Opoka - Portal katolicki
opoka.newsopoka.photo
Pekao

Konrad Piskała

Cukier krzepi

Na początku października przed sądem lekarskim odbędzie się kolejna rozprawa lekarza stosującego terapię homeopatyczną.
To następne i na pewno nie ostatnie starcie zwolenników oraz przeciwników homeopatii.

Od 2005 r. każdy przełom marca i kwietnia był dla Tomasza Kosakowskiego istną męką. Średnio trzy tygodnie w roku — jak mówi — miał „wyjęte z życia”. Przyczyna była prozaiczna — brzoza, a dokładnie jej pyłki. Alergii, która pojawiła się niespodziewanie, towarzyszyły opuchnięte powieki, cieknący nos, kaszel i ataki duszności. Wiosną mecenas Kosakowski ratował się lekami antyalergicznymi, ale te niewiele pomagały.

— Nie ukrywam, że nie byłem u lekarza, bo mam w rodzinie medyków i oni mi podpowiadali, co brać. Jednak nie były to leki, które leczyły, a jedynie łagodziły objawy. Czułem, że zwykła medycyna jest trochę bezradna wobec mojego problemu — mówi Kosakowski. — Z polecenia koleżanki trafiłem do homeopaty, ale nie miałem nadziei na poprawę. Zaaplikował mi produkty, które sam wyrabia i... pomogło.

Alergia przestała dokuczać. Nie wie jednak, co to były za leki: — To było coś w buteleczkach. Jadłem tego chyba dwie kuleczki dziennie. W tym roku, gdy brzoza zakwitła, wcale mi to nie przeszkadzało. Ta alergia to było skaranie boskie — mecenas oddycha z ulgą i dodaje: — Teraz też czuję, że coś mnie łapie. Mam od niedawna króliki i chyba one mnie męczą, ale nie chcę się ich pozbywać. Pójdę do niego jeszcze raz i spróbuję coś z tymi królikami zrobić — zapowiada.

Na stronie pana Andrzeja — homeopaty, który ukończył uczelnie homeopatyczne w Indiach i Australii — oprócz historii wyleczenia Tomasza Kosakowskiego znaleźć można opisy wyleczeń lub poprawy stanu zdrowia w przypadku cukrzycy, kamicy nerkowej, bólów kręgosłupa, kolana, halluksów, zapalenia stawów, alergii na jad owadów, nadczynności tarczycy, częstych przeziębień, alergii, kataru siennego. To jednak nie wszystko, bo ten homeopata pomaga także przy problemach z zajściem w ciążę, chorobach kobiecych, zaparciach, hemoroidach, depresji, bezsenności, migrenach i w wielu, wielu innych przypadkach. „Jeśli Twoja dolegliwość nie znalazła się na liście, to nie znaczy, że homeopatia nie jest w stanie Ci pomóc” — zaznacza.

Przeglądając strony internetowe lekarzy stosujących homeopatię, można znaleźć informacje, o których mógłby pomarzyć niejeden szpital. „Dziś wiem, że nie ma chorób nieuleczalnych, są tylko niewłaściwie leczone” — zachwala swoją działalność znana i lubiana przez pacjentów lekarka. Czym zatem jest ta niezwykła metoda leczenia?

Z badania dla Hell Polska, producenta preparatów homeopatycznych, wykonanego przez TNS OBOP, wynika, że aż 81 proc. z nas o niej wie, a 30 proc. ją stosuje. W dodatku ponad 56 proc. uważa, że homeopatia to skuteczna i dobra metoda leczenia. Najczęściej korzystają z niej osoby z wyższym wykształceniem, kobiety oraz mieszkańcy dużych i średnich miast.

