Opoka - Portal katolicki
opoka.newsopoka.photo
Pekao

Homilia Papieża na zakończenie Synodu Biskupów poświęconego młodzieży, 28.10.2018

Papież Franciszek

Wspólnota i szczerość

Wspólnota i szczerość - foto
Autor/źródło: www.flickr.com/photos/episkopatnews, M.Mazur/episkopat.pl

28 X 2018 — Homilia Papieża Franciszka wygłoszona podczas Mszy św. na zakończenie Synodu

W niedzielę 28 października rano Ojciec Święty odprawił w Bazylice Watykańskiej Mszę św. na zakończenie XV Zgromadzenia Synodu Biskupów i wygłosił homilię. Koncelebrowało z nim 47 kardynałów, prawie 200 arcybiskupów i biskupów oraz kilkudziesięciu kapłanów.

Wydarzenie, o którym usłyszeliśmy, jest ostatnim z opowiedzianych przez ewangelistę Marka odnośnie do wędrownej posługi Jezusa, który wkrótce po tym wejdzie do Jerozolimy, aby tam umrzeć i zmartwychwstać. Bartymeusz jest zatem ostatnim, który idzie za Jezusem tą drogą — z żebraka, siedzącego na poboczu drogi z Jerycha, staje się uczniem, który wraz z innymi idzie do Jerozolimy. Również my podążaliśmy razem, «odbyliśmy synod», a teraz ten fragment Ewangelii uwydatnia trzy podstawowe kroki na drodze wiary.

Przyjrzyjmy się najpierw Bartymeuszowi — jego imię oznacza «syn Tymeusza». A tekst mówi to wyraźnie: «Bartymeusz, syn Tymeusza» (Mk 10, 46). Ale gdy Ewangelia to podkreśla, pojawia się paradoks: ojciec jest nieobecny. Bartymeusz leży samotny przy drodze, z dala od domu i bez ojca — nie jest kochany, lecz opuszczony. Jest ślepy i nie ma nikogo, kto by go wysłuchiwał; a kiedy chciał mówić, uciszano go. Jezus słyszy jego wołanie. A kiedy go spotyka, pozwala mu mówić. Nie było trudno się domyśleć, o co poprosi Bartymeusz — to oczywiste, że osoba niewidoma chce widzieć lub odzyskać wzrok. Ale Jezus nie jest pochopny, poświęca czas na wysłuchanie. Oto pierwszy krok, aby pomóc w drodze wiary: słuchanie. To jest apostolstwo ucha — wysłuchanie, zanim zacznie się mówić.

Natomiast wielu z tych, którzy byli z Jezusem, nastawało na Bartymeusza, żeby umilkł (por. w. 48). Dla tych uczniów człowiek potrzebujący był zawadą na drodze, czymś nieprzewidzianym w ustalonym programie. Woleli czasy wyznaczane przez siebie od czasów Mistrza, swoje słowa od słuchania innych — podążali za Jezusem, ale mieli w głowie własne plany. To jest niebezpieczeństwo, którego zawsze trzeba się wystrzegać. Natomiast dla Jezusa wołanie kogoś, kto prosi o pomoc, nie jest kłopotem, utrudniającym drogę, ale istotną prośbą. Jakże ważne jest dla nas słuchanie życia! Dzieci Ojca Niebieskiego wysłuchują braci — nie bezużytecznych plotek, ale potrzeb bliźniego. Trzeba wysłuchiwać z miłością, cierpliwie, tak jak Bóg wysłuchuje nas, naszych często powtarzających się modlitw. Bóg nigdy nie ma dość, zawsze się raduje, kiedy Go szukamy. Również my prośmy o łaskę serca potrafiącego słuchać. Chciałbym powiedzieć ludziom młodym w imieniu nas wszystkich, dorosłych: wybaczcie nam, że często was nie wysłuchiwaliśmy; że zamiast otwierać dla was serce, napełnialiśmy wasze uszy. Jako Kościół Jezusa pragniemy słuchać was z miłością, pewni dwóch rzeczy: że wasze życie jest cenne dla Boga, ponieważ Bóg jest młody i kocha ludzi młodych; i że wasze życie jest cenne również dla nas, a wręcz konieczne, aby iść naprzód.

Po wysłuchaniu drugim krokiem w towarzyszeniu na drodze wiary jest stanie się bliskim. Popatrzmy na Jezusa, który nie posyła kogoś ze «sporego tłumu», który za Nim chodził, ale osobiście spotyka się z Bartymeuszem. Mówi do niego: «Co chcesz, abym ci uczynił?» (w. 51). Co chcesz: Jezus wczuwa się w sytuację Bartymeusza, nie lekceważy jego oczekiwań; abym uczynił — czynienie, nie tylko mówienie; dla ciebie — nie według powziętych z góry idei dla wszystkich, ale dla ciebie, w twojej sytuacji. Tak właśnie postępuje Bóg, angażując się osobiście w miłość szczególnego upodobania do każdego. W swoim sposobie działania już przekazuje swoje orędzie — tak wiara rodzi się w życiu.

Wiara przechodzi przez życie. Kiedy wiara koncentruje się wyłącznie na formułach doktrynalnych, istnieje niebezpieczeństwo, że będzie przemawiała tylko do głowy, nie poruszając serca. A kiedy koncentruje się tylko na działaniu, grozi jej stanie się moralizmem i ograniczenie się do wymiaru społecznego. Wiara natomiast jest życiem — to życie miłością Boga zmieniło nasze istnienie. Nie możemy być doktrynerami ani aktywistami; jesteśmy wezwani do kontynuowania dzieła Bożego na sposób Boga, stając się bliskimi — trzymając się blisko Niego, w jedności między nami, blisko braci. Bliskość — to jest sekret przekazywania istoty wiary, a nie jakiegoś aspektu drugorzędnego.

