Najmłodsze pokolenie to „pole bitwy”. Chrońmy, wychowujmy nasze dzieci i ... uczmy się od nich!

6 listopada na zaproszenie papieża Franciszka do Watykanu przybyło ponad sześć tysięcy dzieci z 84 krajów świata. Zapowiadając to wydarzenie, papież powiedział podczas modlitwy Anioł Pański: „Czekam na was, bym też ja uczył się od was”. Czego w XXI w., w dobie konfliktów zbrojnych możemy nauczyć się od dzieci? Jaka jest największa wina dorosłych wobec nich?

Jako temat spotkania z Ojcem Świętym zostało wybrane zdanie: „Uczymy się od chłopców i dziewczynek”. Papież przyjął niezwykłych gości w Auli Pawła VI.

Jak podała agencja Vatican News, Franciszek podkreślił w swoim przesłaniu, że choć same dzieci oczywiście potrzebują jakiegoś prowadzenia, by poznawać różne prawdy, jednak mogą one również stanowić przykład i dawać w taki sposób nauki, jakich dorośli czasem potrzebują. Papież wskazał na dwa elementy: piękno życia w jego prostocie oraz cudowność przebywania razem. Właśnie wchodząc w kontakt z dziećmi, można lepiej pojmować te wymiary rzeczywistości. Ojciec Święty zwrócił uwagę na najmłodszych dotkniętych tragediami ubóstwa, chorób, głodu, katastrof naturalnych czy wojny. Następnie wszedł w dialog z dziećmi, odpowiadał na pytania. Zgromadzonych interesowały też inne kwestie, np. o czym śni papież albo kto jest jego przyjacielem.

Św. Jan Paweł II i dzieci

Spotkanie Franciszka z najmłodszymi przypomniało analogiczne spotkania św. Jana Pawła II - my, Polacy, pamiętamy choćby przeuroczą „konferencję prasową”, jaką odbył on z dziećmi związanymi z telewizyjnym programem „Ziarno” 9 czerwca 1991 r., spotkania z nimi podczas długiego pontyfikatu. Papież tulił dzieci, błogosławił, odpowiadał na pytania, odwiedzał chore w szpitalach i hospicjach, bronił pokrzywdzonych, zwracał uwagę na problemy głodnych, opuszczonych, cierpiących i zmuszanych do pracy, skrzywdzonych przez wymuszoną emigrację.

Pamiętamy list do dzieci (od pierwszych słów tekstu zatytułowany „Tra pochi giorno”) opublikowany w Roku Rodziny, 13 grudnia 1994 r. „Drodzy przyjaciele! W wydarzeniach związanych z Dzieciątkiem Betlejemskim możecie rozpoznać losy dzieci na całym świecie. Jeżeli bowiem prawdą jest, że dziecko jest radością nie tylko rodziców, ale także radością Kościoła i całego społeczeństwa, to równocześnie jest też prawdą, że niestety wiele dzieci w naszych czasach w różnych częściach świata cierpi i podlega wielorakim zagrożeniom” - pisał papież. „Cierpią głód i nędzę, umierają z powodu chorób i niedożywienia, padają ofiarą wojen, bywają porzucane przez rodziców, skazywane na bezdomność, pozbawione ciepła własnej rodziny, ulegają rozmaitym formom gwałtu i przemocy ze strony dorosłych. Czy można przejść obojętnie wobec cierpienia tylu dzieci, zwłaszcza gdy jest to cierpienie w jakiś sposób zawinione przez dorosłych?”. Św. Jan Paweł II przypomniał słowa Jezusa: „Pozwólcie dzieciom przychodzić do Mnie, nie przeszkadzajcie im, do takich bowiem należy królestwo Boże” (Mk 10,14). „Innym razem” - przypomina dalej Papież Polak - „przed spierającymi się o pierwszeństwo apostołami Jezus postawi dziecko i powie: «Jeśli się nie odmienicie i nie staniecie jak dzieci, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego» (Mt 18,3). Wypowie wówczas słowa, które zawierają w sobie bardzo surowe ostrzeżenie: «Lecz kto by się stał powodem grzechu dla jednego z tych małych, którzy wierzą we Mnie, temu byłoby lepiej kamień młyński zawiesić u szyi i utopić go w głębi morza” (Mt 18,6). Jak ważne jest dziecko w oczach Pana Jezusa! Można by wręcz powiedzieć, że Ewangelia jest głęboko przeniknięta prawdą o dziecku. Można by ją nawet w całości odczytywać jako «Ewangelię dziecka»”.

