Opoka - Portal katolicki
opoka.newsopoka.photo
Pekao

Andrzej Zoll

Symbol, który trudno zastąpić

Chrześcijańskie są korzenie tożsamości, a nie sama polska tożsamość. Ten, kto własne korzenie odrzuca, ma kłopot z kulturową identyfikacją.

Cieszę się, że nasza wymiana myśli skłoniła prof. Henryka Markiewicza do zapoznania się z oryginałami ekspertyz prawników na temat krzyża w Sejmie. Dzięki temu pewne rzeczy zostały sprostowane, np. profesor wycofał się z obciążającej panią marszałek Kopacz sugestii stronniczości w doborze autorów ekspertyz. Uzgodniliśmy także najważniejszy, moim zdaniem, problem znaczenia uchwały Sejmu z 3 grudnia 2009 r. (odnoszącej się do pierwszego wyroku Trybunału strasburskiego w sprawie Włoszki Lautsi, nakazującego państwu włoskiemu zdjęcie krzyży w szkolnych klasach). Mój adwersarz przyznaje rację, że przegłosowanie tej uchwały jest pośrednim uznaniem obecności symbolu krzyża w auli Sejmu.

Ja także muszę sprostować pewną rzecz, którą zauważył prof. Markiewicz. Rzeczywiście, przy pytaniu, czy państwo ma obowiązek zachować neutralność czy bezstronność, niezbyt ściśle mówiłem o bezstronności wobec związków religijnych, tymczasem konstytucja mówi nie o związkach, tylko o przekonaniach religijnych. Oczywiście sprawą konwencji jest, czy to ma być neutralność, czy bezstronność. Nie zmienia to jednak faktu, że z protokołów prac Komisji Nadzwyczajnej Sejmu jednoznacznie wynika, iż zrezygnowano z pojęcia neutralności, a przyjęto pojęcie bezstronności rozumiane jako możliwość współpracy i pozytywnego stosunku państwa wobec właśnie związków religijnych (a nie przekonań). Rzecz jasna, że intensywność tej współpracy w jakimś stopniu jest zależna od liczby wyznawców danego związku religijnego.

Profesor zarzuca mi i ekspertom, którzy się wypowiadali, że potraktowaliśmy krzyż w Sejmie ad hoc jako symbol kultury europejskiej, żeby — jak mówi — uspokoić sumienie prawnicze. Tu się prof. Markiewicz myli. Trybunał Konstytucyjny w połowie lat 90. rozpatrywał wniosek o wydanie powszechnie obowiązującej wykładni ustaw (wtedy taką kompetencję Trybunał posiadał) w sprawie ustawy o radiu i telewizji. W ustawie tej znalazł się zapis, że jako jeden z obowiązków, które radiofonia i telewizja mają wypełniać, jest szacunek dla wartości chrześcijańskich. Padło pytanie, jak to rozumieć. Trybunał Konstytucyjny uznał, że wartości chrześcijańskie należy rozumieć jako uniwersalne wartości kultury europejskiej. Zatem taka interpretacja nie jest sformułowana ad hoc specjalnie z powodu krzyża w Sejmie — już kilkanaście lat temu była ona szeroko uzasadniana. Wartości chrześcijańskie są tymi, które tworzyły cywilizację europejską. I temu nie da się zaprzeczyć. Swoje korzenie w kulturze europejskiej mają i ci współcześni Europejczycy, którzy są chrześcijanami, i również ci, którzy się do chrześcijaństwa nie przyznają.

Europejczyk powinien posiadać katalog kulturowych punktów zaczepienia, które go definiują jako Europejczyka. Są one zakorzenione w filozofii greckiej, prawie rzymskim i podmiotowym traktowaniu człowieka przez naukę chrześcijańską. Prof. Markiewicz ma rację, że wielokrotnie te punkty zaczepienia były deptane i profanowane, że niszczono ludzi posługując się znakiem krzyża wpisanym w kulturę europejską czy wykorzystując inne elementy nauki Kościoła. Ale to nie przekreśla faktu, że korzenie tożsamości Europejczyka są chrześcijańskie.

Prof. Markiewicz zauważa, że w jednej z ekspertyz jej autorzy, profesorowie Dariusz Dudek i ks. Piotr Stanisz, piszą o „chrześcijańskiej tożsamości Narodu Polskiego”, co jego zdaniem oznacza, iż „kto nie jest chrześcijaninem, temu polska tożsamość nie przysługuje”. Nie wiem, czy sięgając do kontekstu ekspertyzy można owo wyrażenie tak zinterpretować. W każdym razie w pełni się z prof. Markiewiczem zgadzam, że nie można mówić w ten sposób, iż kto nie jest chrześcijaninem, to nie jest Polakiem. Naród polski ma swoje chrześcijańskie korzenie, ale to nie znaczy, że członkowie tego narodu muszą być chrześcijanami czy katolikami. Ważne jest, jak sądzę, rozróżnienie: chrześcijańskie są źródła czy korzenie tożsamości Polaka czy Europejczyka, a nie sama tożsamość polska czy europejska. Do chrześcijańskich korzeni wszyscy Polacy czy Europejczycy mogą się odnieść, co nie oznacza, że muszą być chrześcijanami. Ten, kto własne korzenie chrześcijańskie odrzuca, moim zdaniem ma kłopot z identyfikacją kulturową czy narodową.

Jeszcze sprawa, o której do tej pory nie mówiliśmy. Ważne jest, że w dyskusji o znaczeniu krzyża mamy na myśli krzyż łaciński, a nie żaden inny, gdyż to on właśnie symbolizuje naszą przynależność do kultury Zachodu, a nie np. do kultury Wschodu. Jeżeli uzmysłowimy sobie różnicę tych kultur i naszą przynależność kulturową, to łatwo uznamy, że łaciński krzyż jest ważnym dla nas kulturowym symbolem. 

Prof. Andrzej Zoll (ur. 1942) jest byłym prezesem Trybunału Konstytucyjnego i byłym Rzecznikiem Praw Obywatelskich, kierownikiem Katedry Prawa Karnego UJ.

opr. ab/ab


Copyright © by Tygodnik Powszechny

 


Podziel się tym materiałem z innymi:


Kliknij aby zobaczyć dokumenty zawierające wybrany tag: prawo interpretacja religia neutralność wyznanie konstytucja przestrzeń publiczna krzyż w sejmie Sejm RP Andrzej Zoll ekspertyzy dyskryminowanie mniejszości
 
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W