Opoka - Strona główna
opoka.news opoka.photo opoka.org.pl
Pekao


Specjalne Zgromadzenie Synodu Biskupów poświęcone Azji 19.04-14.05.1998




6.V - XVII Kongregacja

O. Andrzej Madej OMI
Przełożony misji «sui iuris» Turkmenistanu

ODSZUKUJEMY ŚLADY WIARY



Duch Święty działający w historii wcześniej niż my i więcej niż my, nieustannie wytycza szlak ewangelizacji, wyprzedził nas, dwu Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej, kiedy 10 października 1997 r. przybyliśmy do Aszchabadu. Ludzie, którzy wyszli nam na spotkanie i którzy zachowali jeszcze w pamięci katolickie korzenie swoich przodków, przekazali nam stare zdjęcie kościoła katolickiego zbudowanego w stolicy Turkmenistanu na początku XX w. Ktoś wskazał nam nawet dokładnie miejsce, na którym ta świątynia została wzniesiona. Niestety, podzieliła ona los tylu innych świątyń chrześcijańskich w granicach imperium sowieckiego. Po rewolucji usunięto krzyże oraz wieżę, a świątynia stała się zwyczajnym budynkiem.

Od sześciu lat Turkmenistan jest państwem niepodległym. Aby jednak jakieś wyznanie mogło uzyskać osobowość prawną, w jednym tylko mieście trzeba zebrać 500 podpisów.

1. Rzucamy pierwsze ziarna
2. Trudna wolność!

Ewangeliczna przypowieść o człowieku pobitym przez zbójców i pozostawionym na obrzeżu drogi zdaje się najwierniej oddawać sytuację ludzi, których spotykamy. Paradoksalnie ludzie ci żywią nieprawdopodobną tęsknotę za mrocznymi latami, jakie przeżyli w okresie dyktatury imperium sowieckiego.

Zaskakująco aktualne wydają się w tej sytuacji słowa Martina Bubera: «Prawdziwa niewola jest wtedy, kiedy człowiek zapomina o własnej wolności i więcej jej nie pragnie, wszak oswoił się już z niewolą».

3. Pierwsze znaki nadziei

5 marca br. mieliśmy okazję spotkać się ze studentami i profesorami uniwersytetu w Aszchabadzie. Jeden z nich postawił nam pytanie: «Jak Bóg mógł pozwolić, aby jego Syn tak okrutnie cierpiał na krzyżu?» Odpowiedzieliśmy, że od 2000 lat Kościół stawia sobie to samo pytanie i pełen zdumienia staje wobec szaleństwa miłości Boga do człowieka, a pytanie to staje się dla niego źródłem, z którego tryska adoracja i uwielbienie. «Ponieważ aż do końca nas umiłował»...

Z pełnym wzruszenia zaskoczeniem dowiadujemy się, jak wielu ludzi modli się za nową misję w Turkmenistanie. Budzi to w nas nadzieję, że któregoś dnia spełnią się słowa pewnej kobiety, która na wieść o powrocie Kościoła katolickiego na kresy pustyni Kara-kum, powiedziała: «Jesteście ziarnem, z którego wyrośnie potężne drzewo. Bóg wam pobłogosławi!»




Ks. Carlos Avila
Przełożony misji «sui iuris» Tadżykistanu

KOŚCIÓŁ UBOGI, ALE ŻYWY



Chrześcijanie zesłani do Tadżykistanu lub przybyli tam z innych powodów i z różnych regionów w czasach, gdy istniał Związek Radziecki, przynieśli z sobą zasiew wiary w Chrystusa. Podtrzymali jej płomień nawet pośród prześladowań tamtej epoki oraz podczas okrutnej wojny domowej w 1992 r. Jesteśmy zatem wdzięczni braciom Niemcom, Polakom, Litwinom i prawosławnym Rosjanom za ich świadectwo. To za ich sprawą rozpoczęła się w Tadżykistanie plantatio Ecclesiae.

Dzisiaj Kościół w Tadżykistanie jest rzeczywistością ubogą, ale żywą, powołaną, by rozwijać ten zalążek chrześcijańskiej obecności i realizować swoją misję we wszystkich wymiarach.

