Kto jest największy w królestwie niebieskim?

Na pytanie uczniów „kto właściwie jest największy w królestwie niebieskim?” Jezus udziela odpowiedzi paradoksalnej. Wskazuje, że jeśli nie staniemy się jak dzieci, w ogóle nie wejdziemy do królestwa niebieskiego. Jak to rozumieć?

 

W tym czasie uczniowie przystąpili do Jezusa z zapytaniem: „Kto właściwie jest największy w królestwie niebieskim?”. On przywołał dziecko, postawił je przed nimi i rzekł: „Zaprawdę, powiadam wam: jeśli się nie odmienicie i nie staniecie jak dzieci, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego” (Mt 18,1–2).

Powyższe stwierdzenie ma niewątpliwie charakter paradoksalny – kwestia dążenia do potęgi, władzy i prestiżu, typowa dla męskiego widzenia świata, zostaje przez Pana niejako postawiona na głowie. Ukazana zostaje droga całkowicie odmienna od oczekiwań uczniów. W pewnym sensie zostają one zlekceważone, jeśli wręcz nie wyśmiane (czy raczej opisane ironicznie). Właśnie w tym przypadku można mówić o otwarciu – nie tylko egzystencjalnym, ale i mentalnym. W kulturze biblijnego Izraela, ale i dzisiaj, dziecko nie jest podmiotem, zależy od dorosłych. Właściwa mu jest jednak otwartość i szczerość, bezkompromisowa, niekiedy ocierająca się o naiwność. Prawdę mówiąc, tylko w ten sposób dziecko może w pełni wzrastać i dojrzewać aż do momentu, gdy wejdzie w świat dorosłych, a więc blokad, lęków i kompromisów.

Tymczasem to o dziecięcą właśnie postawę dopomina się Pan Jezus. Jest ona ewidentnie różna od tego, co jest przyjęte w świecie dorosłych, tak pod względem poznania, jak i postawy. Zawarty tu humor jest podważeniem z całą powagą kanonizowanych, a nieautentycznych, kompromisowych i konformistycznych postaw, które w naturalny sposób zagrażają każdej dorosłej grupie ludzi, zwłaszcza tam, gdzie pojawia się konieczność wspólnego działania, a więc organizacji, hierarchii i związanych z tym korzyści.

W pytaniu, które uczniowie zadają Panu Jezusowi, ewidentnie zarysowuje się już takie myślenie – czują, że wokół potężnego Nauczyciela powstaje struktura, zatem, znajdując się w Jego najbliższym kręgu, chcą sobie zapewnić w niej jak najlepszą pozycję, czyli, w konsekwencji, jak największe korzyści.

Odpowiedź Pana Jezusa odrzuca takie myślenie – rozbraja je, próbując otworzyć uczniów na zupełnie inną rzeczywistość. Wiąże się to z wezwaniem do metanoi; trzeba porzucić sposób myślenia dorosłych i stać się jak dzieci, co zapewne nie jest łatwe. Zresztą Pan Jezus nie wyjaśnia, jak to osiągnąć. Ważne, że zostaje ukazana perspektywa, dotknięte i zneutralizowane źródło rozumowania uczniów, zachwiana pewność ich stereotypów, na których próbowali budować swoją odpowiedź na Jego misję. Jak najbardziej można tu mówić o wspomnianej wyżej „mądrości niepewności”, wyrażającej się w zaskoczeniu i zastosowaniu wyrazistej metafory, mocno i wymownie skontrastowanej z postawionym wcześniej pytaniem. Jako że postać dziecka zawsze budzi sympatię, można mieć nadzieję, że wezwanie Pana Jezusa oprócz zaskoczenia poprowadziło do akceptacji tej wizji albo przynajmniej uśmiechu życzliwego zainteresowania, a więc, w efekcie, możliwości otwarcia na jakąś nową, nieprzeczuwaną dotąd perspektywę.

 

Fragment książki „Odkrywając humor Pana Jezusa”

Bernard Sawicki OSB – absolwent Akademii Muzycznej im. F. Chopina w Warszawie (teoria muzyki, fortepian). Od 1994 r. profes opactwa tynieckiego, gdzie w r. 2000 przyjął święcenia kapłańskie, a w latach 2005-2013 był opatem. Studiował teologię w Papieskiej Akademii Teologicznej w Krakowie oraz w Ateneum św. Anzelma w Rzymie, gdzie obecnie wykłada. Autor felietonów „Selfie z Regułą. Benedyktyńskie motywy codzienności” oraz innych publikacji.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

reklama

reklama

reklama