23
października
niedziela
XXX Tydzień zwykły
Rok liturgiczny: C/II
Pierwsze czytanie:
Syr 35, 12-14. 16-18
Psalm responsoryjny:
Ps 34
Drugie czytanie:
2 Tm 4, 6-9. 16-18
Werset przed Ewangelią:
2 Kor 5, 19
Ewangelia:
Łk 18, 9-14

Patroni:

  • św. Jan Kapistran,
  • św. Serwand i German,
  • św. Teodoret,
  • św. Seweryn,
  • św. Seweryn Boecjusz,
  • św. Jan,
  • św. Roman,
  • św. Benedykt,
  • św. Ignacy,
  • św. Ethelfleda,
  • św. Allucius,
  • bł. Jan Dobry,
  • bł. Jan Anioł Porro,
  • bł. Tomasz Thwing,
  • bł. Maria Klotylda Aniela od św. Franciszka Borgii {Klotylda Józefa} Paillot i V towarz.,
  • bł. Arnold {Julian Mikołaj} Reche,
  • bł. Ildefons García, Justynian Cuesta, Eufrazjusz z Celis, Honorinus Carracedo, Tomasz Cuartero, Józef Maria Cuartero,
  • bł. Leonard Olivera Buera,
  • bł. Ambroży Leon {Piotr} Lorente Vicente, Florencjusz Marcin {Alvarus} Ibaliez Lazaro i Honorat {Andrzej} Zorraquino Herrero

Liturgia na dzień 2022-10-23:

Pierwsze czytanie

Syr 35, 12-14. 16-18
Czytanie z Mądrości Syracha

Pan jest sędzią, który nie ma względu na osoby. Nie będzie miał On względu na osobę przeciw biednemu, owszem, wysłucha prośby pokrzywdzonego. Nie zlekceważy błagania sieroty ani wdowy, kiedy się skarży.

Kto służy Bogu, z upodobaniem zostanie przyjęty, a błaganie jego dosięgnie obłoków. Modlitwa pokornego przeniknie obłoki i nie dozna pociechy, zanim nie osiągnie celu. Nie odstąpi, aż wejrzy Najwyższy i ujmie się za sprawiedliwymi, i wyda słuszny wyrok.

[Uwaga. W kościołach, w których obchodzi się rocznicę poświęcenia własnego kościoła, obowiązuje zestaw czytań z tej uroczystości:
1. czytanie: 1 Krl 8, 22-23. 27-30 lub 2 Krn 5, 6-10. 13 – 6, 2
Ps 84 (83), 3-4. 5 i 10. 11 (R.: por. 2)
2. czytanie: Ef 2, 19-22 lub 1 Kor 3, 9b-11. 16-17
Aklamacja: 2 Krn 7, 16
Ewangelia: Mt 16, 13-19 lub Łk 19, 1-10 ]

Psalm responsoryjny

Ps 34
Ps 34 (33), 2-3. 17-18. 19 i 23 (R.: por. 7a)

Biedak zawołał i Pan go wysłuchał

Będę błogosławił Pana po wieczne czasy, *
Jego chwała będzie zawsze na moich ustach.
Dusza moja chlubi się Panem, *
niech słyszą to pokorni i niech się weselą.

Biedak zawołał i Pan go wysłuchał

Pan zwraca swe oblicze przeciw zło czyniącym, *
by pamięć o nich wymazać z ziemi.
Pan słyszy wołających o pomoc *
i ratuje ich od wszelkiej udręki.

Biedak zawołał i Pan go wysłuchał

Pan jest blisko ludzi skruszonych w sercu, *
ocala upadłych na duchu.
Pan odkupi dusze sług swoich, *
nie zazna kary, kto się do Niego ucieka.

Biedak zawołał i Pan go wysłuchał

Drugie czytanie

2 Tm 4, 6-9. 16-18
Czytanie z Drugiego Listu Świętego Pawła Apostoła do Tymoteusza

Najdroższy:

Krew moja już ma być wylana na ofiarę, a chwila mojej rozłąki nadeszła. W dobrych zawodach wystąpiłem, bieg ukończyłem, wiary ustrzegłem. Na ostatek odłożono dla mnie wieniec sprawiedliwości, który mi w owym dniu odda Pan, sprawiedliwy Sędzia, a nie tylko mnie, ale i wszystkim, którzy umiłowali pojawienie się Jego.

