„Zdrada współmałżonka, nie zwalnia cię z wierności”. Ks. dr Marek Dziewiecki o kryzysie małżeństwa

Kryzys małżeństwa i rodziny rzadko zaczyna się od spektakularnych wydarzeń takich jak zdrada czy przemoc – podkreśla w filmie „Oraz że Cię nie opuszczę” ks. dr Marek Dziewiecki. Jak tłumaczy, jego źródłem są często subtelne, codzienne zaniedbania, które mogą prowadzić do głębokich kryzysów małżeńskich i poważnych konsekwencji dla dzieci oraz całych rodzin.

Ks. dr Marek Dziewiecki przypomina, że już na początku Pisma Świętego znajdujemy fundamentalną prawdę o człowieku: został on stworzony na obraz i podobieństwo Boga, który go kocha i pragnie jego szczęścia. Jednocześnie pierwszym ostrzeżeniem, jakie Bóg kieruje do człowieka, jest samotność.

„Biblia mówi już na początku, że Bóg nas stworzył na swój obraz i podobieństwo. Że nas kocha i chce, byśmy byli szczęśliwi. I pierwsze, przed czym nas przestrzega, to samotność. Bóg mówi do Adama: czegoś do szczęścia brakuje – mianowicie spotkania z drugim człowiekiem, i to drugiej płci” – tłumaczy.

Kapłan zwraca uwagę, że kryzys małżeński nie zaczyna się w momencie przemocy, zdrady czy uzależnień, jak często się uważa. Jego początek jest znacznie wcześniejszy – wtedy, gdy w relacji zanika codzienna miłość. „Zwykle mówi się, że kryzys zaczyna się wtedy, gdy w małżeństwie dochodzi do przemocy, kłamstw, agresji, uzależnień czy zdrad. Nie. Kryzys małżeński zaczyna się dużo wcześniej, kiedy małżonkowie przestają sobie okazywać miłość. Jeszcze się nie okłamują, nie popychają, nie uderzają, nie zdradzają, a już cierpią”.

Jak podkreśla, pierwszym sygnałem oddalania się małżonków jest utrata czułości, zainteresowania i codziennej troski o siebie nawzajem. „Pewnego poranka mąż budzi się i nie przytula żony, nie patrzy jej z czułością w oczy, nie pyta, co przeżywa i w czym może jej pomóc. To samo dotyczy kobiet”.

Ks. Dziewiecki ostrzega również przed lekceważeniem wczesnych sygnałów kryzysu, takich jak brak miłości, osłabienie ofiarności, oddalanie się od Boga czy narastające, choć jeszcze nie w pełni uświadomione cierpienie. „Jeżeli małżonkowie zlekceważą te znaki, wchodzą w coraz większe problemy. Największe z nich to uzależnienia i zdrady małżeńskie. Wtedy jest dosłownie piekło na ziemi”.

Odnosząc się do zdrady, podkreśla jej szczególnie destrukcyjny charakter:

„To najbardziej radykalna forma zranienia małżonka, krzywdy wyrządzonej sobie, dzieciom, a także osobom trzecim. Nie ma usprawiedliwienia dla zdrady. Dlatego proszę każdego z małżonków – w obliczu kryzysu pilnuj twojej przysięgi. To, że współmałżonek ją łamie, nie daje ci prawa, byś i ty ją łamał”.

Z kolei psycholog małżeństwa i rodziny, prof. Maria Ryś, w filmie „Oraz że Cię nie opuszczę” wskazuje na wyraźny rozdźwięk między deklarowanymi wartościami młodych ludzi a rzeczywistością społeczną. „Z wielu badań wynika, że kochające małżeństwo i rodzina zajmują najwyższe miejsce w hierarchii wartości młodych ludzi. Jest to ogromne pragnienie młodego pokolenia” – tłumaczy.

Jednocześnie zauważa, że współczesna kultura coraz częściej promuje modele relacji oparte na zmienności i nietrwałości. „Trudno nie zauważyć, że coś poważnego dzieje się w małżeństwach i rodzinach. W mediach coraz częściej promowane są związki, które rodzinami nie są, a jako ideał przedstawia się zmianę partnerów”.

Prof. Ryś zwraca uwagę na mechanizm tłumienia problemów w relacji, który często prowadzi do narastania konfliktów. „Często początek bywa taki, że człowiek nie mówi o zranieniach i przykrościach, mając nadzieję, że mówienie tylko o rzeczach pozytywnych buduje małżeństwo. Trudne sprawy są „chowane pod dywan”. A potem okazuje się, że pod tym dywanem jest tak dużo problemów, że chodzenie po nim przypomina przechodzenie przez pole minowe” – twierdzi.

W jej ocenie prowadzi to do nagłych i głębokich kryzysów w relacjach, które z zewnątrz wydawały się stabilne. „Małżeństwa, które wydawały się kochające i poprawne, nagle odkrywają, że istnieje między nimi bardzo wysoki mur”.

Profesor zauważa także rosnącą społeczną akceptację rozwodów oraz zmianę podejścia do trwałości małżeństwa:

„Coraz większa jest akceptacja społeczna rozwodów. Dawniej trwałość małżeństwa była wartością znacznie wyżej cenioną niż dziś. Obecnie często pojawia się założenie: będziemy razem, dopóki będzie nam dobrze”.

Dodaje, że współczesne myślenie o relacjach bywa zbyt idealistyczne i oderwane od realiów życia. „Niektóre nurty psychologiczne próbują pokazać życie jako nieustannie szczęśliwe. Tymczasem życie bez cierpienia nie istnieje. Wszystko zależy od dojrzałości człowieka i od tego, jak te doświadczenia przyjmujemy”.

Psycholog dziecięcy Katarzyna Wozińska podkreśla, że życie rodzinne obejmuje pełne spektrum emocji i doświadczeń – zarówno pozytywnych, jak i trudnych.

„Prawdziwe życie rodziny to wszystkie emocje, cały wachlarz sytuacji, z którymi się mierzymy, w których coś psujemy i coś naprawiamy. Na tym polega normalne życie”.

Zwraca uwagę na niebezpieczny trend współczesności, polegający na traktowaniu relacji jak produktu, który można łatwo wymienić.

„Dziś często jest tak, że jeśli coś się psuje, zamieniamy to na lepszy model. To nie pomaga dzieciom i młodzieży w radzeniu sobie z negatywnymi emocjami”.

Jak podkreśla, takie podejście może prowadzić do przekonania, że każda trudność w relacji oznacza jej koniec, a przecież tak nie jest. Ekspertka wskazuje również na kluczowe znaczenie obecności rodziców w życiu dziecka.

„Dla dziecka istotne jest to, żeby rodzice byli obecni. Wtedy jego psychika może się kształtować zarówno w kontekście żeńskim, jak i męskim”.

Źródło: Oraz że Cię nie opuszczę, Centrum Życia i Rodziny

« 1 »