Wieża Babel

Fragmenty książki "Pochodzenie świata, człowieka, zła. Odpowiedź Biblii"

Wieża Babel

Michał Wojciechowski

Pochodzenie świata, człowieka, zła

Odpowiedź Biblii

ISBN: 83-7168-690-8
wyd.: Edycja Świętego Pawła,
www.: www.edycja.pl 2005
Częstochowa



Fragmenty książki dostępne na naszych stronach:


Wieża Babel

Rdz 11, 1-9

11 1 Cała ta kraina mówiła wtedy jednym językiem, posługując się jednakowymi wyrazami. 2 Gdy jej mieszkańcy przywędrowali ze Wschodu, znaleźli równinę w kraju Szinear i tam się osiedlili. 3 Mówili więc jeden do drugiego: "Do dzieła! Wyrabiajmy cegły i wypalajmy je". Używali więc cegieł jako budulca, a smoły jako zaprawy. 4 Potem rzekli: "Do dzieła! Zbudujmy sobie miasto i wieżę, której szczyt sięgałby nieba, abyśmy zapewnili sobie imię i nie rozproszyli się po całym kraju". 5 Zstąpił wtedy PAN, aby zobaczyć to miasto i wieżę, którą ludzie zbudowali. 6 Rzekł więc PAN: "Są oni jednym ludem i mówią wszyscy jednym językiem. A jest to dopiero początek ich działania. Odtąd będą oni mogli wykonać wszystko, cokolwiek zamierzą. 7 Zejdźmy tam co prędzej i pomieszajmy ich język, tak by jeden nie rozumiał drugiego". 8 Rozproszył ich więc stamtąd PAN po całym tym kraju. Zaprzestali wtedy budować to miasto. 9 Dlatego też dano mu nazwę Babel, gdyż tam pomieszał PAN język mieszkańców owej ziemi i stamtąd rozproszył ich PAN po całej ziemi.

Bardzo znane opowiadanie o "wieży Babel" zamyka właściwie prehistorię biblijną. Następny fragment Księgi Rodzaju, rodowód Abrahama, służy przejściu do czasów historycznych. Natomiast tekst obecny, choć wspomina historyczny Babilon i nawiązuje do historycznych realiów, należy jeszcze tematycznie do czasów początkowych. Mnogie dzieła sztuki przedstawiające wieżę Babel podpowiadają dość dosłowne jej wyobrażenie, ale istotny sens opowiadania jest, jak zwykle w prehistorii biblijnej, przenośny i teologiczny.

Babel znaczy Babilon

"Babel" oznacza, ściśle biorąc, nie wieżę, lecz miasto, w którym tę wieżę budowano. Opowiadanie mówi zresztą więcej o mieście niż o wieży. Nazwa Babel w zasadzie powinna zostać przetłumaczona jako "Babilon". Jest to bowiem zwykłe hebrajskie określenie Babilonu, miasta i kraju w Mezopotamii. Występuje ono w hebrajskiej Biblii dość często i wszędzie gdzie indziej się je przekłada. W tym miejscu zwyczajowo podaje się tę nazwę w oryginalnym brzmieniu, gdyż "wieża Babel" to zwrot przysłowiowy.

W Babilonie rzeczywiście wznosiła się wieża, a ściślej - rodzaj schodkowej piramidy, tak zwany ziggurat (zikkurat), ze świątynią boga Marduka na szczycie. Jej ruiny dotąd istnieją. Budowla ta nazywała się Etemenanki, co oznacza "dom fundamentu nieba i ziemi". Za króla Nabopolassara (625-605 rok przed Chrystusem), licząca już kilkanaście wieków wieża została odbudowana. Miała ona około 100 metrów wysokości, a jej wymiary u podstawy wynosiły 90 na 90 metrów. Jak na owe czasy była to budowla ogromna.

Opowiadanie biblijne w ogóle wykorzystuje realia z Mezopotamii. Szinear to inna nazwa Babilonii. Z braku kamienia i surowca na wapno, faktycznie wznoszono tam budowle z cegieł, łączone smolistą kopalną substancją w rodzaju naturalnego asfaltu. Miasta były duże i liczne. W wielu wznosiły się podobne do babilońskiej wieże-piramidy, z pogańskimi świątyniami na szczytach.