Pośpiesz się, by przybyć do mnie szybko. W pierwszej mojej obronie nikt przy mnie nie stanął, ale wszyscy mnie opuścili: niech im to nie będzie policzone! Natomiast Pan stanął przy mnie i wzmocnił mnie, aby się przeze mnie dopełniło głoszenie Ewangelii i aby wszystkie narody je posłyszały; wyrwany też zostałem z paszczy lwa.

Wybawi mnie Pan od wszelkiego złego czynu i ocali mnie, przyjmując do swego królestwa niebieskiego; Jemu chwała na wieki wieków. Amen

Werset przed Ewangelią (Alleluja)

2 Kor 5, 19

Alleluja, alleluja, alleluja

W Chrystusie Bóg pojednał świat z sobą,
nam zaś przekazał słowo jednania.

Alleluja, alleluja, alleluja

Ewangelia

Łk 18, 9-14
Słowa Ewangelii według Świętego Łukasza

Jezus opowiedział niektórym, co dufni byli w siebie, że są sprawiedliwi, a innymi gardzili, tę przypowieść:

«Dwóch ludzi przyszło do świątyni, żeby się modlić, jeden faryzeusz, a drugi celnik. Faryzeusz stanął i tak w duszy się modlił: „Boże, dziękuję Ci, że nie jestem jak inni ludzie: zdziercy, niesprawiedliwi, cudzołożnicy, albo jak i ten celnik. Zachowuję post dwa razy w tygodniu, daję dziesięcinę ze wszystkiego, co nabywam”.

A celnik stał z daleka i nie śmiał nawet oczu wznieść ku niebu, lecz bił się w piersi, mówiąc: „Boże, miej litość dla mnie, grzesznika!”

Powiadam wam: Ten odszedł do domu usprawiedliwiony, nie tamten. Każdy bowiem, kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się uniża, będzie wywyższony».

Jeżeli chcesz, aby codzienne czytania były dostępne na Twojej stronie, umieść w niej następujący kod:

Wybierz dzień:

Ostateczne podsumowanie

ks. Antoni Bartoszek ks. Antoni Bartoszek

Ostateczne podsumowanie   unsplash.com

Dziś w liturgii słowa jesteśmy świadkami tego, jak trzy osoby dokonują podsumowania swojego dotychczasowego życia. Wszystkie trzy czynią to wobec Boga. Pierwsze dwa podsumowania mają miejsce w ewangelicznej przypowieści Jezusa. Dwie osoby przychodzą do świątyni. Najpierw widzimy faryzeusza: „Faryzeusz stanął i tak w duszy się modlił: Boże, dziękuję Ci, że nie jestem jak inni ludzie, zdziercy, oszuści, cudzołożnicy, albo jak i ten celnik. Zachowuję post dwa razy w tygodniu, daję dziesięcinę ze wszystkiego, co nabywam”. Faryzeusz jest człowiekiem wierzącym, realizującym praktyki pobożne w sposób gorliwy i w nadmiarze. Jednak wnętrze tego człowieka przepełnione jest pychą i przekonaniem o własnej doskonałości. Faryzeusz uznaje siebie za lepszego od innych i pogardza bliźnimi. Ciekawe: patrząc z boku na tego człowieka, od razu te wady są widoczne. Jednak on sam ich nie dostrzega. Nie widzi grzechu pychy, nie dostrzega, jak łatwo ocenia innych i pogardza bliźnim. Jezus przedstawia nam tę postać, by przestrzec przed taką postawą. Chce nas uchronić przed groźnym przekonaniem, które być może rodzi się w nas: że jesteśmy lepsi od innych, że przecież gorliwe (być może gorliwiej od innych) spełniamy praktyki religijne: modlimy się, uczestniczymy we Mszy, pościmy w piątek, składamy ofiary pieniężne na Kościół. Jezus nie umniejsza praktyk religijnych (ani faryzeusza ani naszych), ale przestrzega, aby poprzez duchowe zaangażowanie nie wsączyła się w nas pycha. Pycha sprawia, że człowiek traci poczucie grzechu. A zjawisko utraty poczucia grzechu jest dziś naprawdę powszechne. Człowiek współczesny, jak faryzeusz, uznaje się często za doskonałego i dlatego tak łatwo mówi „nie mam grzechu”, „nie muszę się spowiadać”. Nie doświadcza żadnego żalu i nie potrzebuje ani odpuszczenia ani usprawiedliwienia. Już Papież Pius XII w połowie XX wieku mówił, że „grzechem tego wieku jest utrata poczucia grzechu”. Faryzeusz z dzisiejszej przypowieści pozostawał człowiekiem wierzącym. Niejeden współczesny w swojej pysze idzie dalej niż faryzeusz i stwierdza, że w ogóle Boga nie uznaje, że sam z siebie jest doskonały i nie potrzebuje zbawienia z nieba.  