Dlaczego dziecko?

Minęło wiele lat od momentu, kiedy te słowa zostały napisane. Pytamy dziś: co chciał nam zakomunikować św. Jan Paweł II? Jaki sens, wartość miało spotkanie dzieci z papieżem Franciszkiem? Czy takie wydarzenia mogą w jakikolwiek sposób wpłynąć na losy świata? Przecież w historii były już podejmowane (powiedzielibyśmy dziś: utopijne) próby jego przemiany, choćby (spontanicznie podjęta, bez jakiegokolwiek sprawczego udziału papieża czy biskupów) krucjata dziecięca 1212 r.

Niesamowite jest, że Pan Bóg - chcąc objawić światu fundamentalnie ważne prawdy - wielokrotnie posługiwał się dzieckiem. Jego Syn przyszedł na świat jako bezbronne Dziecko. W późniejszych wiekach, co przypomniał św. Jan Paweł II w cytowanym wcześniej liście, także przez dzieci uczył ludzi wierności i świętości (św. Agnieszka, św. Agata, św. Tarsycjusz). Dzieciom okazywał szczególne zaufanie, pozwalając, by Matka Jezusa przekazała im swoje orędzie - Juanowi Diego w Tepeyac w Meksyku, św. Bernadecie w Lourdes, dzieciom z La Salette, Łucji, Franciszkowi, Hiacyncie w Fatimie itd.

To czytelny znak dla nas. Mamy chronić dzieci, uczyć się do nich prostoty i zaufania. Podporządkować wszelkie struktury społeczne, poczynając od rodziny - sanktuarium życia! - poprzez szkoły i uniwersytety, instytucje publiczne, by kolejne pokolenia zostały kompletnie: duchowo, intelektualnie, fizycznie przygotowane do przejęcia odpowiedzialności za losy świata. To teoria. Jak jest w praktyce?

Okrutny świat dorosłych

Mamy dziś do czynienia ze szczególną walką o dziecko. Najpierw o jego prawo do życia. Zadziwiające, z jakim zacietrzewieniem prawa do mordowania nienarodzonych domagają się w Polsce środowiska lewicowe! Jedną z kluczowych zasad, określających politykę Komisji Europejskich, jest zawłaszczanie kompetencji rodziny i działania na rzecz jej deformacji, jak też - określony przez włoskiego komunistę Gramsciego - „marsz przez instytucje”, stanowiący długofalowy program zniszczenia chrześcijaństwa i wychowania „nowego” człowieka. Postęp owego procesu widać wyraźnie w Polsce. Co się dzieje na uniwersytetach? Jak ostra walka idzie o edukację w szkołach?

Dziecięcą niewinność, czystość kradną najmłodszym często ich rodzice. Wtłaczając je w okrutny świat dorosłych, niszcząc dziecięcą wrażliwość. Kilkuletnie dziecko trzymające podczas demonstracji ulicznej wulgarny baner, wtłoczone w szpony komercji, multimediów, uwięzione w smartfonie, zdemoralizowane, osamotnione, wychowywane bez Boga czy wyższych wartości, nierzadko w depresji i z myślami samobójczymi - to dzieło dorosłych. Publicysta Stanisław Janecki napisał: „Demoralizowanie dzieci w tej kampanii przez sympatyków PO (sikanie na banery, układanie «je...ć PiS» z klocków) to usilna praca nad tym, że kiedyś te same dzieci będą «je...ć» własnych rodziców i wszystkich dookoła. Nie będą pamiętać - kogo, tylko że trzeba. Nie współczuję”. Porażająca diagnoza. Niedawno prezentowany w naszych kinach film pt. „Sound of Freedom” przypomniał, że dziecięca pornografia, pedofilia i prostytucja nieletnich to najszybciej rosnący segment przestępczości wart 150 miliardów dolarów rocznie! Naszym oczom jawi się porażający widok. Maluje się wręcz jakaś demoniczna perwersja...

Kim będą te dzieci za kilkanaście, kilkadziesiąt lat? Jaki świat zbudują?

 

Echo Katolickie 48/2023

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

reklama

reklama

reklama