17
czerwca
sobota
Wspomnienie Niepokalanego Serca NMP
Rok liturgiczny: A/I
Pierwsze czytanie:
Iz 61, 9-11
Psalm responsoryjny:
1 Sm 2, 1. 4-5, 6-7, 8abcd (R.: por. 1b)
Werset przed Ewangelią:
Łk 2, 19
Ewangelia:
Łk 2, 41-51

Patroni:

  • św. Blastus i Diogenes,
  • św. Isaurus, Innocenty, Feliks, Hermias, Peregryn i Bazyli ,
  • św. Nikander i Marcjan,
  • św. Antidius,
  • św. Hypacjusz,
  • św. Herweusz,
  • św. Avitus,
  • św. Rajner z Pizy,
  • św. Teresa,
  • bł. Piotr Gambacorta,
  • bł. Paweł Burali,
  • bł. Filip Papon,
  • bł. Józef Maria Cassant

Liturgia na dzień 2023-06-17:

Pierwsze czytanie

Iz 61, 9-11
Czytanie z Księgi proroka Izajasza

Plemię narodu mego będzie znane wśród narodów i między ludami ich potomstwo. Wszyscy, co ich zobaczą, uznają, że oni są szczepem błogosławionym Pana.

Ogromnie się weselę w Panu, dusza moja raduje się w Bogu moim, bo mnie przyodział w szaty zbawienia, okrył mnie płaszczem sprawiedliwości, jak oblubieńca, który wkłada zawój, jak oblubienicę strojną w swe klejnoty. Zaiste, jak ziemia wydaje swe plony, jak ogród rozplenia swe zasiewy, tak Pan Bóg sprawi, że się rozpleni sprawiedliwość i chwała wobec wszystkich narodów.

Psalm responsoryjny

1 Sm 2, 1. 4-5, 6-7, 8abcd (R.: por. 1b)
Całym swym sercem raduję się w Panu

Moje serce raduje się w Panu, *
dzięki Niemu moc moja wzrasta.
Szeroko otwarłam usta przeciw moim wrogom, *
bo cieszyć się mogę Twoją pomocą.

Całym swym sercem raduję się w Panu

Łuk potężnych się łamie, *
a mocą przepasują się słabi.
Syci za chleb się najmują, głodni zaś odpoczywają, *
niepłodna rodzi siedmioro, a matka wielu dzieci usycha.

Całym swym sercem raduję się w Panu

Pan daje śmierć i życie, *
wtrąca do otchłani i z niej wyprowadza.
Pan czyni ubogim lub bogatym, *
poniża i wywyższa.

Całym swym sercem raduję się w Panu

Biedaka z prochu podnosi, *
z błota dźwiga nędzarza,
by go wśród książąt posadzić *
i dać mu tron chwały.

Całym swym sercem raduję się w Panu

Werset przed Ewangelią (Alleluja)

Łk 2, 19
Alleluja, alleluja, alleluja

Błogosławiona jesteś, Panno Maryjo,
zachowałaś słowa Boże i rozważałaś je w sercu swoim.

Alleluja, alleluja, alleluja

Ewangelia

Łk 2, 41-51
Słowa Ewangelii według Świętego Łukasza

Rodzice Jezusa chodzili co roku do Jeruzalem na Święto Paschy. Gdy miał lat dwanaście, udali się tam zwyczajem świątecznym. Kiedy wracali po skończonych uroczystościach, został młody Jezus w Jerozolimie, a tego nie zauważyli Jego rodzice. Przypuszczając, że jest wśród pątników, uszli dzień drogi i szukali Go między krewnymi i znajomymi. Gdy Go nie znaleźli, wrócili do Jeruzalem, szukając Go.

Dopiero po trzech dniach odnaleźli Go w świątyni, gdzie siedział między nauczycielami, przysłuchiwał się im i zadawał pytania. Wszyscy zaś, którzy Go słuchali, byli zdumieni bystrością Jego umysłu i odpowiedziami.

Na ten widok zdziwili się bardzo, a Jego Matka rzekła do Niego: «Synu, czemu nam to uczyniłeś? Oto ojciec Twój i ja z bólem serca szukaliśmy Ciebie».

Lecz On im odpowiedział: «Czemu Mnie szukaliście? Czy nie wiedzieliście, że powinienem być w tym, co należy do mego Ojca?» Oni jednak nie zrozumieli tego, co im powiedział.

Potem poszedł z nimi i wrócił do Nazaretu; i był im poddany. A Matka Jego chowała wiernie wszystkie te sprawy w swym sercu.

