Opoka - Portal katolicki
opoka.newsopoka.photo
Pekao


Marta Dalgiewicz

Język Kościoła katolickiego w Internecie


Język religijny w sytuacjach duszpasterstwa internetowego – PRZEPOWIADANIE SŁOWA



Język przepowiadania kaznodziejskiego (kazań, homilii, nauk rekolekcyjnych, listów pasterskich) to najczęściej opracowywany przez lingwistów obszar języka religijnego. W odróżnieniu od modlitwy wszystkie wypowiedzi kaznodziejskie realizowane są w języku – ­­czy to mówionym, czy pisanym1 – stąd też i obfitość materiału do analizy.

Ale językoznawcy podejmują kwestię języka realizowanego w tych sytuacjach bynajmniej nie ze względu na ową łatwość pozyskania materiału – jest to sfera niezmiernie ważna, bo tu spotyka się słowo ludzkie ze Słowem Bożym.2 Teksty powstające w obrębie tego obszaru należy rozpatrywać na płaszczyźnie antropologicznej i teologicznej:3


nadawca

komunikat

środek

odbiorca

Płaszczyzna antropologiczna

kaznodzieja

wypowiedź kaznodziejska

słowo

słuchacz

Płaszczyzna teologiczna

Bóg

Słowo Boże

łaska

uczeń

„Obie te płaszczyzny – jak dodaje W. Przyczyna – wzajemnie się przenikają i od siebie zależą.”4 Nie da się oddzielić funkcji komunikacyjnej od funkcji profetycznej – przepowiadania. Oznacza to tyle, że nie należy dbać jedynie o komunikatywność przekazu, musi on również odznaczać się dostojeństwem tekstu natchnionego. Z drugiej strony nie można pominąć ważności słowa ludzkiego, zwłaszcza że Bóg sam wybrał je jako środek objawienia, wszedł w ludzkie słowo. Musi ono być zrozumiałe, bo jeśli nie będzie słyszane, to akt zbawczy nie nastąpi.5

Badanie tego obszaru językowego okazuje się zatem niezmiernie ważne. Kwestia znalezienia odpowiedniego języka dla wyrażenia Sacrum w wypowiedziach kaznodziejskich jest nie mniej istotna niż w przypadku przekładów Pisma Świętego. Nie należy odrywać wypowiedzi kaznodziejskiej od objawienia się Boga przez to Słowo. W szczególny sposób prawdę tę podkreśla kontekst sytuacyjny tej wypowiedzi – Liturgia. Uczestnictwo we Mszy św. pobudza świadomość, że jest to czas działania Pana Boga. Kazanie, homilia, list pasterski czy nauka rekolekcyjna stanowią część Liturgii Słowa – tego elementu Eucharystii, podczas którego Bóg mówi do swojego ludu.

Czy wyrwanie wypowiedzi kaznodziejskich z ich naturalnego kontekstu – a tak właśnie się dzieje, gdy mamy z nimi do czynienia w Internecie – sprawia, że tracą one swój wymiar teologiczny, należy je odbierać wyłącznie jako słowo kaznodzejskie?

W sposób szczególny pytanie to powraca, gdy rozważamy fenomen rekolekcji internetowych. Jeśli chodzi bowiem o kazania znajdujące się w zbiorach sieciowych, to często autorzy podkreślają, że były one uprzednio wygłoszone. Listy pasterskie – teksty z założenia wyrażone w języku pisanym – zazwyczaj ukazują się również po tym, jak były już odczytywane w Kościele.

Tymczasem miejscem docelowym pojawienia się rekolekcji internetowych jest – jak zresztą ich nazwa na to wskazuje – właśnie Internet, a zadaniem – dotarcie z Dobrą Nowiną do internautów. Po raz kolejny trzeba przypomnieć, że nie jest to w żaden sposób działanie przeciwko tradycyjnemu duszpasterstwu, wręcz przeciwnie: często na stronach z rozważaniami rekolekcyjnymi znajdziemy takie oto informacje:

Pamiętaj! Żadna książka, żaden artykuł - nawet najlepszy - nie zastąpi osobistego, pełnego uczestnictwa w rekolekcjach parafialnych!

