Niesłusznie zapomniani

Obydwaj wynaleźli szczepionki przeciwko chorobom, które zabiły wielu Europejczyków i nie tylko. Łączyło ich jeszcze jedno - byli Polakami

Obydwaj wynaleźli szczepionki przeciwko chorobom, które zabiły wielu Europejczyków i nie tylko. Łączyło ich jeszcze jedno - byli Polakami. Rudolf Weigl nie był nim z urodzenia, ale nawet kiedy groziła mu śmierć podkreślał, że jest Polakiem. Natomiast Hilary Koprowski wyjechał do Stanów Zjednoczonych, a jednak uratował życie wielu polskich dzieci.

Co jakiś czas na świecie pojawiają się pandemie, epidemie, nazywane też zarazami lub morowym powietrzem. I tak chociażby pandemia grypy, nazywanej hiszpanką, w latach 1918-1919 pochłonęła od 50 do 100 milionów ofiar śmiertelnych na świecie. Nic więc dziwnego, że różnymi sposobami próbowano z epidemiami walczyć i tak pojawiły się szczepionki. Pierwszą wynalazł w 1885 roku Ludwik Pasteur, który w ten sposób uratował życie małego chłopca pogryzionego przez psa chorego na wściekliznę. Od tamtego czasu zostały opracowane szczepionki przeciw chorobom zakaźnym i są prowadzone szczepienia. Polacy również mają w tym swój udział. To wspomniani na początku Rudolf Weigl i Hilary Koprowski. Obaj żyli mniej więcej w tym samym czasie, a zajęli się zwalczaniem tyfusu i wirusa polio, który powoduje chorobę Heinego — Medina. Na dodatek obaj testowali swoje szczepionki najpierw na sobie.

Z Wiednia do Jasła

Rudolf Weigl (na zdjęciu) jako pierwszy opracował metodę produkcji skutecznej szczepionki na tyfus plamisty, który między innymi w czasie I wojny światowej zabił kilka milionów Europejczyków. Historię polskiego wynalazcy w książce „Profesor Weigl i karmiciele wszy” opisał Mariusz Urbanek.

Wiadomo, że Profesor urodził się w 1883 roku w Przerowie na Morawach w rodzinie pochodzącej z Bawarii. Przez pierwsze lata życia mówił głównie po niemiecku i nie znał języka polskiego. Kiedy miał cztery lata i jego ojciec zginął w wypadku, jego matka z trójką dzieci przeniosła się do Wiednia. Tam poznała Polaka Józefa Trojnara, wyszła za niego za mąż i po kilku latach rodzina przeprowadziła się do Jasła, gdzie Rudolf ukończył gimnazjum. Potem, jak podaje Urbanek, przyszły naukowiec studiował zoologię na uniwersytecie we Lwowie, obronił doktorat i habilitację z biologii. W czasie I wojny światowej przydzielono go do służby szpitalnej, gdzie zainteresował się panującym wśród żołnierzy tyfusem i roznoszącymi go wszami. W swoich badaniach odniósł spory sukces, dlatego po wojnie zaproponowano mu stanowisko na Uniwersytecie Jana Kazimierza we Lwowie. Potem już w swoim lwowskim instytucie kontynuował badania nad tyfusem plamistym i wirusami oraz z wszy „zrobił” zwierzęta laboratoryjne.

Dokonałem wyboru w 1918

Ostatecznie w 1930 roku prof. Weiglowi udało się opracować metodę produkcji szczepionki przeciwko tyfusowi. „W tym samym roku kandydatura Weigla została po raz pierwszy zgłoszona do Nagrody Nobla w dziedzinie fizjologii lub medycyny. Jego kandydaturę poparło aż 20 profesorów, głównie Polaków i Niemców” - czytamy w „Profesor Weigl i karmiciele wszy”. I tak do 1939 roku Polak zebrał aż 75 nominacji do Nobla.

Dodam, że światowy rozgłos przyniosła Weiglowi na przykład akcja szczepień przeciw tyfusowi plamistemu w katolickich misjach belgijskich w Chinach. Naukowiec przekazał misjonarzowi ojcu Ruttenowi, który przyjechał do niego do Lwowa, 200 ampułek ze szczepionką, a potem przyjął na naukę Chińczyka, wysłanego przez misjonarzy do Lwowa. Dzięki temu uratowano wielu misjonarzy, a także tysiące mieszkańców Chin.

