Pekao
Strona główna
opoka.news opoka.photo opoka.org.pl


Rafał Masarczyk SDS

Granice relatywizmu w filozofii moralności

ISBN: 978-83-7580-005-0
wyd.: Wydawnictwo Salwator 2008

Wybrane fragmenty
Przedmowa
Wstęp
Nauka o moralności jako filozofia
Nauka o moralności
Przedmiot nauki o moralności
Metoda nauki o moralności
Cel przedmiotowy nauki o moralności
Nauka o moralności w nurcie filozofii analitycznej
Ocena a dobro
Potoczne rozumienie dobra
Istnienie pozazdaniowe dobra



2. Istnienie pozazdaniowe dobra

Ossowska zwraca także uwagę na opisową funkcję orzeczników oceniających. Stwierdzenie, że X jest dobrym człowiekiem, jest opisem jego charakteru, łagodności i życzliwości względem innych. Trudno się z tymi słowami zgodzić, bo zarówno łagodność, jak i życzliwość są zaliczane do cnót136, czyli podlegają kwalifikacji moralnej, a tym samym ocenom. Prawdą jest jednak, że orzeczniki oceniające mogą pełnić funkcję opisową, chociażby w takich wypowiedziach, jak: W czasie wojny przeżyliśmy bardzo złe chwile137 (inaczej trudne), Ta potrawa jest dobra, czyli smaczna. Trzeba jednak zauważyć, że słowo dobry w tych sytuacjach użyte jest w sensie przenośnym, dlatego bardziej przydatna jest analiza dosłownego użycia tych słów.

Ossowska zauważa, że mówi się, iż ktoś jest dobrym lekarzem, dobrym szachistą, albo że dany szpital jest dobry. Takie użycia orzecznika implikują podwójną relatywizację: 1) coś jest złe, dobre, lepsze ze względu na wzór, z którym to coś się zestawia; 2) jest ono równocześnie złe, dobre czy lepsze w porównaniu do innych reprezentantów tej samej klasy138. Wzorce, o których mowa, mogą być mgliste lub wyraźnie określone. Czasami, gdy wzorzec jest wyraźnie określony, gdy dociąganie do niego zależy od posiadania konkretnych właściwości, dobry oznacza owe właściwości. Dobra gleba oznacza po prostu urodzajną glebę. Dobra rodzina to taka, w której panuje zgoda. Takie użycie orzeczników oceniających nazwane zostało przez autorkę użyciem perfekcjonistycznym. Użycie tego typu jest ważne „u wszystkich etyków, dla których sprawa ludzkiej doskonałości stanowi punkt centralny etycznych dociekań”139.

Ossowska sceptycznie podchodzi do określenia wzorca jako czegoś, co być powinno; zauważa, że niektórzy etycy traktują dobro jako definiens, inni natomiast jako definiendum, co komplikuje nieco całe zagadnienie. Nie wspomina tutaj, że można podane przykłady analizować, posługując się pojęciem celu. Być może wiąże się to z niechęcią całej Szkoły Lwowsk-Warszawskiej do posługiwania się tym pojęciem. Dobry szpital to szpital spełniający zadanie, do którego został powołany, czyli cel, któremu służy; tym celem jest leczenie ludzi. Dobry szachista to taki, który zna zasady gry i potrafi je zastosować, osiągając cel, jaki przed graczami szachów się stawia.

Ossowska zwraca uwagę, że u etyków angielskich występuje odróżnienie ocen wewnętrznej wartości od ocen zewnętrznej wartości. Pierwsze określają wartość celu, drugie wartość środków. Pierwsze nazwano pierwotnymi lub emocjonalnymi, drugie wtórnymi lub utylitarnymi. Profesor przyjęła na określenie pierwszych pojęcie właściwe, a na określenie drugich utylitarne.

Można się spotkać z trzema propozycjami odróżnienia obu typów ocen: 1) na podstawie terminologii typowej dla ocen utylitarnych (rzekomo); 2) na podstawie tego, czego oceny obu typów dotyczą; 3) na podstawie ich miejsca w danym systemie ocen140.

