Pekao
Strona główna
opoka.news opoka.photo opoka.org.pl
Prawo do normalności

Agnieszka Warecka

Prawo do normalności

Czy niepełnosprawność powinna być postrzegana jako kara za grzechy bądź pomyłka Nieba, na którą nie przysługuje reklamacja? - Wszyscy jesteśmy dziećmi jednego Boga - przekonuje Dariusz Samborski. I staje w szeregu twierdzących, że cierpienie to też szansa...

 

Trudno o rachunek, ile spośród tych i tym podobnych pytań każdego dnia wspina się po „niebieskiej drabinie”. Tylko Bóg zagląda do ludzkich serc i on najlepiej odpowiedziałby na PS. List osoby niepełnosprawnej, jaki trafił do naszej redakcji, stał się jednak pretekstem do podniesienia tematu cierpienia i próby dojścia do ładu z samym sobą w myśl powiedzenia: „jakiego mnie Boże stworzyłeś, takiego mnie masz”. Nikt z nas nie jest skazany na samotność. A dlaczego ona czasem boli tak bardzo? Do obalenia mitu dzieci gorszego Boga zaprosiłam prezesa siedleckiego oddziału Katolickiego Stowarzyszenia Niepełnosprawnych Diecezji Siedleckiej i mamę 25-letniego Krzysztofa.

Dlaczego ja?

Przyjmuje się, że gdyby nie ich cierpienie, świat już dawno przestałby istnieć. Ale dźwiganie krzyża ma sens wtedy, kiedy przytulimy go do siebie i ufnie ofiarujemy Bogu. Jadwiga Matuła nie ukrywa, że także jej zdarzały się pytania w stylu „dlaczego ja?”. Światłem w tunelu okazywała się wówczas świadomość, że nie jest sama. - Kiedy widziałam osoby niepełnosprawne na wózkach czy o kulach, zrozumiałam, że mój syn, choć z trudnościami, ale jest samodzielny - tłumaczy z zaznaczeniem, że droga do wzajemnego zrozumienia wiedzie przez rozmowy, a odpowiedzią na okazywaną litość może być zamknięcie.

- Osoba niepełnosprawna chce być traktowana normalnie - w komentarzu do tezy, szefujący KSN-owi Dariusz Samborski neguje sens pocieszającego: „jakiś ty biedny!”. A jako alternatywę dla litości wymienia zaproszenie na prywatkę. - Choć różnice są - nie ukrywa i porównuje możliwość przejęcia sterów nad własnym życiem. - Niepełnosprawny nie przeprowadzi się ot, tak - podrzuca. Walką z „3 schodami” usprawiedliwia też przypadki niskiej samooceny tych osób i lęk przed zranieniem, który może przyjmować pozy nadmiernego skupienia na sobie. - Nie wychodzą z domu w lęku, że ktoś ich zawiedzie. A nie powinni bać się zaufać - dodaje spiesznie. - Osobę niepełnosprawną trzeba pokochać taką, jaką ona jest. Ale i ona musi polubić środowisko, w którym żyje.

Chęć i motywacja

Na dniach Krzysztof wraca z 10-dniowej wycieczki do Włoch. Półkę w jego pokoju zdobi już puchar zdobyty w zawodach wędkarskich. A na koncie ma też I miejsce w konkursie plastycznym. - Lubi malować - podkreśla J. Matuła i wspomina o kolejnej rywalizacji, do której syn zgłosił akces. Praca do przewidzianego dla osób niepełnosprawnych konkursu „Siedlce, Podlasie, Anioły” czeka już tylko na rzut oka fachowca. - Ale musi być ktoś, kto nad nim czuwa - pani Jadwiga wspomina etap wykonywania dzieła, kiedy to syn co rusz przywoływał ją, pytając, czy ładnie wyszło. Idea wzajemnej pomocy to też niepisany punkt kodeksu Stowarzyszenia. Tego samego, w którym mama Krzysia działa jako wolontariuszka. - Zaprowadziłam go i spodobało mi się. Choć wstępowałam małymi kroczkami - zastrzega J. Matuła. Przyznaje przy okazji, że przynależność do KSN-u zaowocowała otwarciem i że pełna zapału, nadal chce pomagać. - Nasze „słoneczka” bardzo szybko nawiązują kontakt, a wdzięczność wyrażają uśmiechem. Do tego jeszcze podejdą i przytulą się - zdradza motywację.

