Opoka - Portal katolicki
opoka.newsopoka.photo
Pekao


Źródło: Gość Niedzielny

Bogumił Łoziński

Nierówności nie ma



Osoby o skłonnościach homoseksualnych mają w Polsce zapewnione pełne prawa i wolności obywatelskie. Do ich realizacji nie są potrzebne tzw. związki partnerskie.

Środowiska gejów i lesbijek w Polsce coraz intensywniej domagają się prawnego uznania związków tej samej płci. Partie lewicowe ochoczo podejmują ten temat. SLD zapowiada złożenie w Sejmie projektu ustawy o „związkach partnerskich”. Argumenty, jakie podają, aby przekonać opinię publiczną do tego rozwiązania, to pomieszanie propagandy z żądaniami przywilejów, które związkom jednopłciowym przysługiwać nie powinny. Często jest na przykład przedstawiany obraz dwóch osób tej samej płci, które są „prześladowane” i dyskryminowane przez machinę nieprzyjaznego im państwa, nie mogąc po sobie dziedziczyć, odbierać korespondencji czy dowiedzieć się o zdrowie partnera. Brak takich praw byłby nierównością, tyle że takiej nierówności nie ma. — Geje i lesbijki w Polsce mają zapewnione takie sama prawa jak osoby heteroseksualne, żadnej dyskryminacji prawnej nie ma — podkreśla w rozmowie z „Gościem” prof. Mirosław Nestorowicz, specjalista od prawa cywilnego z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu.

Prawo do dziedziczenia

Prof. Nestorowicz sporządził specjalną analizę, która rozwiewa wszystkie mity dotyczące rzekomej dyskryminacji prawnej, jakiej doświadczają w Polsce osoby o skłonnościach homoseksualnych. Najczęstszym argumentem gejów i lesbijek, mającym świadczyć o tej „dyskryminacji”, jest brak prawa do dziedziczenia. Tymczasem kodeks cywilny jasno określa, że każdy obywatel może zarządzić swoim majątkiem na rzecz innej osoby. Nie ma tu żadnych ograniczeń co do płci. Co więcej, opisane w nim tzw. dziedziczenie testamentowe jest ważniejsze niż ustawowe, na mocy którego dziedziczy małżonek i najbliżsi krewni. Mówiąc inaczej, jeśli osoba pozostająca w związku jednopłciowym zapisze partnerowi swój majątek, to najbliższa rodzina nie będzie miała do niego żadnych praw.

Razem w chorobie

Kolejną nieprawdą wmawianą społeczeństwu jest brak prawa do odwiedzin partnera i uzyskania informacji o jego zdrowiu. O tym, jak skuteczna jest to propaganda, świadczy wypowiedź jednego z kandydatów na prezydenta, Andrzeja Olechowskiego, który oświadczył, że poprze projekt ustawy o „związkach partnerskich”, bo przecież gdy dwie staruszki mieszkają obok siebie i jedna z nich trafi do szpitala, to druga powinna móc dowiedzieć się o stan jej zdrowia. Całe szczęście, że ten kandydat ma małe szanse na wybór, bo mielibyśmy na czele państwa osobę o nikłej znajomości prawa. Rzeczywistość wygląda tak, że to chory decyduje, kto może go odwiedzać (reguluje to art. 31 ust. 1 ustawy o zawodzie lekarza z 1996 r.) i komu można przekazywać informacje na temat jego stanu zdrowia (artykuł 18 ust. 3 ustawy o zakładach opieki zdrowotnej z 1991 r.). Małżonek czy dzieci pacjenta nie są uprzywilejowani, mogą uzyskać wiedzę o stanie zdrowia krewnego, gdy ten wyrazi na to zgodę. Także w przypadku gejów i lesbijek jedynym warunkiem odwiedzin partnera i uzyskania informacji o stanie jego zdrowia jest zgoda chorego.

Wspólny majątek

Również twierdzenia o braku wspólnych możliwości cywilnoprawnych osób tej samej płci nie znajdują potwierdzenia w rzeczywistości. Prawo bankowe zezwala na prowadzenie rachunku oszczędnościowego przez kilka osób, przy czym trzeba określić w umowie, w jakich granicach korzysta z niego każda z tych osób. Do tego niektóre banki oferują otwarcie wspólnego konta bankowego dla osób niespokrewnionych. Istnieje też prawo, na mocy którego partner posiadający rachunek bankowy może drugiemu udzielić pisemnego pełnomocnictwa do dysponowania kontem.

