Opoka - Portal katolicki
opoka.newsopoka.photo
Pekao


Dotyk zabijający dzieciństwo

Rozmowa z dr Marią Łączkowską, pracownikiem Katedry Historii Socjologii Uniwersytetu Adama Mickiewicza, wieloletnim prezesem Stowarzyszenia Rodzin Katolickich



Coraz częściej dochodzą do nas szokujące informacje o różnego typu dewiacjach, jakie dzieją się w polskich rodzinach, począwszy od molestowania seksualnego dzieci, aż po ich zabójstwa. Co zdaniem Pani ma wpływ na tego rodzaju patologiczne sytuacje?

- Pyta pani o dwa zjawiska, które wyrastają z odmiennych uwarunkowań. Wykorzystywania seksualnego dzieci, często bardzo małych, nie da się wytłumaczyć tylko czynnikami społecznymi. Istotnym źródłem jest zawsze dewiacja indywidualna, przejawiająca się aktywnością seksualną wobec bezbronnych i słabych. Oczywiście podatność na tego typu odchylenia łatwiej kształtuje się w warunkach kulturowych, w których dochodzi do całkowitego oderwania zachowań seksualnych od skojarzeń prokreacyjnych. Partnera ocenia się wyłącznie z punktu widzenia jego zdolności do rozładowania napięcia seksualnego.

Oczywiście takie zachowania jak wykorzystywanie seksualne dzieci ułatwiają, czy mogą ułatwiać, różne sytuacje społeczne oraz zachodzące zmiany kulturowe. Nie od dziś wiadomo, że znaczący wpływ na ilość tego typu zachowań mają złe warunki bytowe, np. wspólne spanie, patologiczne relacje między dorosłymi członkami rodziny lub alkohol. Znaczącą rolę, która z różnych powodów nie została nadal w pełni udokumentowana, odgrywają zmiany kulturowe i propaganda „nowoczesnego stylu życia”. Rozładowanie napięć seksualnych przedstawia się jako element zwykłych relacji międzyludzkich, pozbawionych głębszych związków emocjonalnych. Charakterystyczny jest język, jakim posługuje się przy opisie takich zachowań, np. „seks koleżeński”, „szybki seks”. Nie bez znaczenia jest również upowszechnienie ocen, które z dużej aktywności seksualnej czynią jeden z istotnych mierników jakości życia. Pozostając pod naciskiem szczególnej promocji seksu, jesteśmy bardziej podatni na szczególnie negatywne odczuwanie wszelkich ograniczeń na tym polu.

Czy zgodzi się Pani ze stwierdzeniem, że wykorzystywanie seksualne dzieci ma miejsce nie tylko w rodzinach patologicznych, ale także normalnych?

- Przede wszystkim chcę się sprzeciwić twierdzeniu, że rodzina, w której ma miejsce molestowanie seksualne dzieci , jest rodziną normalną. Jeśli do takich zachowań mogło dojść, to znaczy, że ta rodzina nie funkcjonowała normalnie, np. osłabieniu uległy związki emocjonalne między obojgiem rodziców a dziećmi, zabrakło normalnego zainteresowania członkami rodziny i ich problemami. Jeżeli któryś z członków rodziny postrzega dziecko, siostrę, brata jako potencjalnego partnera seksualnego, to nie jest to zachowanie normalne i powinno odpowiednio wcześnie być dostrzeżone przez innych członków rodziny. Oczywiście te zachowania nie muszą być znane na zewnątrz, ale wtedy możemy zaledwie mówić, iż mamy do czynienia z rodziną uchodzącą za normalną.

Czym innym jest natomiast problem związany z faktem, iż ani status ekonomiczny, ani pozycja społeczna rodziców nie wykluczają możliwości pojawienia się takich zachowań. I w tym przypadku potwierdza się powiedzenie, iż same pieniądze to nie wszystko.

Na zakończenie naszej rozmowy proszę powiedzieć, jaką rolę w tych pogłębiających się na niekorzyść zmianach społecznych odgrywają, zdaniem Pani, media?