Kiedy rozpoczęła się II wojna światowa Weigl mieszkał i pracował we Lwowie. Po zajęciu miasta przez okupantów słynnym profesorem od razu zainteresowali się Rosjanie, a potem Niemcy. Generał SS Fritz Katzmann zaproponował Weiglowi podpisanie Reichlisty, a ten odmówił, mówiąc: „Ojczyznę wybiera się jeden raz. Ja dokonałem wyboru w roku 1918”. Dodał też, że „zmiana narodowości w tak ciężkim dla Polski czasie byłaby nielojalnością wobec polskiego społeczeństwa”. Weigl był wstrząśnięty kiedy Niemcy rozstrzelali profesorów lwowskiego uniwersytetu. Postanowił wykorzystać to, że potrzebowali szczepionki na tyfus, który dziesiątkował ich żołnierzy. Jego misją stało się ratowanie polskiej inteligencji. Zgodził się kontynuować prace nad szczepionką, ale pod warunkiem, że jego instytut pozostanie we Lwowie i to on zdecyduje, kto ma z nim współpracować. Metoda Weigla wymagała wykorzystania ludzi, których nazywano „karmicielami wszy”. I tak pracowało u niego kilka tysięcy osób, również Żydów. Wybierał ich głównie spośród najzdolniejszych studentów i przedstawicieli lwowskiego świata nauki oraz inteligencji. Chciał uratować ich dla dobra Polski, by mogła się rozwijać. Ausweis „od Weigla” zapewniał względne bezpieczeństwo w okupowanym Lwowie. Dlaczego? Niemcy bojąc się tyfusu, unikali kontaktów z karmicielami wszy. Szczepionkę produkowaną w instytucje Weigla przemycano do getta warszawskiego i oddziałów partyzanckich AK.

Niemcy nie ustępowali, dlatego chcąc namówić profesora do podpisania niemieckiej listy, proponowali mu stanowisko i nowy instytut w Berlinie oraz poparcie w staraniach o Nagrodę Nobla, a kiedy to nie pomogło zagrozili śmiercią. Jego odpowiedź była niezmienna, czyli negatywna: „Jestem starym człowiekiem i biologiem. Wiem, że każdy musi kiedyś umrzeć”.

Medale św. Grzegorza i Instytutu Jad Waszem

Po II wojnie światowej Weigl musiał przeprowadzić się z Lwowa do Krakowa, a potem Poznania. Chciano, by wspierał w działaniach władze PRL, odmówił. Na dodatek jeden z młodych pracowników naukowych oskarżył go o kolaborację z Niemcami. To, że były to oskarżenia fałszywe „potwierdził” Medal Sprawiedliwy wśród Narodów Świata, który Weigl otrzymał później od Instytutu Jad Waszem.

Niestety również po wojnie naukowiec nie otrzymał Nagrody Nobla. Dlaczego władze komunistyczne nie poparły sławnego na świecie profesora, Urbankowi wyjaśnił prof. Wacław Szybalski, który był karmicielem wszy: „Naprawdę tak trudno się domyślić? Przecież zrobiono wszystko, żeby zabić w powojennej Polsce pamięć o Lwowie. Wszystko, co się kojarzyło z zagarniętym przez Związek Sowiecki miastem, miało zostać zapomniane. Lwów po 1945 roku miał zapomnieć o swojej polskiej przeszłości, a Polacy mieli przestać pamiętać o Lwowie. Nawet za cenę wyrzucenia z historii ludzi takich jak Rudolf Weigl”.

Profesor zmarł 11 sierpnia 1957 roku w Zakopanem i został pochowany na Cmentarzu Rakowickim w Krakowie. Na jego grobie można przeczytać napis: „Wielki polski uczony. Wynalazca szczepionki przeciw tyfusowi plamistemu. Profesor Uniwersytetu Jana Kazimierza we Lwowie i Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie. Odznaczony papieskim medalem św. Grzegorza za medyczną działalność w okresie międzywojennym oraz medalem Sprawiedliwy wśród Narodów Świata za uratowanie wielu istnień ludzkich w czasie II wojny światowej”. Profesor był agnostykiem, jak podkreśliła w jednym z wywiadów jego wnuczka, ale papież uhonorował go ze względu na szczepienia w misji katolickiej w Chinach.