Zdrowie z potrząsania

Mimo tak optymistycznych dla homeopatii wyników badań wielu z nas — jak zauważa Polskie Towarzystwo Homeopatii Klinicznej — myli homeopatię z leczeniem ziołami. Tymczasem, jak przeczytamy w materiałach rozdawanych w PTHK: „Błędem jest utożsamianie homeopatii z ziołolecznictwem, gdyż leki homeopatyczne są produkowane nie tylko z roślin! Jedynie połowa leków homeopatycznych jest wytwarzana z substancji pochodzenia roślinnego. Pozostałe są pochodzenia zwierzęcego (jady, hormony, naturalne wydzieliny) i mineralnego (metale, związki chemiczne, sole naturalne itp.). O specyfice leków homeopatycznych decyduje także ich sposób wytwarzania — różny od sposobu przygotowania leków ziołowych”.

I ten sposób wytwarzania jest najbardziej kontrowersyjny, a wielu naukowców, jak prof. Jerzy Kruszewski, konsultant krajowy w dziedzinie alergologii, nazywa wprost homeopatię „magią”.

Homeopatię determinują dwie podstawowe zasady, określone ponad 200 lat temu przez niemieckiego lekarza Samuela Hahnemanna, twórcę homeopatii, który sformułował jej najistotniejsze prawo — „podobne lecz podobnym”. Ponoć zasadę tę odkrył, eksperymentując sam na sobie: przyjmował chininę tak długo, aż wywołał u siebie objawy podobne do malarii. Zrozumiał, że jeśli substancja aktywna podana w dużej dawce będzie wywoływać objawy podobne do chorobowych, to jeśli pacjentowi podamy ją w minimalnej dawce — będzie ona leczyć. Czyli na użądlenia pszczół najlepszy będzie jad pszczoły.

Druga zasada homeopatii dotyczy maksymalnych rozcieńczeń oraz dynamizacji (lek według twórcy homeopatii jest silniejszy, jeśli podczas przygotowania odpowiednio będzie się go wstrząsać). Zasada rozcieńczeń oznacza zaś mniej więcej tyle, że w leku homeopatycznym (jak zauważa z kolei prof. Andrzej Gregosiewicz, jeden z najzagorzalszych krytyków homeopatii w Polsce) na jedną część substancji aktywnej, jak choćby wątroby i serca dzikiej kaczki berberyjskiej, przypada np. 10400 roztworu. W rzeczywistości zatem w takim produkcie nie ma nawet jednej cząsteczki aktywnej.

Dlaczego zatem lek homeopatyczny ma działać, skoro nie posiada substancji aktywnej? Jedną z teorii homeopatycznych jest „pamięć wody”: francuski naukowiec Jacques Benveniste w 1988 r. przekonywał, że cząsteczki czystej wody nawet po wielokrotnym rozcieńczaniu w jakiś sposób potrafią zapamiętać, jaką zawierały substancję. Jego eksperymentów nie udało się powtórzyć, a on sam otrzymał anty-Nobla. Ten brak naukowego wytłumaczenia wywołuje ostry spór między przeciwnikami a zwolennikami tego typu leczenia.

— Faktycznie, narzędzia, jakimi dysponuje współczesna nauka, nie są w stanie wyjaśnić działania leków homeopatycznych — przyznaje Maciej Preidl, kierownik ds. rozwoju Polskiego Towarzystwa Homeopatii Klinicznej. — Wydaje się, że najdalej zaszedł prof. Louis Rey, którego badania ultra niskich rozcieńczeń z wykorzystaniem metody termoluminescencji pokazują, iż substancje o wysokim stopniu rozcieńczenia są selektywnymi, złożonymi płynami, które przenoszą o wiele więcej informacji, niż naukowcy sądzili do tej pory. To może stać się podstawą do zrozumienia mechanizmu działania leków w wysokich rozcieńczeniach.

Najważniejszym argumentem za homeopatią są świadectwa pacjentów, które można znaleźć zarówno na stronach internetowych, jak i forach. „Odkąd pamiętam, puchłam po ukąszeniu pszczoły. Po kolejnym użądleniu zażyłam lek homeopatyczny zlecony przez Andrzeja i opuchlizna nie wystąpiła. Od tego czasu lek ten zawsze mam pod ręką, by móc go zastosować w przypadku użądlenia”. Dalej imię, nazwisko, a także numer telefonu, aby relację móc potwierdzić.

