Setki tysięcy na francuskich ulicach, mniej niż 800 zatrzymanych

Kolejne protesty we Francji. MSW szacuje frekwencję na 320 tys. Organizatorzy – na pół miliona. Demonstracje odbyły się także w Portugalii i Niemczech. We Włoszech w piątek przeprowadzono strajk generalny.

Ogółem 779 osób zostało zatrzymanych w całym kraju podczas sobotnich protestów – podaje francuskie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych. Demonstranci protestowali przeciwko rosnącym kosztom życia. Resort podkreśla, że nie odnotowano „znaczących incydentów”. W kraju doszło do 291 wystąpień w przestrzeni publicznej z udziałem 320 tys. osób, z czego 70 tys. demonstrowało w Paryżu.

Według stowarzyszenia związków i organizacji reprezentujących uczniów i studentów w całej Francji manifestowało w sobotę blisko pół miliona osób, z czego 200 tys. w Paryżu.

Było gorzej

W stolicy pod koniec demonstracji ich uczestnicy rzucali w policjantów koktajlami Mołotowa. Trzech funkcjonariuszy zostało rannych, a jeden samochód został podpalony.

Policja szykuje się na kolejne napięcia po otwarciu szkół w poniedziałek po feriach jesiennych. Grupy studentów i związki zawodowe wzywają do ogólnokrajowych protestów we wtorek i czwartek – powiedział przedstawiciel policji agencji AP. 

Protesty trwały we Francji trzecią sobotę z rzędu. W poprzedni weekend wzięło w nich udział 410 tys. osób, a dwa tygodnie temu 550 tys. – wynika z danych MSW.

Akcje sprzeciwu we Francji rozpoczęły się we wrześniu. Francuscy licealiści rozpoczęli wtedy blokady szkół i protesty, domagając się poprawy warunków nauki i zmiany systemu rekrutacji na studia (Parcoursup). Poparli ich studenci, związki zawodowe i ugrupowania lewicowe. Na fali tych wystąpień pojawiły się wezwania do protestów nawiązujących do ruchu „żółtych kamizelek” z lat 2018-19, pod hasłami sprzeciwu wobec rosnących kosztów życia. Demonstracje rozlały się na ulice miast, a udział brali w nich często młodzi ludzie z rodzin imigranckich. Wielu miało ze sobą flagi Algierii czy Maroka, a także Palestyny. Podpalono kilka szkół. Całkowicie spłonął XIX-wieczny budynek ratusza w Limoges. Plądrowano sklepy.

Inni też protestują

Protesty miały miejsce w weekend także w innych krajach. Kilkutysięczne demonstracje odbyły się w Porto i Lizbonie w Portugalii. Domagano się poprawy sytuacji mieszkaniowej i dymisji rządu.

Kilka tysięcy osób wzięło udział w sobotę wieczorem w antyrządowych demonstracjach przeciwko rosnącym kosztom życia w Portugalii. Główne protesty zorganizowano w Lizbonie oraz Porto. Seria protestów rozpoczęła się jeszcze 10 października.

W Niemczech po kilkaset osób demonstrowało we Frankfurcie nad Menem, Berlinie, Moguncji, Monachium, Norymberdze, Erfurcie, Magdeburgu, Dreźnie i Lipsku. Organizacja Gen Z regelt wznosi hasła większych inwestycji w edukację, sprzeciwia się też wprowadzeniu obowiązkowej służby wojskowej. Organizatorzy spodziewali się łącznie ponad 180 tys. uczestników.

We Włoszech, gdzie w połowie października dochodziło do zamieszek, 30 października odbył się strajk generalny. W większej części kraju przebiegł spokojnie. Wcześniejsza odsłona była znacznie bardziej gwałtowna, dlatego do Mediolanu skierowanych zostało 500 żołnierzy do pilnowania ulic. Mają zostać w mieście do końca marca.

Źródło: Logo PAP

« ‹ 1 › »
oceń artykuł Pobieranie..