Lekarz i muzyk

Na pewno wielu z nas nie słyszało również o drugim wspomnianym na początku Polaku - Hilarym Koprowskim, znakomitym lekarzu, mikrobiologu i immunologu. Ten odkrywca i twórca pierwszej w świecie skutecznej szczepionki przeciwko wirusowi polio, powodującemu chorobę Heinego-Medina, urodził się w Warszawie 5 grudnia 1916 roku w zasymilowanej rodzinie żydowskiej. Dorastał w Warszawie, gdzie ukończył liceum i studia medyczne. Studiował też w konserwatorium muzycznym w Warszawie i w Akademii Świętej Cecylii w Rzymie. Gdy wybuchła II wojna światowa Koprowski wyjechał z Polski. Najpierw przebywał we Włoszech, gdzie wstąpił do ochotniczej służby medycznej. W 1940 roku przeniósł się do Brazylii, a cztery lata później zamieszkał w Stanach Zjednoczonych niedaleko Filadelfii.

W 1950 roku

Początki prac Koprowskiego nad szczepionką przeciw polio sięgają czasów wojny, kiedy mieszkał w Brazylii i pracował w Laboratorium Żółtej Febry. W swoich pracach nad szczepionką wykorzystał martwe wirusy polio. Wraz z asystentami pobierał od zakażonych szczurów wycinki mózgu i wstrzykiwał je następnemu. Po kilkunastu takich zabiegach otrzymywano żywego, lecz osłabionego wirusa. Otrzymaną szczepionkę lekarz najpierw testował na sobie, a potem robili to jego współpracownicy. Po raz pierwszy szczepionkę podano dziecku w 1950 roku, a do masowych szczepień doszło w Kongo Belgijskim (obecnie Zair) i Rwandzie. Kiedy w latach 50. XX wieku w Polsce zauważono wzrastającą ilość zachorowań dzieci na polio, dzięki interwencji Koprowskiego dotarło do naszego kraju za darmo dziewięć milionów dawek szczepionki. Pierwsze szczepienia w Polsce rozpoczęto w 1959 roku, a w 1963 roku odnotowano już tylko kilka przypadków zachorowań.

W Stanach Zjednoczonych Koprowski opublikował ponad 850 prac naukowych, przez wiele lat kierował Instytutem Wistara w Filadelfii. Do śmierci był dyrektorem Instytutu Biotechnologii i Zaawansowanej Medycyny Molekularnej oraz Centrum Neurowirusologii na Uniwersytecie Thomasa Jeffersona w Filadelfii. Założył Fundację im. Koprowskich, by wspierać rozwój nauki w Polsce i polsko-amerykańską współpracę naukową. Był członkiem Polskiej Akademii Nauk.

Jeszcze za życia Koprowskiego na łamach pisma muzycznego Rolling Stone dziennikarz Tom Curtis wysunął zarzut, że przyczyną rozpowszechnienia się AIDS w Afryce była wynaleziona przez Polaka szczepionka przeciwko chorobie Heinego-Medina, a konkretnie wykorzystanie do produkcji szczepionki materiałów pozyskanych od szympansów. Koprowski udowodnił, że to fałszywe zarzuty. Późniejsze badania prowadzone przez innych naukowców to potwierdziły. Hilary Koprowski zmarł już w XXI wieku, 11 kwietnia 2013 roku w Filadelfii. Więcej o nim można przeczytać m.in. w jego autobiografii „Wygrać każdy dzień”.

Obaj wielcy Polacy zostali w cieniu swoich szczepionek i w Polsce znamy choćby Ludwika Pasteura, ale mało kto pamięta o Weiglu i Koprowskim. Szkoda, bo ich życie to znak, że również wśród Polaków są umysły jedne z najzdolniejszych na świecie.

opr. mg/mg

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

reklama

reklama

reklama

reklama