Do świątyni przyszedł także drugi człowiek: celnik. On też podsumowywał swoje życie: „stał z daleka i nie śmiał nawet oczu wznieść ku niebu, lecz bił się w piersi i mówił: Boże, miej litość dla mnie, grzesznika!” Celnicy pobierali cło na rzecz rzymskiego okupanta. Uchodzili nie tylko za kolaborantów, ale także za wyzyskiwaczy, którzy zdzierali z ludzi pieniądze większe niż należało. Nie wiadomo, po jakim czasie nieuczciwego postępowania celnik przychodzi do świątyni. Nie wiadomo, co się wydarzyło w jego życiu? Co go skłoniło do żalu? Widzimy, że przychodzi z poczuciem winy za swoje grzechy i oszustwa. Przychodzi ze skruszonym sercem. Uznaje własną grzeszność. Swój żal wyraża względem Boga, bo wie, że poprzez grzech, będący krzywdą bliźniego, obraził samego Boga. Bije się w piersi, bo tam jest serce, które nie tyle jest symbolem uczuć, co raczej symbolem całego wnętrza człowieka. To w tym wnętrzu rodzą się niejednokrotnie niegodziwe decyzje: „z wnętrza bowiem, z serca ludzkiego pochodzą złe myśli...” i wszelki inny grzech (por. Mk 7,21n). Dlatego też w liturgii Mszy św. przy słowach: „moja wina, moja wina, moja bardzo wielka wina”, bijemy się w piersi. Możemy i powinniśmy to czynić przy każdym żalu, szczególnie przed spowiedzią świętą. Szczery bowiem żal otwiera nas na łaskę i jest najważniejszym aktem w procesie naszego pojednania z Bogiem. Żal sprawia, że odchodzimy usprawiedliwieni przez Boga i Jego łaskę. Do nas odnoszą się słowa Jezusa: „Ten odszedł do domu usprawiedliwiony, nie tamten”. Przyznanie się do  własnej winy to proces nieraz bardzo bolesny. Dobra spowiedź to niełatwe wydarzenie w naszym życiu. Ale tym lepiej będzie przeżyte, gdy wyraźniej będziemy się bili we własne (nie w cudze) piersi, mówiąc w głębi serca „moja wina”. Bez wybielania, bez usprawiedliwiania się, bez tłumaczenia się przed Bogiem: że ciężkie czasy, że taka praca, że taki już jestem, że miałem trudne dzieciństwo. „Moja wina”: nie drugich, nie otoczenia, nie moich przełożonych, nie moich podwładnych, nie bliźnich, którzy mnie nie rozumieją. „Moja bardzo wielka wina”. A w liturgii Mszy łacińskiej ten zwrot brzmi: „mea maxima culpa”, „moja największa wina”; może inni też mają winę, ale moja jest „maxima”.  

Do ewangelicznej przypowieści nawiązał Jan Paweł II w jednej z najważniejszych swoich encyklik: „Veritatis splendor”. Papież pisał tak: „Celnik mógłby może znaleźć jakieś usprawiedliwienia dla popełnionych grzechów, które zmniejszałyby jego odpowiedzialność. Jednak w swojej modlitwie nie wspomina o nich, ale wyraża własną niegodność wobec nieskończonej świętości Boga: «Boże, miej litość dla mnie, grzesznika!» (Łk 18, 13). Faryzeusz natomiast usprawiedliwił się sam, znajdując być może jakieś wytłumaczenie dla swoich uchybień. Stajemy w ten sposób wobec dwóch odmiennych postaw sumienia spotykanych u ludzi wszystkich czasów. Celnik stanowi przykład sumienia «skruszonego», które jest w pełni świadome swojej natury i swoich niedostatków – jakiekolwiek mogłyby być ich subiektywne usprawiedliwienia – widzi potwierdzenie tego, że potrzebuje odkupienia. Faryzeusz natomiast, to przykład sumienia «zadowolonego z samego siebie», żywiącego złudzenie, że może przestrzegać prawa bez pomocy łaski i przekonanego, że nie potrzebuje miłosierdzia”.

