27
stycznia
czwartek
Wspomnienie bł. Jerzego Matulewicza, biskupa
Rok liturgiczny: C/II
Pierwsze czytanie:
2 Sm 7, 18-19. 24-29
Psalm responsoryjny:
Ps 132
Werset przed Ewangelią:
Ps 119 (118), 105
Ewangelia:
Mk 4, 21-25

Patroni:

Liturgia na dzień 2022-01-27:

Pierwsze czytanie

2 Sm 7, 18-19. 24-29
Czytanie z Drugiej Księgi Samuela

Po wysłuchaniu proroka Natana poszedł król Dawid i usiadłszy przed Panem, mówił: «Kimże ja jestem, Panie, Boże, i czym jest mój ród, że doprowadziłeś mnie aż dotąd? Ale to było jeszcze za mało w Twoich oczach, Panie, Boże, bo dałeś zapowiedź tyczącą domu sługi swego na daleką przyszłość. I to jest prawo człowieka, Panie, Boże.

Ustaliłeś, by lud Twój izraelski był dla Ciebie ludem na wieki, a Ty, o Panie, stałeś się dla niego Bogiem. Teraz więc, o Panie, Boże, niech trwa na wieki słowo, które wyrzekłeś o słudze swoim i jego domu, i czyń, jak powiedziałeś, ażeby na wieki wielbione było imię Twe słowami: „Pan Zastępów jest Bogiem Izraela”. A dom Twego sługi, Dawida, niech trwa przed Tobą.

Ty bowiem, o Panie Zastępów, Boże Izraela, objawiłeś swemu słudze, mówiąc: Zbuduję ci dom. Dlatego to sługa Twój ośmiela się zwrócić do Ciebie z tą modlitwą: Teraz Ty, o Panie, Boże, Ty jesteś Bogiem, Twoje słowa są prawdą.

Skoro obiecałeś swojemu słudze to szczęście, racz teraz pobłogosławić dom Twojego sługi, aby trwał przed Tobą na wieki, bo Ty, Panie, Boże, to powiedziałeś, a dzięki Twojemu błogosławieństwu dom Twojego sługi będzie błogosławiony na wieki».

Psalm responsoryjny

Ps 132
Ps 132 (131), 1b-2. 3-5. 11. 12. 13-14 (R.: por. Łk 1, 32b)
Pan Bóg da Jemu tron ojca, Dawida

Pamiętaj, Panie, Dawidowi *
wszystkie jego trudy.
Jak złożył Panu przysięgę, *
związał się ślubem przed Bogiem Jakuba:

Pan Bóg da Jemu tron ojca, Dawida

«Nie wejdę do mieszkania w moim domu, †
nie wstąpię na posłanie mego łoża, *
nie użyczę snu moim oczom, powiekom moim spoczynku,
póki nie znajdę miejsca dla Pana, *
mieszkania dla Niego, dla Boga Jakuba».

Pan Bóg da Jemu tron ojca, Dawida

Pan złożył Dawidowi niezłomną obietnicę, *
której nie odwoła:
«Zrodzone z ciebie potomstwo *
posadzę na twoim tronie.

Pan Bóg da Jemu tron ojca, Dawida

A jeśli twoi synowie zachowają moje przymierze *
i wskazania, których im udzielę,
także ich synowie *
zasiądą na tronie po wieczne czasy».

Pan Bóg da Jemu tron ojca, Dawida

Pan bowiem wybrał Syjon, *
tej siedziby zapragnął dla siebie.
«Oto miejsce mego odpoczynku na wieki, *
tu będę mieszkał, bo wybrałem je sobie».

Pan Bóg da Jemu tron ojca, Dawida

Werset przed Ewangelią (Alleluja)

Ps 119 (118), 105
Alleluja, alleluja, alleluja

Twoje słowo jest pochodnią dla stóp moich, Panie,
i światłem na mojej ścieżce.

Alleluja, alleluja, alleluja

Ewangelia

Mk 4, 21-25
Słowa Ewangelii według Świętego Marka

Jezus mówił ludowi:

«Czy po to wnosi się światło, by je umieścić pod korcem lub pod łóżkiem? Czy nie po to, żeby je umieścić na świeczniku? Nie ma bowiem nic ukrytego, co by nie miało wyjść na jaw. Kto ma uszy do słuchania, niechaj słucha!»

