Opoka - Portal katolicki
opoka.newsopoka.photo
Pekao
FORMACJA  DUCHOWA
"...KU  POKRZEPIENIU  SERC"

Ks.  Marek  Dziewiecki

ODRZUCANIE  NORM  MORALNYCH  I  WARTOŚCI  DUCHOWYCH.
ANALIZA  PRZYCZYN  I  SKUTKÓW

WSTĘP

We wszystkich okresach historii człowieka występuje zjawisko odrzucania norm moralnych i wartości duchowych. Odnotowujemy jednak istotne różnice pomiędzy poszczególnymi epokami, ze względu na zakres i sposób negowania podstawowych norm i wartości. Gdy chodzi o zakres, to zwykle mieliśmy w historii do czynienia z odrzucaniem niektórych jedynie norm czy wartości, a czynili to na ogół poszczególni ludzie czy małe grupy społeczne, od których większość społeczeństwa wyraźnie się dystansowała. Gdy chodzi natomiast o sposób odrzucania norm i wartości, to na ogół w historii czyniono to w sposób ukryty, bez afiszowania się z tego typu postawami czy przekonaniami.

Specyfiką schyłku dwudziestego wieku w krajach zaliczanych do cywilizacji Zachodu nie jest sam fakt odrzucania norm i wartości, lecz zakres i sposób występowania tego zjawiska. Gdy chodzi o zakres, to obecnie można mówić o powszechności negowania norm i wartości. W konsekwencji w wielu społecznościach tylko wyraźna mniejszość ludzi opowiada się stanowczo po stronie obiektywnych norm moralnych i wartości duchowych, próbując je respektować we własnym życiu. Gdy chodzi o sposób odrzucania norm i wartości, to w większości krajów cywilizacji Zachodu obserwujemy otwartą walkę z zasadami moralnymi i wartościami duchowymi oraz wyraźne promowanie postaw i stylów życia, które są zaprzeczeniem najbardziej nawet podstawowych norm i wartości. Ta powszechność co do zakresu oraz agresywność i otwartość co do sposobu negowania norm i wartości stanowi bolesną specyfikę przełomu drugiego i trzeciego tysiąclecia. Celem niniejszej refleksji jest ukazanie podstawowych przyczyn, strategii oraz konsekwencji negowania norm moralnych i wartości duchowych we współczesnym świecie. Chodzi także o ukazanie zadań duszpasterskich, jakie stoją przed Kościołem początku trzeciego tysiąclecia w obliczu tego właśnie zjawiska. Niniejsze opracowanie odwoływać się będzie głównie do analizy psychopedagogicznej i duszpasterskiej.

I.  NORMY  MORALNE  I  WARTOŚCI  DUCHOWE:  PRÓBA  DEFINICJI

Gdy obserwujemy zachowanie człowieka i zwierząt, to dostrzegamy istotną różnicę. Otóż zwierzęta działają w sposób oparty na instynktach lub na zachowaniach wyuczonych. Nie potrafią zachowywać się w sposób świadomy i wolny. Nie programują swoich zachowań ani nie przewidują ich skutków. Nie podejmują decyzji. Reagują jedynie biernie na określone bodźce czy potrzeby. Tymczasem człowiek ma szansę być świadomym własnych zachowań. Może rozumieć to, co czyni. Potrafi programować swoje zachowania, potrafi określać ich cel oraz przewidywać ich skutki. Może decydować o tym, jaką postawę zająć wobec siebie i życia, wobec ludzi i Boga. Codzienne doświadczenie ukazuje cenę, jaką płaci człowiek za tę zdolność do działania świadomego i autonomicznego. Ceną jest możliwość błędnego postępowania. Człowiek potrafi tak bardzo manipulować własną świadomością i w tak bardzo błędny sposób korzystać ze swojej wolności, że może żyć w świecie fikcji zamiast faktów i w świecie nienawiści zamiast miłości.

