Opoka - Portal katolicki
opoka.newsopoka.photo
Pekao


Bruno Maggioni

Paweł. Apostoł Chrystusa i sługa Ewangelii


tłumaczenie: Krzysztof Stopa

Wydawnictwo Jedność 2009
ISBN 978-83-7442-836-1




Od prześladowcy do apostoła

Spróbować zrekonstruować, choćby tylko pobieżnie, doświadczenie, jakie stało się udziałem Pawła w czasie jego powołania/nawrócenia, jest ważne nie tylko dla bardziej dokładnego nakreślenia jego sylwetki duchowej, ale również dla wskazania raz jeszcze centrum jego wystąpienia teologicznego. Każdy prorok żyje tym osobistym spotkaniem z Bogiem – spotkaniem najczęściej niespodziewanym – które stanowi jego powołanie, fundamentalne doświadczenie, do jakiego będzie się później stale odwoływał. Prorok jest naznaczony swoim powołaniem na całe życie. Porównanie z prorokami nie wydaje się arbitralne. Sam Paweł w Liście do Galatów odczytuje własne powołanie w takim świetle 1.

Powołanie Pawła w Dziejach Apostolskich

Oczywiście, opowiadania z Dziejów Apostolskich nie odzwierciedlają bezpośrednio doświadczenia Pawła, ale prezentują jego Łukaszową interpretację. Niemniej jednak chodzi o interpretację, która zasługuje na uwagę również z punktu widzenia wierności historycznej. Co do teologicznego znaczenia nawrócenia – opisy z Dziejów Apostolskich i świadectwa Pawła niemal doskonale się pokrywają.

Paweł po raz pierwszy pojawia się w Dziejach Apostolskich podczas ukamienowania Szczepana. „Świadkowie złożyli swe szaty u stóp młodzieńca zwanego Szawłem” (Dz 7,58). Następnie Łukasz kończy opis męczeństwa Szczepana uwagą: „Szaweł zaś zgadzał się na zabicie go” (Dz 8,1). Kilka linijek dalej – w summarium, w którym jest mowa o prześladowaniu Kościoła w Jerozolimie – Łukasz pisze: „A Szaweł niszczył Kościół, wchodząc do domów, porywał mężczyzn i kobiety i wtrącał do więzienia” (Dz 8,3).

Łukasz przypisał scenie nawrócenia Pawła wyjątkowe znaczenie. Opisuje ją trzykrotnie, oczywiście nie dla wydłużenia swej księgi, lecz w celu przekonania czytelników, że chodzi o wydarzenie o kapitalnym znaczeniu (oprócz Dz 9,1-19, scena jest przedstawiona także w Dz 22,1-21). Sam Paweł opowiada o tym w mowie obronnej przed Żydami. Apostoł przedstawia swoje życie, aby pokazać, że jego misja wśród pogan została zamierzona przez Boga. Ponadto epizod ten jest opowiedziany po raz trzeci w Dz 26,9-18: także tutaj w mowie obronnej wygłoszonej przez Pawła przed rzymskim namiestnikiem Festusem i królem żydowskim Agryppą.

Pouczające jest porównanie ze sobą tych trzech opowiadań. Obok wspólnego tła zauważa się istotne różnice. Na przykład epizod z Ananiaszem, obszernie przytoczony w pierwszym opowiadaniu (por. Dz 9,10-19), jest znacznie krótszy w drugim (por. Dz 22,12-16), a zupełnie znika w trzecim. W pierwszym opowiadaniu jedynie dzięki Ananiaszowi dowiadujemy się, że Szaweł zostaje przeznaczony do bycia misjonarzem pogan (por. Dz 9,15). W drugim epizodzie to uniwersalne powołanie zostaje stwierdzone dwukrotnie: raz przez Ananiasza („Bo wobec wszystkich ludzi będziesz świadczył o tym, co widziałeś i słyszałeś”: Dz 22,15) i raz przez samego Jezusa podczas widzenia, które miał Paweł, gdy modlił się w świątyni („Idź, bo Ja cię poślę daleko, do pogan”, Dz 22,21). Wreszcie w trzecim opisie tylko sam Pan bezpośrednio objawia apostołowi jego misję. I to nie odsłania mu jej podczas widzenia w świątyni, jak w poprzednim opowiadaniu, lecz w rozmowie w czasie ukazania się na drodze do Damaszku: „Podnieś się i stań na nogi, bo ukazałem się tobie po to, aby ustanowić cię sługą i świadkiem tego, co zobaczyłeś, i tego, co ci objawię. Obronię cię przed ludem i przed poganami, do których cię posyłam, abyś otworzył im oczy i zwrócił od ciemności do światła, od władzy szatana do Boga” (Dz 26,16-18).