I mówił im: «Baczcie na to, czego słuchacie. Taką samą miarą, jaką wy mierzycie, odmierzą wam i jeszcze wam dołożą. Bo kto ma, temu będzie dodane; a kto nie ma, pozbawią go nawet tego, co ma».

Jeżeli chcesz, aby codzienne czytania były dostępne na Twojej stronie, umieść w niej następujący kod:

Wybierz dzień:

Jezus na świeczniku czy pod korcem?

ks. Tomasz Jaklewicz ks. Tomasz Jaklewicz

Jezus na świeczniku czy pod korcem?   Pixabay.com, CC0

Światło wnosi się w ciemności po to, aby rozpraszało mrok. Jezus przynosi światło, które rozjaśnia tajemnicę życia, śmierci, cierpienia, grzechu, wieczności. To, co ukryte, wychodzi na jaw w świetle Chrystusowego blasku. Jezus jest Prawdą, w Nim jest miara, która służy do odróżniania tego, co dobre od tego, co złe. Sumienie człowieka błądzi często w ciemności z powodu grzechu. Stąd konieczność, aby światło Ewangelii wnosić w „obszar” sumienia i w ten sposób naprawić, wyregulować jego wskazówki. Kto stawia Jezusowe światło na świeczniku sumienia, ten przyczynia się do naprawy świata.

Toniemy dziś w mrokach subiektywizmu. Duch relatywizmu przeniknął także do wnętrza Kościoła, najczęściej pod pozorem wolności sumienia. Jezusową miarę stosuje się wybiórczo. Ze światła, którym jest nauczanie Jezusa, wybieramy tylko to, co odpowiada naszej wizji szczęścia czy moralności. To, co trudne, wymagające, idące pod prąd duchowi czasu, uznajemy za „formę literacką”, albo za ideał tylko dla wybranych, a nie za normę dla wszystkich. Niezwykłej aktualności nabiera w tym kontekście encyklika „Veritatis splendor” św. Jana Pawła II. Papież przestrzega w niej przed fałszywym pojmowaniem sumienia, które polega na tym, że sumienia nie uważa się już za „narzędzie” słuchania Boga, ale słuchania samego siebie. „Sumieniu indywidualnemu przyznaje się prerogatywy najwyższej instancji osądu moralnego, która  kategorycznie i nieomylnie decyduje o tym, co jest dobre, a co złe” – pisze papież. „Do tezy o obowiązku kierowania się własnym sumieniem niesłusznie dodano tezę, wedle której osąd moralny jest prawdziwy na mocy samego faktu, że pochodzi z sumienia. Wskutek tego zanikł jednak nieodzowny wymóg prawdy, ustępując miejsca kryterium szczerości, autentyczności, »zgody z samym sobą«”. Wokół nas wciąż słychać hasła o konieczności słuchania siebie, życia po swojemu, samorealizacji, bycia sobą. Cóż to jednak za wolność, w której człowiek słucha tylko siebie? To wolność narcyzów, egoistów. Prawdy nie tworzy człowiek, on ją odkrywa. Światło nie pochodzi od nas, ono jest darem Boga. „Istnieje pilna potrzeba, by chrześcijanie ponownie odkryli nowość swej wiary oraz jej moc osądzania kultury dominującej w ich środowisku” – apeluje Jan Paweł II.

Jeśli Kościół ma być szpitalem leczącym poranionych ludzi, musi być zaopatrzony w lekarstwa, musi mieć kompetentnych lekarzy. Nie wystarczy samo współczucie i empatia. Chorzy w szpitalu potrzebują nie tylko obecności współczujących ludzi, ale lekarstwa. Inaczej szpital zamienia się w przytułek.  W Kościele podstawowym lekarstwem jest Chrystus, który przynosi uzdrawiającą miłość i wyzwalającą prawdę. Bez tego nadprzyrodzonego leczącego światła Kościół na niewiele się przyda. Tzw. nawrócenie duszpasterskie musi być nawróceniem do Chrystusa. Inaczej nie będzie żadnym nawróceniem, ale zdradą wobec własnej misji w imię światowych ideałów. Kościół ma stawiać na świeczniku jedyne światło, które ma. Czyli Jezusa. Jeśli jednak chowamy  to Jezusowe światło pod korcem poprawności politycznej czy z obawy o zarzuty nietolerancji, tracimy jako chrześcijanie rację bytu. Kościół staje się agendą ONZ lub ośrodkiem jednoczenia religii. Solą bez smaku, lampą bez oliwy.