http://www.katolik.pl/rekolekcje/

Skąd bierze się popularność rekolekcji w Sieci? W 1997 roku po raz pierwszy zostały przeprowadzone interaktywne rekolekcje internetowe na Mateuszu, poprowadził je jezuita, ks. Dariusz Kowalczyk. Wkrótce takie rekolekcje zaczęły być prowadzone również na Katoliku i na Opoce. Ich pojawienie się nie jest „pójściem za modą”, ale wynika z potrzeby takiego rodzaju ewangelizacji – jest to potrzeba, którą zgłaszają sami internauci. „Od chwili uruchomienia na stronach internetowych "Opoki" wielkopostnych rekolekcji, witrynę tę odwiedza o 30 proc. więcej osób niż zwykle. W ciągu miesiąca na stronę zagląda blisko 150 tys. internautów – takie wyniki podaje ks. Józef Kloch, prezes Fundacji "Opoka", po rekolekcjach przeprowadzonych w 2001 roku. – Wyjątkowość rekolekcji wielkopostnych w "Opoce" polega na ich interaktywności. Internauci mogą nie tylko przeczytać wielkopostne rozważania, ale także zadać swoje pytania prowadzącym je jezuitom. Do 27 marca skierowano do rekolekcjonistów 247 pytań, na które szybko udzielono odpowiedzi. Można je wszystkie przeczytać w internecie.”6

To jest właśnie fenomenem tych rekolekcji – rozmowa. Choć brak tu bezpośredniego kontaktu, użytkownicy Internetu są anonimowi to okazuje się, że płaszczyzna dialogu istnieje. „Myślę, że niejednokrotnie podczas „normalnych” rekolekcji panuje dużo większa anonimowość niż w internecie. Tradycyjne formy nie zawsze są nastawione na wymianę myśli, tworzenie wspólnoty; najczęściej bowiem ksiądz mówi, a inni słuchają” – powie internetowy rekolekcjonista, ks. Dariusz Kowalczyk. Tak naprawdę tu dopiero spotykamy się z prawdziwą homilią – greckiego wyrazu homilein używa się, mówiąc o nawiązaniu wszelkich kontaktów z ludźmi.7

„Internet pokazuje nam świat inny niż z perspektywy konfesjonału lub ołtarza, a tym samym nie pozwala przysnąć w faryzejskich złudzeniach o „pełnych świątyniach” – zaznacza ks. D. Kowalczyk – Ponadto wymaga od nas mówienia odpowiednim językiem, zwięzłym i obrazowym. Czyż nie takiego właśnie głoszenia Dobrej Nowiny – chociażby poprzez swoje przypowieści – uczy nas Jezus?”8

Sprawa języka okazuje się ważna, skoro często uczestnikami takich rekolekcji są ludzie, którzy są daleko od Kościoła i nie mają „wyrobienia” językowego, trzeba do nich mówić takim językiem, by mogli przyjąć przekazywane im prawdy. W rzeczywistości takiego języka oczekiwaliby wszyscy, także i ci, którzy regularnie uczestniczą we Mszy św. i nabożeństwach – co z tego bowiem, że są osłuchani z często powtarzającymi się sformułowaniami charakterystycznymi dla języka religijnego, jeśli ich nie rozumieją.9

Najczęstszym bodajże zarzutem kierowanym w stronę języka kaznodziejskiego jest podkreślenie jego niezrozumiałości. Niemal wszyscy badacze podkreślają, że „język Kościoła jest językiem, który w kwestii komunikatywności, pod względem leksykalnym, za dużo zakłada.”10 Zbyt wiele tu teologicznego żargonu – wiele terminów jest po prostu niezrozumiałych. Często kaznodziejom brak też kreatywności – używają oklepanych, archaicznych zwrotów czy też trącących dewocją (więzień tabernakulum), przestarzałych (dzieweczka), patetycznych (hufiec). Niezrozumiałe dla większości są również przytaczane cytaty (zwł. łacińskie). Pod względem stylistycznym największym uchybieniem jest brak prostoty. Razi przesadnie ozdobna metaforyka, nadmiar figur retorycznych. Jednak błędem jest również całkowite wyrugowanie środków stylistycznych. Język ten ma być bowiem językiem poważnym, godnym ambony, nie popadającym w poufałość, rubaszność, gwarę czy slang.11

W przypadku rekolekcji internetowych następuje oderwanie od sytuacji sakralnej, co pozwala rekolekcjoniście na nieco większą swobodę językową – zwracanie się do młodzieży w charakterystycznym dla niej języku nie jest tu odbierane jako niepożądane, niestosowne. Jednak również należy dbać, by język ten był odpowiedni, gdyż nie przestaje on być językiem Objawienia.

