O gościnności

Gościnność w starożytności i pierwotny Kościele

Ks. Bogusław Nadolski

O GOŚCINNOŚCI

Nie zapominajcie też o gościnności. Przecież dzięki niej niektórzy, nawet się nie domyślając, gościli aniołów (Hbr 13,2); Okazujcie sobie nawzajem gościnność bez narzekania (1 P 4,9).

O gościnności

Gościnność, w  nawiązaniu do wspomnianego wyżej Christopher Vogta, to dyspozycja w  kierunku poszerzenia kręgu osób względem, których mogę być współodczuwającym. Jest to fundamentalna cnota dla wszystkich ludzi. Zmarły w  2004 r. filozof Jacques Derrida zauważył, że w zakresie gościnności dokonała się charakterystyczna zmiana. Z  prywatnej sfery stała się dużym problemem w świecie ekonomicznej liberalizacji, a  nawet represji społecznych wobec obcych, przez np. zamykanie granic dla obcokrajowców.

W wielu kulturach gościnność jest świętym obowiązkiem. Nie sposób nie odwołać się wymownej prawdy praktykowania jej w  kulturze żydowskiej w  oparciu o  Stary Testament, w kulturze greckiej i rzymskiej, oraz wyznawców Chrystusa w okresie wczesnego chrześcijaństwa, naśladujących Mistrza z  Nazaretu, który apelował o  miłość bez barier.

Rozpocznijmy, od kultur greckiej i rzymskiej, choć kultura semicka nie była późniejszą, ale ta kolejność pozwoli uniknąć powtórzeń przy omawianiu gościnności w księgach Świętych Obu Testamentów.

Gościnność stanowiła wyraz tych kultur, znak stopnia cywilizacji, w przeciwieństwie do barbarzyńców, była częstym tematem:
— w literaturze greckiej: Homer (zakotwicza gościnność w  religijności i  bogobojności), Ajschylos, Pindar z  Teb, Ksenofont i inni,

— w filozofii — Platon, Arystoteles, Plutarch, podobnie w  Rzymie: Tacyt, Owidiusz. Stoicy określali gościnność (filoksenia) jako sztukę stosunku do gości, przyporządkowanej miłości (agape). Z  kolei Cyceron określał niegościnność jako fałszywe pojęcie, przekraczające rozumność, której należy unikać.

Trudno nie zacytować charakterystycznego stwierdzenia Platona z Prawa (5729d— —730a): „Co się zaś tyczy stosunków z  cudzoziemcami, to nasze zobowiązania trzeba zawsze uważać za rzecz świętą i nienaruszalną. Winy bowiem być popełnione wobec obcych bardziej niż te, których się dopuszczamy wobec współobywateli, ściągają boską pomstę. Obcy, znajdując się z dala od krewnych i  przyjaciół, wzbudza większą litość w  ludziach i  w  bogach, a  ten, kto posiada większą moc karania, z większą gotowością przychodzi mu z pomocą. Moc zaś szczególną posiadają dajmon i duch opiekuńczy każdego wędrowca, towarzysze Zeusa, patrona przybyszów. Toteż, jeżeli choć trochę myślą wybiega się w  przyszłość, trzeba bardzo mieć się na baczności, ażeby przejść przez życie nie dopuściwszy się żadnego uchybienia wobec obcych. Ze wszystkich zaś wobec obcych i  rodaków popełnianych win najcięższym brzemieniem spadają na nas winy popełnione wobec tych, którzy jako błagalnicy chronią się pod naszą opiekę. Bo jeżeli nie dotrzyma się obietnicy danej błagalnikowi, bóg, którego wezwał na świadka swego błagania, szczególną pieczą otoczy go w nieszczęściu, tak iż jego krzywda nigdy nie zostanie niepomszczona”.

Dodajmy do tego celebrowane święta, na które zapraszano mieszkańców innych miast, wysp, liczne przysłowia, legendy — które promowały gościnność, uczyły szacunku dla gościnności, wskazywały gościnność jako kryterium wspaniałomyślności, najlepszy sposób spożytkowania bogactwa. Kultura grecka nie wiązała gościnności z bogactwem. Kallimach (ok. 310—240 p.n.e.), największy poeta grecki epoki aleksandryjskiej, filolog przedstawił dwie postacie „biedne w  posiadanie, ale bogate w  ciepło serca”.

Gość był uważany za dobrodziejstwo dla domu. Homer pisał, że „goście są naszymi przyjaciółmi, a przyjaciele braćmi” (Odyseja II, 41,5). Utarło się przysłowie: Hospes hospiti sacer — „Gość jest dla gospodarza święty”. Przysłowia i legendy zawierały też przekleństwo dla tych, którzy nie przyjmują obcego, łamią ius hospiti. Utarł się zwyczaj składania przysięgi na stół gościnny, który był także symbolem gościnności. Relacje z  gościem prowadziły niekiedy do uczynienia go spadkobiercą, stąd określenie ksenos patroios. Gościa witano przyjaznym pozdrowieniem, obdarzano uściskiem dłoni, podawano wodę dla ablucji, niekiedy ciepłą kąpiel, raczono posiłkiem. Gdy gość pojawił się w  trakcie posiłku, włączano go do grona spożywających, gdy przybywał w późnej porze powitanie odkładano nazajutrz. Po udzieleniu posiłku nie należy pytać, jak długo chce się zatrzymać. Gość przybywając, życzył pomyślności gospodarzowi, zwykle prosił o  pozostanie kilka dni. Gościa umieszczano zwykle w oddzielnych pomieszczeniach, które znajdowały się na prawo i lewo obok domu głównego. Pierwszego dnia zapraszano go na posiłek, w następne dni posyłano mu prowiant. Prawo dopuszczało nabycie nieruchomości, domu; przybysza włączano do publicznego kultu. Kultura rzymska posiadała analogiczne elementy z grecką.