Jak wyjaśnić te różnice? Niektórzy egzegeci twierdzą, że Łukasz czerpał z różnych źródeł, które przedstawiały epizod w odmiennych formach. Ta hipoteza jednak nie przekonuje. W każdym razie pozostawałoby do wyjaśnienia, dlaczego ewangelista nie zharmonizował różnych tradycji, którymi dysponował. W rzeczywistości warianty są intencjonalne i należą do techniki narracyjnej Łukasza. Niewątpliwie upiększają one opowiadanie i pozwalają położyć nacisk na te same tematy, unikając powtarzania się. Łukasz trzy razy przedstawia epizod pod Damaszkiem, aby podkreślić jego znaczenie. Zmienia jednak pewne szczegóły, by uniknąć monotonii.

Powróćmy do pierwszej narracji, aby wskazać wyróżnione przez autora elementy, zwłaszcza te rysy, które występują również w pozostałych dwóch opowiadaniach.

Ewangelista zauważa we wszystkich trzech opisach, że Paweł był nieubłaganym prześladowcą chrześcijan: „Szaweł ciągle jeszcze siał grozę i dyszał żądzą zabijania uczniów Pańskich” (Dz 9,1); „Prześladowałem tę drogę, głosując nawet za karą śmierci, wiążąc i wtrącając do więzienia mężczyzn i kobiety” (Dz 22,4); „Przecież mnie samemu zdawało się, że powinienem gwałtownie występować przeciw imieniu Jezusa Nazarejczyka. Uczyniłem to też w Jerozolimie, a wziąwszy upoważnienie od arcykapłanów, wtrąciłem do więzienia wielu świętych, głosowałem przeciwko nim, gdy ich skazywano na śmierć” (Dz 26,9-10). Nawrócenie było dla Pawła nagłym i radykalnym przejściem od prześladowcy do ucznia. Uwypuklając judaistyczną prawowierność Pawła i jego żarliwość w prześladowaniu, Łukasz chce prawdopodobnie podkreślić dwa aspekty: to, że nawrócenie Szawła jest łaską, czystym darem Bożej inicjatywy, oraz to, że on sam z siebie nigdy nie stałby się misjonarzem pogan, ponieważ jego misja jest Bożym planem, nie ludzką decyzją.

Według pierwszego i częściowo drugiego opowiadania, Paweł nie otrzymuje misji bezpośrednio od Chrystusa. Otrzymuje ją przez Ananiasza, to znaczy za pośrednictwem Kościoła. Z całą wyrazistością ukazuje się tutaj eklezjologia Łukasza: pomimo bezpośredniego ukazania się Zmartwychwstałego, dopiero włączenie w tradycję Kościoła legitymizuje misję apostolską Pawła.