Stawanie się bliskim to wnoszenie nowości Boga w życie brata, to antidotum na pokusę gotowych recept. Zadajmy sobie pytanie, czy jesteśmy chrześcijanami zdolnymi stawać się bliskimi, wychodzić z naszych kręgów, aby przygarnąć tych, którzy «nie są z naszego grona», a których Bóg żarliwie poszukuje. Zawsze istnieje ta pokusa, która pojawia się wiele razy w Piśmie Świętym — umywania rąk. To właśnie robi tłum w dzisiejszej Ewangelii, tak właśnie Kain uczynił w odniesieniu do Abla, to uczyni Piłat wobec Jezusa — umywanie rąk. My natomiast, przeciwnie, chcemy naśladować Jezusa i tak jak On pobrudzić sobie ręce. On, który jest drogą (por. J 14, 6), dla Bartymeusza zatrzymał się na drodze; On, który jest światłością świata (por. J 9, 5), pochylił się nad niewidomym. Uznajmy, że Pan pobrudził sobie ręce dla każdego z nas, i patrząc na krzyż, wyjdźmy na nowo od tego, od przypomnienia sobie, że Bóg stał się moim bliźnim w grzechu i śmierci. Stał się moim bliźnim: wszystko od tego się zaczyna. A kiedy ze względu na miłość do Niego my także stajemy się bliscy, to stajemy się zwiastunami nowego życia: nie panami wszystkich, nie ekspertami od sacrum, ale świadkami miłości, która zbawia.

Trzecim krokiem jest świadczenie. Spójrzmy na uczniów, którzy przywołują Bartymeusza — nie idą do niego, żebrzącego, z groszem, by go uspokoić lub by udzielić rad; idą w imię Jezusa. W rzeczywistości wypowiadają do niego tylko trzy słowa, wszystkie pochodzące od Jezusa: «Bądź dobrej myśli, wstań, woła cię» (w. 49). Tylko Jezus w pozostałej części Ewangelii mówi odwagi!, bo tylko On wskrzesza serce. Tylko Jezus w Ewangelii mówi: powstań, aby uzdrowić ducha i ciało. Tylko Jezus wzywa, zmieniając życie tych, którzy za Nim idą, stawiając ponownie na nogi tych, którzy upadli, wnosząc światło Boga w ciemności życia. Wiele dzieci, wielu młodych, jak Bartymeusz, szuka w życiu światła. Szukają prawdziwej miłości. I podobnie jak Bartymeusz pomimo obecności wielu ludzi przyzywa jedynie Jezusa, tak i oni błagają o życie, a często znajdują tylko mierne obietnice i nielicznych, którzy naprawdę się nimi interesują.

To niechrześcijańskie — czekać, aż poszukujący bracia zapukają do naszych drzwi. Powinniśmy do nich iść, niosąc nie samych siebie, ale Jezusa. On nas posyła, tak jak tych uczniów, abyśmy dodawali otuchy i podnosili w Jego imię. Posyła nas, abyśmy powiedzieli każdemu: «Bóg prosi, byś pozwolił się Jemu miłować». Ileż razy zamiast tego wyzwalającego przesłania zbawienia nieśliśmy samych siebie, nasze «recepty», nasze «etykiety» w Kościele! Ileż razy, zamiast utożsamiać się ze słowami Pana, podawaliśmy za Słowo nasze idee! Jakże często ludzie odczuwają bardziej ciężar naszych instytucji niż przyjazną obecność Jezusa! Wtedy uchodzimy za rodzaj organizacji pozarządowej, za jakąś organizację parapaństwową, a nie wspólnotę zbawionych, którzy żyją radością Pana.

Wysłuchać, stać się bliskim, świadczyć. Droga wiary kończy się w Ewangelii w piękny i zaskakujący sposób, gdy Jezus mówi: «Idź, twoja wiara cię uzdrowiła» (w. 52). A przecież Bartymeusz nie składał wyznania wiary, nie spełnił żadnego uczynku; prosił tylko o litość. Poczucie, że potrzebujemy zbawienia, to początek wiary. To prosta droga do spotkania z Jezusem. Wiara, która ocaliła Bartymeusza, nie polegała na jego jasnych poglądach na temat Boga, ale na szukaniu Go, pragnieniu spotkania z Nim. Wiara jest kwestią spotkania, a nie teorii. W spotkaniu Jezus przechodzi, w spotkaniu pulsuje serce Kościoła. Zatem skuteczne będą nie nasze kazania, ale świadectwo naszego życia.

A wam wszystkim, którzy uczestniczyliście w tym «podążaniu razem», dziękuję za świadectwo. Pracowaliśmy w komunii i ze szczerością, pragnąc służyć Bogu i Jego ludowi. Niech Pan błogosławi nasze kroki, abyśmy umieli słuchać młodych, być blisko nich i dawać im świadectwo radości naszego życia — Jezusa.


opr. mg/mg



 


Podziel się tym materiałem z innymi:


Kliknij aby zobaczyć dokumenty zawierające wybrany tag: młodzież duszpasterstwo wrażliwość serce słuchanie wiara świadectwo bliskość misja Głowa moralizm Synod Biskupów formalizm relacja z Jezusem Bartymeusz
 
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W