Mądrość etapu. Chodzi o wytresowanie umysłu, by wiedzieć, jakie poglądy są teraz słuszne

Najwięksi mędrcy, którzy jak nikt rozumieją mądrość etapu, to wyżsi urzędnicy Unii Europejskiej. Był etap, kiedy w czymkolwiek dopatrywali się łamania praworządności. Teraz nic nie widzą. Niestety, logika mądrości etapu wdziera się do Kościoła.

Namnożyło się w Polsce wielu ludzi mądrych, ale jest to mądrość specyficzna, a mianowicie mądrość etapu. Chodzi o takie wytresowanie umysłu, by wiedzieć, jakie poglądy w danym czasie i w danych okolicznościach są słuszne, a kiedy słuszne być przestają i trzeba je zmienić. Piszę o wytresowaniu, ponieważ osiągnięcie „mądrości etapu” jest w dużej mierze wynikiem tresowania obywateli przez „przebudzone”, postępowe, liberalno-lewicowe media. Był czas, kiedy Roman Giertych jawił się jako oszołom faszysta i taki pogląd trzeba było głosić, dziś natomiast został wiceszefem klubu KO odpowiedzialnym za rozliczanie PiS-u, a zatem jest człowiekiem światłym i szlachetnym. Mądrzy mądrością etapu łyknęli tę zmianę narracji bez problemu. Nie było to trudne, gdyż jeśli chodzi o politykę, to jedynym kryterium „mądrości” jest to, czy jesteś po stronie 8 gwiazdek, czy też nie.

Nie tak dawno mądrość etapu kazała krzyczeć przy każdej okazji: kon-sty-tu-cja, a obecny marszałek Sejmu płakał do kamery, że prawo w naszym kraju jest tak lekceważone. Wielu wyborców się wzruszyło i zagłosowało na showmana z TVN-u. Ale czasy się zmieniły. Mądrość etapu podpowiada inną retorykę i inne działania. Dziś nie tylko można, ale trzeba łamać konstytucję i ustawy, bo tego wymaga plan szybkiego przejęcie mediów, prokuratury i innych instytucji państwa. Konstytucja jak najbardziej, ale bez przesady. Wszak trzeba unikać „pułapki konstytucjonalizmu”.  Ustawy, czyli ustanowione prawo, można łamać wola większości, a w praktyce wolą wodza większości. Bezczelnie i bezkarnie: „Nie mamy pańskiego płaszcza i co pan nam zrobi”.

Najwięksi mędrcy, którzy jak nikt rozumieją mądrość etapu, to wyżsi urzędnicy Unii Europejskiej. Był etap, kiedy w czymkolwiek, czego by nie zrobił polski rząd, dopatrywali się łamania praworządności. Zaraz organizowali obrady, w których grzmieli, że Polskę trzeba przykładnie karać.  Teraz nic nie widzą. Nic ich nie niepokoi. A jeśli już ktoś pokaże coś, że nie mogą od tego odwrócić wzroku, to stwierdzają, że są to wewnętrzne sprawy Polski, do których oni się nie mieszają. Wot! Pełna obłudy „jewropejska” mądrość etapu.

Niestety, logika mądrości etapu wdziera się do Kościoła. 20 lat temu byli duchowni, którzy krytykowali Jana Pawła II, a nawet otwarcie drwili sobie z jego nauczania. Mówili, że posłuszeństwo musi być twórcze, to znaczy nie pomagamy papieżowi, jeśli tylko klaszczemy, ale trzeba też czasem być krytycznym. Teraz, jeśli ktoś wyrazi zaniepokojenie zamętem np. wokół komunii dla rozwiedzionych żyjących w nowych związkach, czy też wokół błogosławienia par osób tej samej płci, to ci sami ludzie albo ich uczniowie rozrywają szaty w obronie papiestwa i Kurii rzymskiej. W Polsce byli tacy, którym z ust nie schodził „nasz najukochańszy Ojciec Święty Jan Paweł II”, ale teraz jakoś nie znaleźli słów, aby przeciwstawić się zorkiestrowanemu pluciu na Papieża Polaka, że niby pedofilów bronił. No cóż! Mądrość etapu! Nie jest ważny temat, nieważna treść doktoratu; promotor się liczy.

Mądrości etapu nie należy mylić z rozeznawaniem znaków czasu, czy też z wyciąganiem ze skarbca Kościoła nowych i starych rzeczy. Wiadomo, że czasy się zmieniają, pojawiają się nowe problemy, na które trzeba w twórczy sposób odpowiedzieć. Ortodoksja niekoniecznie polega na ortofonii, czyli ciągłym powtarzaniu tego samego bez świadomości, że zmienia się kontekst, a nawet samo znaczenie słów. Ale z drugiej strony potrzebne otwarcie na to, co nowe, nie polega na tworzeniu zamętu i chaosu, na robieniu z gęby cholewy, czy też przekonywaniu siebie i innych, że deszcz pada, kiedy ewidentnie ktoś pluje.

Jan Chrzciciel nie czuł mądrości etapu. Dlatego podano na misie jego głowę. Ale umiał rozeznać czas i Osobę. Wskazał na Jezusa Chrystusa jako oczekiwanego Mesjasza. Sam Jezus nie odznaczał się mądrością etapu. Wszak wiedział, że chcą Go ośmieszyć, zniszczyć, zabić, a mimo to nie zaczął mówić czegoś innego i szukać wygodniejszej dla siebie pozycji. Bo Jego mądrością było pełnienie woli Ojca.

« 1 »

reklama

reklama

reklama