Skoro okazuje się, że często ludzie po wielu latach za sprawą rekolekcji internetowych powracają do Boga, czy poznawszy Go tam przychodzą do Kościoła, znaczy to, że takie inicjatywy są potrzebne. Ale nie można powiedzieć, że nawrócili się tylko dzięki słowom rekolekcjonisty. Nauki rekolekcyjne głoszone za pomocą Internetu należy rozpatrywać jak tradycyjne wypowiedzi kaznodziejskie: zarówno na płaszczyźnie antropologicznej, jak i teologicznej – środkiem przekazu Objawienia jest słowo kaznodziejskie, ale i łaska Boża. „Na pytanie o to, czy można spotkać Boga w internecie odpowiadam, że tak. Wykładam naukę o łasce i z mojego doświadczenia wynika, że chyba istnieje coś takiego, jak łaska Boża internetowa” – podkreśla ks. D. Kowalczyk.12

*****

Jako cel analizy rozważań rekolekcyjnych przyjęłam zwrócenie uwagi na sposoby budowania przez rekolekcjonistę relacji z internautami, a także na wartość perswazyjną prowadzonych nauk, gdyż w tekstach homiletycznych największą wagę – poza funkcją sakralną – przywiązuje się właśnie do funkcji perswazyjnej. Wybrany materiał to nauki z adwentowych i wielkopostnych rekolekcji internetowych przeprowadzonych na Mateuszu w latach 1997, 1999, 2000 – w sumie 80 tekstów.13

Kazanie, homilia czy nauka rekolekcyjna ze swej natury przypisana jest do języka mówionego. Tam o wiele łatwiej spotkać się z formami adresatywnymi, czyli wypowiedziami, mającymi na celu nawiązanie relacji między ich nadawcą a odbiorcą – choć jak wskazują A. Spólnik i S. Koziara w dzisiejszej homiletyce jest to element dosyć często zapominany. Nawet w badanych przez autorów kazaniach radiowych, gdzie brak bezpośredniego kontaktu z odbiorcą wydawałby się determinować próby nazwania go i tym samym zacieśnienia kontaktu, nie wpłynął na zwiększenie występowania form adresatywnych. 14

Nie inaczej sytuacja przedstawia się w analizowanym materiale rekolekcji internetowych. Żadne z rozważań nie rozpoczyna się zwrotem do odbiorcy.15 Występujących w tekstach nominalnych form adresatywnych jest niewiele. Jeden z rekolekcjonistów w kilku swych rozważaniach wykorzystuje zwrot Drogi Czytelniku. Warto zauważyć, że występuje on w kontekście pytań, stanowi ich złagodzenie:

Funkcję odmienną zdaje się pełnić zwrot człowieku:

Choć zaczerpnięty w tej funkcji z potocznego rejestru słownictwa brzmi dosyć ostro, jest w tym kontekście neutralny. Jego zadaniem jest zwrócenie uwagi odbiorcy właśnie na jego człowieczeństwo. Inaczej użyta w kolejnej nauce forma Chrześcijaninie!; za jej pomocą rekolekcjonista przypomina internaucie, o tym aspekcie jego życia, jakim jest wiara:

Charakterystyczne, że formy adresatywne w tekstach rekolekcji internetowych przyjmują zazwyczaj postać zwrotów relacji ja–ty. Zwroty w l. mn. są tylko dwa:

Synowie marnotrawni. Córki marnotrawne. Oto albo właśnie odchodzimy od Niego, zadowoleni z siebie, z koneksji, z sukcesów, albo wracamy z ciężkim sercem i drżącymi dłońmi, dłońmi, które wszystko, co dobre, zmarnotrawiły. (06.03/00)

Użycie form adresatywnych w takim kształcie tłumaczy sytuacja oskarżenia – rekolekcjonista posługuje się formą l. mn., tworząc w ten sposób również samooskarżenie, nie próbuje odcinać się od słuchaczy, nie czuje się wyższy ani lepszy.

