Opoka - Portal katolicki
opoka.newsopoka.photo
Pekao


Ks. Zdzisław Wietrzak SJ

JEZUS ŻYJE

Homilie niedzielne i świąteczne - Rok B

NIHIL OBSTAT. Prowincja Polski Południowej Towarzystwa Jezusowego, ks. Adam Żak SJ, prowincjał. Kraków 11 września 2002 r., l.dz. 179/02.




14 NIEDZIELA ZWYKŁA

Iz 66,10—14c; Ga 6,14—18; Łk 10,1—12.17—20

Jezus wyznaczył jeszcze innych, siedemdziesięciu dwóch uczniów i wysłał ich po dwóch przed sobą do każdego miasta i miejscowości, dokąd sam przyjść zamierzał. Powiedział też do nich: „Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało; proście więc Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo. Idźcie, oto was posyłam jak owce między wilki... Nie noście z sobą trzosa ani torby, ani sandałów; i nikogo w drodze nie pozdrawiajcie. Gdy do jakiego domu wejdziecie, najpierw mówcie: «Pokój temu domowi»... Uzdrawiajcie chorych, którzy tam są, i mówcie im: «Przybliżyło się do was królestwo Boże»”... Wróciło siedemdziesięciu dwóch z radością, mówiąc: „Panie, przez wzgląd na Twoje imię nawet złe duchy nam się poddają”. Wtedy rzekł do nich: ... „Cieszcie się, że wasze imiona zapisane są w niebie”.

WPROWADZENIE

Kto ma wpływ na naszą osobę? Ten, kto ma jakiś wewnętrzny urok, kto ma pokój serca. Także ten, kto szuka prawdy, dobra i piękna, a przy tym szanuje naszą godność. I takim winien być chrześcijanin zapatrzony w Jezusa. Jezus chce, byśmy zauroczeni Nim i wierni Mu, innych do Niego prowadzili. Powie dziś w Ewangelii: „Proście Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo”.

O dar wierności Jezusowi trzeba prosić Ducha Świętego i On czeka na to. Niestety często zapominamy o tym, męczymy się sami, słabe jest nasze świadectwo chrześcijańskie.

Prośmy Pana, by przebaczył nam grzechy niedbalstwa i napełniał nas swoją miłością...

 

HOMILIA

„Proście Pana żniwa, żeby wyprawił robotników”

Pan Jezus mądrze zaplanował swoją pracę apostolską. Najpierw wychowywał grupę uczniów, a po jakimś czasie wysyłał ich jako posłańców, oznajmujących Jego przybycie. Dał im też odpowiednie instrukcje, dostosowane do mentalności ówczesnych ludzi. Jezusowi chodziło o sprawność misji. Zalecał uczniom, by korzystali z gościnności, by szli bezinteresownie jako wysłannicy pokoju z mocą uzdrawiania chorób i uwalniania od szatanów. Jak widać — wysłannicy wiernie trzymali się pouczeń Jezusa, bo wracali z misji z radością.

Ale jak to się ma do nas tu obecnych, bo Ewangelia przecież jest ciągle żywa i aktualna. Nie chodzi przecież tylko o wezwanie Jezusa skierowane do duszpasterzy, by szczerze pracowali dla Boga i ludzi...

„Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało”

Wskazówki Jezusa co do ewangelizacji dotyczą wszystkich ochrzczonych, każdego chrześcijanina i każdej chrześcijanki. Cały Lud Boży bowiem jest misyjny i każdy w Kościele jest misjonarzem. Ma pokazywać swym życiem Boga miłości i miłosierdzia. Ma pokazywać teraz, na wakacjach, często wśród obcych, gdy na nas patrzą i obserwują. I albo będą się cieszyć naszą uczynnością i pomocą (na przykład przy żniwach), będą budować się naszym zachowaniem w kościele, albo też mówić będą o nas niechętnie, a może nawet będą się nas wstydzić. Oby przeważały pochwały, a nigdy złe słowa.

A nasze rodziny. Tu dopiero jest pole do apostolstwa. Tu jest praca misjonarska. Tu trzeba cierpliwości i Jezusowej łaski. Posłuchajmy pewnego świadectwa:

Chodzę do kościoła, bo wierzę w Boga, ale człowiekiem wierzącym stajemy się dwa razy: Pierwszy raz wierzy się z tradycji. Później dorosły młody człowiek zostaje sam ze swoją wiarą i chodzeniem do kościoła. Zewsząd bowiem atakują go poglądy odmienne niż nasze, wpojone przez rodziców...

Będąc na studiach, pokochałam człowieka niewierzącego, który kochając mnie, wziął ze mną ślub kościelny. Byłam przekonana, że mąż pod moim wpływem się nawróci i po katolicku wychowamy dzieci. O młodzieńcza naiwności! Zamiary sobie, a życie sobie. Niewiele brakowało, aby on nawrócił mnie na swoją niewiarę, tak że jakiś czas nie chodziłam do kościoła, ale dzieci posyłałam do kościoła i na religię.