Tymczasem wielu lekarzy uważa, że to nic innego, jak efekt placebo lub samowyleczenia. Jak wyjaśnia dr hab. Romuald Krajewski, znany onkolog, samowyleczenia w wielu chorobach, choć nie takich jak nowotwory, są bardziej kwestią czasu niż zastosowanej terapii. Z kolei prezes Naczelnej Rady Lekarskiej, specjalista chorób wewnętrznych dr Maciej Hamankiewicz, podkreśla wiarę pacjenta w uzdrowienie.

— Działanie placebo w przeciwieństwie do homeopatii jest udowodnione naukowo. Jeżeli pacjent będzie wierzyć, naprawdę mu to pomoże. Wiara uzdrowiła wielu ludzi. Jest nam potrzebna dla zdrowia psychicznego i fizycznego. Ale wierzmy w prawdę, czyli w leki, które mogą nam naprawdę pomóc, a nie w „czary” — apeluje prezes.

Nietrudno znaleźć osoby, którym wiara w homeopatię zaszkodziła. Ks. Andrzej Sereda w swojej książce „Co warto wiedzieć o homeopatii” zamieścił niemal dwadzieścia takich świadectw. Większość przypadków wiązało się z nagłym pogorszeniem zdrowia fizycznego lub też z pojawieniem się zaburzeń w sferze emocji, często lęku. Najczęściej wkrótce po... przeczytaniu krytycznych artykułów lub książek o homeopatii.

Natura na raka

Zdecydowanie bardziej niebezpieczne są próby zastępowania leczenia ratującego życie produktami homeopatycznymi. Dr Romuald Krajewski przypomina, że wciąż wiele osób, nim trafi do onkologa, próbuje korzystać z metod naturalnych czy homeopatii.

— Chorzy najczęściej o tym nie mówią, ale widzimy, że jakaś część osób, które zgłaszają się późno do ośrodków onkologicznych, podejmowała próby innego leczenia. W Polsce to zjawisko występuje częściej niż w innych krajach. Dlaczego? Większość nie chce wierzyć, że jest chora. Czasem ludzie bagatelizują problem lub jest w nich lęk przed terapią. Jeśli mówimy o nowotworach, to leczenie wiąże się wciąż z różnego rodzaju przykrościami (operacje, radioterapia), więc niektórzy z pacjentów padają łupem fałszywych obietnic — ostrzega Krajewski.

Dodaje jednak: — Ewidentnym naruszeniem zasad wykonywania zawodu jest aplikowanie czegoś o skuteczności nieudowodnionej, zamiast leczenia o potwierdzonej skuteczności. Wsparcie „psychologiczne” w postaci produktu homeopatycznego, którego chory oczekuje i w który wierzy, może budzić wątpliwości, ale nie szkodzi. Jedni mówią: po co polecać coś, co nie działa, a pacjenci wydają pieniądze i nic z tego nie mają. Z drugiej strony, poprawia im to samopoczucie i komfort życia. W onkologii homeopatia zdecydowanie się nie sprawdza. Samopoczucie, dobre lub złe nastawienie, nie ma żadnego wpływu na chorobę. Dlatego gdy przychodzą do mnie pacjenci i pytają o jakiś „preparat”, odpowiadam: „nic mi nie wiadomo o leczniczym działaniu tego produktu” — mówi onkolog.

Jednym z podstawowych zastrzeżeń w przypadku produktów homeopatycznych jest brak badań klinicznych.

Maciej Preidl twierdzi, że to zarzut bezpodstawny. — Istnieje ponad 1000 badań laboratoryjnych i klinicznych leków homeopatycznych, opublikowanych w recenzowanych czasopismach naukowych. Są wśród nich badania randomizowane, wykonywane metodą podwójnie ślepej próby, kontrolowane placebo. Opublikowano także szereg kompleksowych, systematycznych przeglądów badań w homeopatii różnych jednostek chorobowych lub strategii terapii — mówi przedstawiciel Polskiego Towarzystwa Homeopatii Klinicznej. Jednym z nich jest opublikowana w czasopiśmie „The Lancet” metaanaliza 186 badań klinicznych, z której wynika, że działanie leków homeopatycznych nie może być tłumaczone efektem placebo. Szereg innych wyników badań klinicznych jest dostępnych w bazach publikacji medycznych „Cochrane Reviews” lub „PubMed”, czyli w bazie publikacji biblioteki Narodowego Instytutu Zdrowia Stanów Zjednoczonych.