Po kryzysie wywołanym przez upadek reżimu komunistycznego i wojnę domową w 1992 r., rozpoczął się proces pacyfikacji kraju, który trwa do dzisiaj mimo licznych trudności; Kościół nawiązał dobre stosunki z władzami państwowymi i religijnymi, odrodziła się wrażliwość religijna zarówno wśród chrześcijan, jak i niewierzących: wszystkie te czynniki wskazują wyraźnie, że nadszedł czas, by na nowo podjąć niełatwe, ale porywające dzieło ewangelizacji tego kraju i całej Azji Środkowej. Pragnę zwrócić uwagę na jeszcze jedno charakterystyczne zjawisko, dostrzegalne w ostatnich latach w całym regionie: w Azji, a w szczególności w małym Tadżykistanie rośnie świadomość powszechności Kościoła, między innymi dzięki posłudze Wikariusza Chrystusa. Chcę podkreślić, że w ostatnich latach Papież był największym misjonarzem Tadżykistanu, a jego autorytet duchowy jest coraz powszechniej uznawany. To samo można powiedzieć o siostrach Matki Teresy z Kalkuty, które otwierają nam wszystkie drzwi i prostują drogi wszędzie tam, gdzie są obecne. To im zatem, jako konkretnym przykładom żywotności dzisiejszego Kościoła misyjnego, oraz niezliczonym apostołom naszych czasów, działającym w trudnych nieraz sytuacjach, pragniemy podziękować za porywający przykład misyjnego entuzjazmu.

W epoce takiej jak nasza, gdy nie brak głosów podważających skuteczność i celowość głoszenia Chrystusa ludom Azji — i to z różnych powodów, m.in. dlatego, że Ewangelia jest rzekomo «wytworem kultury Zachodu» — warto przypomnieć, że Kościół narodził się właśnie w sercu Azji i że jest powołany, by być powszechnym, by być Matką wszystkich ludzi i wszystkich kultur.




O. Krzysztof Kukułka OFMConv.
Przełożony misji «sui iuris» Uzbekistanu

JESTEŚMY MAŁĄ WSPÓLNOTĄ W KRAJU ISLAMU



W centralnej Azji chrześcijaństwo pojawiło się już w III w. W okresie późnego średniowiecza Samarkanda przez wiele lat była stolicą biskupów. Niestety, rozwój i ekspansja islamu, zwłaszcza za panowania Tamerlana, położyły kres naszej obecności. Od XIV do XIX w. nie mówi się prawie nic o Kościele katolickim na tych terytoriach. Dopiero częściowy podbój tych ziem przez Rosjan, a później przez władzę radziecką spowodował osiedlenie na nich chrześcijan — głównie prawosławnych, ale także i katolików. Oni to właśnie na początku tego wieku wybudowali kilka kościołów, m.in. w Taszkiencie, Samarkandzie i Ferganie, miastach należących obecnie do niepodległego Uzbekistanu, który do niedawna był jedną z republik radzieckich. Po blisko 60 latach działalności cichej i ukrytej, bo tylko taka była możliwa w czasach komunizmu, Kościół katolicki został na nowo zarejestrowany w 1991 r.

Wspólnota, która się jakoś zachowała, liczyła kilkanaście osób. Obecnie w Uzbekistanie pracuje 3 kapłanów i jeden brat zakonny z Zakonu Braci Mniejszych Konwentualnych, a także 4 siostry ze Zgromadzenia Sióstr Misjonarek Miłości Matki Teresy. Obsługujemy 3 parafie we wspomnianych wyżej miastach, w których na niedzielną Eucharystię gromadzi się około 270 osób. Tych, którzy przyznają się do katolicyzmu, jest około 3 000. Są to pracujący tu obecnie, zwłaszcza w Taszkiencie, obcokrajowcy, a także potomkowie owej najstarszej generacji katolików, którzy przybyli na te tereny pod koniec XIX w.

Można powiedzieć, iż władza świecka stara się nam nie przeszkadzać w wypełnianiu naszej misji, co i tak należy uważać za rzecz pozytywną, zwłaszcza jeśli się uwzględni fakt, iż mieszkamy i pracujemy w kraju, w którym większość mieszkańców wyznaje islam. To zapewne sprawia, iż tylko kilka osób pochodzenia uzbeckiego przyjęło chrzest w naszych wspólnotach parafialnych. Dla zobrazowania istniejącej sytuacji wystarczy powiedzieć, iż w Uzbekistanie jest czynnych w chwili obecnej ok. 5 000 meczetów. Ta rzeczywistość jest dla nas dodatkowym wezwaniem do dawania bardziej czytelnego i przekonującego świadectwa.