Nie każde zachowanie człowieka ma jednakową wartość. Pewne zachowania prowadzą do rozwoju i szczęścia, do budowania więzi miłości z Bogiem, z samym sobą i z innymi ludźmi. Są jednak i takie zachowania, które prowadzą do nienawiści, egoizmu, agresji czy desperacji. W tej sytuacji konieczna jest analiza ludzkiego zachowania w wymiarze moralnym. Normy moralne można określić jako zasady, które chronią nas przed wyrządzaniem krzywdy sobie i innym ludziom, które ukazują sposoby postępowania zgodne z naturą i powołaniem człowieka. Z kolei wrażliwość moralna to zdolność odróżniania zachowań, które krzywdzą od zachowań, które służą dobru człowieka.

Fakt, że nie wszystkie sposoby życia są równoważne i jednakowo dobre, wprowadza nas empirycznie nie tylko w problematykę norm moralnych, lecz także w problematykę wartości, w tym zwłaszcza wartości duchowych. Duchowość można określić jako zdolność człowieka do zrozumienia samego siebie: własnej natury, sensu życia, powołania. Wartości to cele i dobra, które służą rozwojowi człowieka w jakiejś sferze jego życia. Istnieją zatem wartości dotyczące sfery cielesnej (np. zdrowie fizyczne), psychicznej (np. zdrowie psychiczne), moralnej (np. świętość, pokój sumienia), społecznej (miłość, sprawiedliwość społeczna, pokój), religijnej (nadprzyrodzona wiara, nadzieja i miłość). Wartości duchowe można określić jako najbardziej podstawowe cele i dobra, które umożliwiają rozwój człowieka w tym, co w jego życiu jest najważniejsze i specyficznie ludzkie. Stąd podstawowe wartości duchowe to: miłość, prawda, odpowiedzialność, wolność.

Istnieje ścisły związek między normami moralnymi a wartościami duchowymi. Celem tej refleksji nie jest jednak szczegółowa analiza ich wzajemnej relacji. W aspekcie psychopedagogicznym i duszpasterskim istotne jest stwierdzenie faktu, że zarówno normy moralne, jak i wartości duchowe pełnią podobną funkcję: bronią człowieka przed błędnym postępowaniem i krzywdą, a jednocześnie ukazują mu drogę optymalnego rozwoju. Normy moralne ukazują konkretne zasady postępowania i wyrażane są poprzez system zakazów (zwłaszcza Dekalog) oraz poprzez system pozytywnych wskazań (dwa przykazania miłości, Kazanie na Górze). Z kolei wartości duchowe ukazują ostateczny sens zasad moralnych oraz kryteria ich tworzenia ze względu na naturę człowieka i na ostateczny sens jego życia. Umożliwiają określenie właściwej hierarchii między różnymi dobrami i celami życiowymi, które człowiek uznaje za wartościowe.

Skoro normy moralne i wartości duchowe bronią człowieka przed jego własną słabością oraz przed krzywdą doznaną z zewnątrz, to wydawać by się mogło, że żaden człowiek nie będzie chciał odrzucić czy zanegować tego typu cennych drogowskazów na drodze swojego życia. Okazuje się, że jest - niestety - inaczej. Przypatrzmy się podstawowym przyczynom tego zjawiska.