W dotychczasowych badaniach klinicznych wykazano istotną skuteczność działania leków homeopatycznych w następujących schorzeniach: infekcje górnych dróg oddechowych, grypa, katar sienny, biegunka u dzieci, choroby reumatyczne, urazy stawów, niektóre skutki uboczne radio- i chemioterapii. Obserwacje kliniczne prowadzone przez lekarzy stosujących leki homeopatyczne potwierdzają efekty lecznicze leków homeopatycznych stosowanych u ich pacjentów. Praktycy dzielą się swoimi obserwacjami na łamach m.in. „Homeopatii Polskiej” wydawanej przez PTHK, jedynego w Polsce periodyku homeopatycznego posiadającego punktację naukową Index Copernicus.

Z kolei prezes NRL uważa, że usiłuje się przedstawiać jedynie tzw. doniesienia, a nie prawdziwe badania. — Badania dobrze zaprogramowane nie istnieją — mówi Maciej Hamankiewicz.

Sami stworzyliśmy
ten problem

Brak przekonujących dowodów naukowych na skuteczność leków sprawił, że w 2006 r. ówczesny prezes Naczelnej Rady Lekarskiej Konstanty Radziwiłł podjął walkę z lekarzami stosującymi homeopatię. Wnioskował m.in. o sprawdzenie, czy metody leczenia stosowane przez Jana Baranowskiego, lekarza korzystającego z terapii homeopatycznej, są zgodne z aktualną wiedzą medyczną i zasadami wykonywania zawodu lekarza. W pierwszej instancji Okręgowy Sąd Lekarski w Poznaniu po trzech latach uznał, że lekarz jest niewinny. W najbliższym czasie rozstrzygnie się apelacja Naczelnej Rady Lekarskiej.

Ewentualny wyrok skazujący może zdecydowanie zaszkodzić homeopatii w Polsce — ostrzega Polskie Towarzystwo Homeopatii Klinicznej.

— Naczelna Rada Lekarska musi stać na straży zasad, które zostały przyjęte przez całą społeczność lekarską, a takim prawem jest kodeks etyki lekarskiej — mówi obecny prezes Naczelnej Rady Lekarskiej Maciej Hamankiewicz i cytuje: — Art. 57 mówi, że lekarzowi nie wolno posługiwać się metodami uznanymi przez naukę za szkodliwe, bezwartościowe lub niezweryfikowane naukowo. Nie wolno mu także współdziałać z osobami zajmującymi się leczeniem, a nieposiadającymi uprawnień. Wybierając formę diagnostyki lub terapii, lekarz ma obowiązek kierować się przede wszystkim kryterium skuteczności i bezpieczeństwa chorego oraz nie narażać go na nieuzasadnione koszty.

Hamankiewicz: — Skuteczności homeopatii nikt nigdy nie udowodnił, bo ona nie istnieje — jest tylko wspomniany efekt placebo. Nasza stanowcza reakcja wiąże się też z tym, że o zdrowiu ludzi mówimy w kontekście ekonomii. Jeśli w systemie ochrony zdrowia jest 57 mld zł środków publicznych, a niektórzy uważają, że prawie drugie tyle pieniędzy jest przeznaczanych z prywatnych środków, to na co idą te prywatne pieniądze? W ponad 90 proc. na zakup leków. Mamy tu paradoks: leki w Polsce są stosowane w najmniejszej ilości w Europie, ale za to najwięcej do nich dopłacamy. Niejeden raz byłem świadkiem takich sytuacji, że ktoś narzekał, iż leki są drogie, i wykupywał co drugą receptę, ale chwilę potem pokazywał na swoją półkę apteczną i brał różnego rodzaju odżywki czy leki homeopatyczne. Kto, jak nie lekarze, powinien pacjentom wskazywać, że jeśli wydają na coś pieniądze, powinni to robić w sposób efektywny?!

