Opoka - Portal katolicki
opoka.newsopoka.photo
Pekao
List pocieszenia

Henri J.M. Nouwen

List pocieszenia

ISBN: 978-83-60703-82-3

wyd.: Wydawnictwo SALWATOR 2008




Fragmenty dostępne na naszych stronach:



część VI

 

Dzisiaj jest Wielki Czwartek — lub, jak Ty byś powiedział, Biały Czwartek. Kontynuując ten list, uświadamiam sobie, że dzień dzisiejszy umożliwia mi pisanie o śmierci w sposób, w jaki wcześniej nie mogłem tego uczynić. Jak wiesz, Wielki Czwartek jest dniem Eucharystii, dniem, w którym Jezus wziął chleb i wino i powiedział do swoich przyjaciół: „Bierzcie i jedzcie, to jest Ciało moje. Pijcie (...), to jest moja Krew (...)” (Mt 26, 26—28). W noc przed swoją śmiercią Jezus dał nam dar swojej trwałej obecności pośród nas, ażeby w najbardziej osobisty sposób przypominać nam o tym, iż Jego śmierć była śmiercią za nas. Dlatego Paweł zauważa w Pierwszym Liście do Koryntian: „Ilekroć bowiem spożywacie ten chleb i pijecie kielich, śmierć Pana głosicie” (1 Kor 11, 26).

Cieszę się, że mogę do Ciebie pisać o śmierci matki i o naszej śmierci w tym świętym dniu, ponieważ widzę teraz wyraźniej niż kiedykolwiek dotąd, jak bardzo łączy nas tajemnica tego dnia. Całe moje życie jest zakorzenione w Eucharystii. Dla mnie bycie księdzem oznacza wyświęcenie do codziennego rozdawania moim braciom chrześcijanom Chrystusa, jako pokarmu i napoju. Czasami zastanawiam się, czy moi bliscy wystarczająco uświadamiają sobie to, że Eucharystia stanowi rdzeń mojego życia. Robię tyle innych rzeczy i mam tyle wtórnych tożsamości — nauczyciela, mówcy i pisarza — że łatwo można uznać Eucharystię za najmniej ważny jego element. Lecz jest akurat na odwrót: Eucharystia stanowi centrum mojego życia i wszystko inne z tego centrum bierze sens. Podkreślam to w nadziei, że zrozumiesz, co mam na myśli, gdy mówię, że moje życie musi być nieustanną proklamacją śmierci i zmartwychwstania Chrystusa. Ta proklamacja odbywa się przede wszystkim poprzez Eucharystię.

Co wspólnego ma to wszystko ze śmiercią matki i naszą? Myślę, że bardzo wiele. Z pewnością znacznie więcej, niż możemy sobie uświadomić. Ty wiesz lepiej niż ja, jak ważna była dla matki Eucharystia. Niewiele było takich dni w jej życiu, w których zdarzyło jej się nie pójść na mszę i nie przyjąć komunii. Chociaż niewiele o tym mówiła, wiedzieliśmy wszyscy, że Eucharystia znajduje się w centrum jej życia. Mało było rzeczy, które stanowiłyby tak stałą część jej codziennych zajęć. Gdziekolwiek była i cokolwiek robiła, zawsze starała się znaleźć pobliski kościół, ażeby przyjąć dary Chrystusa. Jej wielkie pragnienie tego codziennego pokarmu duchowego często sprawiało, że planowałeś Wasze wyjazdy tak, abyście mogli codziennie przed podjęciem podróży uczestniczyć we mszy.

Nie sądzę, żebym przesadził, gdy powiem, że to głębokie i trwałe umiłowanie przez matkę Eucharystii było jednym z czynników, jeśli nie głównym czynnikiem, który zadecydował o tym, że zostałem księdzem. Dlatego też Wielki Czwartek jest dla mnie — i nie tylko dla mnie, lecz dla wszystkich chrześcijan — ważnym dniem. Jednoczy on nas w bardzo intymny sposób. Śmierć Chrystusa, głoszona w Eucharystii, nadaje naszemu życiu sens poniekąd zbyt głęboki, abyśmy mogli go objaśnić. Ważne jest uświadomienie sobie tego, że poprzez udział w Eucharystii nasze życie i nasza śmierć są wznoszone do życia i śmierci Chrystusa. Jest to ogromnie tajemnicza rzeczywistość, ale im głębiej w nią wejdziemy, tym większego pocieszenia i pokrzepienia doznamy w tych miesiącach żałoby. Śmierć Chrystusa była czczona w Eucharystii znacznie wcześniej, nim urodziłeś się Ty, matka lub ja. Będzie też czczona długo po naszej śmierci. W czasie niewielu lat naszego świadomego uczestnictwa w Eucharystii nasze życie i śmierć stały się częścią nieprzerwanego głoszenia życia i śmierci Chrystusa. Dlatego też ośmielam się powiedzieć, że ilekroć sprawuję Eucharystię i ilekroć Ty przyjmujesz Ciało i Krew Chrystusa, czcimy nie tylko śmierć Chrystusa, ale także jej śmierć, gdyż poprzez Eucharystię ona była z Nim bardzo ściśle zjednoczona.