Tymczasem w tradycyjnej homiletyce formy adresatywne przyjmują postać l. mn. – ich zadaniem jest budowanie wspólnoty, relacji ja–wy. W tej sytuacji komunikacyjnej mamy do czynienia z odbiorcą zbiorowym.

Nieobecność w materiale rekolekcji internetowych form adresatywnych w tym kształcie nie oznacza jednak, że prowadzący nastawieni są wyłącznie na kontakt z pojedynczymi osobami, ignorując aspekt wspólnotowy sytuacji nauczania. Poczucie wspólnoty jest wzbudzane przez stosowanie form czasowników w 1 os. l. mn. oraz zaimka my – co w najwyższym stopniu sprzyja nawiązaniu bezpośredniego, osobistego kontaktu mówiącego ze słuchaczami.16 Form tych jest w badanych tekstach bardzo dużo.

Nastawienie na odbiorców widać zwłaszcza w tekstach, które mogłyby wyrażać prawdy ogólne, a jednak są skierowane do odbiorcy:

Przemawia do nas językiem szczególnym, a my jesteśmy w stanie go uslyszeć. (19.02/99)

Podobny zabieg odnajdziemy we fragmentach, w których występują sformułowania natury ogólnej, ale zaraz dodawane jest, że dotyczy to także słuchacza/słuchaczy:

Celem takiego konstruowania wypowiedzi jest zwrócenie uwagi na to, że rekolekcje to nie czas prezentowania prawd natury ogólnej, ale prawd, które dotykają bezpośrednio rzeczywistości życia każdego ze słuchaczy. Początkowy fragment pierwszych rekolekcji internetowych (a więc wyznaczających kierunek) pokazuje, że następuje tu pewna zamiana w stosunku do tradycyjnych rekolekcji – to nie odbiorca ma nadążać za rekolekcjonistą, lecz trochę tak, jakby on (wraz z całą wspólnotą rekolekcyjną) szedł przy uczestniku:

Potwierdzeniem takiego właśnie założenia są wszystkie fragmenty będące próbą patrzenia oczami uczestnika, wyjścia z jego stanowiska, np.:

a także używanie form konatywnych:

To patrzenie od strony uczestnika jest dowartościowywaniem go – staje się on partnerem dialogu (homilii). Jeszcze wyraźniej widać to wówczas, gdy uczestnicy rekolekcji mogą przesyłać swoje przemyślenia, dzielić się swoimi doświadczeniami. Prowadzący rekolekcje ks. D. Kowalczyk (1997) nawiązuje nawet do wypowiedzi internautów w kolejnych rozważaniach:

Rekolekcje w Sieci pozwalają zatem na budowanie silnej więzi, sprzyjają tworzeniu się poczucia wspólnoty. Niejednokrotnie zwroty kierowane są wprost do pojedynczego odbiorcy – to budzi świadomość, że każdy sam, osobiście musi przyjąć (lub odrzucić) naukę, jaką daje Kościół. Takie nastawienie w sposób szczególny wpływa na perswazyjność tekstów kaznodziejskich. Warto się temu przyjrzeć.

Sam termin perswazja dzisiaj wydaje się być odbierany jako pejoratywny, kojarzony z manipulacją. „Wydaje się tymczasem, że perswazja jest związana z naturą ludzkiej komunikacji. Często mówimy po to, by kogoś do czegoś przekonać, przed czymś przestrzec, a jeśli przedstawiamy jakieś opinie czy sądy, to nie tylko z intencją informacji odbiorcy, ale także w celu wpływania na jego przekonania. Nie ma w tym nic złego – wyjaśnia D. Zdunkiewicz-Jedynak i jak zaznacza autorka – Nie jest wolny od podobnych intencji akt komunikacji kaznodziejskiej, chociaż nie jest to zwyczajny tekst, który można by rozpatrywać wyłącznie z punktu widzenia jego perswazyjnej skuteczności.”17