II.  PRZYCZYNY  ODRZUCANIA  NORM  I  WARTOŚCI:  ILUZJA  ŁATWEGO  SZCZĘŚCIA  I  KRYZYS  ŻYCIA

Podstawową przyczyną odrzucania norm moralnych i wartości duchowych jest fakt, że po grzechu pierworodnym łatwiej jest człowiekowi czynić zło, którego nie chce i które go krzywdzi, niż dobro, którego pragnie i które przynosi trwałą radość. Gdyby łatwiej było czynić dobro niż zło, to nikt z ludzi nie wyrządzałby sobie krzywdy, nie negował norm i wartości, których zasadność jest intelektualnie i empirycznie zupełnie oczywista. Zwykle zatem najpierw następuje odrzucenie jakiegoś dobra, którego osiągnięcie jest trudne albo jakiejś prawdy, która stawia człowiekowi wymagania. Dopiero w konsekwencji następuje odrzucenie norm i wartości, które owo dobro lub ową prawdę chronią. Odrzucenie norm i wartości nie jest zatem celem samym w sobie ani punktem wyjścia. Bezpośrednią przyczyną odrzucenia norm i wartości jest kryzys życia, a ostatecznym celem - szukanie łatwego szczęścia w sytuacji, czyli takiego szczęścia, które byłoby osiągalne według zasad i norm subiektywnych, określanych przez samego człowieka.

Tego typu iluzja o istnieniu łatwego szczęścia - według subiektywnie ustalanych kryteriów - jest najbardziej niebezpieczną pułapką, jaką człowiek może zastawić na samego siebie. W taką właśnie pułapkę wpadli pierwsi ludzie na początku historii. Grzech pierworodny polegał na przekonaniu, że człowiek potrafi własną mocą odróżnić dobra od zła i że wystarczy złamać Boży zakaz, aby samemu stać się takim jak Bóg. Gdy zerwiemy zakazany owoc - będziemy jak bogowie! Czyż można wymyślić sobie łatwiejszą drogę do szczęścia? Okazało się jednak, że takie łatwe szczęście, według recepty ułożonej przez człowieka, po prostu nie istnieje. Już na początku historii jasnym stało się, że człowiek nie jest dobrym sędzią we własnej sprawie, zwłaszcza w aspekcie ocen moralnych i że własną mocą nie potrafi odróżniać dobra od zła, lecz raczej mieszać dobro ze złem i czynić zło. Odrzucenie norm moralnych i wartości duchowych jest zawsze w jakimś stopniu powtórzeniem dramatu grzechu pierworodnego.

Pogoń za iluzją łatwego szczęścia, która stoi u podstaw odrzucenia norm i wartości, może mieć różne oblicza. Może oznaczać szukanie szczęścia bez wysiłku, bez autorytetów, w oparciu o pieniądze, doraźną przyjemność, alkohol czy narkotyk. Może też oznaczać dążenie do manipulowania innymi ludźmi, do traktowania ich jak rzeczy, do szukania łatwego zarobku ich kosztem. W dzieciństwie każdy z nas przeszedł fazę kierowania się logiką doraźnej przyjemności, fizycznej czy emocjonalnej. Dla małego dziecka taka postawa jest czymś normalnym. Jednak powinna być ona tylko fazą rozwoju, a nie sposobem na życie. Freud zauważył, że dziecko kieruje się zasadą przyjemności, natomiast człowiek dojrzały kieruje się zasadą realizmu. Kto nie przechodzi takiej przemiany, ten zatrzymuje się na poziomie dziecka i wchodzi na drogę zaburzeń psychicznych. Kierowanie się doraźną przyjemnością oznacza bowiem, że dany człowiek czyni to, co łatwiejsze, a nie to, co wartościowsze. Ktoś, kto kieruje się jedynie logiką przyjemności, nie jest zdolny, by kochać i być odpowiedzialnym, nie jest zdolny do wierności i wytrwałości. Stopniowo staje się coraz bardziej niewolnikiem ciała, popędów, egoizmu, wygodnictwa. Wchodzi w coraz bardziej bolesny konflikt z samym sobą, z drugim człowiekiem i z Bogiem. Popada w kryzys życia. Ma wtedy dwie możliwości: odrzucić swój dotychczasowy styl życia lub odrzucić normy moralne, których nie respektuje i wartości duchowe, których nie szuka. Ponieważ to drugie jest łatwiejsze, stąd im większy kryzys życia, tym większa pokusa, by zanegować najbardziej nawet oczywiste fakty, prawdy, normy i wartości. Kryzys życia prowadzi do ucieczki od rzeczywistości (mówiąc językiem Ewangelii: do ucieczki od światła) w każdej dziedzinie życia.