Nie ma też żadnych przeszkód, aby partnerzy odbierali za siebie korespondencję — wystarczy złożyć odpowiednie upoważnienie w urzędzie pocztowym. Zaś do odbioru wynagrodzenia za pracę i innych dochodów wystarczy odpowiednie pełnomocnictwo. Nasze prawo nie wprowadza żadnych ograniczeń we wspólnym nabywaniu mieszkania, gruntu czy innych przedmiotów, bądź przekazywaniu na rzecz partnera darowizn. Prof. Nestorowicz podkreśla, że polskie prawo pracy zakazuje dyskryminacji ze względu na orientację seksualną, chroni też dobra osobiste danej osoby, jeśli powód ich naruszenia jest związany z jej orientacją seksualną. — Dowodem, że jest ono egzekwowane, może być wyrok Sądu Apelacyjnego w Szczecinie z lutego tego roku stwierdzający, że kobieta nazywając sąsiada homoseksualistę „pedałem” naruszyła jego dobra osobiste — przypomina.

Geje żądają przywilejów

Jeśli polskie prawo reguluje problemy wskazywane przez osoby o skłonnościach homoseksualnych, i to w sposób zgodny z ich oczekiwaniami, to po co dążą one do wprowadzenia „związków partnerskich”? W rzeczywistości chodzi o uznanie takich związków za takie same jak małżeństwo kobiety i mężczyzny. Aktywista gejowski Robert Biedroń, w artykule „Nielegalne życie” z „Gazety Wyborczej” z 24 lutego br., wśród problemów, jakie miałaby regulować ustawa o „związkach partnerskich”, wymienia m.in. wspólne opodatkowanie, korzystanie przez osobę niepracującą z ubezpieczenia zdrowotnego partnera, prawo do renty czy emerytury po jego śmierci. Te rozwiązania dotyczą tylko małżeństw i są swego rodzaju przywilejem, jakim państwo obdarza małżeństwo ze względu na jego wyjątkową rolę, której związek jednopłciowy nigdy pełnić nie będzie.

— Związek osób tej samej płci nie jest małżeństwem, dlatego państwo nie może mu dać specjalnych przywilejów, jakie otrzymuje związek kobiety i mężczyzny z racji zrodzenia i wychowania dzieci, czy innych ważnych funkcji — mówi nam ks. dr Robert Nęcek, specjalista od teologii moralnej.

Zaś ks. Krzysztof Mądel, jezuita, specjalista od katolickiej nauki społecznej, zwraca uwagę, że pojedynczy obywatele mogą swobodnie oddawać się określonym zajęciom, jeśli mieszczą się one w ramach prawa do wolności, ale nie ma powodu, aby otrzymały one specyficzne przywileje, jeśli nie wnoszą nic pozytywnego w rozwój osoby i społeczności, a tak jest w przypadku związków jednopłciowych.

Konstytucyjna definicja małżeństwa

Obowiązująca w Polsce konstytucja w art. 18 nie pozostawia żadnych wątpliwości, że małżeństwo to związek kobiety i mężczyzny, który ze względu na swe funkcje macierzyńskie i wychowawcze jest pod szczególną ochroną państwa. Konstytucjonaliści podkreślają, że wprowadzenie w Polsce prawnego uznania związków partnerskich byłoby sprzeczne z ustawą zasadniczą. — Instytucjonalizacja związków homoseksualnych nie byłaby konstytucyjnie dopuszczalna bez uprzedniej zmiany konstytucji — tłumaczy nam doktor nauk prawnych Bolesław Banaszkiewicz. I dodaje bez cienia wątpliwości: — W polskim systemie prawnym małżeństwo jest zastrzeżone dla związku heteroseksualnego.

W dyskusji na temat „związków partnerskich” środowiska gejowskie w ogóle nie wspominają, że przyznanie określonych praw wiąże się także z poważnymi obowiązkami. Na problem ten zwrócił uwagę Bartosz Marczuk w „Dzienniku Gazecie Prawnej” z 8 marca br. Do takich obowiązków należy np. utrzymywanie byłego partnera po rozstaniu, jeśli sąd przyzna mu alimenty (jak dzieje się w przypadku rozwodu małżonków), obowiązek podzielenia się pieniędzmi zgromadzonymi w otwartym funduszu emerytalnym, czy sumowanie dochodów partnerów starających się o świadczenie z pomocy społecznej, co przy bardzo niskich progach potrzebnych w Polsce do uzyskania pomocy socjalnej może okazać się dla nich rozwiązaniem bardzo niekorzystnym.

W świetle polskiego prawa geje i lesbijki mają obecnie zapewnione wszelkie prawa i wolności obywatelskie, i w ich ramach mogą zbudować swoje prywatne życie według osobistych upodobań, bez wciągania do tego państwa.


opr. mg/mg



 


Podziel się tym materiałem z innymi:


Kliknij aby zobaczyć dokumenty zawierające wybrany tag: homoseksualizm dyskryminacja równouprawnienie skłonności homoseksualne orientacja seksualna równe prawa prawo dziedziczenia odwiedziny w szpitalu wspólnota majątkowa
 
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W