Jeżeli chcesz, aby codzienne czytania były dostępne na Twojej stronie, umieść w niej następujący kod:

Wybierz dzień:

Boska harmonia w sercu Maryi

ks. Michał Kwitliński ks. Michał Kwitliński

Boska harmonia w sercu Maryi  

Dziś w Kościele obchodzimy wspomnienie Niepokalanego Serca Maryi. Liturgia przypomina nam prawdę, że Matka Zbawiciela jest wolna od grzechu. Jej wola i uczucia, symbolicznie nazywane sercem, są w harmonii, nieskażonej moralnym złem. W dzisiejsze wspomnienie czytamy Ewangelię, w której Maryja mówi o swoim sercu. Czasami czujemy się skrępowani, gdy ktoś w nieodpowiednim momencie lub w nieodpowiednim gronie mówi o najbardziej osobistych sprawach, o swoim sercu. Maryja raczej „chowała sprawy w swoim sercu” niż swobodnie o nich rozpowiadała. Jednak w tych okolicznościach krótki, pełen bólu wyrzut skierowany do Syna jest zrozumiały i stosowny. Zgodnie z proroctwem Symeona, „miecz przeniknął jej serce”, nie po raz pierwszy zresztą, ale teraz wyjątkowo mocno. Doświadczyła już czym jest nienawiść do jej Dziecka ze strony króla Heroda, teraz jednak wydarzyło się coś jeszcze boleśniejszego. Maryja doświadczyła utraty swego Syna. 

W rzeczywistości nie utraciła Go. Był tam, gdzie być powinien, u swego Ojca. Został w Świątyni, aby rodzice głębiej pojęli, kim naprawdę jest. Jednak Maryja cierpi, a wraz z nią jej mąż. Choć wolna od grzechu, nie rozumie jeszcze wszystkiego. Ponadto pełnia łaski nie oznaczała, że miała w głowie jakiś cudowny lokalizator dziecięcy, których to urządzeń dziś często używają rodzice. Nie wiedziała, gdzie jest jej dziecko. Każda normalna matka byłaby w takiej sytuacji przerażona. A Maryja i Józef wiedzieli, jakim skarbem jest to Dziecko, nie tylko dla nich, lecz dla świata.

Maryja doświadczyła więc, czym jest utrata Jezusa. Ona, wolna od grzechu, poczuła co oznacza utrata, choćby tylko subiektywna, kontaktu z Jezusem, Bogiem, który stał się człowiekiem. Wielu ludzi zrywa relację z Bogiem i traci Go na własne życzenie. Nie tylko nie szuka Go z bólem serca, ale ucieka dalej i zachęca do tego innych. Maryja zaś odczuwa ból, bo jej serce jest niepokalane, nie zabrudzone grzechem. Jej uczucia odpowiadają rzeczywistości: rozłąka z Synem, choćby przejściowa, oznacza cierpienie. W Maryi naturalne cierpienie matki łączy się z bólem, którego źródło jest nadprzyrodzone. Zgubiła nie tylko swojego syna, zgubiła Syna Bożego. Reakcja emocjonalna Maryi jest właściwa, bo wie, co i kto jest prawdziwym jej dobrem. 

W naszej kulturze jest rozpowszechniona opinia, że emocje są wyrazem tego, co w człowieku najbardziej autentyczne i prawdziwe. Wystarczy jednak zastanowić się nad różnymi własnymi zachowaniami, aby zobaczyć, że to wielkie uproszczenie. Tak często żałujemy swoich emocjonalnych reakcji, gdyż nie odpowiadają one naszym najgłębszym pragnieniom. Na przykład wybuch gniewu, z błahego powodu, na osobę, którą kocham i szanuję. Wynika to z ograniczeń i wad charakteru, które są efektem różnych zranień zewnętrznych i własnych grzechów, oraz tej słabości, która nazywa się grzech pierworodny. Nasze serca nie są niepokalane, tak często brakuje rozeznania, co jest prawdziwym dobrem i harmonii między rozumem, wolą i uczuciami. Sprawia nam radość, to co powinno smucić, smuci, to co powinno radować. Tak często nasze uczucia są nieproporcjonalnie silne lub słabe w stosunku do wartości, które je wzbudziło. Chrystus przychodzi, aby nas z tych słabości leczyć i podnosić. Dziś dobry dzień, aby prosić Jego Matkę, aby wspierała nas swym wstawiennictwem, gdy staramy się uporządkować nasze serca. Nie będą niepokalane, ale z łaską Bożą, każdego dnia mogą stać się trochę czystsze i uporządkowane.