W krótkiej rozmowie z Jezusem Szaweł wypowiada tylko jedno zdanie w formie pytania: „Kto jesteś, Panie?” (Dz 9,5; 22,8; 26,15). Nie ma w nim żadnego oporu. A odpowiedź Pana jest prosta i zarazem wstrząsająca: „Ja jestem Jezus, którego ty prześladujesz” (Dz 9,5); „Ja jestem Jezus Nazarejczyk, którego ty prześladujesz” (Dz 22,8); „Ja jestem Jezus, którego ty prześladujesz” (Dz 26,15). W tej bardzo krótkiej odpowiedzi Paweł odkrywa nade wszystko, że Jezus z Nazaretu, Ten, którego uważał za umarłego i wroga Boga, jest żywy i otoczony Boską chwałą. Ukazuje mu się bowiem otoczony światłem, które powala na ziemię i oślepia – dwa charakterystyczne rysy teofanii Starego Testamentu. Zarazem jednak Paweł odkrywa głęboką rzeczywistość Kościoła, który tutaj jawi się jako tajemnicza komunia, niemal tożsamość, między Chrystusem a Jego uczniami. Paweł prześladuje chrześcijan, a z ust Jezusa słyszy pytanie: „Dlaczego Mnie prześladujesz?”. Chrystus chwalebny jest solidarny ze swymi prześladowanymi uczniami. Wreszcie Paweł odkrywa miłość Chrystusa w całej swej niespodziewanej bezinteresowności, miłość uprzedzającą i szczodrą: Jezus troszczy się o zbawienie swego prześladowcy! Paweł stale będzie wracał do tego tematu: zbawienie pochodzi od Boga, nie od człowieka; to wiara zbawia, nie uczynki.

Świadectwo Pawła

Apostoł Narodów wielokrotnie porusza w listach moment swego nawrócenia/powołania (por. 1 Kor 15,8-10; Ga 1,13-17; Flp 3,7-14; 1 Tm 1,12-17).

W 1 Kor 15,8-10 Paweł nie opowiada w sensie ścisłym o swoim nawróceniu, ale wzmiankuje o nim pośrednio, kierując uwagę na ukazanie się Zmartwychwstałego. Ale nawet prosta wzmianka może czasami zasugerować wiele rzeczy, jak to jest właśnie w naszym przypadku, gdzie bardzo podkreślony jest motyw „łaski”, co pokazuje trzykrotne pojawienie się terminu charis oraz fakt, że Zmartwychwstały ukazał się prześladowcy, całkowicie niegodnemu bycia wezwanym do stania się apostołem: „W końcu, już po wszystkich, ukazał się także i mnie jako poronionemu płodowi. Jestem bowiem najmniejszy ze wszystkich apostołów i niegodzien zwać się apostołem, bo prześladowałem Kościół Boży. Lecz za łaską Boga jestem tym, czym jestem”. Od prześladowcy do apostoła – to przejście wywołało w Pawle silne wrażenie i zaskoczyło go, napełniając zdumieniem, ilekroć o tym myśli lub mówi. Nic bardziej niż to przejście – od prześladowcy do apostoła – nie pozwala dostrzec absolutnie darmowego charakteru dzieła zbawczego Pana.

Ponadto kontekst podsuwa nam jeszcze dwa inne aspekty. Po pierwsze, Paweł stawia swoje spotkanie ze zmartwychwstałym Panem na tej samej płaszczyźnie co objawienia, jakie były udziałem innych apostołów. Czyni to nie po to, aby przypisać sobie jakąś osobistą pozycję, ale by potwierdzić pełną wiarygodność swojego świadectwa i prawdziwości swojej Ewangelii. Druga sugestia jest może mniej bezpośrednia, ale nie mniej ważna. Jeśli Paweł wspomina tutaj o swoim nawróceniu, podkreślając jego charakter darmo otrzymanego daru, to dzieje się tak również dlatego, że widzi w nim przykładną ilustrację wyrażenia „umarł za nasze grzechy”, które stanowi pierwszy artykuł Ewangelii, jaką on otrzymał i przekazał, i jaką głosi się we wszystkich wspólnotach.

Opowiadanie, które znajdujemy w Ga 1,13-17 jest włączone w polemiczne wystąpienie. Za cel stawia sobie pokazanie prawowitości Ewangelii głoszonej przez Pawła. Wbrew judaizującym, którzy zasiewali wątpliwości co do prawowitości jego misji (aby następnie zanegować prawowierność jego przepowiadania), Paweł stwierdza, że został wyznaczony przez Chrystusa i trwa w komunii z pozostałymi apostołami.