III.  STRATEGIE  ODRZUCANIA  NORM  I  WARTOŚCI:  SUBIEKTYWNOŚĆ,  "TOLERANCJA"  I  ANTYWARTOŚCI

Odrzucanie norm i wartości dokonuje się zwykle nie poprzez oficjalną z nimi walkę lecz raczej poprzez stosowanie strategii pośrednich. Gdy chodzi o strategie odrzucania norm moralnych, to sposób najbardziej obecnie popularny polega na absolutyzowaniu ludzkiej subiektywności oraz na promowaniu przewrotnie rozumianej tolerancji. Gdy chodzi natomiast o strategie odrzucania wartości duchowych, to metodą najczęściej stosowaną jest wypaczone interpretowanie rzeczywistych wartości lub promowanie antywartości. Przypatrzmy się bliżej obu tym zjawiskom.

Negowanie norm moralnych dokonuje się najczęściej poprzez sugerowanie, że wszystkie sposoby postępowania są jednakowo wartościowe, że każdy człowiek ma prawo do własnych przekonań w tym względzie, że jego subiektywnych przekonań nie należy konfrontować z obiektywną rzeczywistością, bo nikt nie może tu mieć rozstrzygającego głosu. Drugi człowiek nie ma prawa niczego narzucać innym ludziom. Powinien być natomiast wobec innych tolerancyjny. Tolerancję traktuje się jako najwyższą wartość, która jest ważniejsza od miłości i prawdy. Tak rozumiana "tolerancja" oznacza w praktyce zakaz odróżniania dobra od zła, prawdy od fałszu. W świecie, w którym największą wartością jest tolerancja, wszystko staje się absurdalne i bezsensowne, gdyż nie ma już różnicy między dobrem a złem, szlachetnością a podłością, zdrowiem a chorobą. W takim świecie wszystko jest jednakowo dobre tylko "inaczej": zabijanie to ochrona życia inaczej, narkomania to wolność inaczej, kradzież to zarabianie inaczej, choroba to zdrowie inaczej, a kłamstwo to prawda inaczej.

Gdy chodzi z kolei o odrzucenie wartości duchowych, to dokonuje się ono głównie na dwa sposoby. Pierwszym z tych sposobów jest błędne, a czasem wręcz absurdalne, interpretowanie rzeczywistych wartości. Przykładem może tu być traktowanie miłości jako uczucia, mylenie jej z popędem, zakochaniem czy miłym byciem razem. Jest to wtedy bardzo mała miłość: niewierna, niepłodna, na próbę, do pierwszej trudności. Taka miłość nie stawia żadnych wymagań, ale też nie przynosi żadnej satysfakcji. Skutecznie natomiast odwodzi współczesnego człowieka od miłości prawdziwej.

Podobnie ma się sprawa z drugą z podstawowych wartości, jaką jest prawda. Mamy często do czynienia z promowaniem zupełnie zaburzonego rozumienia prawdy, która bywa utożsamiana z subiektywnymi przekonaniami czy ze spontanicznością określonych zachowań. Tak rozumiana prawda nie wyzwala, lecz staje się sposobem na ucieczkę od faktów i rzeczywistości. Również wolność bywa ukazywana zupełnie opacznie, np. jako czynienie tego, na co dana osoba ma ochotę ("róbcie, co chcecie") albo jako powstrzymywanie się od wszelkich zobowiązań. W naszej cywilizacji promowana jest z reguły wolność do zła, a nie do dobra. Obrońcy tak opacznie rozumianej wolności twierdzą, że jest ona niepodzielna, dlatego nie wolno niczego zakazywać, nawet narkotyków czy pornografii. Tymczasem jedyne, co powinno być rzeczywiście niepodzielne to dobro człowieka. W przeciwnym wypadku będziemy mieli jeszcze więcej ludzi młodych i dorosłych, którzy używają własnej wolności po to, by ją utracić.

