Panie, nie jestem godzien …

Drodzy Czytelnicy, pozdrawiam Was w ten piękny, sobotni dzień i zachęcam, abyśmy wspólnie pochylili się nad dzisiejszą Liturgią Słowa. Zestawia ona ze sobą dwa pozornie odległe obrazy. Z jednej strony słyszymy pełen bólu lament nad zburzoną Jerozolimą, z drugiej zaś Ewangelię ukazującą Chrystusa, który uzdrawia chorych i przywraca ludziom nadzieję. Oba teksty łączy jednak jedno fundamentalne przesłanie: Bóg nigdy nie pozostaje obojętny wobec ludzkiego cierpienia.

Autor Lamentacji opisuje tragedię Jerozolimy. Miasto wybrane przez Boga doświadcza skutków własnej niewierności. Szczególnie przejmujące są słowa skierowane do proroków: „Twoi prorocy głosili ci rzeczy zwodnicze i fałszywe”. Upadek narodu nie był jedynie konsekwencją działań wrogów, ale także skutkiem odrzucenia prawdy. Ojcowie Kościoła widzieli w tym ważne ostrzeżenie dla wszystkich czasów. Święty Hieronim zauważał, że największym nieszczęściem człowieka nie jest utrata dóbr materialnych, lecz utrata zdolności słuchania Bożego głosu. Tam, gdzie prawda zostaje zastąpiona pochlebstwem, wcześniej czy później pojawia się duchowa ruina.

Jakże aktualnie brzmi to również dzisiaj. Współczesny świat chętnie słucha tych, którzy mówią to, co człowiek chce usłyszeć. Trudniej natomiast przyjąć słowo wymagające nawrócenia i zmiany życia. Tymczasem prawdziwa miłość nigdy nie polega na utwierdzaniu człowieka w błędzie, lecz na prowadzeniu go ku prawdzie, nawet jeśli jest ona trudna.

W Ewangelii spotykamy setnika, poganina, który przychodzi do Jezusa z wielką pokorą i wiarą. To właśnie jego postawa zachwyca Chrystusa. „Panie, nie jestem godzien, abyś wszedł pod dach mój”. Słowa te tak głęboko zapadły w świadomość Kościoła, że do dziś powtarzamy je przed przyjęciem Komunii Świętej.

Święty Jan Chryzostom podkreślał, że setnik osiągnął więcej przez pokorę niż wielu przez swoją wiedzę i religijne przywileje. Nie domagał się cudu, nie stawiał warunków, ale całkowicie zaufał słowu Jezusa. Właśnie dlatego stał się wzorem wiary dla wszystkich pokoleń chrześcijan.

Ewangelista przypomina również słowa proroka Izajasza: „On wziął na siebie nasze słabości i nosił nasze choroby”. Chrystus nie jest jedynie nauczycielem moralności ani prorokiem głoszącym piękne idee. Jest Zbawicielem, który bierze na siebie ciężar ludzkiego grzechu, cierpienia i śmierci. Każde uzdrowienie dokonane przez Jezusa zapowiadało jeszcze większe uzdrowienie, które miało dokonać się na krzyżu.

Dzisiejsze czytania przypominają nam więc o dwóch ważnych prawdach. Po pierwsze, nie wolno nam odrzucać Bożej prawdy nawet wtedy, gdy jest wymagająca. Po drugie, nigdy nie możemy zwątpić w moc Chrystusa. Nawet pośród ruin naszego życia, naszych grzechów, słabości i porażek Bóg pozostaje Tym, który uzdrawia, podnosi i przywraca nadzieję.

Dlatego wołanie autora Lamentacji: „Wylewaj swe serce jak wodę przed obliczem Pana”, pozostaje aktualnym wezwaniem dla każdego z nas. Bóg nie oczekuje od człowieka doskonałości, ale szczerości. Tam, gdzie człowiek z pokorą przychodzi do Chrystusa, tam zawsze rodzi się nadzieja, a nawet największa ruina może stać się początkiem nowego życia.

 

 

« 1 »