W pierwszej propozycji mielibyśmy do czynienia z wypowiedzią, która stwierdzałaby, że coś nadaje się do czegoś, że jest do czegoś dobre lub potrzebne albo wyrażałoby coś, co można za pomocą takich zwrotów zdefiniować. Jednak profesor zwraca uwagę, że są oceny zawierające tego typu zwroty, jednakże nie można ich zakwalifikować jako utylitarne. Pański rękopis nie nadaje się do druku jest oceną właściwą.

P jest dobre do Q lub P jest dobre na Q są to zwroty, w których ważne jest, jakie P z jakim Q zestawiamy. Nie wszystkie takie zestawienia będą ocenami utylitarnymi. Wynika to z tego, że nadaje się jest pojęciem wieloznacznym. Profesor negatywnie podchodzi do tej koncepcji, pisząc: „Tak tedy ci liczni autorzy, którzy wyjaśniają, co rozumieją przez ocenę utylitarną, powołując się na pewne zwroty, rzekomo dla tych cech charakterystyczne, nie dają nam do ręki takiego kryterium, za którego pomocą moglibyśmy zakres oceny utylitarnej zgodnie nie tylko z ogólnymi, ale i z ich własnymi intencjami odbudować”141.

W drugim nurcie rozróżnienie między oceną utylitarną a oceną właściwą leżałoby w tym, że pierwsza określałaby wartość środka do celu, druga wartość celu. Jednakże pojęcie środek także ma wiele znaczeń. Gdyby udało się uściślić pojęcie środka w ten sposób, że P jest środkiem do Q, oznaczałoby to, że P jest w jakimś związku przyczynowym do Q, co rodzi następne trudności interpretacyjne. Niektórzy uznaliby za ocenę: P jest dobre jako środek do osiągnięcia Q, inni natomiast domagaliby się uznania, że skutek musi być sam w sobie dobry. Wymagałoby to koniunkcji zdaniowej, jedno zdanie stwierdzałoby fakt, drugie byłoby oceną właściwą.

Kierunek ów napotyka także trudności dotyczące pojęcia celu. Uważać coś za cel może znaczyć: rozważyć czy dobre jest, czy nie, by przedstawienie tego czegoś było dla kogoś motywem, zaś oceniać coś za dobre jako cel oznacza: dobrze jest, by przedstawienie tego czegoś było motywem czyjegoś działania142. Użycie pojęcia cel wydaje się tutaj dodatkowe, gdyż chodzi przede wszystkim o określenie wartości wewnętrznej tego czegoś.

Operowanie pojęciem celu może prowadzić do relatywizacji tej koncepcji, albowiem gdy coś jest zawsze celem dla kogoś, to dana ocena może być właściwa dla jednego, a niewłaściwa dla drugiego. By przezwyciężyć to zagrożenie, należałoby wprowadzić inne rozróżnienie: w ocenach utylitarnych dobre lub złe jest coś ze względu na skutki, w ocenach właściwych — bez względu na skutki. Rodzi to jednak następne problemy. Mamy przed sobie dwie możliwości, pierwszą: gdy motywem oceny mogą być jedynie skutki, drugą: gdy jednym z motywów oceny mogą być skutki.

Omawiana koncepcja stawia także inne pytania. Między innymi: Co to znaczy, że coś jest wewnętrznie dobre? Na to pytanie można odpowiedzieć za Moore'em: przedmiot jest wewnętrznie dobry wtedy, gdy myślimy, że byłby dobry nawet wtedy, gdyby istniał na świecie sam. Profesor zauważa jednak sprzeczność, gdyż dobry występuje tutaj w definiens, mamy więc do czynienia z idem per idem, czyli inaczej: dobry znaczy wewnętrznie dobry. Moore sprzeczność tę na pewnym etapie swojej działalności zauważył i podał inne rozwiązanie problemu, zgodnie z którym „jakaś rzecz posiada wartość wewnętrzną, jeżeli ta wartość i jej stopień zależy wyłącznie od wewnętrznej natury rzeczy”143. Ossowska bardzo negatywnie ocenia tę próbę definiowania, określając ją jako nader skomplikowaną i mało przekonywającą.