Z pewnością powinniśmy się bardziej zatroszczyć o rozwój i prowadzenie różnego rodzaju akcji charytatywnych — większość ludności żyje bowiem poniżej granicy ubóstwa. Niestety, brak nam rąk i środków, które — o ile uda się nam znaleźć — musimy w znacznej mierze przeznaczyć na kontynuację odbudowy zrujnowanych kościołów w Taszkiencie i Samarkandzie, które zostały nam zwrócone i które potwierdzają naszą historyczną obecność w tej części świata, co z kolei jest jednym z ważnych czynników odróżniających nas od pojawiających się ostatnio rozmaitych sekt.

Nasze życie i działalność są w pełni uzależnione od pomocy Kościoła w Europie i Ameryce i tak zapewne będzie jeszcze długo.

Problemem, który staje się coraz bardziej zauważalny, jest odpływ ludności rosyjskojęzycznej. W 22-milionowym Uzbekistanie jest jej coraz mniej. Jedynie w Taszkiencie, liczącym ok. 2,5 mln ludności, przedstawiciele tej grupy stanowią ok. 35% ogółu mieszkańców. Wraz z ich wyjazdem zanika przyniesiona przez nich kultura europejska i chrześcijańska, a ogólny klimat staje się coraz bardziej proislamski.




O. Alexander Kahn SJ
Przełożony misji «sui iuris» Kirgistanu

WDZIĘCZNOŚĆ DLA PAPIEŻA



W imieniu katolików Kirgistanu pragnę wyrazić wdzięczność Ojcu Świętemu za jego modlitwę i za wszystko, co dla nas uczynił: za mianowanie kard. Juliansa Vaivodsa (Łotysza) i powierzenie mu jurysdykcji nad całym terytorium byłego Związku Radzieckiego; za jego przedstawicieli najpierw w Związku Radzieckim, a później w krajach poradzieckich; za mianowanie nowych biskupów dla Rosji, Kazachstanu i Azji Środkowej; za utworzenie nowych misji sui iuris w Azji Środkowej, a zwłaszcza za zaufanie do minima Societas Jesu, której powierzył misję w Kirgistanie.

Wśród 4,5 mln mieszkańców Kirgistanu jest 200 katolików. Część z nich to potomkowie zesłańców niemieckich, polskich, litewskich i łotewskich, a część to cudzoziemcy — dyplomaci, przedsiębiorcy, pracownicy międzynarodowych organizacji charytatywnych, środków przekazu itp., pochodzący ze Stanów Zjednoczonych, Anglii, Włoch, Francji, Polski, Niemiec, Austrii, Chin, Korei, Malezji... Katolicy są czynni w różnych dziedzinach: jest tu nuncjusz apostolski abp Marian Oleś i jego attaché kulturalny ks. prał. M. Schmitz, który wykłada religię na uniwersytecie państwowym; katolik jest doradcą finansowym prezydenta, inny zajmuje się walką z handlem narkotykami, jeszcze inny kieruje programem rozwoju Internetu. Katolicy są bardzo aktywni również w parafii, uczestniczą czynnie we Mszy św. w każdą niedzielę i w dni świąteczne. Nauka angielskiego w parafii prowadzona jest przez katoliczkę z Malezji.

Kościół w Kirgistanie wiąże wielkie nadzieje z tym Specjalnym Zgromadzeniem Synodu i wie, że cały Kościół w Azji i na świecie towarzyszy mu w drodze ku trzeciemu tysiącleciu. W imieniu Ludu Bożego w moim kraju proszę o modlitwę, aby ziarno Ewangelii mogło wydać dobre owoce, jakich oczekuje Chrystus.




Bp Jan Paweł Lenga MIC
Administrator apostolski Kazachstanu

KOŚCIÓŁ W NASZYM KRAJU ŻYJE



Muszę podziękować Bogu i Kościołowi za to, że mogę być obecny wśród was w tych historycznych dniach.

Dla mnie osobiście i dla mojej diecezji, która obejmuje całe terytorium Republiki Kazachstanu, jest to wielki zaszczyt, że jesteśmy tutaj reprezentowani.

13 kwietnia 1991 r. została utworzona administracja apostolska Kazachstanu i Azji Środkowej, obejmująca pięć krajów, z których cztery uzyskały później status sui iuris. Dzisiaj w naszej diecezji pracuje 49 kapłanów, pochodzących z dziesięciu krajów.

