reklama

Jestem dzieckiem Bożym

ks. Rafał Hołubowicz ks. Rafał Hołubowicz

dodane 01.01.2026 21:03

Drodzy Czytelnicy, pozwólcie że na wstępie złożę Wam najserdeczniejsze życzenia wszelkiej Bożej łaskawości i nieustannej opieki naszej ukochanej Matki Maryi, na ten Nowy Rok Pański 2026.

 Dzisiejsza Liturgia Słowa wprowadza nas bardzo głęboko w tajemnicę tożsamości chrześcijańskiej oraz misji Jezusa Chrystusa. Liturgia nadal prowadzi nas drogą Bożego Narodzenia, ale już nie zatrzymuje się na samej scenie betlejemskiej. Ukazuje sens Wcielenia i jego konsekwencje dla naszego życia.

Pierwsze czytanie przypomina nam, że chrześcijaństwo nie jest jedynie zbiorem przekonań religijnych ani tradycją kulturową. Musimy się bardzo wystrzegać takiego postrzegania naszej wiary, gdyż jej prawdziwą istotą jest nowe narodzenie z Boga. „Popatrzcie, jaką miłość okazał nam Ojciec – woła św. Jan – zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi i rzeczywiście nimi jesteśmy”. To jedno zdanie zawiera w sobie całą „rewolucję” Ewangelii. Przez Chrystusa nie tylko zostajemy usprawiedliwieni, ale wchodzimy w realną, głęboką, wręcz mistyczną  relację dziecięctwa wobec Boga. My katolicy, my ludzie wiary jesteśmy naprawdę i w pełni dziećmi Bożymi. Czy jesteśmy w stanie sobie to tak naprawdę uświadomić? Tożsamość dziecka Bożego nie jest jakąś metaforą – jest rzeczywistością, która domaga się konkretnego stylu życia. Jako dzieci Boga jesteśmy wezwani, aby być świętymi, tak jak i On – nasz Ojciec, jest święty. Świętość nie jest tylko „luksusem” zarezerwowanym dla nielicznych. Jest naturalnym owocem życia z Boga, z Bogiem i w Bogu. Autor natchniony jasno mówi: trwanie w grzechu jest sprzeczne z trwaniem w Chrystusie. Nie możemy się więc okłamywać. Godność dziecka Bożego wymaga od nas radykalnej przemiany życia. Zanurzenia w Bogu nie da się pogodzić z zanurzeniem w tym świecie. Wielu katolikom dzisiaj wydaje się, że to możliwe, dlatego przychodząc do kościoła wyznają swoją wiarę w Credo, a po wyjściu żyją tak jakby Boga nie było. To wielka tragedia współczesnego katolika. 

Spójrzmy jeszcze na Ewangelię. Kieruje ona nasz wzrok na Jana Chrzciciela, który wskazuje na Jezusa i wypowiada kluczowe słowa: „Oto Baranek Boży, który gładzi grzech świata”. Jan nie zatrzymuje naszej uwagi na sobie, lecz całkowicie odsyła nas do Chrystusa. Jego świadectwo pokazuje, że prawdziwa wiara zawsze prowadzi do spotkania z Jezusem, a nie do budowania własnej religijnej pozycji. Baranek Boży objawia sens misji Jezusa: nie przyszedł On jedynie nauczać czy dawać przykład moralny, ale realnie wziąć na siebie grzech świata i go zgładzić.

Dla nas, katolików XXI wieku, te czytania są mocnym wezwaniem do weryfikacji własnej wiary. Dlatego też musimy zadać sobie dzisiaj kilka pytań: Czy naprawdę żyję świadomością, że jestem umiłowanym dzieckiem Boga? Czy pozwalam, by Chrystus, w sposób radykalny, usuwał z mojego życia grzech, czy raczej próbuję z Nim negocjować?

Drodzy Czytelnicy, Drodzy katolicy, okres Bożego Narodzenia przypomina, że Bóg wszedł w naszą historię nie po to, by pozostać wzruszającym symbolem, ale by przemieniać naszą codzienność. Spotkanie z Barankiem Bożym domaga się decyzji: życia w prawdzie, nawrócenia i odwagi świadectwa. Tylko wtedy świat może rozpoznać w nas dzieci Boga.

 

 

1 / 1

reklama