Gruzińskie dziecko przeżyje! Lela zrezygnowała z aborcji. Straszono, że bez tego umrze

Kobieta leżąca w szpitalu wojewódzkim w Olsztynie chce urodzić dziecko. Wcześniej liberalne media rozkręciły kampanię na rzecz przeprowadzenia aborcji. Miał to być jedyny ratunek dla ciężarnej cierpiącej na silne wymioty.

Pochodząca z Gruzji Lela nie domaga się już aborcji. Skontaktował się z nią darczyńca, który zaoferował jej mieszkanie i comiesięczne wsparcie.

Historia Leli stała się głośna po publikacji jednego z lewicowych portali. Kobieta znajdowała się w olsztyńskim szpitalu wojewódzkim. W 15. tygodniu ciąży silnie wymiotowała (z krwią), miała też cierpieć na cukrzycę typu I. Do tego doszły zaburzenia lękowe wynikające, jak ocenia szpitalny psychiatra, z bariery językowej. Towarzyszący kobiecie mężczyzna imieniem Paweł zgłosił się do Fundacji na Rzecz Kobiet i Planowania Rodziny FEDERA. Ta rozkręciła wielką kampanię na rzecz przeprowadzenia aborcji.

„Aborcja powinna zostać wykonana najszybciej jak to możliwe – jako świadczenie ratujące życie” – przekonywała w portalu oko.press Antonina Lewandowska z Federy.

Środki poronne

Po nagłośnieniu sprawy do zgłosił się zamożny darczyńca, który za pośrednictwem Fundacji Życie i Rodzina chciał skontaktować się z Lelą. Zaproponował rodzinie ciężarnej wyposażony dom o powierzchni 110 m kw. oraz comięsięczne wsparcie do czasu osiągnięcia pełnoletności przez dziecko. Warunkiem było to, by maluch się urodził. Według „Gazety Olsztyńskiej”, sponsor dotarł do Leli przez pracowników szpitala. Gruzinka zmieniła zdanie.

Nie ma informacji, by jej życiu cokolwiek zagrażało.

Kaja Godek z Fundacji Życie i Rodzina podaje, że mimo proaborcyjni działacze cały czas kontaktują się z Lelą. Mieli jej dać środki poronne i zachęcać ją, by zażyła je wbrew lekarzom. Kobieta jednak odmówiła.

 

Źródło: gazetaolsztynska.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu. Jeśli chcesz wesprzeć naszą działalność, możesz to zrobić tutaj.

« 1 »

reklama

reklama

reklama

reklama

reklama