Można jeszcze inaczej zdefiniować wartość wewnętrzną. Jakaś rzecz miałaby wartość wewnętrzną, jeżeli byłaby godna posiadania dla niej samej. Profesor uważa, że ta definicja ogranicza dobro do rzeczy, które można posiadać.

Trzeci nurt definiuje oceny utylitarne ze względu na miejsce, jakie zajmują w całym systemie ocen. Oceny utylitarne byłyby tymi, które się uzasadnia, natomiast oceny właściwe to te, których się nie uzasadnia. Pierwsze uzasadniałoby się innymi ocenami, tak że w końcu doprowadziłoby to do ocen właściwych. Natomiast oceny właściwe należałoby uzasadnić za pomocą nie-ocen. Profesor uważa, że z pewnych stanowisk jest to niemożliwe do przeprowadzenia. Koncepcję trzecią można przedstawić tak: „A byłoby wartościowe dlatego, że jakieś B jest wartościowe, i dlatego, że albo A pozostaje do B, albo posiadanie przez A jakiejś cechy pozostaje do wartości przedmiotu B w jakimś stosunku, na przykład — a może wyłącznie — w stosunku środka do celu. Wartością ostateczną lub własną będzie wtedy taka, dla której częścią racji nie jest wartość żadnego innego przedmiotu”144.

Ocena właściwa byłaby pierwotna — byłaby czymś w rodzaju aksjomatu, natomiast utylitarna byłaby pochodną. W systemie chodziłoby o to, by było jak najmniej ocen pierwotnych. Pod tym względem etycy bardzo różnią się od siebie. Moore'owi nie przeszkadza istnienie wielu ocen właściwych. Wypowiedź: Prostota jest w obcowaniu rzeczą nieocenioną, będzie miała interpretację zależną od poglądu na system ocen, jedni uznają prostotę za ocenę właściwą, drudzy za pochodną.

Profesor zauważa dalej, że można uznać pewne oceny za właściwe, gdyż nie widzimy potrzeby ich uzasadniania do czasu, gdy spotkamy się z ich krytyką, wtedy szukamy dla nich uzasadnienia. Ocena właściwa zmieniłaby się wtedy na utylitarną. Rozróżnienie między ocenami jednego i drugiego typu byłoby płynne i bardzo chwiejne, zależne od chwilowego nastroju.

W dziejach etyki możemy prześledzić toczącą się dyskusję, czy coś jest dobrezłe samo w sobie, można to zaliczyć do sporu o miejsce oceny w systemie. Zostaje kwestią otwartą, czy kłamstwo jest złe dlatego, że podrywa wzajemne zaufanie, naruszając przez to harmonię wzajemnego współżycia, czy też kłamstwo jest złe samo w sobie. Ów przykład jest zaledwie jednym wątkiem skomplikowanego sporu. W jego rozstrzygnięciu pomocne byłoby zbadanie motywów, jakie rządzą naszym potępieniem kłamstwa i wstrzymaniem się od niego; czy jest to obrzydzenie do wprowadzania kogoś w błąd, czy troska o dobre współżycie145.

Ogólnie rozpowszechniony pogląd, że ocena utylitarna implikuje ocenę właściwą, pojawia się w trzech różnych wariantach. W pierwszym przypadku ocena utylitarna byłaby koniunkcją dwóch wypowiedzi, w tym jedna z nich byłaby oceną właściwą. Ocena właściwa wchodziłaby w skład oceny utylitarnej, która jest złożona. W drugim przypadku, kiedy ocena utylitarna była wartością środka do celu, a ocena właściwa wartością celu, mamy do czynienia ze związkiem psychologicznym między ocenami utylitarnymi a ocenami właściwymi. Wśród przekonań stanowiących motyw wyznania pewnych ocen utylitarnych znajduje się jako motyw przekonanie odpowiadające ocenie właściwej. W trzecim przypadku ocena utylitarna implikuje ocenę właściwą w tym sensie, że ocena właściwa jest jej racją.