Analogicznie wygląda sprawa z kolejną istotną wartością, jaką jest odpowiedzialność. Zostaje ona często zredukowana do odpowiedzialności prawnej, a więc do pytania, czy danemu człowiekowi da się udowodnić naruszenie prawa. W ten sposób sama idea odpowiedzialności zostaje zbanalizowana, a czasem zupełnie ośmieszona.

Obok zaburzonego interpretowania wartości - drugim sposobem odrzucenia wartości duchowych jest absolutyzowanie wartości cząstkowych. Wtedy zaczynają one pełnić rolę antywartości, mogą szkodzić człowiekowi i wprowadzać go w błąd. Typowym przykładem jest karykaturalne wręcz podkreślanie i przecenianie roli doraźnej przyjemności, roli spontaniczności i subiektywnych przekonań, roli dobrego zdrowia fizycznego i nastroju emocjonalnego, roli rozrywki, popędu, dobrobytu materialnego.

IV.  MECHANIZMY  ODRZUCANIA  NORM  I  WARTOŚCI:  NAIWNOŚĆ  I  CYNIZM

Z dotychczasowych analiz płynie wniosek, że im większy kryzys życia przeżywa dany człowiek, im mniej jest szczęśliwy, tym bardziej ulega pokusie szukania łatwego szczęścia, a w konsekwencji pokusie odrzucenia norm moralnych i wartości duchowych. Nie każdy jednak, kto przeżywa kryzys życia i kto tęskni za łatwym szczęściem, odrzuca normy i wartości. Podstawowe normy moralne i wartości duchowe są tak bardzo oczywiste, że aby je negować, trzeba być nie tylko w głębokim kryzysie egzystencjalnym, trzeba być jednocześnie naiwnym lub cynicznym. To właśnie ludzka naiwność stała się podstawą grzechu pierworodnego, a więc owego pierwszego odrzucenia obiektywnych norm i wartości. Adam i Ewa okazali się aż tak skrajnie naiwni, że zaufali wężowi bardziej niż Bogu. Uwierzyli, że Bóg chce ograniczyć ich wolność, że boi się ich wolności i mądrości. Nawet nie próbowali zweryfikować podszeptów węża. Byli bezkrytyczni wobec pokusy. Uwierzyli, że własną mocą odróżnią dobro od zła. Okazało się, że własną mocą potrafią jedynie czynić zło i ukrywać się przed Bogiem.

Każdy z nas powtarza dramat grzechu pierworodnego za każdym razem, gdy ulega naiwności, gdy oszukuje sam siebie, gdy pozwala, by nim manipulował współczesny wąż oszustwa i przewrotności. Oszukiwanie samych siebie stało się epidemią naszych czasów. Okazuje się, że coraz lepiej rozumiemy świat, który nas otacza, a coraz mniej rozumiemy samych siebie i sens naszego życia. Coraz trudniej odróżniamy to, co nas rozwija, od tego, co nas krzywdzi i niszczy. Istnieje wiele modnych form naiwności czy ucieczki od prawdy o człowieku. Przykładem ogromnej naiwności może być kierowanie się przez wielu młodych ludzi subiektywnymi przekonaniami. Oto przykład typowych iluzji. Niektórzy z nastolatków stwierdzają, że chcą w przyszłości założyć rodzinę, ale uważają, że małżeństwo wcale nie musi być nierozerwalne. Jeśli w ich przyszłym życiu małżeńskim pojawią się jakieś trudności, wtedy mogą po prostu wziąć rozwód. W obliczu takiego rozumowania, stawiam wychowankom proste pytanie: zatem nie mielibyście nic przeciwko temu, gdyby jutro wasi rodzice powiedzieli wam, że się rozwodzą? Wszyscy przyznają, że byłby to dla nich wielki dramat i że nie chcą nawet dopuszczać do siebie takiej myśli. Uświadamiają sobie, jak naiwne były ich dotychczasowe poglądy na temat nierozerwalności małżeństwa.

