humanité France” komentowała na X entuzjazm wokół katolicyzmu podczas wizyty Leona XIV i przewiduje z nieukrywaną obawą: „Za 45 lat Francja znów stanie się katolicka”.
Je suis triste quand je vois toute cette effervescence autour du catholicisme, je prédisais cela depuis des années et j'ai l'impression d'être un agent de la CIA qui assisterait impuissant au retour de l'Union Soviétique.
— Miséricorde pour l’Humanité France (@MisericordeF) September 25, 2026
Dans 45 ans la France redeviendra catholique et nous…
Czy Francja rzeczywiście zmierza w tym kierunku – tego sama papieska pielgrzymka nie rozstrzyga. Pokazała jednak coś niewątpliwego: w kraju, który przez dekady coraz bardziej oddalał religię od centrum życia społecznego, katolicyzm nie zniknął. Dzięki głęboko zapuszczonym i wciąż żywym korzeniom Francja na nowo może stać się „Bożą latarnią” w Europie.
Źródło: lifesitenews.com, Vatican News, KAI