Przy pożegnaniu obdarowywano się podarkami nazywanymi ksenia lub dora kseineia, a  także wymieniano na przyszłość znak wdzięczności — symbolon, symbol. Słowo tak, jak wiadomo, oznacza ogólnie dwie symetryczne połowy przedmiotu, połowy złączone stanowiły znak — symbol. Wymieniano ewentualnie przedmioty z metalu, kości, kości słoniowej, często (Grecja) w kształcie ręki lub złączonych dłoni, — dexteras, hospitii insigne, głowy zwierzęcia, rozumie się z napisem, ryby, kość słoniową, złoto. Były to tzw. tessera hospitalis — pierścień gościnności, liczba mnoga tesserae hospitales, traktowane jako poręczenie ewentualnych dalszych kontaktów, weryfikacji przy powtórnym spotkaniu i kontaktach (w muzeach w Galii, Mediolanie można oglądać ich ciekawe wzory). Tym pierścieniem mogły się także posługiwać dzieci, w przypadku śmierci rodzica.

O gościnności

Pierścień gocinności przechowywany w  muzeum w Wiedniu, z napisem dwóch imion, pochodzenie nieznane.



O gościnności

Pierścień znaleziony w  1895 r. w Trasacco (blisko jeziora Fucin, dwa imiona przedzielone słowem hospes (gość).

Na marginesie zaznaczmy, że w chrześcijaństwie nowo ochrzczeni otrzymywali tesserae jako symbol praw udzielanych im przez sakrament chrztu, znak związku z Chrystusem. Nosili go na szyi i przypominał o „drugiej połowie”, Chrystusie i jedności z Nim, do Niego mogli się zawsze odwoływać.

Osąd o gościnności zależny jest od punktu patrzenia: moralnego, prawnego czy politycznego. W  tym ostatnim przypadku rozumiano gościnność, jako kontrakt wzajemny do współpracy i  pomocy. Gościa i obcego określano mianem ksenios, kseinios, względnie ksene. W tym względzie nastąpiła charakterystyczna przemiana, o czym już wspomniano. Opiekę nad gościem, obcym rozumiano jako nakaz Boży, nakaz Zeusa, nazywanego Dzeus Xenios, w Rzymie Jupiter (Jowisz) Hospitalis.

O gościnności
Fragment pochodzi z książki:
ks. Bogusław Nadolski,
ks. Robert Nęcek

Otwórzmy serca
i drzwi pielgrzymom

ISBN: 978-83-7720-384-2
wyd.: Wydawnictwo PETRUS 2015

Gość jest stale pod opieką Dzeus Xenio i Atena Xenia.

Warto na tym miejscu wspomnieć wymowny fakt z  historii religii. Okazuje się, że inaczej odnoszono się do drugiego człowieka w społecznościach, w których bóstwo traktowano jako dalekie od ludzkich spraw i  problemów, a  inaczej w  społecznościach, w których bogowie przyjmowali ludzką postać. W  tym ostatnim przypadku nie było wiadome, czy zbliżający się wędrowiec to człowiek czy bóg do człowieka podobny. Ta niepewność była źródłem kultury gościnności i  życzliwości względem drugiego człowieka. Cyprian Norwid we wstępie do Odysei pisał o  gościnności, z  jaką spotkał się Odyseusz w drodze powrotnej do Itaki: „Tam w każdym nędzarzu i tułaczu obcym podejrzewało się naprzód, czyli on nie jest z Boga. (...) nie można było ugościć nikogo, zapytując naprzód, kto jest przechodzień, ale dopiero skoro uszanowało się w nim boskość, zstępowało się do ludzkich pytań”.

W Grecji i Rzymie odróżniano hospitium privatum — poszczególnych osób i hospitium publicum. To ostatnie finansowane przez zarząd miasta, prowadzone przez senat i obywateli, w  zakres odpowiedzialności wchodziło przyjmowanie gości, a  także obywateli z kolonii, przybywających na uroczyste święta.

Przyjmowanie współobywateli przybyłych na święta nazywano proksenia liturgiczna. Chodzi z  jednej strony o  deputowanych oraz przybywających (theoori), aby zapowiedzieć święto, zawody, podać jego dokładny termin, a  także innych gości. Przyjmować ich mogły także osoby prywatne.

W miastach istniały np. w Pompei hospitia, gr. xenodocheion, podobnie na trasach karawan mniej więcej w  odległości 30—40 km znajdowały się tzw. stathmoi — stacje odpoczynku.

Do tej charakterystyki dodajmy szczegółowe zagadnienie — stosunku do życia bezbronnych dzieci.

Znamy nieludzkie decydowanie o  życiu dzieci — pozostawianie dzieci niechcianych

— proceder ten określano mianem expositio infanti. Czyniono to albo w miejscu, z którego może być zabrane i wykarmione — ekthesis lub anothesis, w  którym praktycznie skazane było na śmierć. Pozostawiano je w pierwszym przypadku w miejscach uczęszczanych; hipodrom, portyki świątyni, święte groty. Pozostawiano w koszyku lub skrzynce, ze szczególnymi znakami — bransoleta, pierścień, pasek, naszyjnik, celem rozpoznania. Niektóre z  zabieranych były kochane, wychowywane z troską i bez rekompensaty, inne zabierane i po odchowaniu nieludzko wykorzystywane dla prostytucji czy dorobienia się majątku.


dalej>>

opr. ab/ab


« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

reklama

reklama

reklama

reklama