Brama naiwności jest bardzo szeroka i początkowo miła. Wprowadza bowiem w iluzje o istnieniu łatwego szczęścia, o tym, że można żyć na luzie i być szczęśliwym, o tym, że możemy poradzić sobie w życiu bez Boga, bez autorytetów, bez zasad moralnych, bez stawiania sobie wymagań. W uleganiu tego typu toksycznym złudzeniom "pomagają" młodym cyniczni dorośli, którzy próbują zbijać majątki na słabości i naiwności dziewcząt i chłopców, sprzedając im alkohol, narkotyki, papierosy, pornografię, filmy przemocy, czasopisma, zachęcając ich do kierowania się doraźną przyjemnością i do tolerowania wszystkiego. Zwłaszcza do tolerowania zła.

Przejawem cynizmu jest ukazywanie demokracji jako wartości najważniejszej. Tymczasem demokracja jest jedynie mechanizmem podejmowania decyzji w życiu publicznym i jak każdy mechanizm może być wykorzystywana w sposób dojrzały, wartościowy lub w sposób błędny, nawet okrutny, ludobójczy. Demokracja nie gwarantuje automatycznie podejmowania dojrzałych decyzji. Jakość podejmowanych decyzji nie wynika ze stosowania procedur demokratycznych, lecz zależy od stopnia dojrzałości ludzi, którzy się tym mechanizmem posługują, od ich wrażliwości moralnej i hierarchii wartości. Zupełnie inne decyzje podejmą większością głosu ludzie chorzy psychicznie czy przestępcy, a inne ludzie dojrzali i odpowiedzialni. Jeszcze większym cynizmem jest sugerowanie, iż demokratycznie można ustalać zasady postępowania w życiu osobistym czy w dziedzinie moralności. Większością głosów można ustalać np. wysokość podatków, ale nie można ustalać, jaki jest dzisiaj dzień tygodnia czy jakie postępowanie jest uczciwe. Drastycznym przykładem cynizmu jest wmawianie ludziom, że antykoncepcja gwarantuje bezpieczny seks, że piwo to nie alkohol, że istnieją miękkie narkotyki, że rozwój człowieka jest spontaniczny. Cynizm niektórych osób i środowisk jest tak wielki, że potrafią oni sugerować młodym, iż seksualność to wyłącznie ich prywatna sprawa. A przecież ci ludzie zdają sobie doskonale sprawę z tego, że seksualnością można aż tak źle kierować i tak bardzo poranić siebie i innych, że wiele zachowań seksualnych jest zakazanych nie tylko normami moralnymi, ale także kodeksem karnym.

Powodem cynicznego manipulowania człowiekiem i wmawiania mu absurdalnych przekonań jest najczęściej chęć zdobycia władzy i pieniędzy. Ludzie cyniczni z premedytacją negują najbardziej nawet oczywiste normy moralne i wartości duchowe, gdyż wiedzą, że wtedy pojawi się wiele osób nieszczęśliwych. A osobami nieszczęśliwymi łatwo kierować, łatwo ich uzależnić i łatwo na nich zarobić. Nieszczęśliwi - w pogoni za iluzją szczęścia - stają się bezkrytyczni i potrafią kupić najbardziej nawet toksyczne towary. Kupią zatem alkohol, narkotyk, nikotynę, leki psychotropowe, tabletki odchudzające, antykoncepcję, pornografię, prostytucję, usługi terapeutyczne, leki psychotropowe. Kupią te wszystkie towary, które produkuje się z myślą o ludziach cierpiących, uzależnionych i nieszczęśliwych. Ponadto u ludzi nieszczęśliwych łatwo wytworzyć sztuczne potrzeby. Wystarczy tylko w reklamie skojarzyć nowe ubranie, perfumy czy samochód z uśmiechem i poczuciem szczęścia. Gdyby zabrakło milionów ludzi nieszczęśliwych i uzależnionych, to upadłyby całe gałęzie gospodarki w Europie i Ameryce, potężne lobby finansowe straciłyby ogromne fortuny. Ostatecznym celem odrzucenia norm moralnych i wartości duchowych jest zatem walka o pieniądze, władzę i dominację.