„Słyszeliście przecież o moim postępowaniu ongiś, gdy jeszcze wyznawałem judaizm, jak z niezwykłą gorliwością zwalczałem Kościół Boży i usiłowałem go zniszczyć, jak w żarliwości dla judaizmu przewyższałem wielu moich rówieśników z mego narodu, jak byłem szczególnie wielkim zapaleńcem w zachowywaniu tradycji moich przodków. Gdy jednak spodobało się Temu, który wybrał mnie jeszcze w łonie matki mojej i powołał łaską swoją, aby objawić Syna swego we mnie, bym Ewangelię o Nim głosił poganom, natychmiast, nie radząc się ciała i krwi ani nie udając się do Jerozolimy, do tych, którzy apostołami stali się pierwej niż ja, skierowałem się do Arabii, a później znowu wróciłem do Damaszku” (Ga 1,13-17).

Urywek ten jest tak bogaty, że niełatwo go rozpracować. Czasowniki, słowa i odniesienia biblijne, wszystko podkreśla darmowy charakter inicjatywy Boga: wybrał mnie od łona matczynego, wezwał mnie swoją łaską, spodobało się Mu... Paweł nie mówi wprost o miłości Chrystusa, ale o miłości Boga. Nastąpiło spotkanie ze Zmartwychwstałym, ale to spotkanie jest widzialnym ukazaniem się niewidzialnej miłości Ojca.

Zaskakujące jest także naleganie Pawła na opis swego wcześniejszego stanu: jego postępowanie, jego żarliwe zachowywanie Prawa, jego zaciekłe prześladowanie chrześcijan 2.

Dlaczego takie naleganie? Z pewnością po to, by bardziej uwypuklić darmowy charakter inicjatywy Boga, ale również dla podkreślenia rozległości zmiany, jaką to powołanie pociągnęło za sobą. Nie ma powołania Bożego bez jakiegoś exodusu. Ten motyw powraca we wszystkich opisach powołania. W przypadku Pawła jednak zmiana jest teologiczna, nie moralna. Paweł nie jest osobą łamiącą Prawo, lecz żarliwym Żydem, który drobiazgowo je zachowuje. Temu właśnie skrupulatnie praktykującemu Żydowi zostaje objawiona tożsamość osoby i wydarzenia Jezusa. W centrum doświadczenia Pawła znajduje się zatem nie zmiana, lecz Objawienie.

Zestawiając swoją egzystencję z życiem proroka Jeremiasza (por. Ga 1,2nn) – które z kolei odsyła do wybraństwa Izraela – Paweł potwierdza absolutną bezinteresowność inicjatywy Bożej („jeszcze w łonie matki”), pokazując jednak zarazem, że nie był to całkowicie nowy gest w historii Boga, lecz gest, który w szczególny sposób objawił Jego stałą logikę.

Trzeba zauważyć jeszcze jeden rys: Paweł w spotkaniu z Chrystusem uchwycił bezpośredni związek z misją do pogan. Dlaczego? Gdzie leży przyczyna tego związku między spotkaniem z Jezusem a uniwersalnością misji? Przyczyną nie może być nic innego, jak motyw bezinteresowności. Jeśli Chrystusowe zbawienie jest darmo ofiarowane, to w takim razie musi być bezwarunkowe. Nie ma już miejsca na misję, która by czyniła rozróżnienia między jednym ludem a drugim, między bliskimi a dalekimi.

W polemicznym fragmencie Flp 3,3-19 Paweł znów mówi o swoim nawróceniu, uciekając się do sugestywnego obrazu „biegu” i „zdobyczy”. Chrystus gonił Pawła, aby go zdobyć. Ale po tym, jak został zdobyty, to Paweł goni Jezusa (Flp 3,12-14). Grecki czasownik katalambanō znaczy „chwytać, pokonać, trzymać mocno, zaskoczyć”. Chrystus schwycił Pawła, zaskakując go i mocno trzymając. Wszelkie działanie jest całkowicie po stronie Pana, jest w zupełności łaską. Dopiero potem poszukiwanie zdaje się odwracać: teraz Paweł stara się chwycić Jezusa.