- Na ten temat powiedziano już bardzo wiele. Swoją drogą, zastanawiające jest to, że posiadamy w tym zakresie bogatą wiedzę, liczne badania i jednoznaczne wyniki, które jednak mają spore kłopoty z dotarciem do opinii publicznej. Truizmem jest już dziś twierdzenie często przytaczane, że zło jest ciekawsze od dobra. Niestety, takiej tezie hołdują bardzo często media i to nie tylko te zaliczane do prasy bulwarowej. Realizują taką zasadę również media, które utrzymujemy przy pomocy własnych pieniędzy po to, aby wypełniały tzw. „misję publiczną”, czyli dbały o społeczny interes. Bohaterami programów i artykułów są ludzie marginesu społecznego, osobnicy w szczególnie brutalny sposób łamiący normy moralne i prawne. Problem nie w tym, że są pokazywani, ale w tym, w jakiej jest to relacji do innych przekazów. Niestety, praktyka jest taka, że powstaje obraz wszechogarniającego zła; nic nie jest normalne, nic nie jest uczciwe. Dodatkowo media uznają się często za zwolnione od dokonywania ocen, dominuje pozorny obiektywizm i kult tolerancji dla każdej odmienności, w tym również dla zła.

Często, mając fałszywe wyobrażenia na temat realizmu, pokazuje się szczególnie brutalne aspekty wydarzeń, oswajając widza i czytelnika z najbardziej agresywnymi i krwawymi działaniami. Indywidualne dramaty bohaterów tych publikacji przedstawia się często jako wydarzenia typowe, a nie jednostkowe. W ten sposób następuje budowanie społecznego przekonania, iż zachowania brutalne, agresja i siła fizyczna to powszechnie stosowany sposób realizowania swoich celów, a tym samym cieszący się stosunkowo dużym społecznym przyzwoleniem.

Dziękuję za rozmowę
Jadwiga Knie-Górna

Rozmowa z Jackiem Federowiczem, psychologiem i psychoterapeutą z Archidiecezjalnej Poradni Rodzinnej w Poznaniu



Jakie Pana zdaniem działają mechanizmy w rodzinie, w której dziecko czy też dzieci są wykorzystywane seksualnie przez swoich rodziców?

- Problem wykorzystywania seksualnego w rodzinie najczęściej dotyczy relacji dziecko - ojciec. Jedną z przyczyn nadużyć seksualnych u mężczyzny może być nieuświadomiony lęk, z którym nie potrafi sobie poradzić. Z lęku i poczucia własnej bezsilności wobec tego, co niesie życie i trudne relacje z ludźmi, niektórzy mężczyźni reagują agresją domową. Trud na zewnątrz przekłada się na agresywne odreagowywanie w rodzinie. Nie wszyscy oczywiście popełniają przestępstwo nadużyć seksualnych. Do problemu nieradzenia sobie z własnym lękiem i poczuciem bezsilności dochodzi często własna dramatyczna historia życia. Często są to osoby, które kiedyś w dzieciństwie doświadczyły na sobie okrucieństwa najbliższych, poczucia własnej bezsilności i uległość. To rodzi bunt oraz utratę zasad, które określały życie człowieka. Ten brak praw i zasad, również moralnych, pociąga za sobą skutki rujnujące życie. Dzieci wychowujące się w rodzinach, gdzie ojciec nie radzi sobie z własną agresją, żyją w ciągłym poczuciu strachu oraz konieczności bycia uległym - nie dającym sobie prawa do powiedzenia NIE na sytuacje wszelkich nadużyć, także seksualnych.

Jak wytłumaczyć postępowanie matki, przyzwalającej na molestowanie dziecka przez ojca, wujków lub starsze rodzeństwo?

