18
listopada
poniedziałek
Wspomnienie bł. Karoliny Kózkówny, dziewicy i męczennicy
Rok liturgiczny: C/I
Pierwsze czytanie:
1 Mch 1, 10-15. 41-43. 54-57. 62-64
Psalm responsoryjny:
Ps 119
Werset przed Ewangelią:
J 8, 12
Ewangelia:
Łk 18, 35-43

Patroni:

Liturgia na dzień 2019-11-18:

Pierwsze czytanie

1 Mch 1, 10-15. 41-43. 54-57. 62-64
Czytanie z Pierwszej Księgi Machabejskiej

Wyszedł grzeszny korzeń – Antioch Epifanes, syn króla Antiocha. Przebywał on w Rzymie jako zakładnik, a zaczął panować w sto trzydziestym siódmym roku panowania greckiego.

W tym to czasie wystąpili spośród Izraela synowie wiarołomni, którzy podburzyli wielu ludzi, mówiąc: «Pójdźmy zawrzeć przymierze z narodami, które mieszkają wokoło nas. Wiele złego bowiem spotkało nas od tego czasu, kiedy się od nich oddaliliśmy». Słowa te w ich mniemaniu uchodziły za dobre. Niektórzy zaś spomiędzy ludu zapalili się do tej sprawy i udali się do króla, a on dał im władzę, żeby wprowadzili pogańskie obyczaje. W Jerozolimie więc wybudowali gimnazjum według pogańskich zwyczajów. Pozbyli się też znaku obrzezania i odpadli od świętego przymierza. Sprzęgli się także z poganami i zaprzedali się im, aby robić to, co złe.

Król napisał zarządzenie dla całego swego państwa: «Wszyscy mają być jednym narodem i niech każdy porzuci swoje obyczaje». Wszystkie narody przyjęły ten rozkaz królewski, a nawet wielu Izraelitom spodobał się ten kult przez niego nakazany. Składali więc ofiary bożkom i znieważali szabat.

W dniu piętnastym miesiąca Kislew sto czterdziestego piątego roku na ołtarzu całopalenia wybudowano ohydę spustoszenia, a w okolicznych miastach judzkich pobudowano także ołtarze – ofiary kadzielne składano nawet przed drzwiami domów i na ulicach. Księgi Prawa, które znaleziono, darto w strzępy i palono w ogniu. Wyrok królewski pozbawiał życia tego, u kogo gdziekolwiek znalazła się Księga Przymierza, albo jeżeli ktoś postępował zgodnie z nakazami Prawa.

Wielu jednak spomiędzy Izraelitów postanowiło sobie, że nie będą jeść nieczystych pokarmów, i mocno trzymało się swego postanowienia. Woleli raczej umrzeć, aniżeli skalać się pokarmem i zbezcześcić święte przymierze. Toteż oddali swe życie. Bardzo wielki gniew Boży zawisł nad Izraelem.

Psalm responsoryjny

Ps 119
Ps 119 (118), 53 i 61. 134 i 150. 155 i 158 (R.: por. 88)

Broń mego życia, abym strzegł praw Twoich

Gniew mnie ogarnia z powodu grzeszników *
porzucających Twe Prawo.
Oplotły mnie więzy grzeszników, *
nie zapomniałem o Twoim Prawie.

Broń mego życia, abym strzegł praw Twoich

Wyzwól mnie z ludzkiego ucisku, *
a będę strzegł Twoich postanowień.
Zbliżają się niegodziwi moi prześladowcy, *
dalecy są oni od Twojego Prawa.

Broń mego życia, abym strzegł praw Twoich

Daleko od występnych jest zbawienie, *
bo nie dbają o Twoje ustawy.
Na widok odstępców wstręt mnie ogarnia, *
bo słowa Twojego nie strzegą.

Broń mego życia, abym strzegł praw Twoich

Werset przed Ewangelią (Alleluja)

J 8, 12
Alleluja, alleluja, alleluja

Ja jestem światłością świata,
kto idzie za Mną, będzie miał światło życia.