— Naczelna Izba Lekarska zbyt późno zareagowała. Niektóre uniwersytety medyczne dostrzegły, że organizowanie kursów homeopatycznych jest świetnym źródłem zysku, i wydawały nawet certyfikaty ukończenia. Czy mamy się dziwić lekarzowi, który kończy kurs organizowany przez wydział farmacji Akademii Medycznej i otrzymuje zaświadczenie podpisane przez rektora tej uczelni, że ma dobrą znajomość leczenia lekami homeopatycznymi? Podobnie przy towarzystwie lekarskim przez wiele lat funkcjonowała sekcja homeopatyczna. To tylko wskazuje na olbrzymi problem, który sami sobie stworzyliśmy, a nawet nie sobie, tylko naszym pacjentom — mówi prezes.

I dodaje stanowczo: — Tu chodzi o pieniądze. Firmy produkujące te substancje mają z nich czysty zysk. Nie ponoszą kosztów badań, nie grożą im odszkodowania, bo leki homeopatyczne nie szkodzą, tak jak nie szkodzi nikomu czysta woda czy cukier. Skupił się wokół tej sprawy bardzo duży krąg osób bezpośrednio zainteresowanych. Ktoś produkuje opakowania, w hurtowni ktoś je sprzedaje, ktoś inny organizuje płatne kursy. A pacjent przychodzący do gabinetu lekarskiego czy apteki jest informowany w ten sposób, że wychodząc wierzy, iż go ten lek wyleczy.

— My nie mówimy, że należy tego zakazać. Każdy może brać lub pić czystą wodę, jeśli chce. Rada jest tylko zdania, że lekarz ma obowiązek dogłębnie poinformować pacjenta o działaniu leku — podsumowuje dr Hamankiewicz.

Co ma homeopata,
a nie ma zwykły lekarz?

Bez względu na to, czy homeopatia pomaga, czy nie, osoby prowadzące terapię produktami homeopatycznymi cieszą się dużym wzięciem. Trudno oszacować ich liczbę, gdyż oprócz lekarzy i farmaceutów wyszkolonych przez Polskie Towarzystwo Homeopatii Klinicznej (5,5 tys. lekarzy i farmaceutów) lekarze są jeszcze szkoleni przez zwolenników homeopatii klasycznej w ośrodkach w Poznaniu i Gdańsku. W Polsce praktykują również osoby, które ukończyły kursy za granicą i nie mają wykształcenia medycznego, prowadzące gabinety medycyny naturalnej.

Wizyta kosztuje od 150 do 200 zł. Homeopata to często nie tylko zwykły lekarz, ale także swoisty psycholog dający wsparcie. Z Janem Baranowskim pacjenci mają niemal stały kontakt: dzwonią po kilka razy dziennie i informują o stanie zdrowia. Mogą się wyżalić, poradzić nie tylko co do terapii, ale i sytuacji życiowej, która według homeopatów może mieć znaczący wpływ na zdrowie. Tego typu lekarze z pewnością zapełniają jakąś lukę w systemie.

— Do gabinetu, w którym prowadzę terapię homeopatyczną, przychodzą przede wszystkim mamy z dziećmi z przedłużającymi się przeziębieniami, alergiami czy z nawracającymi stanami zapalnymi oskrzeli. Największa grupa pacjentów to dzieci od 2 do 10 lat — tłumaczy Baranowski. — To te przypadki, gdy zazwyczaj mimo kilkukrotnych pobytów szpitalnych nie ma poprawy i wtedy pomocna jest homeopatia.

