28
stycznia
sobota
Wspomnienie św. Tomasza z Akwinu, prezbitera i doktora Kościoła
Rok liturgiczny: A/I
Pierwsze czytanie:
Hbr 11, 1-2. 8-19
Psalm responsoryjny:
Łk 1, 69-70. 71-73. 74-75
Werset przed Ewangelią:
J 3, 16
Ewangelia:
Mk 4, 35-41

Patroni:

Liturgia na dzień 2023-01-28:

Pierwsze czytanie

Hbr 11, 1-2. 8-19
Czytanie z Listu do Hebrajczyków

Bracia:

Wiara jest poręką tych dóbr, których się spodziewamy, dowodem tych rzeczywistości, których nie widzimy. To dzięki niej przodkowie otrzymali świadectwo.

Dzięki wierze ten, którego nazwano Abrahamem, usłuchał wezwania, by wyruszyć do ziemi, którą miał objąć w posiadanie. Wyszedł, nie wiedząc, dokąd idzie. Dzięki wierze przywędrował do Ziemi Obiecanej, jako ziemi obcej, pod namiotami mieszkając z Izaakiem i Jakubem, współdziedzicami tej samej obietnicy. Oczekiwał bowiem miasta zbudowanego na silnych fundamentach, którego architektem i budowniczym jest sam Bóg.

Dzięki wierze także i sama Sara, mimo podeszłego wieku, otrzymała moc poczęcia. Uznała bowiem za godnego wiary Tego, który udzielił obietnicy. Przeto z człowieka jednego, i to już niemal obumarłego, powstało potomstwo tak liczne jak gwiazdy na niebie, jak niezliczone ziarnka piasku na wybrzeżu morza.

W wierze pomarli oni wszyscy, nie osiągnąwszy tego, co im przyrzeczono, lecz patrzyli na to z daleka i witali, uznawszy siebie za obcych i gości na tej ziemi. Ci bowiem, co tak mówią, wykazują, że szukają ojczyzny. Gdyby zaś tę wspominali, z której wyszli, znaleźliby sposobność powrotu do niej. Teraz zaś do lepszej dążą, to jest do niebieskiej. Dlatego Bóg nie wstydzi się być nazywanym ich Bogiem, gdyż przysposobił im miasto.

Dzięki wierze Abraham, wystawiony na próbę, ofiarował Izaaka, i to jedynego syna składał na ofiarę, on, który otrzymał obietnicę, któremu powiedziane było: «Z Izaaka będzie dla ciebie potomstwo». Pomyślał bowiem, iż Bóg mocen jest wskrzesić także umarłych, i dlatego odzyskał go, na podobieństwo śmierci i zmartwychwstania Chrystusa.

Psalm responsoryjny

Łk 1, 69-70. 71-73. 74-75
Łk 1, 69-70. 71-73. 74-75 (R.: por. 68)
Wielbimy Pana, bo swój lud nawiedził

Bóg wzbudził dla nas moc zbawczą *
w domu swego sługi, Dawida.
Jak zapowiedział od dawna *
przez usta swych świętych proroków.

Wielbimy Pana, bo swój lud nawiedził

Że nas wybawi od naszych nieprzyjaciół *
i z ręki wszystkich, którzy nas nienawidzą;
że naszym ojcom okaże miłosierdzie †
i wspomni na swe święte przymierze, *
na przysięgę, którą złożył ojcu naszemu, Abrahamowi.

Wielbimy Pana, bo swój lud nawiedził

Da nam, że z mocy nieprzyjaciół wyrwani, *
służyć Mu będziemy bez trwogi,
w pobożności i sprawiedliwości przed Nim *
po wszystkie dni nasze.

Wielbimy Pana, bo swój lud nawiedził

Werset przed Ewangelią (Alleluja)

J 3, 16
Alleluja, alleluja, alleluja

Tak Bóg umiłował świat, że dał swojego Syna Jednorodzonego;
każdy, kto w Niego wierzy, ma życie wieczne.

Alleluja, alleluja, alleluja

Ewangelia

Mk 4, 35-41

Słowa Ewangelii według Świętego Marka

Owego dnia, gdy zapadł wieczór, Jezus rzekł do swoich uczniów: «Przeprawmy się na drugą stronę». Zostawili więc tłum, a Jego zabrali, tak jak był w łodzi. Także inne łodzie płynęły z Nim.

A nagle zerwał się gwałtowny wicher. Fale biły w łódź, tak że łódź już się napełniała wodą. On zaś spał w tyle łodzi na wezgłowiu. Zbudzili Go i powiedzieli do Niego: «Nauczycielu, nic Cię to nie obchodzi, że giniemy?» On, powstawszy, zgromił wicher i rzekł do jeziora: «Milcz, ucisz się!» Wicher się uspokoił i nastała głęboka cisza.

