Pekao
Strona główna
opoka.news opoka.photo opoka.org.pl


Joanna Jureczko-Wilk

WIEK EMERYTÓW



W nowym stuleciu Polska najprawdopodobniej nie osiągnie 40 mln ludności. W nadchodzących latach pogłębią się niekorzystne tendencje, które zmusiły demografów do korekty prognozy ludnościowej sporządzonej przed trzema laty. Przyrost naturalny nadal będzie malał, a jedyną szansą na zwiększenie liczby ludności jest wzrost imigracji po przyłączeniu Polski do Unii Europejskiej.

Według szacunkowych danych Głównego Urzędu Statystycznego, w końcu 1999 roku ludność Polski liczyła 38 654 tys. Jeszcze w połowie lat osiemdziesiątych przybywało nas rocznie około 350 tys. osób. W ubiegłym roku po raz pierwszy po wojnie ubędzie nas o około 13 tys. osób. Demografowie tłumaczą, że jest to skutek zmian obyczajowych i ekonomicznych. Idąc śladem państw zachodnich, będziemy się rozwijać gospodarczo, ale równocześnie będziemy się starzeć. Symptomy tych procesów widoczne są w Polsce już od połowy lat dziewięćdziesiątych.

Malejący przyrost

W ubiegłym roku po raz pierwszy zanotowano około 1 tys. zgonów więcej niż urodzeń. Nie oznacza to wcale, że wzrosła liczba zgonów, ale że rodzi się coraz mniej dzieci. W 1983 roku urodziło się 723 tys. małych Polaków. W ubiegłym roku prawie o połowę mniej. Od dawna już nie jest utrzymana prosta zastępowalność pokoleń, a 1,43 dziecka, które statystycznie posiada polska rodzina, jest jednym z niższych wskaźników w Europie. Nic nie wskazuje na to, żebyśmy w najbliższych dziesięcioleciach mieli kłopoty z wyżem demograficznym.

Jest to zaskoczeniem dla samych demografów, którzy na podstawie zwiększającej się liczby zawieranych małżeństw i malejącej liczby rozwodów prognozowali, że przybędzie także dzieci. Tymczasem model polskiej rodziny upodabnia się do wzorców zachodnioeuropejskich.

— Kobiety coraz później decydują się na małżeństwo i macierzyństwo. Okres największej rozrodczości przesunął się z 22—24 lat do 25—29. Nie bez znaczenia są warunki ekonomiczne, sytuacja kobiet na rynku pracy. Młodzi ludzie częściej niż dawniej podejmują studia, robią karierę zawodową. Konkurencja na rynku pracy, obawa przed utratą stanowiska powstrzymują kobiety przed decyzją o kolejnym dziecku — tłumaczy prof. Janusz Witkowski, wiceprezes GUS.

Dłuższe życie

Od początku lat dziewięćdziesiątych spada liczba zgonów. Nadal prawie połowa przypadków spowodowana jest chorobami układu krążenia, a jedna piąta nowotworami złośliwymi. Znacząco zmniejsza się także umieralność niemowląt, chociaż nadal jest ona wyższa niż w Europie Zachodniej. W ubiegłym roku na 1000 noworodków w pierwszym roku życia zmarło dziewięcioro. Na początku lat dziewięćdziesiątych wskaźnik ten był ponaddwukrotnie wyższy. Mniejsza umieralność wyraźnie wydłużyła w ostatnich latach życie statystycznego Polaka. W porównaniu z 1991 r. kobiety żyją o 2 lata dłużej, a mężczyźni o 2,8.

Przyrost naturalny jest czynnikiem, który w głównej mierze decyduje o liczbie ludności. Jeszcze do niedawna znaczny wpływ na nią miały migracje zagraniczne. W prawie całym okresie powojennym więcej osób opuszczało Polskę, niż w niej się osiedlało. W ubiegłym roku saldo również było ujemne, chociaż wyniosło zaledwie 12 tys. Wzrosła liczba tych, którzy przyjeżdżają do Polski na stałe. I właśnie w tej tendencji demografowie upatrują nadzieje na zwiększenie ludności Polski w następnych dziesięcioleciach. Jednak do roku 2005 prawdopodobnie utrzyma się niewielka nadwyżka emigracji nad imigracją.

Raczej nie przybędzie

Prognozy demograficzne na najbliższe ćwierćwiecze nie są optymistyczne. Biorąc pod uwagę fakt, że przesuwa się wiek zawierania małżeństw oraz to, że z 5 do 20 proc. wzrósł odsetek kobiet, które w ogóle wychodzą za mąż, nie ma dużych szans na powiększanie rodzin. Wprawdzie demografowie przewidują, że począwszy od tego roku panny i kawalerowie będą bardziej skłonni do zawierania małżeństw, jednak wiek, w którym kobiety będą decydowały się na założenie rodziny prawdopodobnie wzrośnie przeciętnie do 26 lat.

Z odkładaniem macierzyństwa wiąże się mniejsza liczba dzieci. Demografowie już teraz obserwują, jak drastycznie zmniejszyła się liczba kobiet rodzących w wieku poniżej 25 lat. Obecnie świeżo upieczona mama ma przeciętnie 27 lat. W 2015 r. prawdopodobnie będzie miała 29 lat. Wzrośnie również odsetek kobiet bezdzietnych.

Wiek seniora

1999 r. był obchodzony jako Rok Seniora, wydaje się jednak, że cały XXI wiek będzie stuleciem ludzi starszych. Jako społeczeństwo będziemy się starzeć coraz intensywniej. W najbliższych latach nadal będzie się zmniejszała umieralność, zwłaszcza wśród ludzi w średnim wieku. W ciągu ćwierćwiecza długość życia mężczyzn powinna wzrosnąć o dalszych pięć lat (do 74), a kobiet o cztery lata (do 81).

Przez najbliższe kilkanaście lat przyrost naturalny będzie jeszcze dodatni, za sprawą wchodzących w dorosłość roczników wyżów demograficznych. Jednak już od 2018 r. przyrost będzie ujemny. Starzenie się społeczeństwa będzie nieuchronne.

Przez najbliższe dziesięć lat liczba osób w wieku produkcyjnym będzie wzrastać co roku o około 170 tys. osób, później jednak zacznie systematycznie spadać. Pod koniec ćwierćwiecza będzie o około milion osób mniejsza od teraźniejszej.

Obecnie młodzież do 18. roku życia to grupa prawie dwukrotnie większa od osób w wieku poprodukcyjnym. Około roku 2017 liczby te się wyrównają, potem już ludzi starszych będzie więcej niż młodzieży.

W ogólnej prognozie demografowie przewidują, że do roku 2005 liczba ludności Polski zmniejszy się o około 30 tys. osób. Później nieco wzrośnie, by w roku 2015 osiągnąć 39 mln osób. Począwszy od 2019 roku znowu będzie nas ubywało i będziemy coraz starsi. Na półwiecze Polska prawdopodobnie będzie liczyła 35 mln mieszkańców. Prawie co czwarty mieszkaniec naszego kraju będzie emerytem.



 
Kliknij aby zobaczyć dokumenty zawierające wybrany tag: emigracja emeryt starość demografia emerytura starzenie przyrost naturalny