Ich wygląd i nazwy wskazują, że miały pozwolić na zbliżenie się do zamieszkałego przez bogów nieba. Budowniczy mówili o tym wprost. Już książę-kapłan Gudea w sumeryjskim Lagasz pisał około 2000 roku przed Chrystusem, że tamtejsza świątynia "wznosi się aż do nieba", a niebo "drży przed nią". Na temat Etemenanki w Babilonie król Nabuchodonozor stwierdził, że "jej szczyt współzawodniczy z niebem". Takie uroszczenia Babilończyków Biblia wprost krytykuje.

Patrząc na tę relację Księgi Rodzaju od strony wąsko historycznej, można by ją uznać za błędną, gdyż Babilon stał przez wieki, a wieża babilońska została ukończona. Tymczasem Biblia mówi o zaprzestaniu budowy miasta z wieżą i o rozejściu się mieszkańców. Następnie, uczeni widzą proces różnicowania się ludzkich języków jako długotrwały. Raz jeszcze jednak chodzi o pewien obraz, dla którego historyczny Babilon i kwestia języków były jedynie materiałem. Dzieje miasta z wieżą przedstawiają syntetycznie czasy początków ludzkości i mają wydźwięk symboliczny.

Można zresztą sądzić, że całe zdanie ze wzmianką o Babilonie (Babel) stanowi dopisek, rodzaj komentarza do całości, ponieważ znajduje się dopiero na końcu tekstu (w. 9). Opowieść o wieży w nieokreślonym mieście z dawnych czasów autor skojarzył ze znaną mu, może osobiście, wieżą bałwochwalczej świątyni pysznego Babilonu (o skazanych na upadek wieżach por. Iz 2, 15; 30, 25). Nie jest wykluczone, że przyczyniła się do tego obserwacja, że w Babilonie można było spotkać ludzi różnych języków.

W tej dodatkowej uwadze nawiązano do samego brzmienia nazwy Babel. Po hebrajsku kojarzyła się ona z czasownikiem balal, który znaczy "zmieszał". Po polsku można to oddać słowami: "Dlatego dano mu nazwę Bełkot, gdyż tam zbełtał PAN język mieszkańców owej ziemi". Jest to gra słów, a nie faktyczna etymologia, gdyż Bab-ili znaczy po akkadycku "brama boga". Babilon nie był jednak Boży...

***

Omawiając poprzedni ustęp z Księgi Rodzaju, wykaz ludów czasów biblijnych, zwróciliśmy uwagę, że przedstawia on mnogość narodów od strony pozytywnej, jako realizację Bożego błogosławieństwa dla płodności i opanowania ziemi przez ludzi. Natomiast opowiadanie o wieży Babel ilustruje szkodliwość podziałów między ludźmi i widzi przyczynę ich rozproszenia w nieporozumieniach. Zostały one przedstawione jako skutek grzechu, który miał miejsce gdzieś w nieokreślonej idealnej przeszłości, w czasach jedności mowy i woli. Całe opowiadanie, zanim weszło do Księgi Rodzaju, mogło więc w pewien sposób ilustrować grzech z początków ludzkości.

Idea utraconej jedności między ludźmi była w Mezopotamii znana. Sumeryjski epos o Enmerkarze i władcy Aratty opisuje złoty wiek ludzkości, mówiącej jednym językiem. Na skutek intrygi boga Enki dochodzi do pomieszania języków i innych klęsk. Autor biblijny mógł znać to mityczne wyjaśnienie pochodzenia różnic językowych, ale sam uznał pomieszanie języków za skutek grzechu i kary Bożej.

Na czym by ten grzech polegał? Zamiar zbudowania wieży, która miała dosięgnąć nieba, wyobraża próbę dorównania Bogu. Ludzie chcieli o własnych siłach stać się wielcy, co wyraża chęć zdobycia "imienia" (w. 4); przenośnie słowo to oznacza po hebrajsku sławę lub pomnik.