Tęcza pomysłów

W Stowarzyszeniu nie obowiązują granice wiekowe, nie ma też podziału na stopnie upośledzenia. Zaś każdy, kto przekroczy próg siedziby przy ul. Kilińskiego, może liczyć na wsparcie i kompetentną poradę. Jest czas na kółko muzyczne, relaksujące zabawy, plastykę, a nawet zabawę w teatr. - Zasiadamy przy jednym stole i tworzymy jedną rodzinę - ocenia pani Jadwiga. - Staramy się też w miarę pomagać jednym i drugim - potwierdza D. Samborski i podpowiada, że wolontariat dla osoby z kompleksami to też szansa terapii i odkrycie prawdy, że są ludzie bardziej dotknięci przez los. A na potwierdzenie, że nie tylko święci garnki lepią, wspomina o wieczorze poetyckim Sebastiana Barana, członka grupy literackiej „Ogród”. Codzienne spotkania zdominowały ostatnio przygotowania do sztuki „Król wschodzącego słońca”, którą zaprezentują podczas czerwcowego przeglądu. A z planów wakacyjnych na czoło wysuwa się propozycja pielgrzymki do Lichenia w lipcu, na którą wciąż trwają zapisy oraz piesze pielgrzymowanie w grupie Męczenników Podlaskich. Od 17 do 31 sierpnia tradycyjnie odbędzie się plener artystyczny pod Poznaniem. Ale zapisy na listę popularnych wyjazdów są już zamknięte. W każdą czwartą niedzielę miesiąca o 15.00 w kaplicy przy parafii Ducha Świętego w Siedlcach mają też swoje Msze.

Antidotum na samotność

- Całe życie powtarzałem, że nie lubię malin, aż spróbowałem w tamtym roku w Nałęczowie. Okazało się, że są bardzo dobre - lęk przed przyjściem na zajęcia Dariusz zbywa argumentem, że podjęcie próby nie jest tożsame z podpisaniem deklaracji. Ale ufny krok może okazać się antidotum na samotność. - My nie pytamy, kim jesteś, ale jakie masz serce i ile możesz z siebie dać - tłumaczy, dodając, że podczas gdy jedni w majowy weekend bawili w dyskotekach, znaleźli się młodzi, którzy po Trójmieście dźwigali inwalidzkie wózki. A niektórzy następnego dnia szli na maturę. W grupie, w której pielgrzymują na Jasną Górę, uczestniczą więźniowie. - Rozmawiałem z takim, który w areszcie spędził 20 lat, a opiekował się osobą z czterokończynowym porażeniem mózgowym. Spytałem, jak się odnajduje. A on, że po latach jest ktoś, komu czuje się potrzebny. To daje nadzieję - ocenia.

Czy niepełnosprawność powinna być postrzegana jako kara za grzechy bądź pomyłka nieba, na którą nie przysługuje reklamacja? - Wszyscy jesteśmy dziećmi jednego Boga - D. Samborski dyskutuje z tytułem filmu Randy Haines. I staje w szeregu twierdzących, że niepełnosprawność to szansa na głębsze spojrzenie na własne życie. Nie ma gotowych recept. Ale są sugestie. Wśród innych mówiąca, że może niepełnosprawność nie powinna być pokazywana w tle, a w centrum. Ponieważ liczy się człowiek, a ten to bardziej dusza niż ciało. Ale żeby lepiej zrozumieć ich świat, trzeba najpierw do niego wejść. Choć na chwilę.

opr. aw/aw



Echo Katolickie
Copyright © by Echo Katolickie

 
Kliknij aby zobaczyć dokumenty zawierające wybrany tag: choroba grzech kara samotność niepełnosprawność ułomność dzieci gorszego Boga Dariusz Samborski 3 schody