Tym, co zwraca uwagę w tekstach rekolekcji internetowych jest fakt, że nakłaniają one przede wszystkim nie tyle do konkretnych postaw, ile do zastanowienia się nad różnymi sprawami. Z reguły są to zwroty w l. p., a czasowniki w formie rozkaźnika stanowią zachętę do podjęcia trudu myślenia:

– czy jest ktoś, z kim przed swoją śmiercią chciałbyś się spotkać, porozmawiać?

– co ważnego chciałbyś powiedzieć tej osobie (tym ludziom)?

– czy próbowałbyś naprawić jakieś swoje życiowe błędy?

– jak przygotujesz się na swoją śmierć?

– o co (kogo? Kogo?) poprosisz w obliczu swojej śmierci?

– z jakim uczuciem opuścisz ziemię?

– a może te dwa ostatnie dni warto poświęcić na używanie tego świata... W końcu żyje się tylko raz!!! (25.02/99)

Niemal w każdym rozważaniu pojawia się wiele pytań, które mają być pomocą dla odbiorcy w znalezieniu prawdy o sobie. Przybierają one kształt pytań o funkcji perswazyjnej o rozstrzygnięcie (czy?). Ważną rolę odgrywa tu zbudowane poczucie bliskości między rekolekcjonistą a uczestnikiem. Odbiorca nie czuje się przygnieciony pod naciskiem pytań, bo wie, że są one niczym wyciągnięta dłoń rekolekcjonisty, która pozwoli mu wspiąć się wyżej.

Niekiedy kontakt ten jest jeszcze zacieśniany – rekolekcjonista buduje pytania w 1. os. l. p., zadając je również sobie:

Zadaniem nauk rekolekcyjnych jest zatem pobudzenie do aktywności umysłowej. Wymaga to pewnego zaufania do uczestników; rekolekcjonista wierzy w szczere chęci ich poszukiwań, dlatego nie podaje im gotowych rozwiązań, a pozwala, by szczerze odpowiadając sobie na pytania sami doszli do tego, co istotne. Choć pytania nie zawsze są potrzebne, niekiedy nauka może być po prostu alegoryczną historią:

Tomek jest młodym, zapalonym, pełnym gorliwości studentem. Jego pasją, oprócz studiowania, są modele samolotów i statków. Modelarstwem zajmuje się od dzieciństwa. Robi to doskonale. Właśnie dostał propozycję sklejenia jakiegoś torpedowca z czasów II wojny światowej. Przygotowuje więc wszystko, co potrzebne. Biegnie do sklepu papierniczego. Zbiegając po schodach potrąca swojego sąsiada. Nie ma czasu na "przepraszam"... Każda sekunda jest przecież cenna. Kupuje klej i kilka rulonów brystolu. Biegnie do domu. Na schodach spotyka starszą kobietę. Staruszka dźwiga siatkę z ziemniakami i jakieś duże pudło pod pachą. Tomek zręcznie omija kobietę i wpada do swojego pokoju. Z szafki wyciąga kawałki długich, cienkich listewek. Na biurku segreguje i układa szpilki, trochę małych gwoździków i parę śrubek. Gdzieś za ścianą słyszy szczekanie psa. W każdym bloku, przynajmniej dwie, trzy rodziny mają w domu pieska. Chłopak przypomina sobie, że do dobrego umocowania szkieletu statku potrzebna będzie dratwa. Wyciąga dolną szufladę swojego biurka i całą jej zawartość wysypuje na podłogę. Po kilkunastu minutach znajduje potrzebną rzecz. Jeszcze tylko dobre nożyczki, kolec, kilka żyletek i wszystkie materiały będą skompletowane. Teraz trzeba zabrać się do pracy. Zrobiony przez Tomka model zostanie umieszczony na szklanej gablocie, w samym centrum głównego holu jego uczelni. Zatem wszystko musi być precyzyjnie dobrane i doskonale połączone. Godziny mijają. Dzwonek. W drzwiach staje mama. Tomek nawet nie słyszy dzwonka, nie zauważa mamy... Jest pochłonięty pracą.