W dzisiejszej liturgii słowa, w drugim czytaniu, swoje życie podsumowuje także św. Paweł. Przebywa więzieniu i przeczuwa, że zbliża się jego śmierć. Ze słów omawianej wyżej ewangelicznej przypowieści nie wynikało, że podsumowanie tamtych dwóch było ostateczne. Ich życie toczyło się dalej. Jednak podsumowanie życia w obliczu zbliżającej się śmierci jest zawsze mocne i niezwykłe, bo ostateczne. Paweł pisze do Tymoteusza: „krew moja już ma być wylana na ofiarę, a chwila mojej rozłąki nadeszła. W dobrych zawodach wystąpiłem, bieg ukończyłem, wiary ustrzegłem. Na ostatek odłożono dla mnie wieniec sprawiedliwości, który mi w owym dniu odda Pan, sprawiedliwy Sędzia, a nie tylko mnie, ale i wszystkim, którzy umiłowali pojawienie się Jego”. Tu nie ma pychy, jak u faryzeusza z przypowieści. Jest pokój związany z poczuciem wypełnienia swojej apostolskiej misji. Paweł był świadomy tego, że kiedyś strasznie błądził i że z tej złej drogi wyrwał go Jezus. Kiedyś nawet nazwał siebie „poronionym płodem” (1 Kor 15, 8). Miał też świadomość własnych słabości, z którymi się zmagał i każde zwycięstwo nad nimi odnosił do Jezusa: „Nieszczęsny ja człowiek! Któż mnie wyzwoli z ciała, [co wiedzie ku] tej śmierci? Dzięki niech będą Bogu przez Jezusa Chrystusa, Pana naszego! Tak więc umysłem służę Prawu Bożemu, ciałem zaś – prawu grzechu” (Rz 7, 24n). Teraz w więzieniu, w obliczu zbliżającej się śmierci, Paweł ma w sercu pokój.

Warto już dziś zrobić takie podsumowanie życia, jakby było ono ostatnie. A gdy przyjdzie kres naszego życia, być może będziemy mieli pokój w sercu, jak św. Paweł. Obyśmy taki mieli! Choć różnie może być. Jeśli nie będziemy tak przygotowani jak św. Paweł, to obyśmy zdążyli wzbudzić żal, jak celnik z dzisiejszej przypowieści. O tę łaskę ostatecznego żalu już dziś warto się modlić. Bo ona wcale nie jest oczywista. Obok krzyża Jezusa umierało dwóch łotrów. Jeden zachowywał się jak faryzeusz z dzisiejszej przypowieści: nie uznawał swojej winy, a z Jezusa wręcz drwił: „Jeden ze złoczyńców, których [tam] powieszono, urągał Mu: Czy Ty nie jesteś Mesjaszem? Wybaw więc siebie i nas” (Łk 23, 39). Nawet w godzinie śmierci zachowywał się arogancko. Drugi łotr, jak celnik z dzisiejszej Ewangelii, miał świadomość własnych grzechów i prosił Jezusa o litość: „lecz drugi, karcąc go, rzekł: Ty nawet Boga się nie boisz, chociaż tę samą karę ponosisz? My przecież – sprawiedliwie, odbieramy bowiem słuszną karę za nasze uczynki, ale On nic złego nie uczynił. I dodał: Jezu, wspomnij na mnie, gdy przyjdziesz do swego królestwa” (Łk 23, 40-42). Usłyszał słowa Jezusa pełne nadziei: „Zaprawdę, powiadam ci: Dziś ze Mną będziesz w raju” (Łk 23, 43). Obyśmy mieli łaskę odchodzić z tego świata, jak Paweł, z pokojem w sercu i w poczuciu dobrze wypełnionej misji życia, albo przynajmniej jak ten łotr, który zdążył wzbudzić żal i zawołać o zmiłowanie.