V.  IKONY  CZŁOWIEKA  W  ŚWIECIE  BEZ  NORM  I  WARTOŚCI:  JÓZEF  SPRZEDANY  PRZEZ  BRACI  I  SYN  MARNOTRAWNY

Podstawową konsekwencją odrzucania norm moralnych i wartości duchowych jest cierpienie człowieka i oddalanie się od szczęścia. Nigdy jeszcze w historii cywilizacji Zachodu nie mieliśmy do czynienia z odrzucaniem na taką skalę podstawowych norm i wartości. W związku z tym nigdy jeszcze w historii nie było tyle, co obecnie, dramatycznych krzywd i cierpienia wśród dzieci, młodzieży i dorosłych. Nigdy nie było w Europie i Ameryce tylu milionów ludzi chorych psychicznie, uzależnionych od alkoholu i narkotyków, nigdy nie było tylu samobójców, przestępców, tylu rozwiedzionych, tylu niezdolnych do miłości.

Sytuację człowieka w świecie, który odrzuca podstawowe normy i wartości bardzo czytelnie symbolizują dwie opowieści biblijne: historia Józefa, sprzedanego przez braci do Egiptu oraz historia syna marnotrawnego, który opuszcza kochającego go ojca. Józef, młody i szlachetny syn Jakuba jest zagrożony z zewnątrz, ze strony swych najbliższych, którzy mu zazdroszczą i którzy chcą go skrzywdzić. Niektórzy z nich są naiwni i ulegają namowom gorszych od siebie. Inni okazują się okrutni i bezwzględni. Nie zabijają Józefa tylko dlatego, że mogą zarobić pieniądze, sprzedając go do niewoli. Wiele osób, zwłaszcza wśród dzieci i młodzieży, znajduje się obecnie w podobnej sytuacji. Są krzywdzeni przez innych ludzi. Bywają krzywdzeni przez niedojrzałych czy naiwnie kochających rodziców. Bywają zagrożeni przez niekompetentnych czy powierzchownych nauczycieli. Bywają krzywdzeni przez cynicznych dorosłych, którzy chcą nimi manipulować i pragną szybko wzbogacić się ich kosztem. Mamy obecnie wśród polskich dziewcząt i chłopców - a także wśród niemałej liczby dorosłych - wielu Józefów sprzedanych w niewolę różnego rodzaju uzależnień, w niewolę popędów i agresji, w niewolę toksycznych programów telewizyjnych i radiowych, w niewolę psychicznie trujących książek, czasopism i obyczajów.