Badanie opiera się na szczegółowym wywiadzie: — Pytam pacjenta, z czym wiąże powstanie tych dolegliwości, co je nasila, a co zmniejsza. Staram się wychwycić tzw. modalności, które są podstawą do zaproponowania konkretnego leku homeopatycznego. Przepisuję potem odpowiedni pojedynczy lek homeopatyczny, który powinien stymulować układ odpornościowy — wyjaśnia lekarz i dodaje: — Oczywiście nie należy zapominać, że najpierw trzeba być dobrym lekarzem, aby swoje doświadczenie medyczne niejako przelać na działalność homeopatyczną. Nie wyobrażam sobie prowadzenia terapii homeopatycznej przez kogoś, kto nie jest lekarzem. Pacjenci przychodzą w różnym stanie zdrowia i najpierw jest klasyczne badanie. Nie zawsze pacjentom zalecam terapię homeopatyczną, a zamiast tego wysyłam ich do internisty, pediatry czy onkologa. Jestem lekarzem z trzydziestoletnim doświadczeniem i chodzi mi o to, aby pacjentowi pomóc.

W stosowaniu homeopatii kryje się jednak ryzyko dla samego lekarza. — Nawet jeśli leczenie jest prowadzone równolegle, to jeśli efekt nie będzie zadowalający — według dr. Krajewskiego — pacjent może mieć jakieś roszczenia. Jeśli będzie chciał szukać dziury w całym, to łatwo znajdzie ją właśnie w homeopatii. W końcu to doktor zalecił mu stosować lek, który według badań naukowych nie działa. Jeśli pacjent będzie twierdził, że podstawowym lekiem miał być produkt homeopatyczny, jest otwarta droga do roszczeń.

Co mamy w apteczce

Zarówno zwolennicy, jak i przeciwnicy zgadzają się, że homeopatia i produkty homeopatyczne nie mogą i nie powinny być zakazane. Każdy bowiem ma prawo do leczenia w sposób, który uważa za słuszny. Obie strony uważają, że brak uregulowań prawnych w sprawie homeopatii jest szczególnie niebezpieczny dla pacjentów. Obecnie bowiem oprócz lekarzy stosujących terapię homeopatyczną czy farmaceutów wiele osób leczących homeopatycznie pozostaje poza jakąkolwiek kontrolą.

Polskie Towarzystwo Homeopatii Klinicznej uczestniczy od kilku lat w konsultacjach ministerstwa zdrowia, starając się przedstawić tak opracowany program kształcenia lekarzy, aby homeopatia mogła się stać tzw. węższą umiejętnością medyczną. — Proponowana regulacja pozwoliłaby na ostateczne ustanowienie statusu homeopatii w Polsce i zapewniłaby pacjentom dostęp do lekarzy wykształconych również w tej gałęzi terapii — mówi Maciej Preidl.

Inną niezbędną rzeczą wydaje się poinformowanie pacjentów o skuteczności produktów homeopatycznych.

***

Zerknąłem do własnej apteczki i przejrzałem leki, które zostały jeszcze z sezonu grypowego. Był to standardowy zestaw: tabletki przeciwbólowe, syrop na kaszel, coś na gardło oraz dwa opakowania leków homeopatycznych. Pierwszy miał mnie wyleczyć z nieżytu nosa, a drugi pomóc na chrypkę lub w przypadku nadwerężenia strun głosowych. Oba produkty podsunęła mi farmaceutka, gdy poprosiłem o leki na przeziębienie. Z tyłu pudełka jest napis: lek homeopatyczny. Ceny: 11,30 zł oraz 11,90 zł. Skład: łacińskie nazwy — Allium cepa, Sabadilla... oraz tajemnicze 3CH, 6CH (czyli rozcieńczenia).

Jeden z senatorów jakiś czas temu zaproponował, aby na lekach homeopatycznych pojawił się napis „preparat o niepotwierdzonej skuteczności”. To byłoby chyba uczciwe rozwiązanie. 

Konrad Piskała



opr. aw/aw



Copyright © by Tygodnik Powszechny

 


Podziel się tym materiałem z innymi:


Kliknij aby zobaczyć dokumenty zawierające wybrany tag: medycyna badania skuteczność dzialanie homeopatia leki homeopatyczne placebo pamięć wody dynamizacja farmaceuci lekarz homeopata terapia homeopatyczna apteki farmaceutyki preparaty homeopatyczne Polskie Towarzystwo Homeopatii Klinicznej rozcieńczenia
 
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W