Zdaniem różnych historyków kazachskich przed r. 1301, kiedy to mieszkańcy kraju przyjęli islam, ludność Kazachstanu składała się z pogan, chrześcijan-nestorian i wyznawców zoroastryzmu. Katolicy byli obecni od XIV w. do dzisiaj, powstawały liczne parafie i wspólnoty wiernych. W 1937 r. prześladowanie osiągnęło apogeum, wszyscy kapłani zostali deportowani — do nieba albo do więzień — a kościoły zniszczone. Natomiast wielka rzesza katolików z Powołża, Ukrainy, Polski i krajów bałtyckich została wywieziona do Kazachstanu. Te deportacje osiągnęły rozmiary nie znane nawet za czasów caratu.

Dziś otwiera się kolejna stronica dziejów Kościoła. Nowym problemem jest emigracja wielu naszych wiernych do Niemiec, Polski lub Rosji w związku z sytuacją gospodarczo-polityczną.

Kościół katolicki składa swoje świadectwo słowem i czynem, zwłaszcza przez dzieła dobroczynne. Działalność na polu ochrony zdrowia (rozdawnictwo leków, poradnictwo medyczne), a także opieka nad ubogimi pozwala nam głosić Chrystusa w społeczeństwie wielowyznaniowym i wieloetnicznym (ponad 120 narodowości). Dzięki powszechności Kościoła możemy prowadzić nasz chrystocentryczny apostolat we wszystkich środowiskach społecznych, pamiętając, że nie można jeszcze mówić u nas o nowej ewangelizacji, ale trzeba mówić o pierwszej ewangelizacji, wykorzystując w pewnym sensie wybrane doświadczenia z okresu apostolskiego.

Jedność ze Stolicą Apostolską pomaga nam wystrzegać się pewnych nacjonalizmów, występujących w niektórych społecznościach etnicznych naszego Kościoła; Kościół powinien odzwierciedlać dary Ducha Świętego, który tchnie kędy chce.

Nasze świadectwo i nasze przepowiadanie musi wyrażać jedność między głoszeniem zbawienia a pomocą potrzebującym. Ubogich zawsze mamy wśród nas, chociaż dzisiaj więcej jest ubogich w wartości duchowe niż w dobra materialne. Ważne jest, aby w naszym orędziu do nich nie zabrakło Chrystusa.

Duch Święty, udzielając swoich darów, kieruje głoszeniem Królestwa Bożego także ludom Azji.




List z Chin

Podczas XV Kongregacji generalnej sekretarz generalny Synodu Biskupów kard. Jan P. Schotte odczytał list, który otrzymał od bpa Matthiasa Tuana In-mina, ordynariusza Wanhsíen (ChRL).

Przede wszystkim przesyłam serdeczne pozdrowienia Ojcu Świętemu Janowi Pawłowi II.

Dziękuję z kolei kard. Angelo Sodano i kard. Janowi P. Schotte, którzy zechcieli mi przesłać listę uczestników Synodu oraz program obrad.

Przykro mi, że z przyczyn politycznych nie mogę wziąć udziału w Synodzie. Tak bardzo mnie to zasmuciło, że nie mogłem spać przez dwie noce. Potem jednak uspokoiłem się i zrozumiałem, że chociaż ciałem jestem nieobecny, duchem przecież uczestniczę w Synodzie. Czy więc trzeba koniecznie jechać do Rzymu?

Jakże pięknym wydarzeniem jest Synod Biskupów, gdzie porusza się tak wiele tematów, omawia problemy wielkiej wagi, przedstawia i publicznie omawia propozycje deklaracji i decyzji oraz metody krzewienia wiary, a następnie wszystko to publicznie ogłasza, aby wierzący w Chrystusa mogli realizować w praktyce postanowienia Synodu!

Proszę kard. Jana P. Schotte, aby zechciał mnie powiadomić o wszystkim, co dzieje się na Synodzie. Z góry serdecznie dziękuję!

Bp Matthias Tuan In-min
Ordynariusz Wanhsíen
30 kwietnia 1998 r.



 
Kliknij aby zobaczyć dokumenty zawierające wybrany tag: komunizm miłosierdzie jedność Kazachstan islam Związek Radziecki Synod Biskupów Azja Matka Teresa z Kalkuty działalność charytatywna katechumenat Uzbekistan Turkmenistan Tadżykistan Kirgistan