Spotkanie z Chrystusem otworzyło przed Pawłem nowe i nieoczekiwane horyzonty, które przyćmiły wszystkie wcześniejsze rzeczy: „Zapominając o tym, co za mną, a wytężając siły ku temu, co przede mną, pędzę ku wyznaczonej mecie” (Flp 3,13). Zerwanie, jakie towarzyszy każdemu powołaniu, jest tu opisane w bardzo pięknych kategoriach: zapominając o przeszłości, Paweł zwraca się całkowicie ku temu, co przed nim. Zwrócić się ku nowości, którą Chrystus otwiera, a nie oglądać się wstecz za siebie – oto czym jest nawrócenie. Aby powiedzieć, że sprawy, które wcześniej były tak bardzo ważne, a teraz całkowicie straciły wartość, Paweł używa żywego i barwnego języka: to, co wcześniej uważał za „zysk” (kerdos – korzyść, zysk, utarg), teraz traktuje jako „stratę” (zēmia – słowo, które wyraża nie tylko bezużyteczność, ale szkodę, niekorzyść), wręcz skubalon (śmieci, gnój). Nie można było mocniej wyrazić radykalności tej zmiany. Nie ma tu jednak żadnego dualizmu, ani ascetycznego, ani eschatologicznego. Paweł bowiem nie przeciwstawia spraw materii sprawom ducha czy też rzeczy ziemskich rzeczom niebieskim. Właściwie nie mówi nawet, że zostawił wcześniejsze rzeczy dlatego, że się nimi rozczarował albo że zrozumiał ich próżność i niestałość, fałszywość. Rzeczy wcześniejsze pozostały tym, czym były. Utraciły wartość, ponieważ natrafił na coś niepomiernie większego (por. Flp 3,7-8). Zmiana jest teologiczna, nie moralna.

Kontekst polemiczny, w jakim Paweł umieścił ten opis swojego doświadczenia nawrócenia pomaga nam lepiej zrozumieć naturę nowości teologicznej, jaka się otworzyła przed jego oczami. Jest to nowy sposób myślenia o relacji z Bogiem. Judaizujący – których apostoł nazywa „psami” i „złymi robotnikami” – „chlubią się” i pokładają swoją „ufność” w ciele (en sarki), chrześcijanie natomiast – w Chrystusie (Flp 3,3). Pierwsi widzą relację z Bogiem od dołu do góry, drudzy – z góry w dół. En sarki („w ciele”) oznacza nie tyle sferę ciała, materialności i świeckości, co raczej sferę pychy człowieka, który ma nadzieję zbawić się własnymi uczynkami, choćby nawet religijnymi, choćby najbardziej duchowymi. Co więcej, przede wszystkim religijnymi. Z tego, co Paweł mówi (por. 3,4-6), można się domyślić, że do sfery ciała należą: obrzezanie, przynależność do Izraela, nienaganne przestrzeganie Prawa. Są to tylko, oczywiście, zwyczajne przykłady, ale przykłady dotykające serca faryzejskiej wizji zbawienia (czy tylko faryzejskiej?). Judaizujący – i tak jak oni lub nawet bardziej niż oni również Paweł przed swoim nawróceniem – usiłują stanąć przed Bogiem ze sprawiedliwością pochodzącą z Prawa, podczas gdy chrześcijanin staje ze sprawiedliwością, która płynie z wiary w Chrystusa (Flp 3,9). Pierwsi ze sprawiedliwością zdobytą, drugi – ze sprawiedliwością przyjętą. Na tym polega odwrócenie porządków, składające się na nawrócenie według Pawła. Jeśli tu czy na innym miejscu mówi on o swoim doświadczeniu powołania, to nie po to, by mówić o sobie, lecz by zilustrować swoje najgłębsze, choć stale zagrożone przekonanie o Ewangelii łaski.