Mój powrót do wiary trwał prawie 20 lat. To było drugie uwierzenie, już z przekonania. Teraz staram się żyć w zgodzie z Bogiem, spokojnie i ufnie. Niestety moja szarpanina z mężem o wychowanie dzieci i moja chwiejność odbiła się na ich wierze: chodzą do kościoła nader rzadko. Swoje dzieci ochrzcili, posyłają na Msze — jak ja. Ale teraz wiem, że prawdziwa wiara rodzi się i umacnia w rodzinie wtedy, gdy rodzice uczą jej swoje dzieci osobistym przykładem na co dzień. Wtedy to drugie uwierzenie następuje rychło po pierwszym. Modlę się, by u moich dzieci i wnuczek rychło nastąpiło (kobieta lat 60)58.

Prawdopodobnie ta chrześcijanka posługiwała się tylko swoją mocą, czyli tradycją, a nie mocą Chrystusową, dlatego sama osłabła i osłabły jej dzieci. Jeśli nasz trzos apostolski czy torba podróżna napełnione są ambicją nawracania, to nic z tego nie wyjdzie. Walka duchowa bez mocy Bożej, walka o własnych siłach, jest z góry przegrana. To Bóg wpierw przyciąga do siebie i nawraca człowieka, a my tylko możemy być narzędziem Jego łaski. Pytanie tylko, jak to czynić?

„Najpierw mówcie: Pokój temu domowi”

Jezus mówi o pozdrowieniu pokoju, mówi o „shalom”. Żydzi chętnie posługiwali się tym słowem. Wyrażało ono szacunek dla drugiego Izraelity z racji godności stworzenia na obraz Boży. Niestety dla pogan już się ono nie należało. My, chrześcijanie, mamy nakaz miłowania każdego, nawet wroga. Dla nas każdy człowiek jest dzieckiem Bożym, a szczególnie chrześcijanin, nawet gdyby grzech zabrudził jego godność. Tym bardziej wtedy winniśmy się modlić do Ducha Świętego o napełnienie się miłością Bożą. Miłość ta jest przecież darem Bożym i płynie z serca napełnionego łaską uświęcającą i pełnego pokoju Bożego. Pokój ten będzie się ujawniał na zewnątrz. Także modlitwa o skruchę rozbraja nasze serce i uzdalnia je do zwracania się do drugich z życzliwością, pomaga wnosić ład, tworzyć więź. Wtedy z życzliwym sercem zamieniamy z drugą osobą znak pokoju, przystępujemy do komunii św. i w końcu przychodzimy do domu. Gdyby zaś zdarzył się grzech i zburzył pokój serca, ratunkiem będzie Jezus Zbawiciel. Dla skruszonego serca zawsze miał słowo pociechy i pożegnanie: „Idź w pokoju i nie grzesz więcej”. Z takim pokojem chcemy być wysłannikami Jezusa w swoim środowisku.

Zakończenie

Każdy z nas jest posłany przez Jezusa, jest z powołania misjonarzem pokoju. Zwłaszcza w rodzinie, wśród swoich, a także na wakacjach wśród obcych. Oby zawsze o nas mówiono: to Boży człowiek, to człowiek pokoju.

Prośmy o pokój serca, oczyszczajmy je u źródła miłosierdzia. Zachęca do tego Pan Jezus słowami siostry Faustyny:

Choćby dusza była jak trup rozkładająca się i choćby po ludzku już nie było wskrzeszenia i wszystko już stracone, nie tak jest po Bożemu. Cud miłosierdzia Bożego wskrzesza tę duszę w całej pełni (Dz 1448).

„Żniwo wielkie, ale robotników mało”. Amen.

 

PRZED ROZESŁANIEM

Narzekamy na nasze rozmowy, że są często płoche, puste, bez sensu. A gdyby tak próbować wtrącić do nich jakieś mądre zdanie, jakąś prawdę, jakieś dobro pokazać od czasu do czasu. O to prosi nas Jezus. Któż ma to robić i kiedy, jak nie Jego wyznawcy podczas codziennych spotkań? Bądźmy posłańcami prawdy, dobra i piękna. Także ewangelicznej prawdy i ewangelicznego dobra.

 

58 Ireneusz Cieślik (red.), Dlaczego chodzę, dlaczego nie chodzę do kościoła? Warszawa 1999, Biblioteka „Więzi”, ss. 210—212.

opr. ab/ab



 


Podziel się tym materiałem z innymi:


Kliknij aby zobaczyć dokumenty zawierające wybrany tag: powołanie kaznodzieja pokój serca Homilie kazania pomoce duszpasterskie 14 niedziela zwykła dwunastu apostołów
 
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W