Opowiedziana przez Jezusa przypowieść o mądrze kochającym ojcu i o jego marnotrawnym synu ukazuje drugą prawdę o człowieku. Historia odchodzącego syna uświadamia nam fakt, że człowiek zagrożony jest nie tylko z zewnątrz, ale także od wewnątrz. Jest zagrożony przez samego siebie. Potrafi kierować się iluzjami i fałszywymi wartościami. Potrafi utracić wszystko: miłość, prawdę, zdrowie, radość życia, nadzieję na przyszłość. Człowiek potrafi kierować się szukaniem doraźnej przyjemności także wtedy, gdy prowadzi to do bolesnych konfliktów i krzywd. Syn marnotrawny nie został oszukany przez złych ludzi. Miał szczęście rosnąć u boku kochającego go ojca. Ale również w takiej sytuacji człowiek pozostaje kimś zagrożonym. Jest bowiem wewnętrznie zraniony. Łatwiej jest mu wybrać drogę przekleństwa i śmierci niż drogę błogosławieństwa i życia. Łatwiej jest czytać te książki czy gazety, które nie stawiają wymagań niż te, które ukazują miłość i prawdę. Łatwiej jest integrować się z ludźmi, którzy są prymitywni niż z tymi, którzy są szlachetni. Łatwiej praktykować demokrację i tolerancję niż miłość i prawdę. Schyłek dwudziestego wieku raz jeszcze potwierdził, że przekonanie o istnieniu łatwego szczęścia bez respektowania obiektywnych norm moralnych i wartości duchowych jest groźnym mitem, który usypia czujność wielu ludzi i pozbawia ich zdrowego rozsądku. W konsekwencji przychodzi ogromne cierpienie.

ZAKOŃCZENIE

Celem wszystkiego, co czynił i co mówił Jezus było pomaganie człowiekowi, by nauczył się myśleć i kochać tak jak On. Chrystus przyszedł, aby nas wyzwalać swoją prawdą i aby zaprosić nas na ucztę swojej wielkiej miłości: tej bezwarunkowej, wiernej i nieodwołalnej. On zaprasza na ucztę wybawienia od wszystkiego, co nas niepokoi, krzywdzi, boli, co odbiera nam radość życia i co zagraża naszej przyszłości (Łk 14,15-24). Jednocześnie On sam nam uświadamia i przypomina, że na tej ziemi wiele osób i środowisk kieruje do nas zaproszenia na inne uczty. Na uczty znacznie mniejszej miłości: niewiernej i odwołalnej. Na uczty egoizmu, agresji, naiwności. Na uczty alkoholizmu, narkomanii, pornografii. Na uczty, które kończą się cierpieniem, utratą wolności, rozgoryczeniem. Na takie uczty łatwo zapraszać i łatwo przyjąć zaproszenie, bo są to spotkania, na których nie trzeba mieć szaty ludzkiej godności i dojrzałości. Są to uczty, które obiecują iluzję łatwego szczęścia i perspektywę doraźnej przyjemności. Bóg, który zna serce człowieka, wie o tym lepiej od nas samych. On nieustannie znajduje ludzi, wydarzenia i doświadczenia, poprzez które ponawia swoje zaproszenie: jeśli chcesz, pójdź za mną na ucztę tej miłości, za którą najbardziej tęsknisz. Przed tobą droga błogosławieństwa i szczęścia oraz droga przekleństwa i nieszczęścia. Wybieraj. Zadaniem wychowawców jest pomaganie współczesnemu wychowankowi, by wybrał drogę szczęścia i życia, a więc drogę, którą wskazują normy moralne i wartości duchowe.


Ks. Marek Dziewiecki - dr psychologii, prodziekan WT UKSW w Radomiu, wykładowca w WSD w Radomiu, w Podyplomowym Studium Profilaktyki Uzależnień na Uniwersytecie Łódzkim, w Instytucie Studiów nad Rodziną w Łomiankach oraz w Podyplomowym Studium Integralnej Profilaktyki Uzależnień przy UKSW w Warszawie. Krajowy duszpasterz powołań, ekspert Państwowej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych w zakresie terapii i profilaktyki uzależnień.

opr. ab/ab

Data publikacji: 2001-08-31Inne materiały tego autoraInne materiały z tego źródła
 


Podziel się tym materiałem z innymi:


Kliknij aby zobaczyć dokumenty zawierające wybrany tag: PRAWDA wolność odpowiedzialność tolerancja demokracja miłość seksualność iluzja normy moralne świadomość zakaz naiwność Zasady cynizm wartości duchowe
 
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W