Również w 1 Tm 1,12-16 opowiadanie o powołaniu jest przede wszystkim głoszeniem – lub ilustracją – Ewangelii łaski („Chrystus Jezus przyszedł na świat zbawić grzeszników”), Ewangelii, którą autor definiuje jako „naukę godną wiary i zasługującą na całkowite uznanie”. Jest to niepodważalny element wiary. Być może list pochodzi nie od samego Pawła, lecz od jednego z jego uczniów. Jednakże myśl jest głęboko Pawłowa.

Bezinteresowna miłość Boga ukazała się w całej swej wielkości w fakcie, że Chrystus powołał do apostołowania „bluźniercę, prześladowcę i oszczercę”. To jednak, co zdarzyło się Pawłowi, nie stanowi wyjątku, czegoś niespotykanego. Jest to szczególnie jaskrawe objawienie Bożej postawy względem wszystkich: „Dostąpiłem miłosierdzia po to, by we mnie pierwszym Jezus Chrystus pokazał całą wielkoduszność jako przykład dla tych, którzy w Niego wierzyć będą na życie wieczne” (1 Tm 1,16).

W centrum krzyż

Pomimo różnic w szczegółach, zauważa się w odczytanych wyżej tekstach pewne stałe linie, tworzące jądro chrześcijańskiego doświadczenia Pawła, z którego wydobywa on coś, co nazywa „swoją Ewangelią”. Paweł nie mówi nigdy o swoim powołaniu jako takim, lecz zawsze w kontekście kościelnym (i polemicznym), to znaczy dla zobrazowania tego niezbywalnego centrum Ewangelii, które stanowi chrześcijańską oryginalność. Jest on przekonany, że w jego spotkaniu z Panem jasny stał się centralny i niezbywalny sens śmierci i zmartwychwstania Jezusa: śmierć za nas. Jednocześnie jest przekonany, że w tym samym doświadczeniu jasna stała się – tak, by wszyscy mogli ją odczytać – niezmienna logika, która kieruje historią zbawienia: bezinteresowna miłość Boga.

Paweł doświadczył w samym sobie radykalnej zmiany: od ciemności do światła, od prześladowcy do ucznia, od grzesznika do wierzącego. Chodzi jednak nie tylko o przejście na płaszczyźnie moralnej (od niegodziwości do uczciwości), lecz o przejście na poziomie teologicznym: od jednej koncepcji zbawienia do drugiej, od jednego sposobu rozumienia siebie samego do innego, od własnej sprawiedliwości do sprawiedliwości pochodzącej od Boga. Paweł porzuca nie wewnętrzną nędzę, lecz swoją pychę. Paweł doświadczył (i to jest element centralny), że zbawienie jest łaską. Słownictwo łaski towarzyszy wszystkim opisom powołania, które przeczytaliśmy. Zbawienie płynie ze śmierci Chrystusa, nie z naszych uczynków. Zanegowanie tego oznacza zanegowanie krzyża: „Jeżeli usprawiedliwienie dokonuje się przez Prawo, to Chrystus umarł na darmo” (Ga 2,21). Łaska dla Pawła jest jedynym poprawnym sposobem rozumienia krzyża/zmartwychwstania (czyli tego, że Chrystus umarł za nas zgodnie z Pismem) i jest to kryterium przewodnie nowej egzystencji.

I jest to także temat, którego on broni i który powtarza we wszystkich swoich listach: na przekór judaizującym, którzy pokładali ufność w uczynkach, umniejszając w ten sposób prymat krzyża Chrystusa; na przekór Grekom, którzy nad krzyż przedkładali swoją mądrość; na przekór gnostykom, którzy szukali zbawienia w poznaniu.



1 Por. S. Sabugal, La conversione de San Pablo, Herder, Barcelona 1976.

2 Na temat postaci Pawła przedchrześcijańskiego zob. interesujące opracowanie: M. Hengel, Il Paolo precristiano,Paideia, Brescia 1992.

opr. aś/aś


 


Podziel się tym materiałem z innymi:


Kliknij aby zobaczyć dokumenty zawierające wybrany tag: nawrócenie apostoł misja święty Paweł Szaweł
 
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W