Dzięki temu łatwiej nam pojąć, że — w Chrystusie i przez Chrystusa — śmierć matki była śmiercią za Ciebie i za mnie. Będąc zjednoczoną z Chrystusem w Eucharystii, miała ona udział w Jego życiodajnej śmierci. Tylko Chrystus, Syn Boży, mógł umrzeć nie za siebie, lecz za innych. Słabość i grzeszność matki nie umożliwiały jej umierania za innych w całkowitym poddaniu się. Jednak przez spożywanie Ciała i picie Krwi Chrystusa jej życie zostało przemienione w życie Chrystusa, a jej śmierć została wzniesiona do Jego śmierci, tak że żyjąc z Chrystusem, mogła również z Nim umrzeć. Zatem wypada stwierdzić, że śmierć Chrystusa nadaje znaczenie jej śmierci. Dlatego też możemy całkiem śmiało powiedzieć, że ona umarła za nas. Znaczenie zdania: „Chrystus umarł za nas”, nigdy dotąd nie docierało do nas z taką jak obecnie oczywistością i pozostawało dla nas obu w sferze abstrakcji. Myślę, że śmierć matki przybliży nam centralną tajemnicę naszej wiary i ułatwi nowy w nią wgląd. Kiedy zacznie być dla nas zrozumiałe to, że matka umarła dla naszego dobra, i kiedy pojmiemy, że było to możliwe dzięki jej ścisłemu zjednoczeniu z Chrystusem poprzez Eucharystię, może także odkryjemy najważniejszy sens śmierci Chrystusa. Śmierć matki skierowuje więc naszą uwagę na śmierć Chrystusa i zachęca nas do znalezienia w Nim źródła naszego pocieszenia i pokrzepienia.

Nie sądzę, byś powiedział którąś z tych rzeczy, jakie staram się dzisiaj wyrazić. Posługiwanie się takim językiem nie przychodzi Ci łatwo i przypuszczalnie nie użyłbyś tych słów co ja. Ale z drugiej strony wiem, że to, co napisałem, nie jest dla Ciebie nowością. Chociaż za życia matki podzielałeś jej miłość do Eucharystii i regularnie wraz z nią przyjmowałeś Ciało i Krew Chrystusa, to w czasie ostatnich sześciu miesięcy uświadomiłeś sobie, że poprzez ten wielki sakrament możesz doświadczać trwałej więzi z nią. Mam wielką nadzieję, że będziesz czerpał z Eucharystii coraz większą siłę. Ponieważ mieszkasz sam i często doznajesz bolesnej samotności, dary Chrystusa, który umarł za Ciebie, mogą Cię bardzo ściśle z Nim zjednoczyć, a zatem objawić Ci głębsze znaczenie śmierci matki. Eucharystii nie da się nigdy w pełni wyjaśnić ani zrozumieć. Jest to tajemnica, w którą trzeba wejść i doświadczać jej od wewnątrz. Każde wydarzenie w życiu może prowadzić nas do głębszego poznania Eucharystii. Małżeństwo może uzdolnić do zrozumienia wiernej miłości Boga, która wyraża się w Jego trwałej obecności wśród nas. Choroba i walka wewnętrzna mogą nas wprowadzić w ściślejszy kontakt z uzdrawiającą mocą Eucharystii. Grzech i osobisty upadek zaś spowodować przeżycie Eucharystii jako sakramentu przebaczenia. Dzisiaj staram się powiedzieć to, że śmierć matki może nam otworzyć oczy na Eucharystię jako sakrament, przez który głosimy śmierć Chrystusa jako śmierć za nas, prowadzącą nas do nowego życia. Tym samym może nam również pomóc przygotować się do własnej śmierci. Im bardziej postrzegamy Eucharystię jako proklamację śmierci Chrystusa, tym bardziej zaczynamy postrzegać, że nasze umieranie w duchowej łączności z Chrystusem nie może być nadaremne.

Tak więc Eucharystia jednoczy nas w bardzo głęboki sposób. Jest rdzeniem mojego kapłaństwa, odsłania głębsze znaczenie śmierci matki, pomaga nam oswoić się z własną śmiercią i przede wszystkim wskazuje na Chrystusa, który daje nam swoje Ciało i Krew jako stałe przypomnienie, że śmierć nie jest powodem do rozpaczy, lecz stała się w Nim i dzięki Niemu podstawą naszej nadziei. Dlatego też w czasie jutrzejszej liturgii śmiało zaśpiewamy: „Pozdrawiamy Cię, Krzyżu, nasza jedyna nadziejo”.

opr. aw/aw



list_pocieszenia_04_080415.html
 


Podziel się tym materiałem z innymi:


Kliknij aby zobaczyć dokumenty zawierające wybrany tag: śmierć Eucharystia matka ojciec relacje list bezsilność Wielki Czwartek samotność syn pocieszenie strata trauma przeżycie traumatyczne niemozność
 
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W