Alleluja, alleluja, alleluja

Ewangelia

Łk 18, 35-43
Słowa Ewangelii według Świętego Łukasza

Kiedy Jezus przybliżał się do Jerycha, jakiś niewidomy siedział przy drodze i żebrał. Gdy usłyszał przeciągający tłum, wypytywał się, co to się dzieje. Powiedzieli mu, że Jezus z Nazaretu przechodzi.

Wtedy zaczął wołać: «Jezusie, Synu Dawida, ulituj się nade mną!» Ci, co szli na przedzie, nastawali na niego, żeby umilkł. Lecz on jeszcze głośniej wołał: «Jezusie, Synu Dawida, ulituj się nade mną!»

Jezus przystanął i kazał przyprowadzić go do siebie.

A gdy się przybliżył, zapytał go: «Co chcesz, abym ci uczynił?»

On odpowiedział: «Panie, żebym przejrzał».

Jezus mu odrzekł: «Przejrzyj, twoja wiara cię uzdrowiła».

Natychmiast przejrzał i szedł za Nim, wielbiąc Boga. Także cały lud, który to widział, oddał chwałę Bogu.

Jeżeli chcesz, aby codzienne czytania były dostępne na Twojej stronie, umieść w niej następujący kod:

Wybierz dzień:

Ślepota tyranów i prostego ludu

Mirosław Matuszny Mirosław Matuszny

Temat: Ślepota tyranów i prostego ludu

Marzenia i jednocześnie ślepota tyranów wydaje się taka sama od lat. Zawsze, kiedy czytamy dzisiejszy fragment z księgi Machabejskiej na myśl przychodzą nie tylko chwile z naszej historii, ale także ogrom współczesnej propagandy. Wszystko wygląda tak, jakby było przepisane z jakiejś niezbyt starej gazety, jak gdyby otwarto na chybił trafił książkę do historii. Pakty z ościennymi narodami, za cenę wyrzeczenia się własnej kultury, religii i dziedzictwa. W imię dobrobytu i wolności oczywiście. Później już tylko wszechobecna propaganda sukcesu, moralny terror i odmawianie jakichkolwiek praw tym, którzy śmią się jeszcze upomnieć o wiarę i religię. Demonizowanie wszystkich, którzy śmią otwarcie mówić o miłości do ziemi ojczystej.
Jak to możliwe, że ludzie przez całe wieki niczego się nie nauczyli? Skąd wciąż mimo upływu lat i bolesnych życiowych lekcji aż taka ślepota, przejawiająca się w pogardzie dla wartości, które kształtowały jednostki i narody, ludy i pokolenia? Z drugiej strony można by zapytać nieco inaczej. Ślepota, czy świadome działanie i dezinformacja w kierunku tych, którzy się wahają, którzy jeszcze matkę ojczyznę i matkę Kościół nie chcieliby całkowicie zapomnieć.
Czyż nie potrzeba nam wołać zatem o przejrzenie na oczy? Czy Zbawiciel nie wskazuje nam na doświadczenia pokoleń i nie zachęca, aby trwać w Jego nauce? Pozbawienie się spojrzenia wiary na otaczający nas świat prowadzi niechybnie do ślepoty duszy. Zapominanie o tym, że Prawo Boże musi być ponad prawem ludzkim to kolejne ryzyko, że pokoju i bezpieczeństwa szukać będziemy nie u Chrystusa Pana, spoglądając na Wschód, Zachód czy dalekie Południe.

SŁOWO BOŻE W PRAKTYCE
Cud uzdrowienia prowadził do wiary tych, którzy najpierw wołali i zostali uzdrowieni. Czy jednak my sami mamy jeszcze choć szczyptę nadziei, aby wołać za Jezusem aby nas nie mijał? Czy potrafimy trwać i wołać usilnie o przywrócenie wzroku naszym duszom i ciałom, o przywrócenie nadziei złożonej ongiś w Chrystusie? Jeśli tak, to wołajmy głośno, wołajmy, bo Pan nasz nadchodzi. Jeśli nie będziemy wołać, jutro może być już zdecydowanie za późno.

PYTANIE DLA ODWAŻNYCH
Czy troszczę się o wzrok mojej duszy?