„Bardzo nie chciałem już żyć". Pił od 14. roku życia, dziś apeluje do dorosłych

Inicjacja alkoholowa w wieku czternastu lat i codzienne picie w samotności – Alan Wysocki, inicjator kampanii „Zero Procent Prawdy”, opowiedział o swojej drodze przez nałóg, apelując do dorosłych, by przestali odwracać wzrok. Jego świadectwo wybrzmiewa w momencie, gdy w Sejmie trwają prace nad zmianami w ustawie o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi.

W rozmowie z abcZdrowie Wysocki przyznaje, że alkohol towarzyszył mu od najmłodszych lat. „Butelka alkoholu, głównie piwa, była tą jedyną rzeczą, która mnie nie opuszczała w dzieciństwie. Bardzo nie chciałem żyć. Bardzo" – mówi.

Inicjacja przyszła w wieku czternastu lat, pod nieobecność rodziców.

„Pod nieobecność rodziców przyjechała do nas moja starsza koleżanka, obładowana kilkoma czteropakami piwa. Zawsze czuję zakłopotanie, kiedy jestem pytany o szczegóły tej inicjacji, bo niewiele pamiętam z tamtej nocy. Biorąc pod uwagę, ile alkoholu wtedy wypiliśmy, jedyne, co pamiętam, to to, że bardzo szybko go wypiliśmy, a resztę nocy spędziłem, wymiotując z powodu zatrucia alkoholowego" – opowiada w wywiadzie. I dodaje: „Piłem tyle, by już się nie obudzić następnego dnia. Gdy się obudziłem, miałem wrażenie, że umieram".

Z czasem grupowe picie zmieniło się w samotny rytuał. „Końcówka mojej choroby alkoholowej wyglądała tak, że piłem codziennie, samotnie, w domu. Kończyłem szkołę, kończyłem pracę, wracałem do mieszkania i zostawałem kompletnie sam ze sobą – z całym tym bólem, cierpieniem i doświadczeniami tego życia, które wtedy wydawało mi się straszne. Ten alkohol był dla mnie ratunkiem. W pewnym sensie alkohol pozwala ci mrozić emocje" – wspomina Wysocki. W najgorszym okresie pił codziennie, w ciągach, sięgając pod koniec po trzy butelki wina na dobę.

Najmocniejsze pytanie z jego świadectwa nie dotyczy jednak jego samego, ale otoczenia.

„Ja zastanawiam się, dlaczego nauczyciele, którzy widzieli mnie na kacu albo pod wpływem alkoholu, czy moi rówieśnicy, którzy również widzieli mnie w takim stanie, nigdy do mnie nie podeszli. Dlaczego żaden dorosły człowiek nie powiedział mi: Alan, stop, musisz sobie pomóc" – mówi w rozmowie z WP. Do wniosku, że potrzebuje pomocy, musiał dojść sam dopiero w wieku dwudziestu lat.

Wysocki nie ukrywa, że często warunkiem zmiany jest osobiste dno. „Fakt jest też taki, że w przypadku choroby alkoholowej bardzo często trzeba zaliczyć swoje dno. Wiele osób musi to dno zaliczyć, żeby się ocknąć, obudzić i stwierdzić: Boże, co ja robię? Muszę sobie pomóc". I dodaje słowa, które brzmią jak osobisty manifest osoby trzeźwiejącej:

„Osoby chore na chorobę alkoholową bardzo często czekają, aż ktoś im pomoże. A trzeba uświadomić sobie, że nikt nie przyjdzie z pomocą. Nie będzie żadnego rycerza na białym koniu, żadnego opiekuńczego państwa ani kogokolwiek, kto poda ci rękę. To ty jesteś jedyną osobą, która może wykonać ten krok w kierunku zdrowienia. I myślę, że zdecydowanie warto".

Zero Procent Prawdy

Kampania „Zero Procent Prawdy", którą obecnie koordynuje Wysocki, jest projektem Fundacji GrowSPACE i zwraca uwagę na problem alkoholizmu wśród młodych Polaków, a w szczególności na wpływ reklam alkoholu na dzieci i młodzież. Z sondażu zrealizowanego w ramach kampanii wynika, że aż 14 proc. Polaków w wieku 18–29 lat zaczęło pić alkohol w wieku 14 lat lub wcześniej, a najczęstszą „bramą" do inicjacji alkoholowej dzieci i młodzieży było właśnie piwo. 44,7 proc. respondentów przyznało, że mimo niepełnoletności udało im się zdobyć alkohol.

Świadectwo Wysockiego wybrzmiewa w szczególnym momencie. W Sejmie trwają prace nad zmianami w ustawie o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi. Sejmowa podkomisja nadzwyczajna przyjrzała się propozycjom ograniczenia reklam alkoholu, zakazu sprzedaży alkoholu na stacjach paliw, ograniczenia ekspozycji napojów alkoholowych w sklepach, zmian dotyczących tzw. małpek, cen minimalnych oraz finansowania profilaktyki i izb wytrzeźwień. Poprawki do projektów można zgłaszać do 22 maja, po czym podkomisja przechodzi do dalszych prac legislacyjnych.

Dla katolickiej refleksji nad uzależnieniami ten głos jest istotny z dwóch powodów. Po pierwsze, pokazuje, że dziecko spożywające alkohol nie potrzebuje moralistycznego osądu, lecz uważnego dorosłego – nauczyciela, sąsiada, rodzica, kogokolwiek, kto powie „Alan, stop". Kościół od dziesięcioleci przypomina, że trzeźwość jest wspólnotowym zadaniem, a milczenie wobec krzywdy najmłodszych jest formą współudziału. Po drugie, słowa Wysockiego o tym, że musiał „zaliczyć dno" i wykrzyknąć „Boże, co ja robię?", odsyłają do duchowego doświadczenia bliskiego ewangelicznemu przebudzeniu syna marnotrawnego. Trzeźwienie zaczyna się od prawdy o sobie i o swoim życiu.

Polska legislatura ma dziś szansę przyłożyć rękę do tego, by mniej dzieci musiało przechodzić tę drogę. Sygnał z Sejmu i z opinii Komisji Europejskiej jest jasny: cele słuszne, czas na konkrety. Sygnał ze świadectwa byłego czternastolatka, który dziś koordynuje społeczną kampanię, jest jeszcze prostszy: dorośli, nie odwracajcie wzroku.

Zródło: portal.abczdrowie.pl

« 1 »