Mama rozgląda się po mieszkaniu. Wielki bałagan. Nie pozmywane naczynia, nie wyrzucone śmieci. Pies z głodu pogryzł w kuchni linoleum.

Tomek nadal skrupulatnie sklejał drobne tekturowe części. Chciał wykonać model doskonale wierny oryginałowi... (27.02/99)

Nastawienie na wytworzenie klimatu do osobistych rozważań nie oznacza jednak, że środki perswazji w internetowych naukach rekolekcyjnych ograniczają się do pytań o funkcji nakłaniającej i rozkaźników mobilizujących do myślenia.

Znamienne, że w trybie rozkazującym używane są często czasowniki, których semantyka wskazuje na zachętę, a wyklucza właściwy rozkaz, np. pozwól, spróbuj, zaufaj:

Daj się poprowadzić pięknu życia i weź głębszy oddech, abyś nie osłabł w drodze. (06.12/00)

Zaufaj Jezusowi – nawet wtedy, gdy twierdzisz, że ciebie już nic ani nikt nie zmieni. Zaufaj – On jest Panem także tego, co z pozoru niemożliwe. (13.12/00)

Modlitwa chrześcijańska jest o wiele prostsza, a przez to paradoksalnie trudniejsza. Spróbuj więc zaryzykować raz, dwa, może więcej, a Bóg stanie Ci się bliższy. (19.02/99)

Pozwól, aby Bóg mieszkał w twoim słowie, a ono będzie wtedy światłem, życiem i miłością. (23.03/99)

Rozejrzyj sie wokół! Popatrz, ile wspaniałych rzeczy dzieje się w Kościele. (VI/97)

Podziel się z innymi swoim doświadczeniem, swoim poszukiwaniem... Napisz kilka słów. (VI/97)

Klimat zachęty lub życzliwego ostrzeżenia uwypukla zastosowanie trybu rozkazującego przy czasownikach w l. mn.:

Zanurzmy się tylko w błagalne milczenie serca, a zstąpi na nas moc oczekiwania... (04.03/99)

Strzeżmy się zatem sprawiedliwości bez miłosierdzia. Rozliczania się z innymi co do grosza, w myśl zasady: oko za oko, ząb za ząb (tylko nie udawajmy przed sobą w tej chwili, że jest to nam zupełnie obce). Strzeżmy się diabelstwa zakamuflowanego pod płaszczykiem wyrównywania rachunków! Jest Wielki Post. Wyrzeknijmy się animozji, naburmuszonych min strojonych wobec świata na pokaz. (…) Módlmy się o łaskę pojednania z naszymi nieprzyjaciółmi. (09.03/99)

Niech przez całe życie uderzają w nas słowa, których wypełnienie ma smak soli ziemi: przebaczaj zawsze!

(09.03/99)

Charakter zachęty mają również wypowiedzenia w formie zdań warunkowych:

Jeśli uwierzyłeś albo chciałbyś uwierzyć, to postaraj się nie "przegapić" Wielkiego Postu. (I/97)

Jeśli dokonałeś już w życiu zasadniczych wyborów (założyłeś rodzinę, jesteś księdzem), to staraj się w świetle wiary odświeżyć, umocnić Twój wybór. Proś o łaskę, byś mógł przeżywać i realizować w pełni daną i zadaną Ci rzeczywistość. Jeśli natomiast zastanawiasz się jeszcze, co robić w życiu, jaką wybrać drogę, to nie zapominaj, że warto myśleć o tym również na klęczkach przed Panem naszej historii. (VI/97)

nawet, jeśli w ich skład wchodzą czasowniki powinnościowe musieć, trzeba:

Jeśli mi nie wyjdzie to trzeba spróbować jeszcze raz. (04.12/00)

Jeśli poszukujesz duchowego wzrostu Wielki Post będzie wspaniałą okazją po temu. Jednak, aby ją dobrze wykorzystać musisz się najpierw zatrzymać i zastanowić nad sobą. (18.02/99)