W swojej analizie Ossowska zauważa, że są trzy koncepcje próbujące ustalić różnice między ocenami utylitarnymi a właściwymi: 1) na podstawie specyficznych określeń w ocenach występujących; 2) na podstawie tego, co te oceny oceniają, czy ze względu na co oceniają; 3) na podstawie ich miejsca w systemie146.

Pierwsze i trzecie rozwiązanie uważa za niemożliwe do przyjęcia. Pozostawia drugą drogę, choć ma ona swoje ograniczenia i jej przyjęcie jest sprawą wyboru. Swoje analizy uznaje za niedostatecznie głębokie, by dawały możliwość bezkrytycznego ich przyjęcia. Niewątpliwie punkt wyjścia i sposób przeprowadzenia analizy, aczkolwiek rzetelny i konsekwentny, rodzi pewne wątpliwości. Używa się tu pojęcia ocena i dobro w sposób równoznaczny, zamiennie. Natomiast ważną rzeczą jest uświadomienie sobie, że ocena jest czymś innym niż samo dobro. W przypadku tożsamości oceny z dobrem, ocena byłaby sądem o sobie, czyli nie mówiłaby nic o rzeczywistości zewnętrznej. Wszelkie analizy musiałyby ograniczyć się wyłącznie do wzajemnej relacji pojęć w niej występujących.

Ważne jest też uświadomienie sobie faktu, że dobro musi być czymś innym niż ocena, jakąś własnością pozajęzykową, inaczej oceny pozbawione byłyby wszelkiego sensu, bo mówiłyby o niczym. Nawet gdy zgodzimy się z poglądem autorki, że ocena wyraża to, co ganimy lub chwalimy, dobro powinno istnieć, bo inaczej chwalilibyśmy coś, co nie istnieje. Gdyby hipotetycznie przyjąć, że oceny tylko wyrażają emocje, to zdania, które je wyrażają, są czymś innym niż same emocje147.

Błędne jest zatracenie różnicy między tym, co służy do wyrażenia naszych myśli, a tym, czego te myśli dotyczą — dlatego w tego typu rozważaniach dochodzi się do ślepego zaułka.

Wprowadzenie różnicy między oceną a dobrem pozwala odmiennie zinterpretować omawiane kierunki. Oceny utylitarne i oceny właściwe różniłyby się od siebie tym, czego dotyczą, bo istnieją różne dobra, odpowiednio utylitarne i właściwe. W zależności od tego, którego dobra ocena by dotyczyła, byłaby albo oceną utylitarną, albo właściwą. Dlatego pierwszy kierunek szuka różnicy między ocenami utylitarnymi i właściwymi w używaniu specyficznych słów: słowa typu: nadaje się, służy, wyrażałyby dobro typu utylitarnego i taką ocenę; ocena zawierająca słowa: dobry — zły, dotyczyłaby dobra właściwego. W takim jednak ujęciu nie rozstrzyga się, jaka jest relacja między dobrem utylitarnym a właściwym. Czy to są różne dobra? Czy też istnieje jedno dobro, które poznajemy w różnych jego aspektach?

W drugim kierunku, który określa dobry jako środek do celu, czyli X jest dobre do osiągnięcia celu P, należałoby zaznaczyć, że tego typu oceny ukazują specyficzne dla dobra utylitarnego cechy. Nie można jednak powiedzieć nic o relacji między dobrem utylitarnym a dobrem właściwym.

W trzecim kierunku oceny utylitarne są pochodne od ocen właściwych. W tym miejscu należałoby się zastanowić, czy wartości, które istnieją w rzeczywistości pozazdaniowej, istnieją niezależnie od oceny, czy ocena te wartości tworzy. W przypadku, gdy wartość nie jest tworzona przez ocenę, trzeba szukać ich racji istnienia, w tym także ostatecznej racji. W przypadku gdyby oceniający tworzył wartości (kierunki relatywistyczno-subiektywistyczne), trzeba szukać racji, dla których to robi, czyli motywów.