Zbudowanie miasta też ma głębszy sens. Pod względem politycznym Mezopotamia dzieliła się na włości należące do dużych miast, będących jednocześnie państwami. Mogły one być podporządkowane dużemu imperium, ale zasadniczo każde miasto było odrębną jednostką. Zbudowanie sobie miasta oznacza więc zamiar osiągnięcia autonomii politycznej.

Wieże tych miast były zwieńczone świątyniami lokalnych bogów. Zbudowanie takiej wieży oznacza zatem popadnięcie w bałwochwalstwo. Co więcej, oznacza autonomię religijną, stworzenie sobie własnego miejsca kultu. Relacja biblijna pokazuje społeczność ludzką, pragnącą uniezależnienia się od jedynego i prawdziwego Boga.

Uroszczenia takie są jednak żałosne. Z pewną ironią pokazuje autor biblijny Boga, który zstępuje z nieba, żeby przyjrzeć się dziełu ludzkiemu - zbyt małemu, żeby było z góry dobrze widoczne. Ponieważ ludzie gotowi są skierować swe siły ku następnym złym czynom, Bóg im to uniemożliwia. Zgodnie z semickim myśleniem, które wszystko przypisuje bezpośrednio Bogu jako sprawcy istnienia świata, pomijając przyczyny naturalne i pośrednie, pomieszanie języków przedstawiono jako nagłą karę Bożą.

Kara ta jest jednak logicznym następstwem winy. Ludzie zerwawszy z Bogiem nie potrafią się już porozumieć między sobą. Różnice językowe symbolizują głębsze nieporozumienia - ludzie zaczynają się kłócić. Mimo że wierzyli w swoje możliwości, nie potrafią zrealizować wspólnych zamierzeń. Bałwochwalstwo, porzucone miasto, poróżnieni i rozproszeni ludzie pokazują, czym staje się świat bez Boga.

Księga Rodzaju mówi tu o początkach ludzkości. Jednocześnie przedstawia pewną stałą regułę, dotyczącą wszystkich społeczeństw. W odniesieniu do dzisiejszej cywilizacji zachodniej papież Jan XXIII zauważył, w encyklice Mater et Magistra (IV.1), że chęć zbudowania trwałego ładu społecznego bez oparcia go na Bogu jest znamiennym dla obecnej epoki głupstwem. Jednoczenie narodów Europy bez odwołania się do Boga też wolno kojarzyć z opowiadaniem o budowie miasta i wieży Babel (projektowano nawet w Brukseli siedzibę władz Unii Europejskiej w formie wieżowca wysokości tysiąca metrów...) Warto też przytoczyć fragment ze "Zdań i uwag" Adama Mickiewicza:

Mówisz: Niech sobie ludzie nie kochają Boga, 
Byle im była cnota i Ojczyzna droga.
Głupiec mówi: niech sobie źródło wyschnie w górach, 
Byleby mi płynęła woda w miejskich rurach.

Grzech budowniczych miasta bardzo przypomina grzech pierwszych rodziców z Rdz 3. Rzuca on nowe światło na tę samą rzeczywistość. Tam też ludzie dążyli do autonomii wobec Boga, a mianowicie moralnej, oraz do dorównania mu. Skutkiem był, między innymi, konflikt między ludźmi. W obu biblijnych relacjach chodziło o naturę i skutki grzechu pierwszych ludzi, ale zarazem o oświetlenie obecnego stanu ludzkości, o wyjaśnienie jego źródeł.

Skoro przyczyną pomieszania języków i sporów między ludźmi jest zerwanie z Bogiem, powrót do Boga pozwoli na ich przezwyciężenie. Prorok Sofoniasz wyglądał czasów, kiedy Bóg oczyści mowę ludzi (So 3, 9). Odwrotnością pomieszania języków jest w Nowym Testamencie Zesłanie Ducha Świętego, głoszenie dzieł Bożych w sposób zrozumiały dla wszystkich. Chrystus burzy mury między narodami i jednoczy je w Kościele.

opr. aw/aw

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

reklama

reklama

reklama

reklama