Zdania z formułami impresywnymi musieć, trzeba nabierają charakteru wolitywnego również przez to, że zaraz po nich następuje szereg pytań do odbiorcy, kładących nacisk na to, czy on tego chce, i będących swego rodzaju zachętą:

Trzeba wyruszyć w drogę. (…) Czy masz odwagę porzucić dotychczasową drogę? (11.12/00)

Musisz wstać i z pośpiechem wyjść na spotkanie to, co nadchodzi. (…) Czy jesteś gotów? Czy jesteś gotów wyruszyć natychmiast? Czy jesteś gotów na spotkanie z Jezusem? Możesz zacząć już teraz – tuż za kropką kończącą to zdanie. Ojcze nasz… (14.12/00)

Chcesz zmienić świat, ojczyznę, politykę, Kościół? Świetnie! ale najpierw posyp głowę popiołem i stań przed Bogiem – nieskończonym horyzontem Twoich myśli, uczuć i pragnień. Musisz być jednak konkretny. Pytaj się: Gdzie jestem? Co robię? Czego pragnę? Czego się obawiam? Pytaj się patrząc na swoich bliskich, przyjaciół i wrogów. Pytaj się na modlitwie, wobec Boga, który jest fundamentem każdego pytania i celem każdej odpowiedzi. (II/97)

W naukach tych sytuacje oskarżenia, jak już wspomniałam, budowane są na zasadzie przyjęcia przez rekolekcjonistę winy również na siebie:

Nie śmiem nikogo oskarżać o brak wiary w Zmartwychwstałego. Nie mnie sądzić w tych sprawach... Nie chcę nawet osądzać samego siebie. Jedną rzecz jednak mogę powiedzieć z całą pewnością. Przyzwyczailiśmy się, kochani, przyzwyczailiśmy paskudnie do niebywałych sformułowań wiary chrześcijańskiej. Zatraciliśmy świeżość przeżycia religijnego. Czy wykrzykujemy z radości, jeśli ktoś nam mówi: "Jezus wrócił z cmentarza żywy!"? Czy przyjmujemy ze zdumieniem słowa proklamowane nam w niedzielę Zmartwychwstania Pańskiego? (IX/97)

czy wręcz samooskarżenia (wypowiedzi w l. p.):

Tak! Jest w Kościele wiele grzechu i słabości. Najpierw dostrzegam własną niewierność i małość. Dostrzegam ją również wokół … (V/97)

Specyfika Judaszowej tragedii to jakby oddanie duszy w zastaw "nie wiadomo komu". Ja również, ilekroć zbaczam z "Drogi" przykazań, rozmijam się z "Prawdą i Życiem". Ilekroć uciekam przed Bogiem, pcham się w nie wiadomo czyje towarzystwo.(28.03/99) Jakie są moje zdrady, targi, sprzeczności, wybory? Czy nie poświęcam większości mojego życia samemu sobie? Czy wiem o tym, że dziękując i prosząc -- po prostu opisując Bogu swoje życie słowem -- mogę naprawdę wszystko i wszystkich powierzyć Chrystusowi?

Jakie są moje zdrady, targi, sprzeczności, wybory? Czy nie poświęcam większości mojego życia samemu sobie? Czy wiem o tym, że dziękując i prosząc -- po prostu opisując Bogu swoje życie słowem -- mogę naprawdę wszystko i wszystkich powierzyć Chrystusowi?

Perswazyjność tekstów nauk rekolekcji internetowych kształtowana jest zatem poprzez pryzmat spotkania z internautami. Naczelnym celem jest spotkanie w słowie z drugim człowiekiem, dlatego komunikacja ta dopuszcza nawet nieskuteczność perswazji.18

Z drugiej jednak strony, wpisy internautów są dowodem na to, że jednak perswazja w takim kształcie okazała się skuteczna, zmobilizowała uczestników rekolekcji do działania. Wpisy te są odzwierciedleniem rekolekcyjnych postanowień internautów, które są wstępem do podjęcia działania.




1 Prymarnie wypowiedzi kaznodziejskie przynależą do języka mówionego. Por. M. Kucała, Kazanie jako język mówiony [w:] Polszczyzna dawna i współczesna, tegoż, Kraków 2000, s. 429-437.