Wtedy rzekł do nich: «Czemu tak bojaźliwi jesteście? Jakże brak wam wiary!» Oni zlękli się bardzo i mówili między sobą: «Kim On jest właściwie, że nawet wicher i jezioro są Mu posłuszne?»

Jeżeli chcesz, aby codzienne czytania były dostępne na Twojej stronie, umieść w niej następujący kod:

Wybierz dzień:

Bóg Ojciec nas kocha, Matka Natura niekoniecznie

ks. Michał Kwitliński ks. Michał Kwitliński

Bóg Ojciec nas kocha, Matka Natura niekoniecznie   Pixabay.com, CC0

Uczniowie są przestraszeni wichurą, bezradni wobec żywiołu. Byli doświadczonymi rybakami, ale tym razem jest naprawdę niebezpiecznie. Jezioro, które ich żywiło, może stać się ich grobem. Popularnie mówi się, że przyroda jest naszą matką. „Matka natura”. Można mieć wątpliwości, co do tego porównania. Jesteśmy częścią przyrody, ale natura jest wobec nas doskonale obojętna, bo nie jest osobą. Dla jeziora nie ma znaczenia, czy Szymon zje ryby z niego wydobyte, czy się w nim utopi. Wiatr nie zamierza ani popychać żagla łodzi, ani jej roztrzaskać. Po prostu wieje. Co to ma wspólnego z macierzyństwem?

Strach uczniów jest zrozumiały. Budzą Jezusa, choć w gruncie rzeczy nie wierzą, że może coś pomóc. Jest cieślą, a nie żeglarzem. Ale oni chcą, żeby okazał zainteresowanie ich losem. Może oczekiwali, że zacznie się modlić o ocalenie i Jego modlitwa zostanie wysłuchana. Albo po prostu denerwuje ich Jego spokój.

Tymczasem Jezus im ufa. Dlatego śpi. On zna siły przyrody, bo jest ich Panem. Wie, że umiejętności Szymona i towarzyszy są wystarczające wobec tej wichury i nie musi robić nic więcej. Tego samego zaufania oczekuje od uczniów. Jego obecność w łodzi wystarczy, aby własnymi siłami stawili czoła wichurze. Ostatecznie jednak uspokaja burzę. Widzi, że wiara uczniów jeszcze nie jest utwierdzona. Rozumie ich słabość. Bo On nie jest „Matką Naturą”. Jest naszym Bratem, który stanowi jedno z Ojcem. Prawdziwym Ojcem, który kocha swe dzieci. Bóg bowiem nie jest bezosobową siłą, zimnym mechanizmem czy komputerem sterującym światem.

Gdy Jezus okazuje swą moc, uczniów znowu ogarnia strach. Ale jest to strach innego rodzaju. Uświadamiają sobie, że ich nauczyciel nie jest tylko prorokiem, mędrcem a nawet cudotwórcą. Jednym rozkazem ucisza żywioły. Nie modlitwą, ale bezpośrednim rozkazem. Taką moc ma tylko Bóg. Pan Jezus właśnie po raz kolejny objawił im swoją boską naturę.

Czy powinniśmy odczuwać lęk przed Bogiem, który objawia nam się jako miłosierny Ojciec i przyjaciel? Na pewno nie możemy się Go traktować jako potencjalnego niebezpieczeństwa. Starożytni Grecy intepretowali uderzenia piorunów jako bezpośrednie działania kapryśnego i nieprzewidywalnego Zeusa, którego trzeba obłaskawiać, aby uniknąć nieszczęścia. Bojaźń Boga oznacza uznanie, że jest On kimś nieskończenie więcej niż każdy z nas i cały świat razem wzięty. Oznacza szacunek, który jednak jest przeniknięty miłością. Być może strach uczniów, miał w sobie, oprócz szacunku, również element obawy przed Nieznanym i Jego potęgą. Im bardziej poznają Pan Jezusa, im bardziej Mu ufają, tym mniej się obawiają wszechmocnego Boga, bo wiedzą, że jest miłością. Tym niemniej, ich szacunek wobec Niego nie maleje, lecz rośnie.

Dziś być może często brakuje nam owej „bojaźni Bożej”, a równocześnie boimy się sił przyrody czy szaleństwa, które jest dziełem człowieka. Warto się starać przywrócić właściwą równowagę. Zaufać Bogu i Mu wierzyć, uznając zarazem Jego nieskończoną potęgę. Taką postawę miał patron dzisiejszego dnia św. Tomasz z Akwinu, który próbował ująć rozumem tajemnicę Boga. Równocześnie pamiętał, że człowiek nie jest w stanie jej w pełni objąć, bo jest tylko człowiekiem. Tym niemniej, skoro Bóg dał mu rozum i mówi o sobie, oznacza to, że możemy się do Niego zbliżyć i choć trochę zrozumieć, kim On jest. Ostatecznie po to, aby Go jeszcze bardziej kochać.