Nie jest konieczne wybieranie między tymi analizowanymi grupami poglądów, potrzebna jest tylko odpowiednia ich interpretacja. Dwa pierwsze kierunki mogą dostarczyć narzędzi do analizy dobra za pomocą odpowiednich ocen. Trzecia koncepcja domagałaby się dalszych poszukiwań odpowiedzi na pytanie: czy dobro istnieje w rzeczywistości pozazdaniowej, bo zostało utworzone przez oceny, czy istnieje niezależnie od ocen? Na to pytanie spróbujemy znaleźć odpowiedź w dalszym ciągu naszej analizy.

Ossowska zaznacza, że na tym etapie zajmuje się ocenami, pomijając kwestię istnienia dobra poza ocenami. Wydaje się jednak, że dla porządkowania różnych koncepcji ocen ważne jest, by brać pod uwagę istnienie dobra, czy to jako bytu intencjonalnego istniejącego dzięki ocenom, czy też jako bytu samodzielnie istniejącego148, niezależnie od oceny. Takie stwierdzenie jest dość ważne, na pewno ułatwiłoby porządkowanie poglądów na ten temat, zwłaszcza że ocena zawsze dotyczy czegoś, bez względu na to, jak to coś istnieje. Nie jest konieczne rozstrzygnięcie w tym miejscu kwestii metafizycznych, wystarczyłoby stwierdzić, że dobro jest czymś, co nie jest tym samym, co ocena. Do problemu definicji dobra powrócimy później.

Mieczysław Krąpiec dość radykalnie wypowiedział się w tej kwestii, stwierdzając: „Współczesne filozofie, usiłujące nawiązać kontakt z realnym światem przez twory świadomości, są filozofiami mitologicznymi, dają bowiem pozorne, subiektywistyczne rozwiązania, kończące się — w stosunku do rozumienia realnego świata — kreowaniem nowych symboli i mitów”149. Pogląd Krąpca zwraca uwagę na ważny element w analizie wypowiedzi, (w naszym wypadku w analizie ocen), że nie mogą się one obejść bez świadomości, iż dotyczą rzeczywistości pozajęzykowej.


136 A. Comte-Sponville, Mały traktat o wielkich cnotach, Warszawa 2000, s. 177.

137 M. Ossowska, Ocena i opis, dz. cyt., s. 324.

138 Tamże, s. 325.

139 Tamże, s. 326.

140 M. Ossowska, O dwóch rodzajach ocen, „Kwartalnik Filozoficzny” 1946, w: O człowieku..., dz. cyt., s. 367.

141 Tamże, s. 369.

142 Tamże, s. 370.

143 M. Ossowska, O dwóch rodzajach ocen, dz. cyt., s. 372.

144 Tamże, s. 373.

145 Tamże, s. 374.

146 Tamże, s. 375.

147 Z. Hajduk, Ogólna metodologia..., dz. cyt., s. 33; por. T. Kotarbiński, Elementy teorii poznania, logiki formalnej i metodologii nauk, Warszawa 1986, s. 108—110.

148 A. Bator, Intencjonalnoœć sztuki, Wrocław 1999, s. 80 i 155.

149 Za: I. Dec, Spór o przedmiot filozofii — dlaczego byt a nie pojęcie bytu?, „Wrocławski Przegląd Teologiczny” 7(1999), nr 1, s. 190; K. Wolsza, Gibt es einen polnischen analytischen Neuthomismus?, „Ruch Filozoficzny” 1998, t. LV, nr 4, s. 589—594.

 

opr. aw/aw



 
Kliknij aby zobaczyć dokumenty zawierające wybrany tag: etyka filozofia relatywizm etyczny poczucie moralne granice relatywizmu nauka o moralności Maria Ossowska Szkoła Lwowsko-Warszawska poznanie moralne ślepota moralna