2 Podobnie słowo ludzkie i Boskie współistnieją w tekstach Objawienia. W przypadku Pisma Świętego problem doboru odpowiedniej szaty językowej do wyrażenia Sacrum we współczesnych przekładach biblijnych okazuje się niezmiernie ważką kwestią.

3 W. Przyczyna, Funkcje wypowiedzi kaznodziejskiej. Spojrzenie homilety. Referat wygłoszony na konferencji: Funkcje wypowiedzi religijnych, Rychwałd 24-26 IV 2003.

4 W. Przyczyna, Słowo Boże i ludzkie w kazaniu. Charakterystyczne cechy kazania jako utworu mówionego [w:] Współczesna polszczyzna mówiona w odmianie opracowanej (oficjalnej), red. Z. Kurzowa, W. Śliwiński, Kraków 1994, s. 167.

5 W. Przyczyna, Funkcje wypowiedzi kaznodziejskiej…

6 KAI, Duże zainteresowanie rekolekcjami „Opoki”, Warszawa, 25.03.2001, http://e.kai.pl/.

7 Zob. Encyklopedia katolicka, T. 6, Lublin 1993, hasło homilia.

8 D. Kowalczyk SJ, Komputerowi krzyżowcy?, „Więź” 2001, nr 1, http://www.mateusz.pl/czytelnia/wiez-dk-kk.htm/.

9 O niezrozumiałości języka por. I. Bajerowa, Kilka problemów stylistyczno-leksykalnych współczesnego polskiego języka religijnego [w:] O języku religijnym. Zagadnienia wybrane, red. M. Karpluk, J. Sambor, Lublin 1988.

10 G. Siwek, Przepowiadać skuteczniej. Elementy retoryki kaznodziejskiej, Kraków 1993, s. 102.

11 W. Przyczyna, Słowo Boże i ludzkie w kazaniu, s. 169. Por. też: Rady dla kaznodziejów „Znak” 1995, 12 (487), s. 109-120; B. Matuszczyk, Siedem grzechów głównych polskiego kaznodziejstwa „Więź” 1997, nr 7 (78), s. 75-85; M. Zachwieja, Leksyka listów pasterskich Episkopatu Polski z lat 1947-1966 [w:] Od Biblii Wujka do współczesnego języka polskiego. Z okazji 400-lecia wydania Biblii ks. Jakuba Wujka, red. Z. Adamek, S. Koziara, Tarnów 1999, s. 230-237.

12 KAI, Łaska Boża internetowa, Warszawa, 14.12.2001, http://e.kai.pl/.

13 Specyfiką rekolekcji internetowych jest to, ze nie trwają one jak tradycyjne 3-4 dni, ale jest ich więcej, czasem trwają cały okres adwentu czy Wielkiego Postu lub, jak rekolekcje z 1999 roku, rozciągają się jeszcze na dni Triduum Paschalnego i Oktawę Wielkanocy; z reguły są za to krótsze.

14 Por. S. Koziara, A. Spólnik, Formy adresatywne w języku współczesnych tekstów homiletycznych [w:] Współczesna polszczyzna…

15 Formy adresatywne są nie tylko elementem fatycznym, ale również pełnią funkcje delimitacyjną. Ta druga funkcja może być przejęta np. przez cytat z Pisma św. (Por. A. Spólnik, S. Koziara, Formy adresatywne…, s. 176). W analizowanym materiale rozpoczynają się w ten sposób rozważania adwentowe (2000).

16 D. Zdunkiewicz, Język polskich kazań, „Więź” 1993, nr 3 (413), s. 38.

17 D. Zdunkiewicz-Jedynak, Językowe środki perswazji w kazaniu, Kraków 1996, s. 26.

18 W. Jungschaffer, por. D. Zdunkiewicz, Język polskich…, s. 40.


opr. mg/mg



 


Podziel się tym materiałem z innymi:


Kliknij aby zobaczyć dokumenty zawierające wybrany tag: modlitwa internet sieć kaznodziejstwo kazanie Kościół język Słowo powitanie mowa WWW czat język wiary witryna głoszenie Słowa Bożego
 
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W