- Często zadajemy sobie pytanie, czy musiało dojść do sytuacji, w której słyszymy, że dziecko przez wiele lat było wykorzystywane przez swego ojca lub ojczyma, a matka nic z tym nie zrobiła. Czy rzeczywiście nic nie wiedziała, czy niczego niepokojącego nie dostrzegła? Pomińmy sytuacje (także niestety dość częste), w których matki w rodzinach dysfunkcyjnych nie widzą problemu, ponieważ nie potrafią go dostrzec z powodu defektów intelektualnych, alkoholizmu czy skrajnej deprawacji.

Chciałbym w tym pytaniu skoncentrować się - jak zwykle z konieczności - na specyficznej strukturze osobowościowej niektórych matek. Postawa przyzwalająca albo niedostrzeganie przez matkę problemu wykorzystywania seksualnego w rodzinie może wynikać z niewłaściwej relacji do własnej kobiecości. Spotykaną sytuacją jest postawa matki wobec córki wyrażająca się w niewerbalnym przekazie: „Skoro już urodziłaś się kobietą, to twoim losem jest cierpienie i brak szacunku. Nie wołaj więc o żadną pomoc, bo i tak ci się nie należy”.

Jest to pewien skrót myślowy, ale jego niszczące działanie w psychice wielu kobiet ciągle obserwuję. Ojciec wykorzystuje swoją córkę, a matka w pokoju obok udaje, że niczego nie słyszy. Ten „przekaz kobiecy” przenoszony z pokolenia na pokolenie, z matki na córkę, dający się zauważyć w wielu sytuacjach nadużyć seksualnych, jest bardzo bolesny i niszczący także w wielu innych płaszczyznach życia kobiet. Niezwykle silnie funkcjonuje on w dziewczętach i kobietach w formie niskiej samooceny, niedostrzegania własnej wartości oraz odcinania się od sfery własnego ciała i seksualności, jako złych i „brudnych”. Kobiety, które kiedyś zostały zranione, bardzo często nie potrafią także pogodzić w sobie obrazu matki z własną indywidualnością. Z jednej strony bardzo dotkliwie walczą z matką o zachowanie własnej niezależności, a z drugiej rozpaczliwie pragną jej akceptacji, bliskości i miłości.

W ostatnim czasie opinią publiczną wstrząsają coraz to nowsze informacje o przypadkach pedofilii na różnych szczeblach życia publicznego i społecznego. Co Pana zdaniem ma wpływ na tego typu dewiacyjne zachowania?

Ograniczę się tylko do jednej uwagi. Pedofile to osobowości charakteryzujące się nieodpornością na frustracje, w tym szczególnie frustracje seksualne. Nie potrafią zaspokajać swoich potrzeb w dorosłym i dojrzałym kontakcie, gdyż ten wymaga od nich wysiłku. Z dziećmi jest łatwiej, najczęściej nie potrafią odmówić, bo boją się powiedzieć NIE. W kontakcie z dzieckiem taka osobowość ma możliwość górowania i sprawowania kontroli, której mu tak brakuje w kontakcie z dorosłym. Jest to zachowanie o najwyższym stopniu deprawacji, ponieważ pedofile najczęściej nie rozumieją i nie potrafią dostrzec ogromu zła, jakie wyrządzili.

W jaki sposób możemy chronić nasze dzieci przed molestowaniem seksualnym? Jak je uchronić przed kontaktem z pedofilem?

Zły dotyk musi być tematem do rozmów z dzieckiem. Rodzice powinni rozmawiać z dzieckiem o tym, jak nie powinny być dotykane przez nikogo. Równie ważne jest uczenie dziecka zachowań, którymi będą mogły bronić się w kontakcie z pedofilem. Chodzi o przyzwalanie dziecku na krzyk w sytuacji, gdy ktoś je w zły sposób dotyka.

Dziękuję za rozmowę
Jadwiga Knie-Górna


opr. mg/mg



 


Podziel się tym materiałem z innymi:


Kliknij aby zobaczyć dokumenty zawierające wybrany tag: patologia seks dzieci molestowanie seksualne dzieciństwo pedofilia stres nadużycie seksualne dojrzałość emocjonalna dewiacja wykorzystywanie seksualne frustracja seksualna
 
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W